Ciekawy artykuł znalazłem.........

16.10.12, 12:55
„W sytuacji kryzysu kulturowego i ideowego niepokój budzą wszystkie ataki na rodzinę - piszą biskupi w liście czytanym w niedzielę w polskich kościołach. Podkreślają, że na nowo pojawiają się próby podważania prawdy o rodzinie i wprowadzenia związków partnerskich.
List biskupów zapowiada obchody XII Dnia Papieskiego, które odbędą się 14 października. Będzie on przebiegał po hasłem "Jan Paweł II - papież rodziny".

Biskupi zwracają uwagę, że refleksja nad rodziną jest najważniejszą sprawą w kontekście przemian ekonomiczno-ideowych we współczesnym świecie, a dobro małżeństwa i rodziny wymaga nieustannej troski ze strony samych małżonków, Kościoła i państwa. - Tymczasem na nowo pojawiają się próby podważania prawdy o rodzinie i wprowadzenia "związków partnerskich" w miejsce małżeństwa rozumianego jako jedność mężczyzny i kobiety - podkreślają w liście.
W ocenie hierarchów, zjawiska te powodują także poważne problemy demograficzne. - Episkopat Polski ze smutkiem przyjął informację, że Polska w dziedzinie przyrostu naturalnego spadła na 209. pozycję spośród wszystkich 222 państw świata. Zjawisko to nosi znamiona prawdziwej katastrofy. Polska na naszych oczach starzeje się, a w młodych rodzinach często pojawia się tylko jedno dziecko albo rezygnuje się w ogóle z potomstwa. Polskie dzieci rodzą się natomiast w krajach Zachodu, ponieważ tam rodzice znajdują lepsze warunki materialne dla ich wychowania - głosi list biskupów.”

Ot i filozofia katabasów. Związek małżeński. A cóż to takiego, związek małżeński? Intercyza, za którą trzeba zapłacić katabasowi. Czy ten kawałek papieru zapewnia ludziom szczęście w związku? Nie. Sprawia wiele kłopotu, bo rozwiązać taki związek jest bardzo trudno, a w przypadku Kk niemożliwe. Nie mówię tu o tych kilku warunkach, które Kk uwzględnia, bo przeważnie to bzdury. Np. związek, jako taki pomiędzy dwojgiem ludzi jest skonsumowany często przy pierwszej randce. Ludzkość rozwijała się, a ludzie żyli w związkach jeszcze zanim pewni cwaniacy wpadli na pomysł dostatniego życia na koszt głupiego ludu. Bo w rodzinie ważna jest, ważne jest. No – zapomniałem - to takie słowo - chyba na M. I żadne tam religijne dyrdymały nie mają tu nic do rzeczy. To biologia łączy parę.


Panowie biskupi larum grają, bo Polska jest w tyle światowym, jeżeli chodzi o urodzenia. Dziwne, kraj katolicki, ludzie bogobojni, a nie chcą słuchać nauk swoich nauczycieli. Coś słabo z tym przekonywaniem. Stare metody pohukiwania z ambon nie dają rezultatu. Polacy już nie ci sami, co to plęgli się na potęgę z niewiedzy i nie rozumu. Choć do czołówki uświadomionych seksualnie nie należą, wiedzą jak to zrobić, aby nie wyprodukować jeszcze jednej gęby do wyżywienia. Bo to nie słowo boże decyduje o tym ile będziemy mieli dzieci, tylko realna możliwość wyżywienia hałastry. Dziś przeciętny Polak ma pewnie zainteresowanie w seksie, ale nie w ilości dzieci. Pod tym względem chyba zrozumieliśmy, że ilość nie idzie w jakość. I nie ma się, co cieszyć, jak Pawlak, że teraz to u nas taka sama siła jak u Kargulów.

Przeciętny młody Polak dobrze główkuje. Najpierw sam chce żyć w dobrych warunkach. Mieć bezpieczeństwo egzystencji, aby w taki świat wprowadzić swojego potomka. To normalne i nie ma się czemu dziwić.

A tu wkraczamy na poletko państwowe, które nie stwarza warunków do tego, aby Polki w Polsce chciały mieć potomstwo, skoro same mają problem, aby przeżyć. Normalny odruch.
Na dodatek przyczynowo mniej dzieci w Polsce jest związane z kościołem. Wszak to Kk bierze czynny udział w życiu politycznym kraju i wychowaniu bogobojnego ludu. Ma wpływ na decyzje rządu. Czerpie ochoczo z jakże ubogiej kasy państwa. Te pieniądze państwo mogłoby zużyć na tworzenie miejsc pracy, na podniesienie zarobków Polaków i wreszcie na różnego rodzaju pomoc zachęcającą do tego, aby Polka chciała mieć dzieci i nie miała dylematu, że kiedy urodzi, to nie ma żłobka, przedszkola, itp. Polka ma ambicję, chce pracować, robić karierę, chce być niezależna, a nie zostać tak jak jej rodzice i dziadkowie zgnuśniałą słuchaczką RM i kurą domową. Bo gdy państwo nie zapewnia matce np żłobka, przedszkola, to takie życie przypada pędzić kobiecie. Po kilkuletnim oderwaniu się od zawodu, trudno potem wrócić, bo świat ucieka w zastraszającym tempie. Nikt nie czeka za maruderkami.

Ilością katabasów, kościołów, sanktuariów, pomników JPII i prezydenta prezydentów, nie skłoni się Polek, aby w tym kraju chciały mieć bachory.

Cześć
    • Gość: odrealnieni Rodzina staje się kosztownym luksusem IP: *.ice-net.pl 16.10.12, 13:06
      Rodzina jako "podstawowa jednostka społeczna" staje się obecnie kosztownym luksusem i ma się nijak do koncepcji rodziny z PRLu czy okresu wcześniejszego.
      Rodziny nie wystarczy założyć, zapłacić księdzu za ślub marnej jakości i podpisać jakiś papierek. Rodzinę trzeba UTRZYMAĆ, łożyć na nią, zapewnić dzieciom chociaż podstawowy rozwój.
      Jaka rodzina? Mąż w Anglii, żona w Niemczech a dzieci u babci?
      Rodzina bez pieniędzy to PATOLOGIA, to tragedia dla jej członków.
      Rodzina to nie tylko miłość, to również pieniądze na utrzymanie. Zarówno hierarchia polityczna jak i kościelna jakoś nie chce tego zauważyć. Będą o wszystkim bajdurzyć, byle pominąć real life. Albo są tępi albo obłudni albo odrealnieni.
      • Gość: Ja Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem IP: *.dynamic.chello.pl 16.10.12, 13:55
        Dlatego powinien być ustawiony poziom minimalnych dochodów aby para mogła starać się o dziecko. A dla niereformowalnych kastracja. Krzywdę dzieciom robią głupi rodzice korzystając z pomocy mopsu i robiąc jeszcze kolejne dziecko.
        • Gość: to ON Hierarchia nie potrafi nawiązać dialogu z ludźmi IP: *.ice-net.pl 16.10.12, 14:38
          albo zamknięci w pałacach biskupich, albo oglądają świat zza okien drogich limuzyn. w izolacji napiszą list, coś tam uchwalą i myślą, że lud to weźmie poważnie, pochyli się nad kolejnym listem, weźmie sobie go do serca.
          chyba tylko dyziek się nim zainteresował.
          Po śmierci JP2 hierarchia nie potrafiła przez tyle lat nawiązać dialogu, kontaktu z ludźmi. Kiedyś to ON wychodził do okna i poprostu rozmawiał z ludźmi. Obecna hierarchia izoluje się a tym samym spycha się na margines życia. Ludzie kreują sobie życie sami, kolejnych listów nie potrzebują.
        • Gość: aaaa Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.12, 11:41
          i jeszcze opodatkować dobrze sytuowanych singli co wolą pieski i kotki zamiast dzieci. Np. taki Wojewódzki śmieje się z normalnych ludzi ........ stać go na ferrari czy maserati .... to niech buli bykowe ........ U nas w cz-wie też znam sporo takich ...... dzieci nie bo nie (mimo że żonaci) ... a jeździ autem za 200 tys czy lepiej .......... to niech coś buli chociaż za swój luz .......
          • liber007 Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 15:21
            To nie twoja sprawa co ktoś robi z własnymi pieniędzmi i życiem.
            • kfiuk Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 15:33
              zgadzam się. Kolejne podatki są zbędne, zwłaszcza, że powodów braku dzieci jest wiele. Inaczej powinno się prowadzić politykę prorodzinną.
              A najlepszym systemem prorodzinnym jest to co i tak jest nieuniknione, czyli upadek systemu emerytalnego :) i "utrzymywanie" rodziców przez dzieci.
            • storima Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 19:12
              Nikt nie ma prawa do ograniczania człowieka jego wolności, godności, czci oraz życia intymnego.
              I to tyle w temacie. Chyba, ze ktos zacznie rowniez sprawdzac, ktorzy heteroseksualni partnerzy uprawiaja seks analny, na przyklad, wystawiajac im etykietki "zboczencow".

