Gość: Proczęstochowa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.07.04, 09:59
Częstochowa Umiera!
„Śmierć Miasta – jest jak śmierć człowieka” – nawet jeśli się z nią oswajamy
i tak nie możemy się z nią pogodzić!
Żyję w Częstochowie już 30 lat i nie znam innego miasta lepiej. Częstochowa
to moja Matka i Ojciec – Rodzice, owa „Mała Ojczyzna”, której cząstkę nosimy
we wspomnieniach pierwszych kroków życia, pierwszych sukcesów i porażek,
pierwszych miłości. Nasze życie to Aleje, ze spacerami w podjasnogórskim
parku, odwiedziny u przyjaciół na Rakowie, letnie upały spędzane
na „Bałtyku”, zakupy na ryneczku na Wałach Dwernickiego, Jasna Góra i te
sierpniowe dni, gdy do naszego miasta wkraczają ze śpiewem na ustach umęczeni
pielgrzymi z najstarszą „warszawską” na czele (pamiętajmy że idą periodycznie
z przerwami od 1717 roku!!!). To jest nasz krwiobieg. To nasz tlen. To Moje i
Twoje życie – życie Częstochowian.
Mimo to miasto umiera. Brak oznak rozwoju. Jeśli zaś pojawiają się
jakiekolwiek, szybko są torpedowane. Zgodnie z zasadą – jeśli nie jesteś od
Nas, to Ci nie pomożemy. Jeśli nie jesteś NASZ to Cię zgnoimy! Nieważne co
chcesz zrobić! Nie ważna co chcesz powiedzieć!
Aktywność jakichkolwiek sił politycznych jest żadna, a toczy Nas jak
wszystkie inne „małe Ojczyzny” rak głupoty, nieudolności, walk partyjnych,
partykularnych interesów. Zamykany się i zniechęcamy. Żyjemy we własnym
kręgu, gdzie nie widać problemów miasta, ale również też ich końca
rozwiązania. Pełna izolacja! Weszliśmy w stan społecznej autarchii. Coraz
częściej mieszkańcy mojego miasta popadają w apatię. Nie wierzą już nikomu.
Nie potrafią, podobnie jak ja, pojąć jak kłócący się zwykle politycy z
rywalizujących opcji politycznych mimo apeli pod zjednoczeniem się w sprawie
np. powołania Uniwersytetu w Częstochowie nie mogą dojść do żadnego
consensusu. Nagle znajdują się w wyjątkowej symbiozie i współpracy, a nawet
solidarności, gdy chodzi o odwołanie radnych Błaszczecia i Szczuki, łamiących
ustawę od prawie roku!!!! MY – PRAWDZIWY SAMORZĄD jesteśmy zmuszeni patrzeć
na igrzysko naigrywania się z naszej społeczności.
Miraż Uniwersytetu
Pięć lat mojego życia zawodowego obok pracy w „Traugucie” poświęciłem
Wyższej Szkole Pedagogicznej. Pięć lat wierzyłem, że uda się zbudować, być
może na przekór wszystkim, Alma Mater o charakterze uniwersyteckiego pola
współpracy i rozwoju miasta. I NIC!!! Powstała fundacja, kolejne urzędy,
dołączyli się kolejni „działacze”, którzy w posagu wnieśli ... Minimalizm i
kłótliwość. Kiedy zapytałem odwiedzającego moje liceum posła Marka
Lewandowskiego dlaczego storpedował pomysł powstania naszego Uniwersytetu w
pierwszym czytaniu sejmowym, odparł, że boi się aby po połączeniu WSP i
Instytutu Teologicznego / Seminarium nie powstała w Częstochowie klerykarna
uczelnia. Uznał, że przyszły uniwersytet może się obejść bez teologii. Nie
szkodzi, że teologia, i trzy inne kierunki w tym prawo jest konieczne do
powołania uniwersytetu. Kto nie jest z Nami ten ..., kto jest inny to nie
pozwalamy mu ...!
Czy naprawdę NIKT w naszym mieście nie jest w stanie zrozumieć, że około 2 –
3 tysięcy maturzystów opuszcza rocznie nasze miasto i zaczyna studiować w
innych ośrodkach. Czy ktoś zadał sobie trud (jakże mały i prosty!!) ile traci
na tym moje miasto?! Wystarczy pomnożyć tę liczbę razy około 700 – 1000
złotych na osobę całego kosztu utrzymania, wraz z kosztami życia i
studiowania. Daje nam to liczbę od 2 mln złotych do nawet 3 milionów
miesięcznie, czyli licząc w 10 miesięcy około od 20 - 30 mln złotych.
Gardzimy więc pieniędzmi wielkości rzędu 9 milionów dolarów rocznie. Czy to
mało, dla miasta, które w Alejach posiada 400 dziur w drodze?!?! Dodać należy
do tego osoby studiujące zaocznie. I co – kolejne 7 – 12 milionów złotych!!!
