Wzięły nas mniejsze Kielce

07.04.11, 22:19
Tyle, że Kielce są miastem wojewódzkim, podobnie zresztą jak Rzeszów.
    • Gość: ela Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 07.04.11, 22:29
      "zakasać ręce do pracy" ;) Przecież ten tekst napisał jakiś półanalfabeta. Żenada.
      • Gość: aaa Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: 31.42.1.* 07.04.11, 22:33
        Czytam i czytam ten tekst i niewiele z niego rozumiem. Rozmawiac, kakasać rekawy itp, itd... ale o czym rozmawiać, do czego zakasać rękawy, jak nie ma najważniejszego - fundamentu na ktorym ma powstać ten silny subregion. Moze Pan Kot wytłumaczy nam cel swojego listu, bo ja albo jestem taki ograniczony, albo pan Kot zapomniał o skonkretyzowaniu tych szczytnych celów, do których tak ochoczo namawia.


        P.S. Rzeszów i Kielce przegoniły nas, ale 10 lat temu, jak dostaly wojewodztwo, a nie teraz.
        • Gość: Gość Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 00:00
          Czy wy tylko krytykowac potraficie, a moze docenicie to, ze komus sie chce cokolwiek robic!!!
          A nie siedziec i narzekac! Od czegos trzeba zaczac...
          • Gość: olo Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.xdsl.centertel.pl 08.04.11, 07:42
            Dobrze piszą, puste frazesy wypowiedziane przez tego Pana, to jak kononowiczowe "nie będzie niczego". Tak to każdy potrafi działać
    • Gość: abc Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.netcominternet.pl 07.04.11, 22:59
      tyle, ze my czestochowianie zniechecamy do siebie mieszkancow innych powiatow. Watki o SKL nie zacheca wladz powiatow do wspolpracy przy duzych projektach. Sami krecimy bat na wlasna skore.

      Kielecki firmy wygrywaja duze przetargi na naszym terenie, wiec generuja dodatkowy dochod do budzetu. A my o swoje nie dbamy.
      • Gość: skl Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: 212.87.245.* 07.04.11, 23:26
        trafiłeś w sedno trzeba najpierw poprawić relacje z powiatami a nie drwić ze skl ale ci z skl kupują u was wydają pieniądze chyba warto to docenić
    • wilk-syty to tak od wojny weźmiemy się i zrobicie 07.04.11, 23:15
      -ja wyjeżdżam, to żenujące i śmieszne i straszne, jak można tak bredzić komuchy rządziły i rządzą umieją trzymać się razem a innych nie dopuszczą co źle mają pensje po 10000 żyć nie umierać, po co mysleć po co konkurecja,
      -kto jest na stanowiskach - ludzie ambitni?intelektualiści?intel;inteligenci? (raczej agenci), są rozliczani? siedzą odkąd ze wsi wyszli bez pojęcia, nie wiedzą nawet czym instytucja sie zajmuje
      -Hit Zielona Wyspa śmiech chory wymysł
      -nie wystarczy Jasna Góra ale jak ktos chce zwalczać pielgrzymów zamiast uczynić z nich dźwignię rozwoju no to ciemnota straszna
      -a że nie ma uniewrsytetu - jak tutaj coś może byc jak ktoś się wybija to z nienawiści zatrują zycie ilu pracowników zrezygnowało z ADJ!
      -a GW nie ma zapisu na niektóre odważne i samodzielne osoby, a chwali ćwierćinteligentów
      -kołtuni bojacy sie wolnej mysli i rozumu
      -a to że stowarzyszenie to niby takie ważne, gdzie i ile razy dyskutuja, ile opracowań mają.....
      -wio!!!! nikt nie słucha!!!
    • Gość: zuza Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.04.11, 00:32
      Jakże współczuję młodym ludziom, którzy widząc nędzę naszego miasta i jeszcze gorsze perspektywy próbują "apelami" - "...a przede wszystkim rozmawiać i wspólnie szukać najlepszych rozwiązań" - zaklinać rzeczywistość.
      Debaty, rozmowy... a jakże są potrzebne, ale nic nie zastąpi profesjonalizmu w zarządzaniu rozwojem miasta i dalekowzrocznego strategicznego myślenia o jego przyszłości, owocującego realnym programem działań i projektów.
      Tego nigdy nie było za wiele kiedyś, teraz nie ma wcale, a i perspektywy w tej kwestii są raczej mgliste - bo jak się słucha tych wszystkich przedstawicieli lokalnej polityczki to nie ma złudzeń - ci goście nie wiedzą o czym mówią... to pustosłowie a najczęściej bełkot (skatowałam się ostatnio wysłuchaniem wywiadów w Orionie z pp. Soborakiem, Głębockim, Gawrońskim and company... mój boże, mój boże...).
      W artykule obok jakiś p. Ryszka, mówią senator, wybitny znawca problematyki rozwoju regionalnego w Urugwaju czy Paragwaju... to nasi posłańcy do stolicy...