              Milosc. Niczyja to sprawa kto koga kocha jak i kiedy.
              • kfiuk Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 20:14
                Idź się lecz... - cytując "i to tyle w temacie" :D :D :D i niech Cię dzieci na starość wspomogą :D :D :D bo w końcu owocem miłości jest kolejne życie ;)
                • storima Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 20:19
                  kfiuk napisał(a):

                  > Idź się lecz... - cytując "i to tyle w temacie" :D :D :D i niech Cię dzieci na
                  > starość wspomogą :D :D :D bo w końcu owocem miłości jest kolejne życie ;)

                  No to bardzo po bożemu odpowiedziałeś.

                  A co powiesz na temat malzenstw, ktore istnieja w zwiazku milosci, ale dzieci miec nie moga ???

                  Zyj Twym życiem i daj żyć innym, a nie czyn tu powtórki z Inkwizycji.
                  • kfiuk Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 20:36
                    to zależy z jakiego powodu nie mogą mieć dzieci... Jeśli jest to wynikiem antykoncepcji hormonalnej lub chemicznej - hmm no cóż - ponoszą skutki swoich działań. Ale jako kobieta i mężczyzna mogą adoptować dzieci, które też potrzebują miłości i opieki - w przeciwieństwie do homoseksualistów, którzy nie dość, że nie są w stanie dać odpowiednich wzorców to jeszcze mogą doprowadzić do kolejnych "schorzeń psychicznych" i tak często pokrzywdzone dzieci.

                    Nie powołuj się na Boga. Bo Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę.
                    • storima Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 20:42
                      kfiuk napisał(a):

                      >
                      > Nie powołuj się na Boga. Bo Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę.

                      Jakos Bog nie zniszczyl obozow koncentracyjnych, ani dyktator w obecnym swiecie, ani obozow glodu w Afryce, czy tez swiatowej mafii narkotykowej. Ani takiego Kowalskiego co codzien po pijaku zone i dzieci bija.
                      • storima Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 20:43
                        co dzień
                      • kfiuk Re: Rodzina staje się kosztownym luksusem 19.10.12, 21:11
                        bo Bóg ma swój plan, którego ani ja ani ty nie jesteśmy w stanie pojąć. Możemy go jedynie przyjąć. Bóg nie jest od zaspokajania oczekiwań człowieka. To człowiek ma służyć Bogu, a nie Bóg człowiekowi.

                        A odpowiadając żartem:
                        widocznie wszystko to co wymieniłeś było niczym w porównaniu do homoseksualizmu jaki szerzył się w Sodomie i Gomorze :D :D :D

                        I jeszcze jedno: polecam Ci książkę "Listy starego diabła do młodego" (paradoksalnie wojna jest porażką diabła, bo wyzwala olbrzymie pokłady wiary i miłości wśród ludzi, bo widzą zło w najczystszej postaci. Zwycięstwem diabła jest rozpowszechnienie przekonania, że on nie istnieje).
                        • Gość: do kfiuk Obecnie "rodzina"? Kto kogo lepiej wydoi IP: *.ice-net.pl 19.10.12, 21:51
                          Obecnie "rodzina"? Jaka "rodzina"? Zwykła umowa cywilno prawna o charakterze ekonomiczno-prawnym. Przeliczanie, kto kogo lepiej wydoi. A potem rozwodzik kościelny, przed sądem biskupim.
                          Człowieku Ty zejdz na ziemię i nie pociskaj bałachów o "planie Bożym". Niejednemu żonka taki "plan" wyrobi, tak go wykiwa, że się wiesza. Jeden gość pracował, starał się, a później walizki na drzwi i teraz na jego sofach była żonka z kochasiem się kotłuje.
                          Człowieku, to ludzie ludziom tworzą piekło na ziemi.
                          • kfiuk Re: Obecnie "rodzina"? Kto kogo lepiej wydoi 19.10.12, 22:02
                            współczuję, że Ci się nie ułożyło (albo nie układa) :(
                            • Gość: do kfiuk A "rozwody kościelne" nie są rozpadem rodziny? IP: *.ice-net.pl 19.10.12, 22:28
                              Układa mi się jako tako. Nie narzekam, dziekuję za to, co mam.
                              ale trochę już żyję na świecie, realnym świecie, i natychmiast reaguję na "bałachy" pociskane w necie.
                              może zainteresuj się kwestią rozwodów kościelnych. dlaczego jest ich tak dużo i dlaczego Kościół zgadza się na formalny rozpad rodziny? ile kosztuje taki rozwodzik. I jak się ma to do kwestii: "Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela". Można już mówić o "przemyśle rozwodowym".
                              • kfiuk Re: A "rozwody kościelne" nie są rozpadem rodziny 19.10.12, 22:43
                                :D no widzisz:Tobie się układa, mnie się układa... więc o czym mowa? narzekanie dla samego narzekania? Ty i ja tworzymy realny świat. Zmieniaj siebie na lepsze tzn., że zmieniasz świat.
                                Z tego co wiem- nie ma czegoś takiego jak "rozwód kościelny" co najwyżej unieważnienie małżeństwa (w ściśle określonych przypadkach).
                                • Gość: do kfiuk Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję IP: *.ice-net.pl 20.10.12, 00:10
                                  żałuję, że zacząłem z Tobą dyskusję. Wyczuwam brak umiejętności krytycznego i niezależnego myślenia.
                                  rzeczywiście nie "rozwód" a "unieważnienie małżenstwa".
                                  nie "kłamca" a "mijający się z prawdą", nie "złodziej" a "amator cudzej własności".
                                  tak się zakłamuje rzeczywistość i "naciąga" na własne potrzeby.
                                  Powodzenia i bez odbioru.

                                  • kfiuk Re: Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję 20.10.12, 01:06
                                    no widzisz... sprawa nie jest tak oczywista jak Ci się wydaje. Bo ta subtelna różnica sprawia, że "unieważnienie małżeństwa" oznacza, że coś z ściśle określonych powodów nie zostało świadomie i dobrowolnie zawarte między mężczyzną i kobietą.

