angrusz1 26.04.11, 13:38 zawraca kijem Wisłę . On nie chce , by w Polsce były elektrownie atomowe . Hmmm, woli chyba , żeby prąd był kupowany z zagranicy , zza wschodniej granicy . Hmm. taka jego opcja polityczna Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: ja Re: Kalisz IP: *.ip.netia.com.pl 26.04.11, 15:39 widac ze nauczyciele maja wolne bo nie wiedza co z wolnym czasem robic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jądrowiec Jądrowy pasztet IP: 26.04.11, 16:34 Gość portalu: ja napisał(a): > widac ze nauczyciele maja wolne bo nie wiedza co z wolnym czasem robic. A grunia w szczególności jak kwalifikowany forumowy troll flooduje bez zastanowienia. Rzuca hasłowo 1 max. 2 zdania w prowokuje do dysputy. angrusz1 napisał: > zawraca kijem Wisłę . > On nie chce , by w Polsce były elektrownie atomowe . Ja też nie chcę. Jeśli grunia chce, niech sobie zaintsluje w piwnicy! A może (właśnie, wyjątkowo) Kalisz ma rację? Koszty utylizacji paliwa jądrowego są bardzo i nieporównywalnie wysokie w w relacji z kosztami otrzymania enegii elektrycznej. Jądrowy pasztet. Prawdziwe koszty utylizacji odpadów i starych elektrowni. środa, 02 września 2009 08:24 | Wpisany przez Administrator | Markus Deggerich, Der Spiegel, artykuł przetłumaczony i zamieszczony w FORUM 31 sierpnia 2009 Radioaktywne odpady z elektrowni atomowych są śmiertelnie niebezpieczne przez milion lat. Nie da się ich utylizować ani przerabiać, a koszty ich składowania idą w miliardy z kieszeni podatników. W wyniku serii letnich awarii elektrowni atomowej w Krümmel debata na temat energetyki jądrowej rozgorzała w Niemczech na nowo. Nie chodzi w niej tylko o ryzyko, ale także o to, kto ma ponosić koszty utrzymywania radioaktywnych składowisk: koncerny energetyczne czy państwo? Karlsruhe to piękne, spokojne miasto. O tym, że niedaleko stąd, w odległości kilku kilometrów, składowany jest pluton, którego starczyłoby do produkcji bomb atomowych, nie wie nikt. Atomowa zupa, w której jest zanurzony, emituje promieniowanie rzędu 700 bld bekereli. To jedna dwudziesta ładunku radioaktywnego, który podczas katastrofy reaktora w Czarnobylu skaził całe połacie ziemi. Owa toksyczna breja bulgocze w Zakładach Przeróbki Odpadów (WAK) w Karlsruhe. Już dawno powinna stąd zniknąć, ale ryzykowne jest nawet jej przepompowanie. 60 tys. litrów atomowej zupy powinno zostać przetransportowane ze zbiorników ze stali szlachetnej do pieca topiącego, zeszklone w temperaturze 1200 st. C, a następnie umieszczone w zbiorniku. Tylko w ten sposób odpady zostałyby mniej więcej zabezpieczone. Niedawno rząd landu Badenia-Wirtembergia po raz kolejny przesunął rozpoczęcie przepompowywania. WAK zostały uruchomione w 1971 i pracowały do 1991 roku. Wówczas to połowa zgromadzonych w nich odpadów wylądowała w pobliżu dolnosaksońskiego Remlingen, w Asse II - rzekomo doświadczalnym miejscu składowania najgroźniejszych, najbardziej radioaktywnych odpadów, które trzeba zabezpieczyć na milion lat. Tanio, bo drogo Druga połowa pozostała na przedmieściach Karlsruhe w teoretycznie zamkniętych zakładach WAK. Od ponad 20 lat ta samorozgrzewająca się breja musi być schładzana do temperatury 25 stopni i stale mieszana, inaczej grozi katastrofa. Czy to w Karlsruhe, Jülich czy na nie do końca legalnym składowisku Asse II pozostałości po energetyce atomowej stanowią ciągłe zagrożenie i pochłaniają miliardy. Zagrożenia te od dawna nie napawają troską koncernów atomowych. Ryzyko wypadku ponosi bowiem państwo, a płacą za to obywatele. Wykorzystując zamknięcie zakładów w Karlsruhe, uzyskały przywilej płacenia za pozostałe po nim szkody do wysokości 550 mln euro. Resztę ogólnej kwoty 2,6 mld euro pokrywa państwo. Te kwoty nie pojawiają się w rachunkach za elektryczność, są ukryte w podatkach. Nic dziwnego, że