      To światłe przywództwo i inteligentne instytucje administracji publicznej są pierwszym, choć nie jedynym, warunkiem pożądanej zmiany w naszym mieście.
      Jakość rządzenia i pracy administracji publicznej to klucz do skutecznego rozwiązywania nabrzmiałych problemów trapiących mieszkańców miasta, przedsiębiorców i inwestorów.
      Fatalnie mści się na niej wieloletnia pogarda dla wiedzy eksperckiej, promowanie miernot na stanowiska wymagające wysokich kompetencji i kultury, najazd "obcych", którzy długo nie zrozumieją kontekstu i uwarunkowań lokalnego rozwoju - pitoląc trzy po trzy i wiele, wiele innych powodów, które stały się już nieuleczalną "częstochowską chorobą"...
      Trudno być optymistką... ale próbować zmieniać ten stan rzeczy trzeba.

      PS
      "Wzięły nas mniejsze Kielce"... "wzięło" nas wiele innych miast na prawach powiatu... wygrywają konkurencję o nowe inwestycje, studentów, turystów bo są po prostu atrakcyjniejsze... a tego nie zmienia się na zawołanie z dnia na dzień, na to trzeba zapracować przez wiele, wiele lat - pomysłem i konsekwencją działania, a nie wyniszczającymi wszystkich walkami o "koryto" i wątpliwą "władzę"...
      • Gość: Cizem86 Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 10:53
        Wyjęłaś mi to wszystko z ust ! Jest dokładnie tak jak piszesz !
    • Gość: koli Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 00:54
      Mogę powiedzieć, że z powodu kielc jestem rzeczywiście wkur... . Ale oni mają kwaśniewskiego, i to on walił tam kasę i wszystko przez 10 lat swoich rządw. A to, ze oni mają 90 tyś a my 240 - to jest nie ważne. WIELE WIOSEK ma dzisiaj lepsze drogi i chodniki niż Częstochowa. A co do przyszłości, to... cieszcie się tym co Wrona wywalczył w Unii, bo więcej już nic nie dostaniemy! dlaczegó? zapytajcie tych co rządzą.
      • Gość: olo Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.xdsl.centertel.pl 08.04.11, 07:45
        Kielce mają ok 200,000 mieszkańców. Sprawdź zanim napiszesz! Chooy wbijam we Wronę, nie ma się co cieszyć!
      • Gość: babcia Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.iplus.com.pl 08.04.11, 15:18
        Koli zanim napiszesz sprawdź w interniecie
        w-g stanu na 2009 r. Czestochowa ma 239.313 mieszkańców ,a Kielce 204.835
        • Gość: koli Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 23:59
          Tak, jasne! Jak Gierek chciał mieć hameryke w polsce ludowej, to włączył do Częstochowy wioski oddalone od miasta o kilkanaście km i nazwał je dzielnicami miasta. Tak samo KIELCE - do niedawna (lata 90-te) miała 80-90 tyś. I nagle zrobiło się 200 tyś - kiedy KWASIMORD zaczął rządzić i... mają województwo!!!
          A u nas jak zbierali podpisy na mieście, żebyśmy byli województwem, to wszyscy omijali ich z daleka. Jedynie Wrona w sejmie bronił Cz-wy - WIDZIAŁEM I SŁYSZAŁEM NA WŁASNE OCZY - to lokalni politycy za to PSY NA NIM WIESZALI. Bo w ŚLĄSKIM MIAŁO NAM BYĆ LEPIEJ. no to mamy lepi!!!
    • wska13 To miasta wojewódzkie i nie są tak traktowane .... 08.04.11, 09:11
      PO MACOSZEMU JAK MY PRZEZ KATOWICE !
      KOLEJNY RAZ CZĘSTOCHOWA JEST "NA SKRAJU" WOJEWÓDZTWA !
      WG. KATOWIC TO MY NIE JESTEŚMY NA ŚLĄSKU TYLKO ..."W KONGRESÓWCE" !
      CZĘSTOCHOWA TERAZ TO... ZAPYZIAŁA PROWINCJA !
      W PORÓWNANIU NP. DO GDYNI JESTEŚMY ... DALEKO Z TYŁU !
      MOŻNA SMIAŁO NAPISAĆ : "CZĘSTOCHOWA KOŁO... RADOMSKA" (ALBO KŁOBUCKA !
    • dock2 Wzięły nas mniejsze Kielce 08.04.11, 09:13
      Nie narzekajcie. Tak naprawdę to miasto trzyma się jeszcze właśnie dzięki ludziom którym "chce się chcieć" i którzy jeszcze działają. Zniechęćcie i ich to zobaczycie jak prowincjonalnie może wyglądać 240 tysięczne miasto.
      A wszystko odbędzie się w przeświadczeniu że przecież Wy tylko realnie oceniacie sytuację.
      _____________________
      www.progresja.info
      www.rakow.czest.pl
      • Gość: wreszciewiosna Re: Wzięły nas mniejsze Kielce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.11, 11:11
        Częstochowa to ma zawsze koszmarnego pecha do "kierownictwa". Zdecydowana większość naszych wybrańców do rady miasta widzi tylko dziś i wczoraj, perspektywa spojrzenia na miasto za 10-20 lat to dla nich kosmos. Nie podejmą żadnych kroków dla długofalowego interesu miasta, bo tak odległa perspektywa sukcesu nie gwarantuje kolejnej kadencji. I tak się to ciągnie od dziesięcioleci.
        Jeśli mieszkańcy zaczną organizować się w społeczne, dzielnicowe struktury niepolityczne to może i wówczas wykreuje się prezydent na miarę Szczurka, Dutkiewicza i im podobnych,
        a miasto nie zdąży umrzeć na starość i wyludnienie... Albo pozostanie tylko klasztor i autostrada w parku geriatrycznym.

