***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH***

IP: 82.160.21.* 16.05.04, 11:26
Wczoraj bylam na uroczystosci I Komunii mojego wnuka w Katedrze.
Pomijajac temat ze bylo to wczoraj....przezylam szok.
Otoz WIELEBNY Proboszcz/jak go zwali rodzice/ przemawial w kazaniu do 9-
letnich dzieci w tak uroczystym dniu o wojnie, obozach i chudych jak
kosciotrupy ofiarach obozowych. Dzxieci siedzialy i sluchaly glupot
Wielebnego, ktory"zamienial kawal kamienia w pol bochenka starego chleba i
sugerowal dzieciakom, ze jak beda spozywaly chlebek bozy beda silne /chlopaki
beda mialy sile dokuczac dziewczynkom, a dziewczynki im oddawac ....cytuje
doslownie....juz mialam krzyknac oddawac dokuczanie czy sie?/ beda piekne i
beda mialy zycie wieczne.
O kosciotrupach dzieci Komunijne w swoim pieknym dniu sluchaly kilka razy.
Malo tego. Rodzice placili za msze uroczysta, a jeszcze ksiadz lazil z taca
pomiedzy dziecmi komunijnymi.
Dzieci zamiazt myslec o pieknie, o laczeniu sie z Bogiem i przezywac ten
dzien w radosci sluchaly o kosciotruoach chudych ofiarach obozowych i szukaly
pieniazkow w kieszonkach.
Bylo wiele starszych ludzi. Byc moze nawet bylych wiezniow obozowych.
Wspolczuje im sluchania takiego kazania.
Ja kilkadzesiat lat temu tez przyjmowalalm komunie w katerdze, ale wtedy
kazanie bylo piekne wesole a nasz spiew i odpowiedzi rozsadzaly mury katerdry.
Wczoraj dzieciaki byly znudzone, ciche i bardzo slabiutko przygotowane przez
Pania Ewe.
Wstyd, zenda i moje oburzenie
Mam nadzieje, ze Szanowna Redakcja nie wytnie tego watku
    • Gość: Zośka Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 13:42
      Młodababo, bardzo dobrze to opisałaś. Wypowiadanie takich rzeczy do dzieci jest
      ich upokorzeniem - w majestacie dobra i świętości. Ale każdy taki dzieciak ma
      swój własny rozum i swoje myśli. Pisałaś, że jak ty miałaś komunię to było
      piękne mówienie. Znam parę przypadków, kiedy mowa z ambony była do
      zaakceptowania i nawet była piękna. Jednak w większości, tzn. w 99,99%, kazanie
      jest tekstem nie do zaakceptowania pod każdym względem, poczynając od treści a
      kończąc na okolicznościach [chłód, upał, ścisk albo drętwa długa mowa
      (((arogancja mówcy)))]. Czasami niektóre kazania powinny być zabronione przez
      komisje psychologiczne, tak jak to o którym mowa. Każdy wypowiadany text ujawnia
      wszystko o mówcy albo jeśli mu ktoś napisał, to o jego autorze. Wystarczy
      dokonać pobieżnej analizy każdej mowy z ambony, pokojarzyć wątki i okazuje się,
      że mówca jest ciężko chory psychicznie, ale mimo tego ma fajną robotę. Przyczyna
      choroby - brak baby + inne komplikacje. I ten bardzo istotny powód przełożony na
      różne wątki i nocne przemyślenia, z otaczajacego życia danego księdza, ujawnia
      się w formie wypowiadanych skandalicznych bzdur. Czuje się wręcz intelektualny
      fetor. Ja sobie wierzę w to, że chyba jest jakiś właściciel wszystkiego co nas
      otacza, ale takich pośredników do jego "odczuwania" nie chcę. Czasami chodzę
      posłuchać muzyki w kościele (nie mylić z beczeniem starych bab -sorry).
      Chodziłbym nawet często, gdyby na takich imprezach nie było mówionej części
      audio, ale niestety każdy klecha uwielbia znajdować się w środku zainteresowania
      i musi mówić.
      Biedne dzieci. Ja już nie muszę chodzić, mamusia przestała mnie gonić.
      • Gość: Mlodababa Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: 82.160.21.* 16.05.04, 20:44
        Dzieki Zośka /przy okazji zyczenia imieninowe/ wydaje mi sie ze ranking
        naszego KK coraz bardziej spada przez jego pracownikow. Dzieki nim ludzie
        odwracaja sie moze nie od Boga, a od Kosciola.
