Gość: Wojciech
IP: *.adsl.inetia.pl
21.11.10, 21:18
Kilka o tym co się dzieje z SPSem. Pierwsze kogo należy zmienić w tej drużynie, to trener Kuziorowicz. Właśnie teraz wychodzi brak przygotowania fizycznego, czyli brak ćwiczeń na siłowni przed sezonem. Dziewczyny cały czas na to narzekają. A już kuriozum było, gdy siatkarki za własne pieniądze chodziły na siłownię, by nabrać siły! Druga sprawa to to, jakie zmiany przeprowadza. Zawodniczka z pozycji atakującej, wchodzi na przyjęcie i odwrotnie - przyjmująca na atak. OK, można to zrozumieć gdyby nie to, że przez cały tydzień ta atakująca trenuje non-stop na prawym skrzydle, po czym na meczu wychodzi grać na przyjęciu, czyli na lewym. Ale mistrzostwem było, gdy na pozycję atakującej weszła zawodniczka nominalnie grająca jako libero. Trzecia sprawa to fakt, że mieliśmy w tym meczu dwugłos trenerski. Choć w sumie trudno to nazwać dwugłosem... Prezes Majkusiak po prostu mówił, co Kuziorowicz ma robić. Trochę mu się nie dziwię, choć ciężko mi bronić kogoś, kto obraża swoje siatkarki podczas meczu. To wszystko sprawia, że dziewczyny przegrały gładko z drużyną, która jest notowana sporo niżej. Pisząc to wszystko nie sposób zapomnieć o drugim trenerze. Pan Sosnowski robi za statystyka. Szkoda, że te statystyki w niczym nie pomagają. Powróćmy do poprzedniego meczu z Opolem. Mamy tie-break. Co wtedy należy zrobić? Przeczytać statystyki i podpowiedzieć dziewczynom kto i gdzie najczęściej atakuje z drużyny przeciwnej, by lepiej ustawić się w obronie. No ale to nie jest możliwe, bo ten Pan zwyczajnie nie potrafi robić statystyk z meczu siatkówki. Ja wiem, że to jest trudne, no ale jak się czego nie umie, to się tego nie robi.