        • mirage75 Re: Wzięły nas mniejsze Kielce 08.04.11, 12:05
          Nic dodac nic ujac.Bardzo to sprawnie ujales.

          Czestochowa jest miastem bez elit z prawdziwego zdarzenia.
          Ma za to dosc liczna grupe spadochroniarzy z zewnatrz,tego dalszego i blizszego koszuli gdzie jezdzi sie po jajka i mieso,ktorych zadaniem jest ustawic sie na urzedniczym fotelu i rzadzic by sie urzadzic i tak do nastepnej kadencji.Miasto bez zadnego rozpoznawalnego polityka w skali kraju ktory by blyszczal swoim talentem i powodowal ze czesc uwagi roznych sfer zatrzymywala by sie wlasnie tutaj na pomocy w rozwiazywaniu problemow tego miasta.

          Brak odpowiednich kadr,ktore apolitycznie widzialy by interes w ratowaniu miasta a nawet jego rozwoju powoduje wlasnie takie glosy.Moze troszke niedojrzale w tresci ale za to pelne troski i prawdziwego zainteresowania by budowac miasto dla mieszkancow,a nie dla interesow roznych grup interesu i zachlannych na kazda forme rzadzenia politykow roznych opcji,ktorych tutejszy brak dojrzalosci w spojrzeniu na realia poraza na kazdym szczeblu administracyjnym.

          I nie chodzi tutaj wlasnie o przesciganie sie w liczbie mieszkancow,lecz o brak ducha nowoczesnego i rozwijajacego sie miasta,ktory paralizuje nastroje i powoduje ze nie ma wlasnie kto kopnac w tylek tych falszywych prorokow,ktorzy skutecznie dla swoich kont bankowych, bujaja sie na naiwnosci oraz niezainteresowaniu mieszkancow,a takze braku pozytywnego nastroju i checi do wyjscia z recesji jaka ogarnela Czestochowe z powodow o ktorych juz tutaj wiele napisano.

          Dobrze ze pojawiaja sie takie glosy ktore nie pojmuja postepu jako blyskawicznej akcji jak zdazyli nas do tego przyzwyczaic miejscowi pseudo politycy,ale jako forme pracowitego marszu i widocznych i skutecznych dla Czestochowy zmian ktore juz dawno powinny byc zaprogramowane i uzyskac spoleczna akceptacje.