        To co oni wygaduja i robia wola o pomste do Nieba. Ale Pan Bog wszystko widzi i
        ich wynagrodzi odpowiednio.
        • Gość: Iris Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 14:42
          Faktycznie tak jest, że ludzie odwracają się nie od Boga ale od księży.W
          Kościele na Dabkowskiego ksiądz stale krzyczy na obecne na mszy dzieci, że inne
          dzieci nie chodzą do kościoła.To paranoja jakaś !!!I czy te dzieci beda chciały
          chodzić do kościółka?A wystarczy troszkę seca okazac tym obecnym przynajmniej.
          • Gość: Mlodababa Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: 82.160.21.* 18.05.04, 02:08
            Oj masz racje. Na Dąbkowskiego Proboszcz jezdzi coraz to nowszym samochodem, a
            na msze zbiorowe kaze placic wygorowane stawki. Wiesz ile jest osob na liscie
            na takie msze?
            Cala kartka A-4 zapisana linijka w linijke czytana jednymciagiem , ze trudno
            uslyszec nazwisko.
            Kazda intencja razy 15-20 zl na miesiac bez pokwitowania bez podatku i ciagle
            MAŁO MAŁO MAŁO.
            To zreszta nie tylko na Dabkowskiego.
            Oj jakbym chciala sie opodatkowac na KK zebym nie musiala dawac "co
            łaska".....tak mało???? przeciez Pani ma pieniadze?
            Tak ale to sa MOJE ciezko zapracowane i dla mnie !!!!!
    • Gość: ratko Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: *.inds.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 12:46
      skoro tak narzekacie, to po co korzystacie z usług kościoła? nikt was nie zmusza do chodzenia a tym bardziej do rzucania na tacę darmozjadom.. skoro jednak decydujecie się na skubanie waszych tyłków z własnej woli, to po co to marudzenie?
    • Gość: Zośka Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 14:42
      Ratko, nie o to chodzi. Kościół jest częścią naszej kultury i historii i to nie
      ulegnie zmianie. Ta kultura w dużej mierze pozwoliła nam przetrwać oraz to, że
      obecnie żyjemy w wolnym i demokratycznym państwie i nazywa się ono Polska. Ale
      czas szybko płynie i chodzi o to, aby ta instytucja zauważyła, poczynając od jej
      szefów, że mamy rok 2004 a nie 1935. Ludzie chodzący do kościoła i podtrzymujący
      tę kulturę (my tworzymy kościół) są wykształceni, mądrzy i oczekują przede
      wszystkim poszanowania od strony kulturalnej i intelektualnej. A lokalni
      szefowie tej firmy bardzo słabo zauważają co jest ważne (sam on jest bardzo
      arogancki, bo zawsze strasznie długo przemawia - myśląc, że jest bardzo mądry i,
      że ludzie chcą go słuchać ... a jego mowa zamiast być ucztą duchową jest
      udręczeniem i wszyscy się modlą, żeby skończył - chyba, że to ma być ukryta,
      automatycznie wprowadzana pokuta za grzechy. 90% wszelkich kościelnych mówców
      nawet nie dorasta do swoich zadań (mówię tylko o aspektach wynikających z ich
      kazań - bo reszta to zupełnie inna sprawa). Ale jest dużo gorzej, bo nawet o tym
      nie mają pojęcia. Nie mają pojęcia, że każde słowo powinno być na wagę złota -
      trafione, przemyślane i dobre - nawet wtedy, gdy wiernym trzeba przekazać
      niezbyt dla nich miłe słowa. Kazania powinni wygłaszać najwyżej przez 5-8 minut
      tylko dobrzy mówcy, a jeśli ich brak to całkowicie wystarczy msza św. bez
      katastrofalnego i ubliżającego słuchającym "słowa bożego". Ludzie chodzą na
      mszę aby wyciszyć się, i przeżyć coś bardzo dla nich ważnego. A jak jest?
      Wychodzą zbulwersowani, umęczeni i myślą, czy tak musi być aby jakieś
      zgorzkniałe miernoty, często chore psychicznie zatruwały im spokój ducha.
      Kościół to my, a my chcemy dużej klasy i radości ducha.
      Myślę, że w najbliższym czasie wygłoszone tutaj moje słowa zostaną odczytane, na
      naradzie u szefa, z malutkiej bardzo ważnej ambonki. I jeszcze jedna bardzo
      ważna rzecz - niech zawsze słowa zgadzają się z rzeczywistym obrazem z
      najbliższego otoczenia mówcy (chodzi o to, że gdy mówi się o biedzie,
      wpółczuciu, solidarności wobec innych ludzi nie wypada pokazywać się w
      bogactwie i np. luksusowych autach - taka jest rola prawdziwych kapłanów, bo
      inaczej nie są oni kapłanami).