prąd z elektrowni jądrowych wydaje się taki tani. Minister środowiska Sigmar Gabriel (SPD) realizuje plan odzyskiwania od koncernów energetycznych RWE, E.ON, Vattenfall i EnBW - na tyle, na ile to możliwe - miliardowych kwot na neutralizację pozostałości po elektrowniach jądrowych. Postuluje wprowadzenie podatku od paliw jądrowych w wysokości jednego eurocenta za kilowatogodzinę, aby atomowe ruiny było za co zabezpieczyć. Koncerny atomowe i CDU/CSU nie wyrażają na to zgody. Przykładem beztroskiej gospodarki atomowej jest reaktor doświadczalny w Jülich, 60 km od Düsseldorfu. W latach 60. władze miejskie marzyły o komunalnych elektrowniach jądrowych. Wraz z naukowcami z Ośrodka Badań Jądrowych w Jülich planowały inwestycję w nowy typ reaktora. Miał być bezpieczniejszy i bardziej ekologiczny niż inne siłownie jądrowe. W 1967 roku doświadczalny obiekt uruchomiono. Obecnie uchodzi za „jeden z tych reaktorów na świecie, które sprawiają największe problemy", jak stwierdził Instytut Ekologiczny w Darmstadt. W najbliższych miesiącach w Jülich stu specjalistów będzie musiało podjąć równie spektakularną, co kosztowną akcję utylizacyjną. Rdzeń reaktora skażony jest sporymi ilościami radioaktywnych izotopów, takich jak cez 137 i stront 90. Ponadto spoczywa w nim: 198 kulistych elementów paliwowych, częściowo z wysoko wzbogaconym uranem, które przywarły do wnętrza i nie sposób ich wydobyć. Za dwa lata ważący 2,1 tys. ton rdzeń ma zostać za pomocą specjalnych dźwigów zamknięty w specjalnie zbudowanym, tymczasowym przechowalniku na terenie tego obiektu. To jeden z najbardziej skomplikowanych i niebezpiecznych demontaży instalacji jądrowej, jakie dotychczas oglądał świat. Wnętrze reaktora jest do tego stopnia skażone, że ekipa przeprowadzająca demontaż nie może go pociąć i zaspawać w pojemnikach. Jego promieniowanie na terenie ośrodka, za masywnymi betonowymi ścianami, ma stopniowo wygasać przez 30-60 lat, zanim do dzieła będą mogły przystąpić roboty. Z jednej z ostatnich analiz wynika, że reaktor miał być eksploatowany w niekontrolowanych, zbyt wysokich zakresach temperatur. Niemieckie ministerstwo środowiska od kilku tygodni próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy operatorzy siłowni i nadzór atomowy w Nadrenii Północnej-Westfalii zawiodły. Bodźcem do zbadania sprawy była również analiza naukowa, z której wynika, że reaktor zapewne tylko o włos uniknął katastrofy. Mogło tam dojść zarówno do niekontrolowanych reakcji łańcuchowych w rdzeniu, jak i do wybuchu, który rozsadziłby obudowę reaktora. Autorem owego sensacyjnego opracowania jest Rainer Moormann, ekspert ds. bezpieczeństwa, do marca br. zatrudniony w Instytucie Badań nad Bezpieczeństwem i Techniką Reaktorową Ośrodka Badawczego w Jülich (FZJ). Odkrycia te przysporzyły Moormannowi sporo nieprzyjemności ze strony byłych kolegów z branży. Wachlarz obelg, jak mówi, rozciąga się od „kalającego własne gniazdo" po „umysłowo chorego". Eksploatującym reaktor nie przychodziło do głowy, by ze względu na wynikające z jego konstrukcji zagrożenie bezpieczeństwa wyłączyć go w odpowiednim czasie, choćby w 1978 roku, po tym, jak około 30 msześc. wody przeciekło do reaktora z nieszczelnej rury. Woda została tylko odpompowana. I nawet przy tym popełniono błędy. Część tej wody przedostała się przez szczelinę w podłodze do wód gruntowych. 