romanwat
06.03.11, 22:36
"Dlaczego ludzie poświęcają swój czas, energię i pieniądze by zniszczyć rzeczy tak piękne i niepowtarzalne?" To pytanie stawia w "Wyborczej" Eliza Kwiatkowska w artykule poświęconym ratowaniu starego kasztanowca. Drzewo jest już bardzo stareńkie i niewiele mu pomoże niemniej artykuł jest i to na pierwszej stronie. Także forumowa społeczność staje po stronie drzewa. Dobrze to świadczy o naszej wrażliwości.
Szkoda, że nie ukazał się artykuł na temat też związany z drzewami, z faktami które się dzieją tu i teraz, którym już w żaden sposób zapobiec się nie da, przy których opisywane drzewo to przysłowiowy "Pikuś".
Na rogu Jagielońskiej i Botanicznej rośnie okazały dąb. Ma on lat conajmniej kilkadziesiąt. Rozłożysta korona sięga już powyżej sąsiedniego bloku. Próbowałem obiąć pień rękami. Ja nie ułomek. Mam ponad 180 cm wzrostu, rozstaw moich rąk jest z grubsza taki sam. Pnia nie objąłem. Brakło mi kilkadziesiąt cm. Drzewo jest zdrowe.
Na drzewie tym postawiono krzyżyk. W sensie dosłownym i w przenośni.
Krzyżyk jest namalowany sprajem. Świadczy to o jednym:
Drzewo to zniknie z naszego krajobrazu jeśli nie jutro, to w ciągu najbliższych dni. Padnie ofiarą szaleńczego "pomysłu" jaki się wykluł w kilku częstochowskich głowach i teraz trwa jego realizacja. Chodzi oczywiście o budowę lini tramwajowej na Błeszno. To drzewo które powinno zostać ogłoszone pomnikiem przyrody by mogło przez najbliższe kilkaset lat (dęby to drzewa bardzo długowieczne), dawać cień, produkować tlen, wychwytywać zanieczyszczenia, przegrało. Przegrało z ludźmi. Ludźmi którzy dla realizacji swoich pomysłów nie liczą się z nikim i niczym. przegrało nie jako pierwsze i nie ostatnie.
I przegraliśmy my wszyscy.
Jakiś czas temu przeglądałem na stronie CKMKM plany budowy linii tramwajowej na Błesno. Zaciekawiło mnie co oznaczają symbol,jakby krzaczka w przekreślonym kółku.
Zajrzałem w legendę. Okazało się, że symbol ten oznacza drzewa przeznaczone do wycinki. Policzyłem je.
Wyszło, że w związku z budową linii trawajowej, z ulic przez które ona pobiegnie zniknie około 400 drzew
Gdyby ktoś miał wątpliwości powtórzę słownie: czterysta.
Dziś przeszedłem się po okolicznych ulicach. Orkana przypomina już betonową pustynię. Wszystkie drzewa tworzące róny szpaler zniknęły.
Na Jagielońskiej rzeź trwa.
Wycięto piękną brzozę na przeciw Centrum Dializ. Drzewa które jeszcze stoją po stronie Biedronki robią przygnębiające wrażenie. Poobdzierane pnie, wystające korzenie, połamane gałęzie. Widać czekają na swoją kolej
Od północnej strony do drzew się jeszcze nie dobrali, ale to tylko kwestia czasu. Podobny los czeka też pozostałe ulice. Na Jagielońskiej obok bloków będących blisko planowanej jezdni zaplanowano ekrany dzwiękochłonne. Niech sobie ludziska popatrzą jak wygląda nowoczesnośc po częstochowsku.
Zastanawiam się:
Gdzie były instytucje i służby w czasie gdy decydowano o "rzezi drzew"?
Gdzie były tak zawsze aktywne organizacje ekologiczne?
Jakim cudem uzyskano pozytywną opinię o wpływie inwestycji na środowisko?
Wreszcie.
W sobotniej "Wyborczej" na pierwszej stronie sążnisty artykuł poświęcony jednemu drzewu.
Gdzie byli dziennikarze gdy decydowano o tak bezmyślnej dewastacji?
I gdzie są teraz?
O tym jak w krajach cywilizowanych chroni się drzewa w miastach jeszcze napiszę.
PS
A teraz dyżurni obrońcy jedynie słusznej inwestycji rzućcie się na mnie.