supermacio
12.06.11, 22:29
Pierwsza sprawa to okoliczni mieszkańcy i obecność straży miejskiej. Strasznie ciekawe, że strażacy czepiali się bawiących się GOŚCI festiwalu a nie zataczających się miejscowych żuli, którzy zaczepiali innych. Dziwne jest czepianie się pijących piwo zakupione na terenie festiwalu i spożywane na tymże. Ogródek piwny nie był wyraźnie oddzielony od pozostałych części, więc był to dramat. Chyba, że intencją organizatorów było nabicie kasy miejskiej pieniędzmi z mandatów. Sam byłem świadkiem zawinięcia jednego z młodych ludzi za straszne przestępstwo - siedzenie na chodniku z piwem w ręce...