                                    Ja nie mam oporów przed nazywaniem rzeczy po imieniu. Ale też uczciwie trzeba UCZCIWIE przyznać:
                                    a) NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA DO MAŁŻEŃSTWA W KOŚCIELE
                                    b) jeśli mężczyzna i kobieta świadomie i dobrowolnie złożyli SOBIE NAWZAJEM uczciwą przysięgę małżeńską w Kościele (czyt. są wierzącymi ludźmi) to nie mogą (w świetle wiary, którą wyznali także przysięgając sobie nawzajem) tej przysięgi złamać. Chyba że przysięga została zawarta nieuczciwie (np. zatajona ciężka choroba).
                                    Jeśli nie są wierzącymi ludźmi to po co im unieważnienie małżeństwa? wydawanie kasy itp?
                                    • menes2 Re: Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję 20.10.12, 09:49
                                      Oj widzę ,że słabo znasz życie , czy nie słyszałeś nigdy o presji społecznej -opinii sąsiadów , przymuszania przez rodzinę , jak dużą odwagę muszą mieć młodzi ludzie aby nie ulegać presji i zrezygnować z ślubu kościelnego ? Nie pisz więc ,że jest to wyłącznie ich suwerenny wybór...
                                      Na szczęście ludzie są co raz bardziej świadomi i podejmują odważne decyzje lecz w większych aglomeracjach ale czy wyobrażasz sobie aby młodzi z wiosek żyli inaczej niż za przyzwoleniem koscioła ? Życia by nie mieli ;(
                                      • liber007 Re: Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję 20.10.12, 10:02
                                        jak nie masz jaj to całe życie będziesz popychadłem...
                                        i potem takie bezmózgi bez własnego zdania i odwagi by je wyrazić głosują na socjalistów i mamy bur... jaki mamy.
                                      • kfiuk Re: Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję 20.10.12, 10:52
                                        No widzisz, ja wychowałem się na wsi i rodzice nauczyli mnie odpowiedzialności i uczciwości (także względem siebie). Ksiądz pyta narzeczonych, czy chcesz świadomie i dobrowolnie wstąpić w związek małżeński. Pyta dorosłych ludzi, a nie dzieci... przynajmniej teoretycznie emocjonalnie dojrzałych.
                                        Poza tym wybór między:
                                        a) "niegadaniem" sąsiadów
                                        b) własnym szczęściem
                                        wydaje mi się banalnie prosty. Jeśli wybierasz a) to "nie psiocz" później na Kościół, bo to był TWÓJ wybór. Nikt nie kazał wstępować Ci w związek małżeński. Miej pretensje do siebie, rodziny, sąsiadów czy tego, kto wywierał na Ciebie presję... w zasadzie ksiądz tylko zatwierdza przysięgę, którą składają sobie małżonkowie. Więc w czym jest problem?
                                        • menes2 Re: Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję 20.10.12, 16:29
                                          ,,kozakujesz'' bo postąpiłeś tak jak życzyła sobie rodzina, poszedłeś z nurtem większości...
                                          Ciekaw jestem czy byłbyś takim bohaterem gdyby przyszło Ci być w mniejszości i opozycji dla swego środowiska...Mogę jednak zrozumieć Cię gdyż będąc młodym człowiekiem myślałem podobnie . Z biegiem lat jednak zauważyłem , że większość kapłanów to hipokryci nie przestrzegający zasad które sami głoszą ...zdarzyło się również ,że doznałem przykrości od kapłana.
                                          Analizując naukę kościoła można zauważyć b.wiele sprzeczności żeby nie powiedzieć niedorzeczności .
                                          Obecnie jestem w ,,opozycji'' lecz nie obnoszę się z tym tak jak Ty z ,,promocją '' kk.
                                          Uwierz mi ,że co raz więcej znanych mi ludzi 50+myśli podobnie jak ja...
                                          • kfiuk Re: Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję 20.10.12, 17:13
                                            Nie, postąpiłem tak jak sam tego chciałem - nie poszedłem za żadnym nurtem i nie wierzę, że ktoś zgodziłby się na wieczne nieszczęście w imię czyjejś namowy, satysfakcji (ale jeśli tak zrobił to mnie nic do tego - może właśnie fakt bycia nieszczęśliwym przynosi mu szczęście).

                                            "Większość kapłanów to hipokryci" - nie zaprzeczam, ale ja nie będę ich osądzał (w sensie moralnym, bo za inne przestępstwa powinni odpowiadać w takim samym stopniu jak inni).
                                            I w myśl hasła "komu więcej dano, od tego więcej będą żądać". Bóg ich rozliczy, nie ja.
                                            Menes2, wątek dotyczy Kościoła Katolickiego, którego jestem członkiem, więc co mam promować? judaizm? islam? buddyzm? jesteś w "opozycji" - masz do tego pełne prawo (zwłaszcza jeśli Twoja "opozycja" jest wynikiem "przykrości od kapłana"), Ale na litość - jak ktoś nie wierzy to po co ma wydawać kupę kasy na "unieważnienie małżeństwa" jak to sugeruje "dyzio_o"? poza tym wbrew temu co pisał dyzio_o sam fakt zawarcia związku małżeńskiego nie wpływa negatywnie na związek i nie przyczynia się do rozpadu związku. W całym tym wątku brakuje mi elementarnej logiki.
                                          • kfiuk Re: Żałuję, że rozpocząłem z Tobą dyskusję 20.10.12, 17:21
                                            PS. w zasadzie postąpiłem wbrew rodzicom, którzy chcieli, bym ze ślubem poczekał do skończenia studiów (a ja miałem plan, że jak skończę studia to będziemy mieć dziecko... i tak też się stało). W momencie wstępowania w związek małżeński miałem skończone 22 lata.
    • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 16.10.12, 16:11
      Dyziek jak zwykle w walce z Kościołem. A ja widzisz Dyziek_o mam 30 lat i mam 3 dzieci i jesteśmy z żoną w stanie je utrzymać. Problem nie tkwi w braku miejsc pracy, tylko mentalności ludzi (ale to też się już zmienia). Piszesz o odejściu ludzi od Kościoła... owszem, ale to księża odpowiedzą za swoje działania przed Bogiem. Ty także za to odpowiesz, jeśli nie masz racji. I nie sądź innych, bo inni osądzą Ciebie. Nie chcesz chodzić do kościoła - nie choć, nie płać. Mnie też nie podoba się wszystko (zwłaszcza Fundusz Kościelny), ale na to nie mam wpływu.

      Ja robię swoje: pracuję, wychowuję dzieci, płacę ZUS, podatki, składam ofiarę w kościele (co tydzień i za zamówione intencje) i może nie jeżdżę nowiutkim Mercedesem tylko Renault Scenic, ale nie mogę narzekać, że to Państwo ma mi zapewnić pracę. Państwo dało mi bezpłatną edukację, dzięki której każdy powinien umieć sobie poradzić w otaczającej rzeczywistości. Państwo ma kreować warunki do zmniejszania bezrobocia, a nie bezpośrednio zatrudniać bezrobotnych.
      A co do instytucji małżeństwa - problemem nie jest sama instytucja, ale brak odpowiedzialności wśród społeczeństwa. Ja wstąpiłem w związek małżeński mając 22 lata. 2 lata później przyszedł na świat syn. Jestem w związku małżeńskim i nie narzekam. Każdy ma swoje wady, ale razem łatwiej iść przez życie (także finansowo), więc nie bredź, że małżeństwo to samo zło. Owszem - nie każdy powinien się żenić. Niektórzy mając 40 lat pozostają nieodpowiedzialni i wówczas rzeczywiście nie powinni zakładać rodziny, ale to wynika TYLKO I WYŁĄCZNIE z braku dojrzałości emocjonalnej, a nie z bycia czy nie w związku małżeńskim. Mylisz przyczynę i skutek.

      Jeszcze powrócę do warunków egzystencji. Napisałeś:
      "Przeciętny młody Polak dobrze główkuje. Najpierw sam chce żyć w dobrych warunka
      > ch. Mieć bezpieczeństwo egzystencji, aby w taki świat wprowadzić swojego potomk
      > a. To normalne i nie ma się czemu dziwić."