21 lat później podczas rutynowego badania wykryto stront 90 w kanale odprowadzającym wodę deszczową. Zakopane? Odkopać! Wprawdzie operatorzy reaktora, podobnie jak nadzór atomowy Nadrenii Północnej-Westfalii, podkreślają, że nie ma zagrożenia bezpieczeństwa, jednak podczas utylizacji w 2003 roku woleli nie brać na siebie odpowiedzialności. Demontaż aż do „zielonej łąki", jak nakazuje niemiecka ustawa o energetyce atomowej, został na zlecenie rządu federalnego powierzony specjalistom, którzy swych kompetencji dowiedli już przy zamykaniu reaktorów w Niemczech Wschodnich. Państwowe Zakłady Energetyczne Północ (EWN) wypełniły już reaktor ponad 500 metrami sześciennymi lekkiego betonu porowatego. - W ten sposób wykluczono zagrożenie dla ludzi i środowiska - mówi szef EWN Dieter Rittscher. Także w Jülich koszty utylizacji gwałtownie wzrosły: na początku szacowano je na 34 mln marek, ostatnio mowa jest o 500 milionach euro za samo tylko usunięcie reaktora. Zakładów komunalnych, które zainicjowały ten projekt, prawie wcale nie będzie to obciążać. Zawsze ten sam scenariusz: najpierw firmy, licząc na zyski, rozkręcały inwestycje jądrowe, a potem zrzucały całą odpowiedzialność na państwo. Tak samo było przy projekcie trwałego, zdolnego wytrzymać milion lat składowi Odpowiedz Link Zgłoś
pluto37 Re: Kalisz 26.04.11, 23:04 re: ja pisząc o Gruszczynskim per nauczyciel mijasz sie z prawda, bo on jest jedynie po dokształcie, a z nauczycielskimi studiami miał do czynienia tak jak dżdżownica z kosmicznymi lotami. re the ekonomista Obawiam sie, ze nie chcący chcesz doprowadzić Gruszczyńskiego do poważnych uszczerbków na organiźmie, bo jego organy nie przyjmuja ddo wiadomosci realiów swiata zewnętrznego, a takze tak długich tekstów. nawet najbardziej fachowych i racjonalnych. On od lat żyje w świecie własnych urojeń i realny świat do jego szarych nie ma dostępu. Jako aktywista PiSu i klęcznik Ryszki nie jest w tym odosobniony. Twoje uwagi to jak perły rzucone przed wieprza... On i tak potrafi całymi dniami sam do siebie ględzić i cieszyć sie tym ględzeniem jak murzyn blaszką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: the ekonomista Polskę czeka los Grecji? IP: 26.04.11, 21:49 Gruszczyński ratuj polską gospodarkę! Ekonomiści o stanie polskich finansów 26.04.2011, 17:24 Na tle innych europejskich krajów stan polskich finansów publicznych pozostawia sporo do życzenia - wynika z danych Eurostatu. Ekonomiści alarmują - bez reform finansów publicznych ich deficytu ani długu publicznego nie ograniczymy. Z wtorkowych danych GUS wynika, że w 2010 roku deficyt sektora finansów publicznych wyniósł 7,9 proc. PKB, a dług publiczny liczony według unijnej metodologii ESA'95 - 55 proc. PKB. Mimo to na tle innych krajów Unii Europejskiej Polska wypada słabo - wynika z danych Eurostatu. - Polska należy do nielicznej grupy krajów, gdzie w ubiegłym roku deficyt finansów publicznych wzrósł - skomentował dane główny ekonomista BGŻ Dariusz Winek. Podobnego zdania jest ekonomistka Banku Millennium Urszula Kryńska. - Jesteśmy na szóstym miejscu pod względem wysokości deficytu, a trzeba wziąć pod uwagę, że wszystkie kraje, które są przed nami przeżyły bardzo ciężko kryzys gospodarczy. Natomiast w Polsce kryzysu nie było, a sytuacja fiskalna pogorszyła się bardzo silnie - powiedziała Kryńska. Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że poza Polską wzrost deficytu w 2010 r. zanotowały: Irlandia (z 14,3 do 32,4 proc. PKB), Niemcy (z 3 do 3,3 proc. PKB), Luksemburg (z 0,9 do 1,7 proc. PKB), Austria (z 4,1 do 4,6 proc. PKB). Choć do niechlubnych liderów zestawienia Eurostatu Polsce dużo brakuje: deficyt Irlandii sięgnął w 2010 r. 32,4 proc. PKB, Grecji 10,5 proc. PKB, a Wielkiej Brytanii 10,4 proc. PKB, to ekonomiści wskazali, że bez reform i konsolidacji fiskalnej za kilka lat może czekać nas podobny los. Rządowe plany ograniczenia deficytu, oparte głównie na wzroście gospodarczym, który ma wszystko załatwić, są bardzo ambitne. Tymczasem prawdziwej konsolidacji jest niewiele - jest tylko reforma OFE, która w zasadzie jest sztuczką księgową. Jeśli będziemy mieć szczęście, to deficyt uda się ograniczyć, choć pewnie nie tak szybko, jak planuje rząd - powiedziała