          Zostalismy w tyle poniewaz tzw.przywodcy i tzw.odpowiedzialni realizowali swoja dziwna koncepcje,ktora w przeciagu ostatnich lat poniosla sromotna kleske.
          Kleske widoczna przede wszystkim w braku akceptacji spolecznej i utracie konkurencyjnosci oraz dystansu do innych miast,ktore wykorzystaly i wykorzystuja dobra dla progresu koniunkture.
          I kiedy inne osrodki sprawnie zarzadzane moga pochwalic sie innowacyjnymi decyzjami,oraz planami wybiegajacymi co najmniej 10 lat w przod,tzw.czestochowski model polega na zabojczym dla miasta ale bardzo skutecznym dla miejscowych partii wyscigu od kadencji do kadencji i zabawie w przyznawanie sobie grantow oraz zabawa w zamienianie sie co kadencje stolkami najwazniejszych instytucji,zadluzonej po uszy i upadajacej coraz bardziej Czestochowy.



    • Gość: jasiu... Komu zależy na Częstochowie? IP: *.dip.t-dialin.net 08.04.11, 16:08
      Może odpowiedź na to pytanie powinna stać się początkiem dyskusji na temat przyszłości miasta. Może każdy powinien odpowiedzieć na pytanie, po co Częstochowa jest mu potrzebna. Jeszcze jedno, jakże ważne zdanie, wymaga w każdym przypadku odpowiedzi - co ja (konkretny człowiek) będę z tego miał.

      Artykuł jest bardzo pobieżnie napisany. Może autor z góry dostał zamówienie na określoną długość tekstu, a może tylko chciał coś od siebie napisać. Bo odpowiedzi na żadne z tych pytań ja nie znajduję w tym artykule.

      Komu zależy na Częstochowie? Czy ważny jest patriotyzm, czy patriotyzm lokalny? Czy są ludzie (jacy to ludzie), którzy świadomie zgodzą się na niewygody mieszkania w takim mieście, jak Częstochowa, bo przywiązanie do miasta wynagradza im np. gorsze możliwości zarobkowania? No właśnie. Co jest ważne - 2 tysiące złotych na rękę w Częstochowie, czy podobna suma w euro gdzieś w Niemczech, czy na Wyspach w funtach? Jeśli zauważamy różnicę w wartości pensji, to teraz trzeba odpowiedzieć, czy ta różnica równoważy niedogodności wyprowadzenia się z Częstochowy i związane z tym kłopoty (język, inna kultura, itd.). No dobrze, w takim razie zmniejszmy tą różnicę - czy jest sens pozostawać w Częstochowie, czy może lepiej poszukać czegoś choćby we Wrocławiu. Język ten sam, urok miasta - sprawa dyskusyjna. Tylko zarobki, żeby nie napisać możliwości zatrudnienia, zupełnie inne. A to tylko 200 kilometrów. Co więc z odpowiedzią na pytanie - komu zależy na Częstochowie?

      I następny problem, co każdy będzie miał, wiążąc się z miastem. To ważny problem, bo relacje w każdym przypadku powinny być wzajemne. Ot, ktoś chce dla miasta się poświęcić, zarabia mniej, ma mniej prestiżowe stanowisko, ale za to miasto oferuje mu - no właśnie, co oprócz sentymentów i przywiązania do miejsca, może zaoferować Częstochowa? I tu trzeba postawić na konkrety. Nie powtarzane po raz tysięczny brednie i propagandowy bełkot. Ot najlepszy przykład z tym projektem "Zielonej Stolicy Polski". Czy autor tej rewelacji był np. w Białymstoku, albo Suwałkach? A ja byłem i wiem, że tam powietrze jest zdecydowanie inne. W Częstochowie mamy koksownię, hutę, mamy w Rudnikach cementownię. Czy ktoś policzył ile w mieście znajduje się pieców, opalanych węglem, przemieszanym ze śmieciami (plastiki, guma itp.)? Wypisywanie bredni o wartościach turystycznych jury weszło niektórym w krew. Pytanie tylko, kto chciałby zamienić urlop nad Bałtykiem, czy choćby w Beskidach, na Jurę?

      Owszem, na miarę potrzeb to ta infrastruktura została wykonana. Jest stok narciarski w Morsku, są możliwości skorzystania z basenu w Żarkach-Letnisku. Można popływać kajakiem w Przeczycach, pytanie tylko, na ile da się jeszcze tę Jurę uatrakcyjniać?