Mało?!?!?!
Nie bierzemy pod uwagę jeszcze jednego. Oto bowiem Ci studenci będą przecież
tu pracować, być może założą interesy. Ale jak? Kto im pomoże? Niestety nikt!
Nikt nie myśli, że można stworzyć znane od wielu lat np. w Irlandii
tzw. „szklarnie biznesu”, gdzie komunalne władze miasta przeznaczają np.
jedną kamienicę dla młodzieży. W nich na zasadach wolontariatu tworzy się
miejsca praktyk dla przyszłych księgowych i prawników (mających tu miejsce w
zdobywaniu DOŚWIADCZENIA!!!) , którzy są zobowiązani pod okiem doświadczonych
pracowników prowadzić dla naszej młodzieży dokumentacje firmy przez 2 – 3
lata za darmo. Tu w tych ośrodkach zaopatrzonych w nowoczesna technologię
można „wyprodukować „przyszła klasę średnią Częstochowy”. Nikt nie zlikwiduje
swej firmy po 2 – 3 latach jeśli mu się powiedzie TU, aby ją przenieść na nie
pewny rynek innego miasta, gdzie zaczynałby zupełnie od nowa. NA CO WIĘC
CZEKAMY?! Aby moje miasto nie umarło za 20 lat. Aby młodzi ludzie nie byli
zmuszeni do wewnętrznej migracji.
Czy my wszyscy – zagonieni rodzice, nauczyciele, władze miasta – Nasi
włodarze nie widzimy, że młodzież garnie się aktywności. Organizują flash
moby – niech to jednak nie będzie jedyny objaw ich aktywności. Dlaczego w
newralgicznych punktach miasta – np. w takiej szklarni biznesu nie
zainstalować punktowego internetu. Dlaczego miasto nie wychodzi naprzeciw
częstochowskim internautom? Owe medium powinno być w Częstochowie bardzo
tanie. Miasto musi w tym rejonie swego rozwoju inwestować. Nie wiem dlaczego
wierzymy i szanujemy ludzi, którzy skazują NAS na drogę wiodącą wprost do
charakteru zarządzania bantustanem miejskim.
W rzeczywistości w której się obracałem wizja tworzenia dla naszej
młodzieży obiegu życia zawodowego i rodzinnego miała być wizją spełnioną. I
pewnie owa idea udałaby się, gdyby można ich było tu zatrzymać. Rzeczywistość
nas przerosła. Nasze szkolnictwo wyższe jest targane aferami podobnymi do
tych, których głównym autorem był adiunkt Politechniki Częstochowskiej
oskarżony o łapówkarstwo. I znów NIC. I znów dowiadujemy się z gazet że
fałszywa solidarność środowiska uderzyła w studentów, którzy zgłosili aferę
na policję. I znów pada strach na tych którzy chcą z tym walczyć. A samo
środowisko akademickie nie potrafi dokonać samooczyszczenia pogrążając się w
agonii naukowej i etyczno – moralnej. Oto Ci, którzy byli ofiarami
skorumpowanego adiunkta muszą jeszcze przejść przez sito ich kolegów, którzy
nie wahają się w nich uderzać. Studenci są traktowani jak wrogowie zwłaszcza
w dziekanatach. Są dodatkiem. Opryskliwie załatwiani tracą godność i ostatnie
resztki wiary w to, że żyją i studiują w normalnym środowisku akademickim.
Zastraszani – nie protestują; zawsze przecież można przesunąć wypłatę
stypendiów z grudnia na luty. Tak, tak – władza może KARAĆ! Siedzą więc Żacy
cicho i nie chcą płynąć pod prąd. Przecież można wyrzucić z uczelni – „wilczy
bilet” istnieje przecież nie tylko w świadomości mitologicznej. Czy to uda
się zmienić? Korupcja, prowadzenie zajęć pod wpływem alkoholu, żałosne
przygotowanie. Wreszcie zła wola i brak szacunku. Gdzie ratunek?
W rozwoju nowych technologii, na które jesteśmy wbrew pozorom nieźle
przygotowani w Częstochowie. W szacunku wobec prawa i jakości zarządzania
tymże prawem. W publicznych konkursach na stanowiska oraz przetargach
publicznych, tak aby rodzinne klany akademickie przestały być hamulcem
rozwoju i hegemonem oraz beneficjentem wszelkich dóbr i grantów. My już nie
chcemy – my już żądamy normalności dla rozwoju naszego miasta i dla naszych
dzieci.
Miasto – widzę je młode i prężne!
Czy możemy sobie wyobrazić Częstochowę za 20 lat w sytuacji, kiedy nic się
nie zmieni? Tak. Życie napisze zapewne własny scenariusz, ale możemy
przewidzieć część tych rozdziałów, których korzenie sięgają czasów nam
w