wegatka
16.05.12, 20:44
Ciągle się narzeka na ogromną ilość psich odchodów w mieście, a mnie osobiście bardziej od tego obrzydzają paskudnie zaplute chodniki (i żeby nie było - nie posiadam psa). Niech mi ktoś wytłumaczy czemu niektóre zwierzęta zwane mężczyznami muszą, idąc ulicą, charchać na chodnik? Przecież czasami na prawdę nie ma gdzie stopy postawić, żeby sobie zelówki nie usyfić tym świństwem - szczególnie w okolicach sklepów, gdzie owe zwierzęta zaspokajają pragnienie piwem. I dziwi mnie, że taki typ jeden z drugim często bluzga na brudzące psy, a sam zachowuje się gorzej od psa. No skąd się kurde biorą takie obrzydliwe nawyki i czemu jest ogólne przyzwolenie na charchanie po chodnikach? A może takie zachowanie, to wg. niektórych oznaka męskości? Chyba to jedyne wytłumaczenie, bo w życiu nie widziałam spluwającej na ulicy kobiety.