      Czy można przegrodzić Przełom Warty w Jaskrowie, by powstał zbiornik, dla potrzeb turystyki, a przy okazji elektrownia wodna? No właśnie, czy Jura nadaje się jako miejsce turystyki masowej, czy jedynie jako ostoja naturalnego krajobrazu i pierwotnego piękna? I tu pojawia się kolejne pytanie - to co ja z takiej turystyki będę miał? Co mi przyjdzie, że pasjonaci rojnika górskiego, czy nocka orzęsionego będą na Jurę przyjeżdżać? Przyjadą, zrobią zdjęcia, nacieszą się naturą, w cieniu jurajskiego ostańca wypiją kawę z termosu, zjedzą przydźwigane w plecaku kanapki i pojadą dalej. No może zostanie po nich papier po kanapkach, czy więc jedyną rzeczą, jaką mieszkaniec jurajskiej miejscowości będzie miał po turyście będzie właśnie ten papier?

      Bo przeważająca większość ludzi szuka wypoczynku połączonego z komercją. Oni przyjadą, ale powinno być miejsce, gdzie się można poopalać, gdzie można się wykąpać, iść wieczorem na dyskotekę, czy tylko wypić popołudniowy kufel piwa. Osoby, którym zdarza się pojechać choćby do pobliskiej Sielpi, wiedzą w jaki sposób odpoczywają Polacy. Bo co ja będę miał z tego, że pojadę na Jurę? Zmarnowany urlop? No szczerze, kto z was chciałby pojechać na Jurę i po co?

      Właśnie, jeśli tacy są, to dla nich trzeba pewne możliwości udostępnić. Problem w tym, że jeśli jakieś wolne pieniądze z turystyki były, to one są już zagospodarowane. W Złotym Potoku, czy Olsztynie nie powstanie pięć nowych pizzerii, bo to co jest, na potrzeby obecnej turystyki wystarcza. Tu nie ma szans na stworzenie nowych miejsc pracy dla obsługi masowej turystyki, bo masowej turystyki na Jurze (na podobieństwo Tatr) nigdy nie będzie i dobrze!

      Czas rozpocząć dyskusję nad przyszłością Częstochowy - napisał autor i ja mu rację przyznaję. Czas zgromadzić i zweryfikować argumenty na rzecz tworzenia perspektyw dla miasta. Ja chciałbym nieśmiało przypomnieć, że są sytuacje, w których coś wielkiego zamienia się na coś mniejszego, a za to wygodniejszego, czy bardziej potrzebnego osobom, które z tego korzystają. Ot choćby Stadion Śląski. Kiedyś był to obiekt mieszczący ok. 100 tys. osób. Po przebudowie ma mieć ciut ponad 55 tys. miejsc. Stadion się zmniejszył, ale takie były potrzeby dla tego obiektu. Może Częstochowa, zamiast się rozwijać powinna się zwinąć? Może jako mniejsze miasto byłaby bardziej przyjazna dla swoich mieszkańców? Może i tę wersję należy brać pod uwagę, szukając dla miasta nowych zadań? Dyskusja jest potrzebna, ale powtarzam jeszcze raz. Dyskusja pełna argumentów, uzasadnień, oparta na faktach, a nie urządzanie koncert życzeń i zażaleń, nic nie wnoszącego do sprawy przyszłości miasta.
      • Gość: do jasiu Re: Komu zależy na Częstochowie? IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 17:43
        ...no to jasiu dam Ci kilka argumentów, po pierwsze primo w Polce dominują wiatry zachodnie więc bajki o hucie i cementowni sprzedaj gdzie indziej, po drugie primo jest tranzyt DK1 (A1) trzeba zorganizować usługi dla przejezdnych....po trzecie primo ultimo stworzyć usługi dla mieszkańców spoza Częstochowy (luizjany i kaliforni na ten przykład), aqua park im zbudować...ścianki wspinaczkowe, trasy survivalowe...

        można też jakoś zagospodarować pielgrzymów ale tutaj chwilowo pomysłu nie mam...bo oni strasznie oszczędzają i liczą na mieszkańców...

        to tyle pozdrawiam

        no i niech miasto postara się o powiększenie strefy ekonomicznej i stworzy coś na zasadzie biura obsługi inwestora.