      A ja CI powiem tak. Łatwiej młodym ludziom (warunek odpowiedzialności musi być spełniony) wychować dzieci (są bardziej cierpliwi, mają więcej siły i bardziej otwarty umysł) wychować dobrze dziecko niż w wieku 40+. Dziecko to część naszego otoczenia. Nie masz dzieci = postrzegasz rzeczywistość przez pryzmat bycia singlem czy rodziną bezdzietną, ale jeśli jesteś odpowiedzialny i masz dziecko to układasz życie całej rodziny. Nie patrzysz przez pryzmat "ja" tylko "my" i każdy kto jest odpowiedzialny da radę.
      Polecam Ci film "W pogoni za szczęściem".
      • mateusz572 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 16.10.12, 18:39
        kfiuk napisał(a):
        > Dyziek jak zwykle w walce z Kościołem. A ja widzisz Dyziek_o mam 30 lat i mam 3
        > dzieci i jesteśmy z żoną w stanie je utrzymać. Problem nie tkwi w braku miejsc
        > pracy, tylko mentalności ludzi (ale to też się już zmienia). Piszesz o odejści
        > u ludzi od Kościoła... owszem, ale to księża odpowiedzą za swoje działania prze
        > d Bogiem. Ty także za to odpowiesz, jeśli nie masz racji. I nie sądź innych, bo
        > inni osądzą Ciebie. Nie chcesz chodzić do kościoła - nie choć, nie płać. Mnie
        > też nie podoba się wszystko (zwłaszcza Fundusz Kościelny), ale na to nie mam wp
        > ływu.

        Mentalnośc ludzi i owszem. Problem tkwi jednak duzo głębiej. Nierówne są talenty, zdolności, możliwości fizyczne i psychiczne, predyspozycje do wykonywania poszczególnych zawodów. Tak więc już na wstępie nierówne są szanse na powszechny dobrobyt. Do powyższego należy dodac wszechobecną i coraz większą obecnośc państwa w naszym życiu. Zadaniem państwa jest m.in. wyrównywanie szans, jednak jest wręcz przeciwnie. To ono często tworzy przywileje dla wybranych grup ludzi, tworzy pole do różnego rodzaju koneksji, układów i układzików, klik, słowem stwarza przywileje dla nielicznych kosztem licznych.
        Co do kościoła piszesz "Nie chcesz chodzić do kościoła - nie choć ( korekta - chodź ) , nie płać" - pełna zgoda.

        > Ja robię swoje: pracuję, wychowuję dzieci, płacę ZUS, podatki, składam ofiarę w
        > kościele (co tydzień i za zamówione intencje) i może nie jeżdżę nowiutkim Merc
        > edesem tylko Renault Scenic, ale nie mogę narzekać, że to Państwo ma mi zapewni
        > ć pracę. Państwo dało mi bezpłatną edukację, dzięki której każdy powinien umieć
        > sobie poradzić w otaczającej rzeczywistości. Państwo ma kreować warunki do zmn
        > iejszania bezrobocia, a nie bezpośrednio zatrudniać bezrobotnych

        Tylko, że państwo bardzo słabo kreuje te warunki. Gdyby państwo dało sobie spokój z tym "kreowaniem" warunków mielibyśmy dużo więcej oficjalnych miejsc pracy, nasze dochody byłyby wyższe.
        • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 16.10.12, 21:37
          mateusz572 napisał:
          > Tylko, że państwo bardzo słabo kreuje te warunki. Gdyby państwo dało sobie spok
          > ój z tym "kreowaniem" warunków mielibyśmy dużo więcej oficjalnych miejsc pracy,
          > nasze dochody byłyby wyższe.

          ??? nie rozumiem... niby jak? np. dzięki niższym składkom ZUS przez pierwsze 2 lata działalności ludzie w ogóle myślą o działalności gospodarczej. Wsparcie dla bezrobotnych to samo. Wsparcie projektów unijnych podobnie... gdzie widzisz wypychanie inicjatyw prywatnych przez Państwo? poza tym tak jak mówiłem - na niektóre rzeczy nie mamy wpływu i jedyne co możemy to przyjąć je jako czynnik zewnętrzny i dostosować swoje działanie/pracę/w ogóle decyzje uwzględniając te warunki. Oczywiście tutaj skoncentrowaliśmy się na działalności gospodarczej, ale chodzi o to, żeby się nie załamywać, tylko szukać rozwiązań...
        • markoni51 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 16.10.12, 22:39
          Mateuszu bardzo trafnie wg. mnie opisałeś współczesne nasze problemy...natomiast to co twierdzi kfiuk dalekie jest od rzeczywistości...
          • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 08:59
            oczywiście, najlepiej usiąść i narzekać jakie to Państwo, ci ludzie, pracodawcy... a nawet inne Państwa są złe. Wszyscy są winni, że ktoś nie ma pracy tylko nie sam bezrobotny. To jest jakaś schiza a nie normalność.
    • Gość: halszka Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.xdsl.centertel.pl 16.10.12, 18:02
      szkoda słów na taki snobizm człowieku, ciesz się że ci się powiodło i dalej wiedzie ale rozejrzyj sie trochę ile kobiet traci pracę po urodzeniu dziecka i powiększają kolejke w mopsie
      • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 16.10.12, 18:16
        "snobizm" o czym Ty mówisz? jaki snobizm? ja właśnie mówię o tym MOPSie... to jest ta mentalność. Chodzi o postrzeganie rzeczywistości: Ty piszesz, że komuś się udało a komuś nie. Ja piszę, że jak coś idzie źle (np. straciłeś pracę) to trzeba się zastanowić co zrobić, aby znaleźć inną pracę lub w ogóle inne źródło dochodów. MOPS to ostateczna ostateczność. Ale nie załamać ręce, że nie ma pracy, ale też twierdzić, że praca za 1200 zł się nie opłaci bo 600 zł jest "za nic" przez pół roku. I to jest ta odpowiedzialność za siebie, za rodzinę i kraj.
        Nie jestem snobem. Wychowałem się na wsi, moi rodzice starali się ile mogli (mam czworo rodzeństwa) i nie mieli nie wiadomo jakich dochodów. Nauczyli mnie jednak uczciwości wobec innych ale też wobec siebie. Więc nie rzucaj hasłami o snobizmie, bo trafiłeś jak kulą w płot. Ale uczciwie niech każdy bezrobotny odpowie sobie na pytanie, czy zrobił wszystko co potrafił, aby mieć źródło dochodów? Czy po prostu OPŁACI SIĘ BYĆ BEZROBOTNYM. Pomijam fakt, że w powiecie częstochowskim mnóstwo osób pracuje "na czarno", więc statystyki nie oddają rzeczywistości. Rozglądam się... jak będę wracał do domu przejdę się alejami i napiszę ile ofert wisi na witrynach i słupach... rozglądam się i widzę handel na ryneczkach, sklepikach. Być może to też jest "na lewo" i być może też biorą kasę z MOPSu. Ale nie uwierzę, że w Częstochowie nie ma pracy. Tzn. takiej za nic nie robienie 10.000 zł to pewnie nie ma... i to tylko 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu.
        • Gość: ? Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.12, 18:53
          >Polski Kościół wymaga od nauczyciela religii, aby pełnił funkcję inkwizytora mającego błogosławieństwo Kościoła i państwa do krzewienia jedynej prawdziwej wiary, a nie różnorodności i bogactwa wiedzy, z której dopiero później wyłoni się wiara - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Aleksander Bugla, b. katecheta<