Kryńska. Kryńska dodała, że jeśli dojdzie do kolejnego załamania w globalnej gospodarce, ograniczenie deficytu może się nie powieść. - W takiej sytuacji możemy mieć problem, bo zakładamy, że wzrost gospodarczy będzie się utrzymywał, co ma przełożyć się na dochody budżetowe - powiedziała Kryńska. Ekonomista Banku BPH Piotr Łysienia powiedział, że "polityka małych kroków" nie wystarczy, aby ograniczyć deficyt. - Małymi cięciami czy ograniczeniami wydatków nie sprowadzimy deficytu czy długu do niższych poziomów - powiedział Łysienia. Dodał, że aby tego dokonać należy m.in. wydłużyć wiek emerytalny, dokonać zmian w emeryturach mundurowych, czy ograniczyć część świadczeń społecznych. - Jeśli plany związane z ograniczeniem deficytu się nie powiodą, inwestorzy mogą odwrócić się od naszego rynku - stwierdziła Kryńska. Z danych GUS i Eurostatu wynika, że Polska znacznie lepiej wygląda pod względem długu publicznego, który wyniósł w 2010 roku 55 proc. PKB. Dla porównania, w Grecji było to 142,8 proc., we Włoszech 119 proc., w Belgii 96,8 proc., a Irlandii 96,2 proc. - Mimo to sytuacja nie jest najlepsza. Martwi fakt, że w ostatnich latach dług szybko przyrasta. W 2007 roku wyniósł on 45 proc. PKB, teraz mamy 55 proc. Choć w Wielkiej Brytanii czy Irlandii przyrost był jeszcze większy, to kraje te pogrążone były w głębokiej recesji. Natomiast w Polsce mieliśmy wzrost gospodarczy - powiedziała ekonomistka Millennium. Jej zdaniem powinniśmy dążyć, aby nasza polityka gospodarcza była zbliżona do czeskiej. Według danych Eurostatu, w 2010 roku najmniejsze zadłużenie finansów publicznych w relacji do PKB miały: Estonia (6,6 proc.), Bułgaria (16,2 proc.), Luksemburg (18,4 proc.) oraz Rumunia (30,8 proc.). Natomiast w Czechach deficyt wyniósł w 2010 roku 4,7 proc. PKB, a dług publiczny 38,5 proc. PKB. W Wieloletnim Planie Finansowym Państwa na lata 2011-2014 resort finansów założył, że w 2011 r. dług publiczny wyniesie 52,7 proc. PKB, w 2012 r. - 51,9 proc. PKB, w 2013 r. - 50,6 proc. PKB, a w 2014 r. 49,7 proc. PKB. biznes.interia.pl/makroekonomia/news/polske-czeka-los-grecji,1629833 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Polskę czeka los Grecji? IP: 31.42.1.* 26.04.11, 22:56 Nie ma sprawy, w miejscu Twojego domu wybudujemy elektrownie atomowa, a pozniej za Twoje podatki bedziemy utylizować przez milion lat atmowe śmiercio- smieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz1 Re: Polskę czeka los Grecji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.11, 08:31 Do gościa "a " : Tak , można wybudować elektrownię na miejscu mojego domu . Każda większa inwestycja wymaga wywłaszczeń . Jest to tylko kwestia odszkodowania . Utylizacja " milion lat " . A czy ty "a " wiesz , co będzie za 10 lat ? To po co martwisz się, co będzie za milion lat i jaka będzie technika utylizacji . Oczywiście wg " a " domyślnie przy spalaniu węgla nie ma problemu z utylizacją popiołów . Czemu są tacy durnie tu na forum ? Dlaczego nie mają wstydu obnażać się ze swoją głupotą . To tak jakby rozebrać się do naga na środku rynku . Nie maja wstydu . Są i tacy . Mam nadzieję , że rozsądni ludzie wiedzą jak takich " a " traktować . Odpowiedz Link Zgłoś
pluto37 Re: Polskę czeka los Grecji? 