        To tyle tak na szybko,

        jeszcze raz pozdrawiam
        • Gość: jasiu... Re: Komu zależy na Częstochowie? IP: *.dip.t-dialin.net 08.04.11, 20:23
          Faktem jest, że koksownia szkodzi głównie gminie Mstów i Olsztyn (Przełom Warty, Jura), choć nie jest to regułą. Jak zauważyłeś wiatry wschodnie (a z nimi upał lub mrozy) nie są w Częstochowie niczym wyjątkowym i wielu ludzi widzi, w którym kierunku idą chmury w konkretnym dniu. Jednak największym trucicielem w Częstochowie (jak w całej Polsce) jest tzw. emisja niska, czyli piece i kuchnie, opalane między innymi butelkami PET, makulaturą (metale ciężkie z farby drukarskiej) czy innymi wynalazkami.

          wiedza.ekologia.pl/zanieczyszczenia/Zanieczyszczenia-powietrza-oddychac-zatrutym-powietrzem,11030.html - jest tam mapka zatytułowana "Rejony o najwyższym zanieczyszczeniu powietrza". Nawet Warszawy, o dziwo, tam nie ma. Proponujesz więc, żeby Warszawiak przyjeżdżał do nas się podtruć?

          O tym się nie mówi, ale Częstochowa nie jest wcale zieloną wyspą. Może czas wreszcie o tym głośno zacząć mówić?

          Pielgrzym, to nie turysta! Może warto o tym szczerze porozmawiać. Pielgrzym ma swój cel. Cóż z tego, że "przyjeżdża". Przyjeżdżają też ludzie do pracy. Może ich również chcesz wykorzystać, traktując ich przyjazd do pracy jako "turystykę zatrudnieniową". Nie każdy, kto przyjeżdża jest turystą. A na turystów z "Zachodu" nie licz. Czemu, ano zobacz:

          www.polenreisen-nuernberg.de/reisen/reisedetails/studienreise_krakau_eine-reise-durch-suedpolen.php?reisekategorie=Busreisen - biuro z Norymbergi, ale wszystkie mają podobne do tego programy. Jest to objazdówka po Polsce południowej. Zobacz dzień 7 (przetłumaczę). Wyjazd z Wrocławia i przejazd przez Brzeg do Opola. Oprowadzanie po mieście (skrócę). Następnie kontynuacja podróży do Częstochowy (...) Przejazd do Krakowa i kolacja pożegnalna na Starym Rynku w Krakowie. Nocleg w Krakowie. Widzisz tu możliwość zatrzymania gości? Oni wszyscy jeżdżą takimi trasami, jak ta. Na Częstochowę, a w zasadzie na Jasną Górę mają maksymalnie 2-3 godziny, najczęściej jest to przepęd przez klasztor, bo przecież śniadanie było jeszcze we Wrocławiu, a kolacja w Krakowie czeka. Niestety, zagraniczny turysta nie zainteresuje się niczym, czego nie ma w międzynarodowych przewodnikach, a że w Częstochowie jest wymieniona tylko Jasna Góra, to jedyną możliwością pokazania miasta takiemu turyście byłoby pozwolenie na przejazd przez Aleje w kierunku Starego Rynku i dalej trasy DK1.

          No właśnie. Byłoby, bo niestety aleje są dla autobusów z turystami zamknięte, turyści nie mają szans choćby zatrzymać się na Starym Rynku i wypić tam piwo, bo ktoś wymyślił, że w Aleje będzie się chodzić piechotą, a poza tym trasa między Klasztorem i DK1, to absolutnie pozbawiona atrakcji Aleja JP II. Nie wspomnę, że z Rynku do DK1 nie tak łatwo się dostać, jeśli ktoś nie ma nawigacji.

          No właśnie - pierwszy wniosek - może najwyższy czas to zmienić i wszystkie autobusy z pielgrzymami-turystami puścić jednak przez Aleje, stawiając odpowiednie drogowskazy informacyjne w różnych językach.

          Wiem, koncepcja, kostka granitowa, nie da się... To po co o tym mówić?

          Strefa ekonomiczna miastu nie pomoże. Problemem nie jest brak inwestorów, ale fakt, że coraz więcej przedsięwzięć gospodarczych lokuje się na wschodzie (Ukraina) lub w ogóle we wschodniej Azji. Polska ze swoim 23 procentowym WAT-em i rozpanoszonymi związkami zawodowymi nie jest dla inwestorów atrakcyjna. No chyba, że chodzi o koksownię, albo inny uciążliwy zakład, a to co innego. Na zachodzie opłaty środowiskowe byłyby większe.

          Pozdrowienia!
Pełna wersja