          >- A co pan, panie biskupie, zrobił dla kobiet? - mówił w TOK FM prof. Tadeusz Bartoś. Skomentował w ten sposób słowa abp. Henryka Hosera, który powiedział: "żadna instytucja na świecie nie zrobiła tyle dla promocji kobiet, co Kościół katolicki". - Po co nam w Polsce biskupi, którzy intelektualnie się kompromitują? < ...? też ciekawe art.?
        • Gość: do kfiuk Fortuna kołem się toczy..... IP: *.ice-net.pl 16.10.12, 19:11
          noclegownie, podziemne tunele z ciągami ciepłowniczymi pełne są byłych biznesmenów, ojców, mężów. mieli rodziny, piękne żony i udane dzieci. przyszedł ten zły dzień. z dnia na dzień z operatywnych stali się "nieudacznikami" a nagle kochająca rodzinka rozpadła się jak domek z kart i zostały kanały.
          nikt nie chce być bezrobotnym, czy pracować "na czarno". każdy chce mnie udaną rodzinę i pracę. ale nie każdemu jest to dane.
          więc wyzluzuj gościu, teraz jesteś na "wierzchu" i Ci się powodzi. ale może przyjść ten "zły dzień". Czego Ci nie życzę.
          • kfiuk Re: Fortuna kołem się toczy..... 16.10.12, 19:39
            to że akurat teraz jestem na samozatrudnieniu (nie nazwałbym się wielkim przedsiębiorcą - po prostu taką aktualnie mam formę uzyskiwania dochodów) nie oznacza, że zawsze będę tak pracował (choć w zasadzie dobrze mi tak jak jest), a nawet że w tej branży... ale na pewno żadnym wyjściem nie jest narzekanie, że nie ma pracy, że wszystko jest do d... , że taki kraj... takie miasto, taka kultura etc.
            To rzeczywistość na którą nie mamy wpływu... trzeba wziąć się do pracy a nie użalać się nad sobą.
            Najczęściej (jeśli nie muszę jechać do klienta) jeżdżę do pracy autobusem MPK. Dlaczego? bo daleki jestem od snobizmu,a dla mnie jazda komunikacją miejską to:
            a) tani środek lokomocji (90 zł/m-c). Do Scenica wlewam 500 zł/m-c paliwa
            b) wygoda (nie muszę myśleć o parkowaniu), co w centrum wcale nie jest takie łatwe
            c) "dorzucam" się do kasy MPK i poprawiam sensowność funkcjonowania komunikacji miejskiej.
          • Gość: gościu Wojna światopoglądowa IP: *.dynamic.chello.pl 16.10.12, 20:04
            Pan Bóg daleko ,tusk bliżej.Dlaczego pragnie pani przyjąć chrzest w wieku 40lat.By móc demonstracyjnie wypisać się z kościoła .Walnienty ,taką wojenkę prowadzi z marnym skutkiem.Jak głosowanie 40 posłów Platformy.
        • Gość: częstochowianin Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.strefa.com 11.03.13, 11:15
          Zdrowo cię pojeb ..ało !!!
          To pewnie z tej biedy zeżartło Ci mózg.
          Żal mi takich jak Ty...
    • Gość: obserwator Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.96.230.9.tvksmp.pl 16.10.12, 18:56
      Też znalazłem ciekawy artykuł ze zdjęciami ze Smoleńska, o których mówi Sikorski, że dopiero za 50 lat mogą być upublicznione.
      Dlaczego TERAZ ludzie nie mogą znać prawdy?
      Chciałem podać na forum w wątku "Smoleńsk" odnośnik do tej strony ze zdjęciami.
      Niestety, potraktowano moje wpisy jako spam. Czyżby założono blokadę na wszystkie informacje mogące wyjaśnić zdarzenia, które miały miejsce w Smoleńsku?
      • Gość: gościu Spróbuj jeszcze raz IP: *.dynamic.chello.pl 16.10.12, 19:57
        Przecież Michnik Szechter rządzi.A drugi Stefan dogorywa we Szwecji na starość.
    • Gość: halszka Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.xdsl.centertel.pl 16.10.12, 19:13
      mnie nie chodzi o pasożytów z mopsu którym żyje się nie najgorzej ale o normalnych ludzi którzy tracą prace z dnia na dzień a maja rodzinę na utrzymaniu
      • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 16.10.12, 19:47
        a ilu jest pasożytów, a ilu normalnych ludzi? każdy może stracić pracę z dnia na dzień. Samozatrudniony czy przedsiębiorca (zatrudniający pracowników) ma jeszcze gorzej, bo nie ma zagwarantowanych przychodów, a koszty ponieść musi. Pomyślał ktoś o tym? wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma i tylko zazdrość, zazdrość... a ja życzę wszystkim jak najlepiej i sam chciałbym płacić 1mln zł podatku miesięcznie, bo to oznaczałoby, że mam super wysokie dochody :)
        Ja też mówię o normalnych ludziach... z narzekania i użalania to pieniędzy nie było i nie będzie. Normalny człowiek też ma obowiązek myśleć i pracować. A nie czekać, że ktoś (w tym Państwo) będzie prosić bezrobotnego, by wziął się do pracy. Ja nie uznaję czegoś takiego jak wstydliwy zawód.... każda praca jest dobra.
        • markoni51 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 16.10.12, 23:04
          A czy Ty nie widzisz , że nasze państwo nie pomaga nam ( do czego zostało powołane) lecz wręcz utrudnia życie tworząc niedorzeczne przepisy dając ,,furtki'' dla wybrańców, powołując instytucje które zamiast pełnić dla nas ,,służebną ''rolę gnębią nas doprowadzając do niszczenia jakichkolwiek inicjatyw.Czy zdajesz sobie sprawę ,że walka z nimi to walka z wiatrakami...
          • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 09:05
            a kto Ci powiedział, że Państwo ma pomagać? Państwo dało każdemu bezpłatną edukację i dzięki temu każdy powinien umieć sobie radzić w otaczającym świecie. Państwo patrzy w skali co najmniej ogólnokrajowej, a nie poszczególnego człowieka. O jakich przepisach mówisz? jakie "furtki" dla wybrańców? konkretnie poproszę. Bo z narzekaniem dla samego narzekania nie ma sensu dyskutować. Dlatego ja jestem zwolennikiem przyjmowania tych wiatraków jako stałe i działanie/decydowanie mając świadomość, że na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Walka z wiatrakami prowadzi do porażki i frustracji. Więcej optymizmu i szczęścia życzę. Mnie akurat szczęście zapewnia rodzina (wbrew temu co pisał dyziek_o) i praca.
            • markoni51 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 09:52
              z Twoich wypowiedzi wynika ,że jesteś młodym człowiekiem i od niedawna działasz na swój rachunek...jeżeli poprowadzisz firmę tak jak ja przez 25 lat, zatrudnisz ludzi to dopiero zrozumiesz wiele rzeczy....Aby wymieniać niedorzeczności braknie miejsca na tym forum...
              Mogę dać Ci tylko jeden przykład -jako firma składaliśmy wniosek o pomoc z funduszy ue a nasz wniosek doskonale przygotowany został odrzucony tylko ze względu na sprzeczne przepisy !
              Co nam przyszło z tego ,że ministerstwo przyznało nam rację i obiecało błąd poprawić jeżeli pomocy nie otrzymaliśmy...a koszty projektu były duże ...Takich przykładów mogę podać Ci SETKI
              niepoprawny optymisto...słyszałeś takie powiedzenie ,że głową muru nie przebijesz ?
              • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 10:12
                markoni51, jedynie co dowodzi Twój post to fakt, że nie przemyślałeś przedsięwzięcia wcześniej (i wbrew temu co piszesz - projekt nie był "doskonale przygotowany"). Przepisy obowiązują wszystkich. Nie twierdzę, że są dobre czy złe, ale obowiązują wszystkich (to są właśnie te czynniki zewnętrzne, na które nie mamy wpływu). Jaki miałeś cel w składaniu projektu, który jest niezgodny z obowiązującymi przepisami prawa?
                Jeśli prowadzisz firmę 25 lat to sam masz wpływ na sytuację Twoich pracownic w ciąży i po porodzie). Przyznałeś rację Mateuszowi, który napisał o sytuacji młodych matek, które tracą pracę po porodzie... jak Ty z nimi postępujesz?
                Zastanów się jak wg. Ciebie powinni postępować ludzie. W sumie to dla Ciebie im niższa płaca tym wyższy zysk. Więc masz cel ekonomiczny w budowaniu pesymizmu w społeczeństwie i zabijaniu przedsiębiorczości (jeszcze by Ci konkurencja w branży wzrosła) :D :D :D :D :D
                • markoni51 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 20:08
                  Potwierdzasz swoja odpowiedzią ,że masz małe doświadczenie i nie bardzo rozumiesz o co chodzi we wnioskach o pomoc UE...powiem więc jeszcze raz wniosek był wypełniony prawidłowo lecz wskutek żle ustanowionych przepisów nie mógł być przyjęty do jednego z 2 działań...Napisałem przecież ,że ministerstwo przyznało się do winy i zobowiązało do naprawy błędu ...
                  Jesli nadal nie dowierzasz to może znajdę ten dokument i przeslę Ci w celach edukacyjnych ;)
                  Odnośnie pracowników powiem Ci ,że dziewczyna podczas zatrudnienia w naszej firmie urodziła 2 dzieci, była 3lata na wychowawczym i nadal pracuje ...
                  • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 21:25
                    markoni51, albo projekt był "dobrze przygotowany" albo "niezgodnie z przepisami". I tak jak mówię - złe przepisy nie mają nic do rzeczy, bo to, że przepisy są złe powinieneś wiedzieć wcześniej (na etapie obmyślania przedsięwzięcia i optować za zmianami zanim w ogóle zająłeś się pisaniem wniosku). Tak się dziwnie składa, że praktyki we wnioskach EU nie mam, ale szkolenie przeszedłem (sam dla siebie, dla wiedzy i sam za to szkolenie zapłaciłem). Więc nie bredź, że coś było zrobione perfekcyjnie skoro nie było...
                    A to co napisałeś o pracownicach nijak ma się do Twojego pierwszego postu, w którym przyznałeś rację Mateuszowi, że pracownice są zwalniane. Oczywiście, że są takie przypadki - takie są prawa gospodarki wolnorynkowej. Niemniej chodziło mi o to, że żadnym wyjściem nie jest załamanie się i pójście po zasiłek - ok. oczywiście można (jeśli przysługuje), ale może "zwolnienie z pracy" sprowokuje kogoś do myślenia i ktoś przemyśli swoje kwalifikacje i doświadczenie, co sprawia mu frajdę i albo zacznie szukać innej pracy (niekoniecznie w tej samej branży, jeśli zainteresowania nie pokrywają się z obecnym doświadczeniem) albo pójdzie w stronę samozatrudnienia.
                    Jak to jest - generalnie ludzie pracodawców uważają za wyzyskiwaczy, chamów, debili, snobów, przekręciarzy itp., czyli większość ludzi jest niezadowolona z pracy, ale utratę pracy traktują jak tragedię (!) Skoro obecna praca kogoś męczy psychicznie to może trzeba pomyśleć nad zmianą? jak przyjechałem do Częstochowy jakieś 7 lat temu, poszedłem do pracy w banku. Pierwsza umowa - 7 m-cy - standard. Pierwszego dnia dostałem propozycje wstąpienia do 3 różnych związków zawodowych. Argument: będziemy Cię bronić jakby chcieli Cię zwolnić, albo nie przedłużyć umowy. Ja na to: nie, dziękuję. I szok: jak to? a ja mówię, że nie wiem, czy za pół roku sam będę chciał tu pracować. Częstochowa naprawdę nie jest taką "dziurą" jak się wielu wydaje i pracy też tu nie brakuje, ale to nie są czasy, gdzie rządzi powiedzenie: "czy się stoi, czy się leży...".
                    Ja zachęcam ludzi do optymizmu i przemyśleń, odwagi i kreatywności. Nie mam w tym żadnego interesu prywatnego. Ktoś na forum poruszał temat tych plakatów w autobusach MPK o chorobach psychicznych. Dlaczego tak jest? bo ludzie wszędzie słyszą "nie ma pracy", "tragedia", "kryzys". A ja się pytam i co z tego? Patrz na siebie i swoje najbliższe otoczenie i szukaj rozwiązań... więcej optymizmu życzę (efekt: mniej chorób i więcej sukcesów). Jaki ma cel rozsiewanie pesymizmu przez Was? Człowiek dąży do szczęścia (każdy psychicznie zdrowy).
                    • markoni51 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 18.10.12, 10:08
                      kfjuk bez urazy nie będę dłużej polemizował z Tobą ponieważ nie bardzo przyswajasz to co piszę ja oraz inni w tym poście...na co zwrócili Ci uwagę inni adwersarze...
      • Gość: gościu Nawiedzony halszka IP: *.dynamic.chello.pl 16.10.12, 19:53
        Ma otwór gębowy ,wydalający i złotą kartę ING Banku.Wymień normalnych i nienormalnych.Normalni ci co nadają na kościół ,a nie normalni bo w to wierzą.Wedle halszki.
    • Gość: jasiu... E tam ciekawy... IP: *.unitymediagroup.de 17.10.12, 17:58
      Dyziek, a ty kogoś kochasz?

      Przepraszam za bardzo osobiste pytanie, ale tak mi się nasuneło, po przeczytaniu twojego tekstu. Piszesz: Związek małżeński. A cóż to takiego, związek małżeński? Intercyza, za którą trzeba zapłacić katabasowi. Czy ten kawałek papieru zapewnia ludziom szczęście w związku? Nie. Sprawia wiele kłopotu, bo rozwiązać taki związek jest bardzo trudno, a w przypadku Kk niemożliwe.

      Naprawdę nie wiesz, co to związek małżeński?
      Naprawdę dla ciebie jest to tylko kawałek papieru?
      Naprawdę istotne jest planowanie "rozwiązania związku" już na etapie jego tworzenia?

      Dyziek, to już nie chodzi o sprawy związane z kościołem. Czyżbyś miał jakieś złe doświadczenia ze związków damsko-męskich, skoro w ten sposób piszesz o małżeństwie?

      Bo w tym, co piszesz nie ma ani odrobiny prawdy. Uwierz, nie potrafię ci tego wyjaśnić dlaczego, bo byłaby to rozmowa ze ślepym o kolorach.

      I naucz się tej piosenki: www.youtube.com/watch?v=TD7mcjFmlnA - oczywiście imię zmień na swoje!
      • storima Re: E tam ciekawy... 17.10.12, 21:26
        Świat sie zmienia. Ludzie za nim nie nadążają. Co niektorzy. Inni pedza jeszcze szybciej. Po za ramy. Ramy w ktorych obrazy ich zycia zszokuja tych, ktorzy drepcza, drepcza. Kto jest lepszy?
        Ten kto slub w swiatyni swieci? Ten ktory przyjmuja ze swa ukochana osoba zwiazek partnerski przed urzednikiem magistratu? Ktory z tych zwiazkow jest bardziej "swiety" ?
        A moze ten w ktorym kochajace sie dwie osoby zyja mieszkajac dzielac sie wychowujac swe dzieci razem nie majac nawet znizki od panstwa podatkowej bo przed urazednikim panstwowym ani kaplanem swej lojalnosci, wytrwania w sobie na deszcz, mgle i zawieruche nigdy takowych przyzeczen nie zlozyli?

        Ktoraz z tych par jest bardziej swieta niz swietsza???
        • kfiuk Re: E tam ciekawy... 17.10.12, 21:34
          Może i świat się zmienia. Ale czy na lepsze? zboczenie nazywa się normalnością... normalność to dążenie do przetrwania gatunku. Ślub to nie tylko "świstek" to także zobowiązanie i jako człowiek wierzący - coś co cementuje nasz związek. Rozwody nie wynikają z zawarcia związku małżeńskiego, lecz z nieodpowiedzialności ludzi. Jak jest trudno to "spadam", "cześć", "każdy ma swoje życie". Nie - małżeństwo dwoje odpowiedzialnych ludzi jest "na dobre i na złe" :) i jeśli jest odpowiedzialny to nawet nie rozważa czegoś takiego jak rozwód (przynajmniej ja tak to widzę), bo jako człowiek wierzący coś takiego dla mnie nie istnieje.
          • storima Re: E tam ciekawy... 17.10.12, 22:06
            kfiuk napisał(a):

            > Może i świat się zmienia. Ale czy na lepsze? zboczenie nazywa się normalnością.

            ?????

            Dzisiaj zboczeniem w kulturze europejskiej nazywamy mordowanie dzieci, nękanie tychże, bicie kobiet, bicie mężczyzn, bicie dzieci... itd. Mordowanie ludzi.