      Zośka.
      • Gość: Mlodababa Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: 82.160.21.* 18.05.04, 17:01
        Brawo Brawo Brawo Zośka.
        Ujełaś to własnie tak jak powinno to wygladać
        Jest niestety okropnie zle
        i bedzie calkiem zle jaksie nie zmieniReszta potem
        Pozdrawiam
        • piasia Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** 19.05.04, 19:37
          Parę lat temu byłam na komunii w pewnym dużym kościele na Tysiącleciu.
          Proboszcz słynny z gadulstwa wygłosił "rewelacyjne" kazanie "o tym co w życiu
          jest najważniejsze". Temat świetny, ale jeden z przykładów był koszmarny.
          Mianowicie opowiedział dzieciom, jak to uboga kobieta z dzieckiem na ręku
          wędrowała od wsi do wsi szukając pracy, i usiadła pod lasem, żeby odpocząć, i
          ukazał jej się jakiś na czarno ubrany mężczyzna, który wskazał jej drogę do
          jaskini w lesie, w której to jaskini są wielkie skarby, i ona może sobie tych
          skarbów wziąć ile chce, ale jaskinia o zachodzie słońca się zamknie i żeby
          pamiętała o tym co najważniejsze. Oczywiście kobieta tam poszła, do jaskini
          weszła, dziecko położyła pod ścianą i zaczęła zbierać te skarby, aż nagle
          zobaczyła że jaskinia się zamyka, więc złapała jeszcze złoty dzbanek i uciekła.
          I dopiero na zewnątrz przypomniała sobie, że zostawiła w środku dziecko.
          Zapomniała o tym co najważniejsze. Tu księżulo gładko zmienił temat, nie
          widząc, że jego małoletni słuchacze maja blade buzie i przerażone oczy. Mój
          kilkuletni bratanek ze strachem spytał "i co się stało z tym dzieckiem????"
          więc musiałam w kościele naprędce dopowiadać happy end, żeby dzieciak się nie
          rozpłakał. Ot, wrażliwość ambonowca....
          • Gość: Mlo Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: 82.160.21.* 19.05.04, 23:00
            PIASIA.....I tu jeszcze raz posłuże sie cytatem Zośki....bardzo mądrym
            cytatem......Jednak w większości, tzn. w 99,99%, kazanie
            jest tekstem nie do zaakceptowania pod każdym względem, poczynając od treści a
            kończąc na okolicznościach [chłód, upał, ścisk albo drętwa długa mowa
            (((arogancja mówcy)))]. Czasami niektóre kazania powinny być zabronione przez
            komisje psychologiczne, tak jak to o którym mowa. Każdy wypowiadany text ujawnia
            wszystko o mówcy albo jeśli mu ktoś napisał, to o jego autorze. Wystarczy
            dokonać pobieżnej analizy każdej mowy z ambony, pokojarzyć wątki i okazuje się,
            że mówca jest ciężko chory psychicznie, ale mimo tego ma fajną robotę
            • Gość: ratko Re: ***O CZYM DO DZIECI KOMUNIJNYCH*** IP: *.inds.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 23:58
              zdrowe podejscie do wiary to sie nazywa.. pozdrawiam,mimo iz sam w szczegolnosci o katolicyzmie zdanie mam wyrobione:) a jesli o kazaniach.. zdarzylo mi sie po kilku latach byc jakis czas temu w kosciele (pogrzeb). kazania sluchalem z uwaga, bo mnie ciekawila tresc. ksiadz wydawal mi sie normalny, nie taki jakich wy opisujecie. nie chce nikogo obrazac, ale ladunek intelektualny kazania wydal mi sie bardzo mizerny, w sam raz dla lokalnej ciemnoty. takie opowiadanie banałów ladnym glosem. nie wiem, czy ludzie nie sluchali tak naprawde tego co mowil, czy nie rozumieli, czy wpojony respekt przed ksiedzem kazal im przyjmowac to wszystko bezkrytycznie. dziwilem sie jednak na to lenistwo umyslowe, bo ksiedza jako osobe badz co badz ksztalcona na wysokim poziomie stac na wiele wiecej. ale lepiej chyba sluchac normalnego czlowieka niekoniecznie mowiacego najmadrzej, niz zawzietego oszoloma, ktory takimi wyrafinowanymi sposobami pierze ludziom mozgi, gdyz jest on po prostu szkodliwy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja