bonzo1 28.02.12, 14:36 Przecież ten artykuł już był jakiś rok temu. Co to za odkurzanie staroci? Nie ma już o czym pisać? Na Rejtana się przejechać i o stanie tej ulicy napisać drogi Redaktorze ... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: kicha Re: W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 15:08 NIEDOŚĆ ŻE MEDALIK, TO JESZCZE EMERYTOWANY KONTROLER FINANSÓW !!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bobik Re: W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 15:42 Znów gazetowa prywata Odpowiedz Link Zgłoś
czwa-niak Żadna prywata - to życie i cudze będy do nauki 28.02.12, 15:51 Dlaczego tak piszesz? To Ty spartoliłeś robotę? Takie rzeczy trzeba opisywać - my czerpiemy wiedzę z czyjegoś przykrego doświadczenia. Szkoda, że nie podano danych pozwalających pośrednio zidentyfikować partaczy, aby ich unikać. Z kolei dziw bierze, że człowiek dał się podejść dwa razy. Ja nawet książki znajomym pożyczam za pokwitowaniem Odpowiedz Link Zgłoś
czwa-niak Rejtana - było 28.02.12, 15:47 Przecież było, że miała być remontowana, ale kasy z resztówek UE nie dostanie, bo... wyjdzie za tanio A temat odkurzony, bo wówczas opisywał jednych partaczy, a teraz już kolejnych. Człowiek nie ma szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kicha Re: Rejtana - było IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 17:52 NIE TO ŻE NIE MA SZCZĘŚCIA, TYLKO TO ŻE JEST DO PRZESADY ZATWARDZIAŁYM MEDALIKIEM, KTÓRY WIDZI SWOJE, A NIE WIDZI CÓDZEGO. tAK NA MARGINESIE TO UWAŻAM, ŻE WSZYSCY WYKONAWCY POZNALI SIĘ NA TYM PANU I RZADEN MU NIE WYKONA TEJ PRACY TAK JAK JEMU SIĘ WYDAJE Z GŁUPIMI ZACHCIANKAMI. GDYBYM TO JABYŁ WYKONAWCĄ TEJ PRACY TO NIE PODJOŁ BYM SIĘ TEJ PRACY MAJĄC DOCZYNIENIE Z TAKIM TYPEM. JEŻELI TAK UMIEJĘTNIE OPERUJE WSPOMNIANYMI NARZĘDZIAMI BUDOWLANEGO, TO MINOŁ SIĘ Z POWOŁANIEM, ZAMIAST BYĆ KONTROLEREM FINANSOWYM LEPIRJ JAK BY ZOSTAŁ NADZORCĄ BUDOWLANYM. NAPEWNO MAMUSIA BYŁA BY ZADOWOLONA Z SYNUSIA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ehh Re: Rejtana - było IP: 91.210.242.* 28.02.12, 18:05 o tym Panu jest głośno nawet jego pracodawca chciał go wysłac na badania psychatryczne - pełno artykułow na jego temat wystarczy wpisac w google jego imie i nazwisko - żal mi tylko tych firm ze trafili na takiego "CZŁOWIEKA" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czę100chowicz Re: gdzie kierownik budowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.12, 16:55 Zaraz, zaraz, a co robił kierownik budowy. Fachowiec po trzech dniach wie z jakimi budowlańcami ma do czynienia. Jak budowałem dom to mimo, że robiła to firma znajomego, a kierownikiem budowy był kolega, codziennie byłem na budowie z metrem, poziomicą i kątomierzem. I dokładna kontrola tego co zrobili. Wyp.......em trzy ekipy i postawiłem właściciela firmy przed dylematem, albo nie zapłacę, albo z trzech poprzednich ekip wybierę najlepszych i oni kończą budowę. Nie dawałem żadnych zaliczek z wyjątkiem zakupu materiałów, a następna transza była dopiero gdy poprzednia została rozliczona i rachunki miałem w ręce. Zapłata za robotę była wypłacana sukcesywnie jak zaakceptowałem wykonany etap budowy. Niestety budowlańcy sa rasą niereformowalną i jak knocili 30 lat temu, tak i knocą teraz, tylko że za większe pieniądze stosując nowe drogie materiały. Oglądałem kilka nowo wybudowanych domów i niestety, ale w dalszym ciągu na to wygląda, że poziomica jest murarzom słabo znana, 1 metr czy 1,05 metra to to samo, a trafienie na kąty 89, 90, 91 stopni to jak trafić szóstkę w totka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nnn Re: gdzie kierownik budowy IP: 91.210.242.* 28.02.12, 17:54 bez tej tzw."rasy nierefomowalnej" palcem do d.... byś sobie nie trafił jak można tak pisac na ludzi pracujących - bezszczelnośc ludzka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oburzony Re: gdzie kierownik budowy IP: 91.210.242.* 28.02.12, 18:02 dach przecieka - a gdzie dachówka ?? przecież to jest PAPA podkładwa każdy kto zna sie na budowie albo chociaż miał stycznośc z tym jak wygląda dach hehehe to chyba jest swiadomy tego ze bez dachówki czy innego materiału będzie się lało wiec do kogo pretensje. Facet chciał wybudować doch a zburzyc stary za 60tys chyba w afryce a nie w europie. Koleś ma problem z firmami a być może on tu jest największym czepliwym PROBLEMEM I OSZUSTEM żerującym na firmach budowlanych NIKT MU NIE PASUJE a może on w tym świecie nie pasuje na pustyni chałpy nie bedzie musiał budowac lepianke proponuje a nie przeróbki ze starego domu jakies tu koelsiarstow sie wkradło - prywatne sprawy w gazecie i ten sam Pan redaktor to pisze - zarty i kpina z czytelników forum.gazeta.pl/forum/w,55,126099208,,Co_to_jest_bandytyzm_budowlany_zdjecia_.html?v=2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czę100chowicz Re: do nnn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.12, 19:50 Prawda w oczy kole! Widocznie jesteś takim niewydarzonym partaczem, który zamiast machać kielnią łazi po budowie z palcem w d....e i każe za to sobie dużo płacić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: do nnn IP: 31.42.2.* 28.02.12, 22:19 a weźcie się do roboty i pokarzcie co potraficie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehehe Re: do nnn IP: 91.210.242.* 29.02.12, 15:50 a Ty sie zabierz za naukę ortografii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do autora Każdy ma jakąś "budowlaną martyrologię" IP: *.ice-net.pl 28.02.12, 18:39 każdy ma jakąś "budowalną martyrologię". ciekawi mnie dlaczego GW akurat porusza problem tego pana. czy pan pilnował tej firmy, w sensie patrzył im na ręce, raz dziennie doglądał co zrobili? jak ubywa materiału. czy wpadał jedynie raz na miesiąc albo, nie daj Boże, pod koniec remontu? i masz klops. ludziom na ręce trzeba patrzeć, a ten pan już 18 lat nie ma i chyba życie zna. że jak nie dopilnujesz, to ludzie robią co chcą. i szkoda, że artykuł nie zawiera też stanowiska firmy wykonującej remont. Odpowiedz Link Zgłoś
leadman1 W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ścian... 28.02.12, 19:15 Ta woda przy oknach to efekt skraplania się pary wodnej w wyniku złej wentylacji pomieszczeń (zły projekt), słabej jakości szyb zespolonych, braku odpowiedniego ogrzewania pomieszczenia itp. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwykicha.1 Pan Juszczyk to powinien ręce złożyć 28.02.12, 19:18 i się zacząć modlić ,a nie wygrażać fachowcom.Prawdziwy dom to będzie miał w niebie a nie tu na ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niebo Re: Pan Juszczyk to powinien ręce złożyć IP: 91.210.242.* 29.02.12, 16:01 ciekawe czy za takie utruwanie zycia ludziom trafii do nieba. Z tego co gdzies kiedys usłyszałam od przypadkowej osoby to nikt z rodziny go nie chce znać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz z Tworek Re: kicha idiota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.02.12, 21:55 Witaj kicha dewiancie. Ty jeszcze w Częstochowie? W Tworkach czekamy z utęsknieniem na ciebie. Przygotowany masz przytulny, zakratowany pokoik bez klamek i twarzowy kaftanik z zawiązywanymi troczkami na plecach. A jak tęskni za tobą przyjaźnie nastawi personel psychiatryka. Na powitanie zrobią ci kuracje elektrowstrząsowe i zimne masaże sikawką strażacką. Niecierpliwią się też twoi koledzy, „Aleksander Wielki”, „Napoleon”, „Hitler”, „Stalin” i wielu innych wielkich tego świata. Podjęliśmy jednogłośnie uchwałę ,że jak przyjedziesz to będziesz bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KICHA Re: kicha idiota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.12, 14:56 LEKARZ Z TWOREK!!!!!!!!!!!!!! JESTEŚ NASTĘPNY ZAPCHLONY MEDALIK. Odpowiedz Link Zgłoś
rdbckm W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ścian... 28.02.12, 20:25 ale brzydka szopa... co do reszty to pewnie prawda jak zwykle leży po środku. Ale sądząc po tym piecu kaflowym to pan ma papy w kieszeni jak lodu... hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytonim Re: W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 21:40 Jeśli to on- warto o nim pisać bo to BOHATER Napad na pociąg Numer: 35/2009 Autor: DOROTA ZIELINSKA Strona: 1 DOROTA ZIELIŃSKA Napad na pociąg Tylko na kolei za jednym zamachem można ukraść 800 milionów. Ale złodzieje z PKP nie siedzą, za to kontrolerka się wiesza. Firmy kolejowe okradają siebie nawzajem. Kolejarze okradają nas. Chodzi o miliardy złotych. Ciekawe, czy po przeczytaniu tego będziecie mieli odwagę wsiąść do pociągu byle jakiego. Starszy kontroler Tadeusz Juszczyk przeszedł na wcześniejszą emeryturę 1 stycznia 2007 r. Niech jednak złodzieje kolejowi nie myślą, że odpuścił. Przechowuje w szafie wyniki kontroli z 25 lat, olbrzymie archiwum afer i przekrętów. Wciąż usiłuje kogoś tym zainteresować. Pisze do prokuratorów, posłów, ministrów, nawet do premiera i prezydenta. W głowie mu się nie mieści, że nie ma żadnej reakcji na jego odkrycia. Łowca afer Owszem, raz udało mu się uruchomić młyny sprawiedliwości. W roku 2005 wykrył aferę złomową, czyli rozkradanie nawierzchni torów, dokumentując straty w mieniu PKP na kwotę ponad 27 mln zł. Doprowadził do procesu 8 osób przed Sądem Okręgowym w Gliwicach. Cztery z nich dobrowolnie poddały się karze. Ale to czubek góry lodowej, łapanie płotek, podczas gdy rekiny są bezkarne. Juszczyk ma listę nazwisk prawdziwych organizatorów tego procederu i kontrolerów, którzy ich kryli. Gliwicka prokuratura nie postawiła im żadnych zarzutów. Jeden odszedł z PKP, otrzymując 80 tys. zł odprawy, większość awansowała lub została przeniesiona na inne odpowiedzialne stanowiska. W innych przypadkach afery uderzały w samego Juszczyka. Gdy w latach 90. wraz z trzema kolegami kontrolerami rozpracowywał przekręcenie 800 mln zł (ośmiuset milionów!), co nazwali aferą racjonalizatorską, palił 60 papierosów dziennie. Z przepracowania zachorował. Wezwano go przed komisję złożoną z internisty, kardiologa, okulisty, laryngologa, chirurga traumatologa, psychiatry i psychologa z doktoratem. Zbadano Juszczykowi wszystko, nawet IQ. Okazał się normalny i ponadprzeciętnie inteligentny. Czym pan tak podpadł? – zapytał życzliwie doktor psychologii. Nie udało się znaleźć pretekstu do zwolnienia Juszczyka, ukarano go więc... zakazem leczenia się w kolejowej służbie zdrowia. Są świadkowie, że polecenie tej treści wydał ówczesny naczelnik Wydziału Służby Zdrowia Śląskiej DOKP w Katowicach Andrzej Sośnierz – ten sam, który zrobił później karierę polityczną. Starszy kontroler przeniósł się do PKP Cargo. W Szczecinie wytropił aferę paliwową: mieszanie oleju napędowego z opałowym na kolejowej stacji paliw. Używanie takiej mieszanki – podkreśla Juszczyk – sprawia, że psują się lokomotywy. Zrobił się szum, chciano go zwolnić. Musiał uciekać do Warszawy, do spółki Polskie Linie Kolejowe, gdzie go jeszcze nie znano. Ale i tam zaczął wkrótce wykrywać afery. Doszło do tego, że gdy przyjeżdżał na kontrolę, oddelegowani do pilnowania go ludzie chodzili za nim krok w krok. Złodzieje szyn W Polsce zawiesza się ruch na wielu liniach kolejowych. Teoretycznie można go przywrócić, w praktyce rzadko się to zdarza. Zanim jednak spółki kolejowe zatroszczą się o porzucony majątek – stal najwyższej jakości, światłowody itp. – w oszałamiającym tempie robią to złodzieje. Ściśle zresztą związani, wręcz zbratani z grupą ludzi z PKP. Państwowy moloch obrósł bowiem spółkami dyrektorów, naczelników, szwagrów i pociotków, a także związkowców, które na nim żerują. Zdjęcia z archiwum Juszczyka szokują: tu jeszcze był normalny tor, po tygodniu zniknęły szyny, w kolejnych tygodniach ubywa podkładów i tłucznia, aż wreszcie sterczą z ziemi pojedyncze belki; w końcu widać już tylko wgłębienia, ślad po linii kolejowej jak po umarłej cywilizacji, ale i on niknie, porasta chwastami. Stacja Gliwice Towarowe – wyczyszczona do gołej ziemi. Przeprawa mostowa w Gliwicach – jakby ją kosmici porwali, zniknęła bez śladu. Stacja Katowice-Muchowiec – rozkradziona do spodu. Linia ponad 100 km od Pyskowic do Dąbrowy Górniczej o wartości kilku miliardów (!) złotych – wyparowała. A w Gliwicach tor dla pociągu awaryjnego miał rozjazd prowadzący prościutko do prywatnej firmy TRANS-KOL tuż za płotem. Cóż za wygoda dla złodziei! Juszczyk sfotografował dwa niebieskie dźwigi typu EDK, popularne „Edki”, jak przerzucają towar za płot. Łupy z zawieszonych linii wykorzystuje się gdzie indziej. Podkład kolejowy np. odwracamy dołem do góry i malujemy. Odmłodzone w ten sposób, świeżo wykopane z ziemi wilgotne belki pod wpływem słońca błyskawicznie próchnieją. Dlatego robi się przeplatankę: jeden podkład nowy – dwa spróchniałe – jeden nowy itd. Byle tylko pociąg się nie wykoleił. Kradzione szyny, jeśli są bardzo zużyte, idą na złom. Mniej zużyte montuje się podczas planowych remontów w Zakładach Linii Kolejowych PKP (jest ich ok. 20). Jeśli nie można upchnąć kradzionego towaru na kolei, spółki cwaniaków sprzedają go za żywą gotówkę właścicielom bocznic kolejowych – kopalniom, hutom i innym wielkim firmom. Na bocznicy wszystko się przyda. Kolejowym tłuczniem wysypuje się drogi i parkingi przy supermarketach. Najcenniejszy łup to miedziana linka jezdna. Na tysiącach ton miedzi z rozszabrowanych linii wyrosły fortuny. Niewinni czarodzieje 22-kilometrowy szlak Trzepizury-Lubliniec został zmodernizowany za dużą kasę z UE. Fachowcy wycięli gałęzie na poboczach, położyli nowe podkłady, tłuczeń, dreny – wszystko oprócz szyn. Na tę niezwykłą okoliczność zwrócili uwagę więźniowie z pobliskiego zakładu karnego w Herbach skierowani do pracy w miejscowości Kochanowice. Patrz pan, nas zamkli, a tu złodzieje na nowe tory stare szyny kładą – zagadnęli spacerującego po okolicy starszego kontrolera Juszczyka. Aż nim zatrzęsło – recydywa miała rację. Zaalarmował dyrektora Zakładu Linii Kolejowych Tarnowskie Góry. My tylko mamy nadzór, robi to Warszawa – usłyszał w odpowiedzi. Kryminaliści z was się śmieją! – zawiadomił dyrektora biura kontroli centrali PLK SA w Warszawie. Dyrektor oddzwonił: Biuro inwestycji stwierdza, że wszystko jest w porządku. Tak ma być. Pociągi wlokły się po zmodernizowanym odcinku z prędkością 10–20 km/h. Po roku zapadła decyzja, by wymienić stare, spękane szyny na nowe, co oznaczało nowy remont z użyciem ciężkiego sprzętu i zamknięcie trasy na kolejne miesiące. Jakie straty to spowodowało, Bóg raczy wiedzieć. Juszczyk zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Tarnowskich Górach o przestępstwie niegospodarności. Śledztwo zostało umorzone wobec braku ustawowych znamion czynu zabronionego. Rybnik. Sypał się zabytkowy wiadukt z 1906 r. Kolejarze załatwili zgodę Urzędu Zamówień Publicznych na remont bez przetargu, w trybie awaryjnym. Wybrali firmę Sanel, która zobowiązała się zrobić wszystko, co trzeba, za 475 tys. zł. Aneksem do umowy dorzucono do tego 372 tys. zł za tzw. ukryte roboty budowlane, chociaż ustawa o zamówieniach publicznych pozwala zwiększyć pierwotną kwotę najwyżej o 20 proc. Ostateczny koszt zaś wyniósł... 1 202 600 zł! Gdyby przynajmniej wiadukt został porządnie wyremontowany, Juszczyk jakoś by to przełknął. Przyjeżdża jednak na rekontrolę i cóż widzi – pęknięcia od góry do dołu, długie na 2–3 m. Natychmiast wezwał swego szefa Wojciecha Hugeta i inspektora nadzoru budowlanego Włodzimierza Bałę. Obaj uznali, że to kryminał. Zawiadomiona przez Juszczyka o groźbie katastrofy budowlanej Prokuratura Rejonowa w Rybniku umorzyła sprawę, nie przesłuchując Bały i Hugeta, nie oglądając zdjęć i nie powołując biegłego. Juszczyk ma jeszcze kilka podobnych pism: kolejne śląskie prokuratury odmawiają wszczęcia śledztwa albo je umarzają. On składa zażalenie na tę decyzję, oni zaś odpisują, że nie ma do tego prawa, bo... nie jest stroną. Gdyby ktoś zwinął mu portfel, to jako poszkodowany byłby stroną i mógłby się odwoływać. Sprzysiężenie pasożytów Dworce, wiadukty, płoty we władaniu PKP obwieszone są reklamami, płatnymi według stawek za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytoonim cd Re: W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 21:43 Sprzysiężenie pasożytów Dworce, wiadukty, płoty we władaniu PKP obwieszone są reklamami, płatnymi według stawek za powierzchnię. Chyba że klient dogada się na boku z dyrekcją. Punktom handlowym na dworcach można dać umowę z zaniżonym metrażem albo pozwolić im działać bez umowy, oczywiście nie za darmo. Kiedy przybywa niedoświadczony kontroler, miejscowi pokazują mu, co chcą. Juszczyk zawsze na początku prosił o rejestr umów. Z rejestrem w ręku badał teren. Gdy natknął się na nielegalną reklamę, docierał do szefa lub właściciela reklamującej się firmy, ten jednak nieodmiennie tłumaczył, że wywiesił swój banner samowolnie. Każdy handlarz z nielegalnego dworcowego sklepiku upierał się, że sam wdarł się na teren kolejowy i tu się zagnieździł, a kolejarze po prostu go nie zauważają. Okazji do robienia przekrętów na kolei dostarczają nawet tak niewinne, proste czynności, jak koszenie trawy albo wycinka drzew i krzewów. Kosi się na papierze, firma zewnętrzna bierze kasę, a w naturze – dżungla po pas. Kiedy wycina się solidne, grube drzewo, np. topolę, opyla się je na boku i sporządza protokół, że było kompletnie zmurszałe. Jeszcze lepiej można zarobić na odśnieżaniu. W czasie kontroli w Gliwicach Juszczyk znalazł umowę z Kolejowym Przedsiębiorstwem Związkowym spółką z o.o., która miała odśnieżać, lecz pod warunkiem że nie zatrudni do tej roboty pracowników kolei; złamanie tej zasady powinno spowodować natychmiastowe rozwiązanie umowy bez odszkodowania. Jak ustalił Juszczyk, z szuflą do śniegu łazili jednak kolejarze odpowiedzialni za bezpieczeństwo ruchu. Jeśli wierzyć papierom, odśnieżali po 30–40, a nawet 48 godzin bez wypoczynku, za co słusznie należało im się 198 tys. zł. – Solidaruchy, cwaniaki – mówi o biznesie związkowców starszy kontroler. Kolej na przekręt Według Juszczyka, praprzyczyną zła była ustawa o restrukturyzacji PKP z roku 2000. Powstało wtedy ni mniej, ni więcej, tylko 186 spółek, które przejęły różne funkcje kolejowego giganta. Kierownictwa nowych spółek zaczęły od drastycznego obniżenia wartości środków trwałych: wprowadzono tzw. wartość księgową, wziętą z sufitu. W efekcie towar wart grube pieniądze jest teraz oficjalnie wart grosze i organy ścigania rzadko sięgają po artykuły kk dotyczące mienia znacznej wartości. Szczególnie ważne w tym systemie są PUIK-i (Przedsiębiorstwa Utrzymania Infrastruktury Kolejowej) w liczbie ośmiu. Z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych otrzymują one od bratnich Zakładów Linii Kolejowych zlecenia na grubsze roboty. PUIK-i nie mają sprzętu i ludzi, mają za to kasę, wynajmują więc podwykonawców – spółki krewnych i znajomych królika. Stosują przy tym bardzo wysoką, z roku na rok coraz wyższą stawkę godzinową. Kolejarze sami sobie zlecają roboty na kolei i sami je wykonują, zaprzyjaźnione spółki bowiem zatrudniają bez żenady pracowników grupy PKP, korzystają z jej sprzętu i paliwa. Kolejarz dwuetatowiec nie tyra po kilkanaście godzin na dobę: w godzinach pracy odwala fuchy dla prywatnej firemki, której udziałowcem jest jego dyrektor. I biznes się kręci. Gdy ukradziono szyny i podkłady we Wrocławiu, przerzucono je do Częstochowy i tu zamontowano. Co się ukradnie w Częstochowie, można z kolei przerzucić do Wrocławia. W ostatecznym rachunku zapłaci za to podatnik. Jeżeli w sklepie ktoś rąbnie karton mleka, właściciel nie może wpuścić tego w straty, gdyż ściągnąłby sobie na kark skarbówkę. Zgodnie z przepisami musi przeprowadzić inwentaryzację pokradzieżową. Na kolei jest inaczej. Juszczyk zgłasza policji, że zginęło parę kilometrów szyn, policja zaś umarza sprawę, bo poszkodowana spółka nie raczyła spisać protokołu inwentaryzacji pokradzieżowej. (Po cóż miałaby to robić, skoro kradli koledzy albo wręcz wspólnicy). Zawód kontrolera w spółkach kolejowych jest stresujący. Juszczyk miał dwóch kolegów, równie jak on dociekliwych i nieprzekupnych. Jeden zmarł na zawał, drugi na wylew. Ten pierwszy, Andrzej C., leżał parę godzin na korytarzu, niezauważony przez uczestników balangi w kolejowym ośrodku szkoleniowo-wypoczynkowym. Koleżanka Irena S., oddelegowana do Dyrekcji Taboru i Zaplecza Kolejowego w Krakowie, nie wytrzymała presji i powiesiła się. Zostawiła dwoje dzieci. Wcześniej dzwoniła do Juszczyka, pytając, co ma robić. Cóż mógł jej powiedzieć – żeby była twarda? A on, choć z chorym kręgosłupem i nadciśnieniem, wciąż żyje i dziwi się: – To cud, że w Polsce pociągi jeszcze w ogóle kursują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raczejto en Re: W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 22:20 Malowali, ale czy truli? 2008-03-26, Aktualizacja: 2008-03-25 19:01 Dziennik Zachodni Violetta Gradek Mieszkaniec wieżowca przy ul. Obrońców Westerplatte 27 w Częstochowie twierdzi, że zatruł się oparami farby podczas malowania klatki schodowej. Zgłosił sprawę w sanepidzie i spółdzielni mieszkaniowej. Mieszkaniec wieżowca przy ul. Obrońców Westerplatte 27 w Częstochowie twierdzi, że zatruł się oparami farby podczas malowania klatki schodowej. Zgłosił sprawę w sanepidzie i spółdzielni mieszkaniowej. Chce zawiadomić prokuraturę. Inni lokatorzy też narzekają, ale nie interweniują. Malowanie klatki schodowej w tym budynku stało się gehenną dla części lokatorów. Owszem, jest teraz ładniej i czyściej, ale ludzi to nie cieszy. Twierdzą, że przez kilka tygodni prac remontowych podupadli na zdrowiu. - Ja o mało się nie przekręciłem - mówi Tadeusz Juszczyk, który mieszka w bloku. Gdy ekipa wynajęta przez spółdzielnię mieszkaniową Nasza Praca rozpoczynała prace, pan Juszczyk wyjechał do matki. Po trzech dniach wrócił do domu. Wtedy zaczęły się jego kłopoty ze zdrowiem. - Piekły i łzawiły mi oczy, straszliwie swędziała skóra. ∨ Czytaj dalej Na całym ciele pojawiła się wysypka. Zaczęły się zawroty głowy i duszności - mówi lokator. - Zażywałem wapno i magnez, aby złagodzić te objawy, ale dołączyły się wymioty i silna biegunka. Najgorzej było trzeciego dnia po przyjeździe. Czułem, jakbym się dusił. Straciłem przytomność, upadłem na podłogę. Nie wiem, co by się stało, gdyby nie interwencja kolegi, który akurat przyszedł mnie odwiedzić. Dzwonił do drzwi, a ja nie otwierałem, bo leżałem nieprzytomny. Usłyszał gwiżdżący czajnik, który wcześniej postawiłem na gazie. Zaczął do mnie telefonować, łomotać, głośno wołać. Dzięki temu oprzytomniałem. Kolega wezwał lekarza rodzinnego. Ten stwierdził u pacjenta zatrucie i podrażnienie spowodowane środkami chemicznymi. Poszkodowanemu podano kroplówkę i zlecono badania. Wykazały one wielokrotnie podwyższone wskaźniki AIAT i AspAT, które sygnalizują, że coś złego dzieje się na przykład z sercem, wątrobą, trzustką. Mieszkaniec feralnego bloku poszedł jeszcze do dermatologa i okulisty, którzy potwierdzili podrażnienie. - Czułem się fatalnie. Miałem potworne zawroty głowy, nie mogłem utrzymać równowagi. Wszystko przez opary farb użytych do malowania - uważa Juszczyk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malowanie - czepia Re: W tym domu byli fachowcy: dach przecieka, ści IP: 91.210.242.* 29.02.12, 15:58 ten człowiek bez dokuczania ludziom nie funkcjonuje - nawet malowanie mu przeszkadza i akurat zatruty udał sie z Cz-wy do Katowic do lekarza chory . jak ktos ma zawroty i inne tego typu dolegliwosci to chyba potrzebuje szybko pomocy a nie szuka lekarza pewnie swojego kolege w katowicach. Kazdemu dokuczy - i spoldzilenia miala klopoty i firma tych produktow - jednak wszytsko bylo w porzdaku tylko Panu Juszczykowi wiecznie cos nie pasuje - ciezki charakter Odpowiedz Link Zgłoś