            Jeśli ktoś sie kocha? I jest zakochany?
            To co ja stanę tam z halabarda i im głowy zetnę?

            ___________________________

            Dam żyć, prosząc o to samo.


            • kfiuk Re: E tam ciekawy... 17.10.12, 22:19
              storima napisał:

              > Dzisiaj zboczeniem w kulturze europejskiej nazywamy

              Nie, storima, nie manipuluj ludźmi. To co TY napisałeś jest ZBRODNIĄ a nie zboczeniem i TYLKO TY nazwałeś to "zboczeniem". Zboczenie to zachowanie niezgodne z zasadami natury (np. współżycie z osobą tej samej płci). Ja nigdy nie zaakceptuję jako coś normalnego homoseksualizmu, bo to jest choroba i wielu psychologów to potwierdza. Ciekawe jest to, że dopóki nie był tak popularny był określany mianem choroby, a że teraz jest to znaczna grupa wyborców to próbuje się tą chorobę pokazywać jako coś normalnego.
              • storima Re: E tam ciekawy... 17.10.12, 22:30
                Czlowieku. Miej swe racje.
                Zgadzam sie z Toba.
                Ale daj tez innym kochac sie tak jak sobie tego zycza.

                ______________________________________________

                Zboczeniem to jest morderstwo. Bicie człowieka. Znęcanie sie.
                Sprawianie, ze inny ktoś płacze bo mu wyrządziłeś krzywdę.

                To jest zboczeniem.

                • kfiuk Re: E tam ciekawy... 17.10.12, 23:57
                  storima napisał:

                  > Zboczeniem to jest morderstwo. Bicie człowieka. Znęcanie sie.

                  To jest zbrodnia, a nie zboczenie (chyba że jest to na tle psychicznym wówczas jest to zbrodnia w wyniku zboczenia psychicznego.

                  Co do płaczu - to z zależności od "krzywdy" skala jest tak rozpięta, że trudno to komentować.

                  Piszesz, że zgadzasz się ze mną, ale żebym pozwolił ludziom kochać się jak chcą. Ja nikomu nie zabraniam kochać się jak chce (ani nawet z kim chce), ale nie będę homoseksualistów czy lesbijki nazywał normalnymi, bo to jest zboczenie seksualne i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej.
                  Ale przecież homoseksualistów też martwi ujemny przyrost naturalny, bo nie będzie kto miał pracować na ich emerytury... :D :D :D ale to już nie mój problem :D :D :D
                  • Gość: jasiu... Re: E tam ciekawy... IP: *.unitymediagroup.de 18.10.12, 17:53
                    Nie zgadzam się. Są wartości uniwersalne.

                    I jest miłość. To, że ktoś w lesie nie znalazł grzyba, nie znaczy, że w tym lesie grzyby nie rosną. Podobnie jest z miłością, jeśli ktoś jej nie spotkał, to wcale nie znaczy, że jej nie ma.

                    Kochać, to nie znaczy tylko "iść do łóżka". Kochać, to oddać wszystko, co tylko drugiej osobie można oddać, biorąc od niej wszystko, co od niej tylko można wziąć. Wszystko, za wszystko, inaczej nie ma mowy o miłości.

                    I to jest wartość uniwersalna, tak samo istotna w czasach świętego Pawła - www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/13.php - jak i dzisiaj. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
                    • storima Re: E tam ciekawy... 18.10.12, 18:36
                      Jasiu odpowiedzial najlepiej.

                      A czy znajoma Ci jest funkcja spowiednika ksiedza odpowiedzialnego za promowanie okreslonej pozycji spolkowania jako "boskiej" a pozostalych "szatanskim" wyczynem?

                      "Konopielka". Wiejski kosciolo w Polsce zabranial uprawiania seksu z kobieta na "jezdzca".
                      W ogole zabranial wszelki seks poza tradycjnym : dziad na babie. Totez niedawno Watykan stwierdzil raz pierwszy, wychodzac na wyzwanie islamu promujace seks jako jedna z wartosciowych relacji malzenskich, otoz ten Watykan stwierdzil, ze seks to dobry jest w malzenstwie!

                      ______________________

                      Zyj jak sobie zyczysz, ale daj zyc innym tak jak sobie tego pragna.

                      Jeśli nikt nikogo nie rani, nie ma mowy o żadnym zboczeniu!

                      Jesli ktos kogos kocha to nikt nie ma prawa im tego zabronic, badz wyzywac od "zboczencow".

                      Zreszta stoi to juz w polskim prawie.

                      Na szczescie!
                      • Gość: jasiu... Re: E tam ciekawy... IP: *.unitymediagroup.de 18.10.12, 21:09
                        Wiesz, ja zawsze się zastanawiałem, ile jest prawdy w tym, co ludzie wygadują na temat zaleceń kościoła, dotyczących np. seksu.

                        I nigdzie nie znalazłem, żeby było zapisane, że jedyną pozycją uznawaną przez kościół, jest pozycja, jak to piszesz "dziad na babie". Okazuje się, że jest wręcz zupełnie inaczej. Polecam lekturę (z katolickiego portalu!): www.mateusz.pl/pow/pow991206.htm

                        Otóż czytam: Kościół nie nakazuje żadnego konkretnego ułożenia podczas aktu małżeńskiego, podobnie jak nie decyduje, na którym boku lepiej spać, czy też, w którą stronę się czesać

                        Jedynym ograniczeniem jest, by mężczyzna z kobietą był połączony we właściwym miejscu. Jeszcze raz zacytuję fragment: Małżonkowie mogą współżyć w każdy sposób, jaki im się podoba, mogą przyjmować każdą pozycję, stosować dowolne pieszczoty (mogą m. in. stosować stymulację oralną i manualną), byleby - powtórzmy - było to częścią normalnego, zgodnego z naturą współżycia, w którym członek zostaje wprowadzony do pochwy i następuje złożenie nasienia w pochwie.

                        Rozumiesz, jeśli preferujesz oral, to też możesz, pod warunkiem, że finał będzie, jak zacytowano powyżej.

                        A co do Konopielki (książki, film spierniczony), to zauważ, że Kaziuk w pewnej chwili zaczął sobie zadawać pytania, czy rzeczywiście jakaś niezrozumiała tradycja może być prawem? On, klepiąc kosę na żniwa, stwierdził, że nie. Że nigdzie nie napisano, że nie można kosą kosić żyta. Inni o tym nie wiedzieli, może dlatego, że po prostu nie mieli się skąd dowiedzieć?

                        No ale się wyjaśniło, jak preferujesz "na jeźdźca", to będąc katolikiem możesz i nie masz z tego powodu żadnego grzechu.

                        Miłości prawdziwej życzę i pozdrawiam.
                        • storima Re: E tam ciekawy... 19.10.12, 14:26
                          Jasiu, Kosciol zalecal wstrzemiesliwosc seksualna; nie zapomnij, ze w czasach PRL jak i przed, tradycyjnie seks mial sluzyc jedynie prokreacji. Urozmaicenie spolkowania przez "wymyslne" pozycje bylo uznawane za grzech smiertelny. O tym pisalem i ten "dogmat" opisuje "Konopielka".
                          Pozdrawiam
                      • o8902k Ja tam ciekawa jestem 18.10.12, 22:34
                        specjalista od poronień i spraw boże, pochwowych.Orgazm to pestka przy takim specjaliście jak znawca< Konopielki .Seks z chłopem tejże< Konopielki to jest to.<Wyznafca Boga i Platformy.
                      • kfiuk Re: E tam ciekawy... 19.10.12, 09:15
                        "Jeśli nikt nikogo nie rani, nie ma mowy o żadnym zboczeniu!

                        Jesli ktos kogos kocha to nikt nie ma prawa im tego zabronic, badz wyzywac od "zboczencow".

                        Zreszta stoi to juz w polskim prawie.