27.04.11, 09:05 Gość portalu: angrusz1 napisał(a): > Czemu są tacy durnie tu na forum ? > Dlaczego nie mają wstydu obnażać się ze swoją głupotą . To tak jakby rozebrać s > ię do naga na środku rynku . > Nie maja wstydu . > gruszczyski! Skoro sam obnażasz codziennie wasna głupotę bezwstydnie, to moze ucz sie wreszcie, że jest troche ludzi mądrzejszych od ciebie. Sam jestes przecie patentowany dureń i palant i powinno się ciebie wytarzać w pierzu i utytłac w smole a potem póścic przez aleje w czasie warszawskiej pielgrzymki, żeby przyjezdni wreszcie mogli mieć troche innej uciech niz gaworzenie i szytowanie jasnogórskie. Nie pisz o wstydzie bezwstydniku, bo gdybys wiedział z czym sie to konsumuje, to siedzialbys cicho na tych swoich Wyczerpach, a nie truł bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jądrowiec Jądrowy pasztet, cd. 2 IP: 27.04.11, 09:49 Tak samo było przy projekcie trwałego, zdolnego wytrzymać milion lat składowiska odpadów wysoko radioaktywnych Asse II. Składowisko - w ramach eksperymentu - zapełniano odpadami w latach 1994-2004. Początkowo uznawano 850 mln euro za kwotę wystarczającą dla dalszego, bezpiecznego przechowywania tych odpadów. Obecnie minister Gabriel mówi jednak o dwóch do pięciu miliardach euro, ponieważ Federalny Urząd ds. Ochrony Radiologicznej sprawdza także szokujący wariant wydobycia odpadów ponownie na powierzchnię ziemi (takie debaty zaczęto toczyć po tym, jak się okazało, że z kopalni wycieka radioaktywna solanka - przyp. FORUM). Odpowiedź branży atomowej: Za sposób przygotowania kopalni jako miejsca składowania nie ponosimy współodpowiedzialności - mówi szef lobbystów Walter Hohlefelder - więc nie będziemy partycypować w finansowaniu. Tak czy inaczej wygląda na to, że państwo wyciągnęło naukę z tych przypadków. Teraz za demontaż elektrowni atomowych mają płacić sami operatorzy, a za składowiska będą ponosić odpowiedzialność sprawcy ewentualnych awarii. Nowe składowisko ma zostać otwarte w szybie Konrad, nieczynnej kopalni żelaza koło Salzgitter (Dolna Saksonia), w 2014 roku. Koszty ogólne w wysokości 1,8 mld euro w dwóch trzecich pokryje przemysł energetyczny. Dużo więcej będzie kosztować usuwanie z elektrowni odpadów wysoko radioaktywnych. Jest ich niewiele, ale są niezwykle niebezpieczne. To czyni kwestię lokalizacji miejsca ich wieczystego składowania tak drażliwą, bo kto jest w stanie podać wiarygodną prognozę na milion lat? Obecnie branża atomowa naciska, by jak najszybciej oficjalnym składowiskiem ostatecznym ogłosić kopalnię soli Gorleben w Dolnej Saksonii (na razie znajduje się tam tymczasowe składowisko: betonowa hala, w której złożono 91 pojemników z wysoko radioaktywnymi odpadami; gdy ich temperatura spadnie z 400 do 200 stopni, będą mogły zostać przeniesione do składowiska wieczystego, jeśli takie miejsce zostanie znalezione - przyp. FORUM). Koncerny zainwestowały tam już 1,5 mld euro. Zielone zyski Choć w ogóle jeszcze nie wiadomo, jak to składowisko będzie wyglądać i ile kosztować, Hohlefelder mówi już o łącznej sumie, jaką zainwestuje energetyka atomowa: 3,5-4 mld euro. Doświadczenia z Karlsruhe, Jülich, Asse i enerdowskiego Morsleben pokazują jednak, że w końcu będzie chodzić o zupełnie inną wysokość kosztów. Kto na przykład weźmie odpowiedzialność za wydobywanie odpadów atomowych za sto lat, gdy koncerny takie jak Vattenfall być może nie będą już istnieć? To sprawia, że inicjatywa ministra Gabriela dotycząca podatku od paliw jądrowych budzi dyskusje. SPD chce w znacznym stopniu przenieść koszty utylizacji na sprawców, czyli odesłać je nadawcy. Za pośrednictwem podatku dopisano by koncernom do rachunku realne koszty ich działalności. - Nie spowodowałoby to podrożenia prądu, lecz uszczupliło zyski firm - mówi Gabriel. Natomiast CDU/CSU ma inną koncepcję. Obiecuje zieloną utopię energetyczną dzięki przedłużeniu okresów eksploatacji elektrowni atomowych. „Zyski z energetyki atomowej powinny być w znacznej części gromadzone i inwestowane w dalsze badania" - napisano w programie wyborczym partii. Wobec braku odpowiedzialności ze strony branży atomowej nasuwa się pytanie, dlaczego państwo nie miałoby przeforsować obu tych propozycji i zyski z pozostałych okresów eksploatacji przeznaczyć zarówno na likwidację licznych starych obiektów, jak i na rozwój energetyki proekologicznej. Dodatkowe środki finansowe na energie odnawialne, które w przeciwieństwie do energetyki atomowej nie zostawiają po sobie kłopotliwego spadku na miliony lat, są pilnie potrzebne. Bo także w 2009 roku rząd federalny na badania alternatywnych źródeł energii przeznaczy mniej niż na demontaż obiektów jądrowych. Nie jestem ani wojującym ekologiem, ani fanem Kalisza telko szarym zjadaczem chleba. Grunia, doczytaj sobie resztę, bo jako inż. chemik po Politechnice Gliwickiej to chyba niewiele zapamiętałeś z wykładów o reakcjach jądrowych, parę linków: O odpadach, które powstają na każdym etapie cyklu paliwowego, od wydobycia uranu po przechowywanie wypalonego paliwa i demontażu elektrowni. Oraz o tym, jak radzi sobie z niechcianym problemem przemysł nuklearny. www.ian.org.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=14:odpady&layout=default O ekonomii przemysłu nuklearnego. www.ian.org.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=16:atom-a-ekonomia&layout=default Propaganda lobby atomowego www.ian.org.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=23:propaganda-lobby-atomowego&layout=default Już daj spokój ludzim na FCz i nie rozpoczynaj nowych wątków z problemami, które spędzają ci sen z oczu. W końcu podczas spaceru po wsi trafisz na jakiegoś fanatyka energii konwencjonalnych czy odnawialnych i usłyszsz w publicznym miejscu kilka niemiłych słów polskojęzycznych i będzie ci przykro albo/lub/i będziesz zetresowany przez długi czasookres. Tak przy okazji, to dobrze było żebyś był po spowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: licho Re: Polskę czeka los Grecji? IP: *.iplus.com.pl 29.04.11, 15:21 angrusz licho nie śpi........ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: calish Energetyka jądrowa w Polsce? Zdecydowanie nie! IP: 29.04.11, 13:30 Hmmm, angrusz, Hmmm, Dyskusja o alternatywnych źródłach energii zawsze była gorąca i wracała w ważnych momentach. Tytułowa energetyka jądrowa zawsze była brana pod uwagę jako źródło energii, które uniezależni nas od swoich głównych dostawców. Choćby w niewielkim stopniu. Jednak jeśli byłby to tylko jedynie cień iskierki, na prawdę warto ponieść to ryzyko. W przypadku rozpatrywanych tu elektrowni jądrowych to ryzyko okazuje się zbyt duże. Szczególnie teraz, gdy trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii przyczyniły się do poważnej awarii elektrowni jądrowej Fukushima. Zdaniem specjalistów tak dużego zagrożenia drugim Czarnobylem nie ma. Choć chmura pyłowa z tego co zostało po elektrowni Fukushima przywędrowała już do Europy. Niebezpieczeństwo nadal jest spore. Ewakuowano już nawet grupę ostatnich Samurajów, śmiałków, pracujących przy reaktorach grozy, które wykazują nadmierną erupcję czarnego, żrącego dymu. Gdy Niemcy zamykają swoja "jądrówki", aby uniknąć kłopotów Japonii i grążącej światu katastrofy skażenia środowiska niebezpiecznymi i groźnymi związkami chemicznymi. NIE są takie tanie Energetyka atomowa jest obecnie najdroższym rodzajem energii. Jej niska cena wynika z dotowania jej przez państwo, czyli z pieniędzy podatnika. Koszt 1MW mocy uzyskanej w elektrowni jądrowej wynosi obecnie 5 mln Euro. W elektrowni wiatrowej na lądzie – 1,2 mln Euro MW W elektrowni wiatrowej na morzu – 2,3 mln euro MW. Ale uwaga! Niniejsze koszty nie uwzględniają koniecznych inwestycji wymaganych przez wysokonapięciowe sieci przesyłowe, które trzeba od nowa zbudować, aby odebrać prąd wielkich mocy z elektrowni atomowej. Gdyby policzyć jednak koszty zagospodarowania odpadów atomowych, rachunek niezbędnych wydatków zmierza do nieskończoności. Niczym pętla zaciskają się na szyi podatnika. Składowiska odpadów projektuje i buduje się w Europie, w Finlandii na 250 tys. lat! Za naszą "zabawę atomową" płacić będziemy my, nasze dzieci, wnuki i pra pra pra… wnuki. NIE są bezpieczne Większość społeczeństwa pod wpływem lobby jądrowego uwierzyło, że elektrownie jądrowe są całkowicie bezpiecznie. W 1986 roku miała miejsce największa w historii cywilizacyjnej katastrofa jądrowa w Czarnobylu. Wypowiedzi zwolenników energetyki atomowej obecnie negują lub bagatelizują skutki tamtej katastrofy. Prawda o skutkach zdrowotnych jest taka, że tylko na Białorusi, według oficjalnych danych zachorowalność na raka tarczycy u dorosłych wzrosła 12 krotnie, a u dzieci – 39 krotnie w stosunku do roku 1986. Największa zachorowalność przypadła na lata 1985-86. Nieodwracalne genetycznie zmiany: 1. Częstotliwość występowania wad wrodzonych – 2 krotny wzrost 2. Wrodzony brak mózgu (anencefalia) – wzrost 2,5 razy 3. Palce nadliczbowe (poliolaktylia) – wzrost 4,2 razy 4. Przepuklina rdzeniowa – wzrost 2 krotny Współczesne katastrofy i wybuchy elektrowni atomowych wciąż się zdarzają. Jedynie nie mówi się o nich głośno. •W Paks na Węgrzech 10.04.2003 Najpoważniejsza katastrofa zaraz po Czarnobylu. 1/10 prętów paliwowych rozgrzała się po awarii chłodzenia do temperatury 1200oC, w dużym stresie zalano je wodą, a to uwolniło radioaktywne gazy i opary. Wtedy też nastąpiła niekontrolowana reakcja łańcuchowa – szczególnie niebezpieczna. •W Kruemmel koło Hamburga, (Niemcy, 2007, 2009 r.) – pożar i długotrwałe wyłączenie reaktora •Tricaslin, Francja, 9.07.2008, wyciek ponad 36 tys. litrów. Skarzonej uranem wody do rzek. •W Vandelios II, Hiszpania, 24.08.2008 – pożar Problem odpadów jest jak węzeł gordyjski – nie do rozwiązania. Najważniejsze wysoko – radioaktywne odpady, zabójcze przez setki tysięcy lat, wciąż są prowizorycznie składowane i stale chłodzone w basenach bagatela przy elektrowniach atomowych. Technologia jądrowa jest wyjątkowo niebezpieczna i nie jest zgodna ze zrównoważonym rozwojem kraju. W świetle artykułu 5 Konstytucji, który mówi: "Rzeczypospolita Polska… zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zróżnicowanego rozwoju" nie powinna być wprowadzona w Polsce. NIE są niezbędne Nie potrzebujemy prądu z elektrowni atomowych. Pierwsza elektrownia jądrowa, jeśli w ogóle zostanie wybudowana w 2020 r. dostarczy zaledwie 1.3% energii potrzebnej POLSCE W tym właśnie roku oraz 4% w 2030 r. Do tego samego 2020 roku zobowiązaliśmy się wobec Matki Wszystkich Narodów, czyli Uni Europejskiej do produkcji 15% energii ze źródeł odnawialnych (ponad 11 razy więcej niż elektrowni jądrowych!). Polska zużywa i marnuje jednocześnie 3.2 raza więcej energii na jednostkę produkcji, niż wynosi przeciętna zużycia w piętnastu krajach "starej" Unii Europejskiej. NIE są nowoczesne Najnowsza technologia nuklearna jest odnowieniem starego typu reaktorów tzw. Generacji III+. Nie jest to żaden przełom, zręby tej technologii opracowano kilkadziesiąt lat temu. Teraz jest testowana w bólach. Budowa elektrowni jądrowej w Oikiloto w Finlandii, już jest spóźniona o 3 lata, co kosztuje 2,3 mln Euro, więcej niż planowano. Za tę kwotę można by zbudować blisko 2000 MW elektrowni wiatrowych na lądzie. Wszystkie elektrownie jądrowe generują problem odpadów nuklearnych zabójczych dla życia przez tysiące lat (pluton 239 ma okres połowicznego rozkładu 24 tyś. lat!) Nowe technologie i obietnice rozwiązania problemu odpadów jądrowych wciąż pozostają w sferze marzeń i deklaracji lobby atomowego. NIE wszyscy dookoła je mają Nie wszyscy! Na 192 członków ONZ elektrownie atomowe ma zaledwie 31 krajów i wcale nie wszystkie są wysokorozwinięte. Nie mają tych elektrowni i nie budują m.in. Duńczycy, Norwegowie, Włosi, Portugalczycy, nie budują nowych m.in. Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy. NIE sprzyjają ochronie klimatu Oblicza się, że elektrownia jądrowa emituje 1/3 dwutlenka węgla powodującego efekt cieplarniany, w stosunku do nowoczesnej elektrowni na gaz, o takiej samej mocy. Ten rachunek jednak musi być natychmiast wielokrotnie podwyższony, jeśli doliczymy się emisji gazów cieplarnianych przy składowaniu odpadów jądrowych i koniecznej rozbiórce elektrowni atomowej po skończeniu eksploatacji. Odpady wysokoradioaktywne muszą być chłodzone 24h na dobę przez tysiące lat! Jednym ze sposobów zagospodarowania odpadów nisko i średnioradioaktywnych jest budowa mogilników w skałach pod ziemią i składowania tam betonowych lub stalowych pojemników z odpadami. Te wszystkie bardzo energochłonne procesy powodują emisję gazów cieplarnianych. Czyli względne korzyści, które mogą powstać tylko przy niemożliwej do zagwarantowania bezawaryjnej pracy elektrowni jądrowych są likwidowane przez szkody wywoływane emisją gazów. NIE są uzupełnieniem dla zielonej energii Pupilkiem rządu w 2008 roku zostały elektrownie atomowe! Błyskawicznie utworzono rząd, wicepremiera, departament energetyki jądrowej przyjęto zasobny budżet oraz 8 ustaw mających wprowadzić nam atom pod strzechy. Od 20 lat oszczędność energii oraz odnawialne jej źródła nie doczekały się żadnego wiceministra, departamentu oraz ustawy dotyczącej efektywności energetycznej zablokowano ministerstwo finansów. Kolejne zagrożenie płynące z tego problemu jak ruchy tektoniczne, trzęsienie ziemi czy groźby ataków terrorystycznych być może stanie się rozwiązaniem kolejnego tekstu. Bo ten był przecież i tak bardzo długi i mógł nadszarpnąć cierpliwość czytelnika. źródło: interia360.pl/artykul/energetyka-jadrowa-w-polsce-zdecydowanie-nie,45092 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz1 Re: Energetyka jądrowa w Polsce? Zdecydowanie nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.11, 17:22 Niejaki calsh napisał :" Gdy Niemcy zamykają swoja "jądrówki", aby uniknąć kłopotów Japonii .. " Hmm, czy to oznacza , że calsh przewiduje trzęsienia ziemi w Niemczech . Jak sądzicie ? Będą , no bo jak w Niemczech to i w Polsce . Taka to wiarygodność rozumowania calsha . Problem z japońskim elektrowniami atomowymi jest tak, że tam są częste, bardzo częste trzęsienia ziemi a mimo to w Japonii jest dużo bardzo dużo elektrowni atomowych . W Polsce nie ma trzęsień ziemi ale już głupki boją się katastrofy typu Fukushima . Skądś się tacy biorą ? Płacą im za te teksty ? Politykom chyba też , skoro publicznie śmią takie głupoty posuwać jak poseł Kępno . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: calish Re: Energetyka jądrowa w Polsce? Zdecydowanie nie IP: 29.04.11, 18:15 Przestań ciągle zajmować się pierdołami i permanentnie pisać o głupotach typu zadłużenie, zaciskanie pasa, zęby jakiegoś premiera, odpowedź jakiegoś posła - przecież ty człowieku nadajesz się na maglarza do magla parowego ze swoim Hmm. Czy złożyłeś już życzenia ślubne młodej parze Catherine Middleton, która poślubiła wnuka Elżbiety II, księcia Williama w Londynie? Żabyś długo się nie męczył: "All the best for a new way of life... bla, bla, bla... życzy grucha z Czę100chowy, Alleluja, happiness and love because it is most important, and cash, of course" czy cóś w tym rodzaju, będzie git, tylko nie narób znowu błędów. Może znajdą dla ciebie jakąś fuchę? P.S. nie calsh tylko calish Zanim założysz wątek sprawdź, czy temat już nie był omawiany. Użyj wyszukiwarki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: licho Re: Energetyka jądrowa w Polsce? Zdecydowanie nie IP: *.iplus.com.pl 01.05.11, 13:51 Angrusz jestes wystarczająco stary ,aby pamiętać ,ze przyczyną katastrofy w Czernobylu ,było wyłączenie automatyki .I tylko skończyny mówiąc twoim językiem głupek tego nie wie . Jeżeli w tym kraju inżynierowie reprezentują taki poziom wiedzy jak ty i u nas wyłącznie automatyki jest mozliwe ... Odpowiedz Link Zgłoś