                        Na szczescie! "


                        Jak to nie? zboczenie jest zboczeniem i nikt nie powie mi, że jest inaczej. Czarne jest czarne i nikt nie powie mi, że jest białe... :D :D :D
                        A Jasiu powołał się na Pismo Św., które piętnuje homoseksualizm :D :D :D bardzo dobrze odpowiedział... wiesz co to jest "Kara Boska"? przyzwolenie dla człowieka odczucia skutków jego grzechu. :D Niech Wam dzieci na starość szklankę herbaty podają :) potem będziecie wyzywać na Państwo, że ma obowiązek się Wami zająć :D Nie mnie Was oceniać (homoseksualistów), ale na pewno nikt nie wmówi mi, że jest to normalne (zgodne z naturą), bo zgodnie z naturą człowiek dąży do przetrwania gatunku.
                      • liber007 Re: E tam ciekawy... 19.10.12, 12:50
                        niech kochają kogo chcą ale u siebie w domu, niech nie zmuszają innych do tego żeby uznali to za normalność to raz a dwa niech nie narzucają swojej propagandy "normalności"...
                    • kfiuk Re: E tam ciekawy... 19.10.12, 09:07
                      nie rozumiem, z czym się nie zgadzasz... szczerze to nawet nie rozumiem co ma Twój post do mojego... bardzo "ckliwy" post, ale "miłość" jako uczucie jest zmienna, bo uczucia są niestałe. Powołujesz się na List do Koryntian, to ja Ci powiem, że w Piśmie też jest tekst o niestałości uczuć (niestety nie pamiętam, gdzie, ale jest). Uczucie to jest jakiś enzym wydzielany przez mózg (każde jedno uczucie). A miłość, o której Ty piszesz nie opiera się na "uczuciu", ale opiera się głównie na szacunku do drugiej osoby, akceptacji takiej jaką jest i dążeniu do wspólnego celu.
                      • Gość: jasiu... Bo kocha się "mimo wszystko..." IP: *.unitymediagroup.de 19.10.12, 18:40
                        Właśnie, kocha się "mimo wszystko" a nie "za coś".

                        Kochasz nie dlatego, że ktoś jest piękny, ale mimo tego, że jego uroda wykazuje zauważalne dla innych wady.
                        Kochasz nie dlatego, że ktoś jest bogaty, ale mimo tego, że ktoś jakoś nie miał okazji się dorobić, albo urodził się po prostu w niezamożnej rodzinie.
                        Kochasz nie dla tego, że ktoś jest zaradny życiowo, ale mimo tego, że czasem jest bezradny, że wymaga twojej pomocy, twojego zajęcia się nim.

                        Czy matki kochają tylko te ładne dzieci?
                        Czy dzieci kochają tylko tych rodziców, z których mogą być dumne, mają z nich korzyści?

                        Nikt nie zbadał jak to działa, bo to irracjonalne z punktu widzenia natury. Bo natura podpowiada - zabezpiecz się maksymalnie, wykorzystując możliwości innego człowieka, zdobądź najlepsze geny dla twojego potomstwa, gromadź wokół siebie jak najwięcej wszystkiego, pokaż że to ty masz władzę nad innymi.

                        A miłość - zakłada że możesz wszystko co tylko możliwe drugiej osobie zabrać, ale w zamian za to musisz wszystko, co tylko ona będzie chcieć jej oddać. Nie ma "moje", "twoje", jest "nasze".

                        Jakie to trudne dla osób, które nie rozumieją małego księcia. Bo jak znaleźć jedną, jedyną różę w dzisiejszym świecie, w którym tyle pięknych kwiatów wokół. Jak znaleźć tą, której będzie można oddać wszystko i która w zamian wszystko co ma nam odda?

                        A może to i róża, ale taka śmierdząca tworzywem, wyprodukowana gdzieś na dalekim wschodzie, z taniej hurtowni. Czasem widzimy z daleka diament, który z bliska okazuje się nic nie wartym szkiełkiem.

                        Nie wiem jak miłość znaleźć. Wiem tylko, że to się zdarza. Że są przykłady szczęśliwych par, którym żyje się dobrze, mimo że swojego płciowego życia nie opierają na scenariuszach kompaktów z wytwórni pani Teresy Orlowski. Czy są przez to ubożsi - nie widać po nich "żadnej biedy".

                        Nie, to nie chodzi bynajmniej o szacunek. To bzdura wierutna. Krew musi się gotować i zasada "wszystko za wszystko" musi związkiem rządzić. Szacunek, to pierwszy schodek do małżeństwa Dulskich, ja "szacunku", zamiast "miłości", nikomu w związku nie życzę, bo to musi skończyć się nudą.

                        Zauważ, ludzie starzeją się razem. Dopóki są w stanie razem realizować swoje pasje, dotąd nudy w ich związku nie ma. Niestety, bardzo często związek zamiast na miłości, oparty jest na wyrachowaniu. Tak, to wyrachowanie niszczy niejedno małżeństwo, a wyrachowanie, to przecież absolutny brak miłości.

                        Bo ona taka atrakcyjna, No tak, ale za 30 lat znajdziesz bez problemu atrakcyjniejsze od niej.
                        Bo on tak dobrze zarabia, No tak, ale gdyby "podwinęła mu się noga", firma splajtowała, zaszwankowało zdrowie...
                        Bo mam już tyle lat, że najwyższy czas na stały związek. No tak, tylko że "najwyższy czas" nie oznacza szukanie partnera "na siłę", bo wszyscy już wokół mają.

                        Powiem jeszcze, że nie każdy umie kochać. Jakoś tak potrafimy zaakceptować fakt, że są osoby, które nie potrafią śpiewać, bo słoń im na ucho nadepnął, nie potrafią rysować, nie umieją np. pływać, bo boją się wody. A stara prawda, że ktoś może po prostu nie być zdolny do miłości jakoś do nas nie przemawia. Kiedyś Walter Trobisch (protestancki pastor) w swojej książce o jak wymownym tytule "Miłości trzeba się uczyć", napisał:

                        Miłość, to uczucie, którego trzeba się uczyć.
                        To napięcie i spełnienie.
                        To radość i ból.
                        Nie ma jednego, bez drugiego.
                        Szczęście jest tylko częścią miłości, oto czego trzeba się nauczyć. Cierpienie także należy do miłości. To jest tajemnica miłości, jej piękno i jej ciężar.

                        Książkę polecam, naprawdę warto przeczytać.

                        I jeszcze jedno. Nie lubię, gdy ktoś nieświadomie używa sformułowania "kara boska". Bo to jakby wrzeszczał jak ten faryzeusz w świątyni: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie" Brak pokory, pozwólmy Bogu, by to on osądzał i nie doszukujmy się w jego postępowaniu kary już tu, w ziemskim życiu.
                        • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 19.10.12, 20:25
                          Ty nie musisz lubić jakiegoś sformułowania, co nie znaczy, że nie istnieje. Kara boska to przyzwolenie na odczucie skutków grzechów, które są możliwe dzięki wolnej woli człowieka (tak np. bezpłodność często jest wynikiem antykoncepcji chemicznej).

                          A wszystko wyjaśniają Twoje słowa:
                          " Nie wiem jak miłość znaleźć"
                          A więc do dyskusji wrócimy jak znajdziesz miłość i upłynie kilka lat...
                          • storima Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 19.10.12, 20:37
                            kfiuk napisał(a):

                            > Ty nie musisz lubić jakiegoś sformułowania, co nie znaczy, że nie istnieje. Kar
                            > a boska to przyzwolenie na odczucie skutków grzechów, które są możliwe dzięki w
                            > olnej woli człowieka (tak np. bezpłodność często jest wynikiem antykoncepcji ch
                            > emicznej).

                            Jazda z niezapiętymi pasami w samochodzie.
                            Bez kasku na motorze.
                            Zbieranie grzybow na chybil trafil.
                            Spotka Cie kara boska.
                            Bog Cie ukarze, staniesz sie kaleka badz umrzesz.

                            Wierzysz w Boga surowego z siwa broda, ktory tylko czyha na ludzkie przewinienie, aby porazic nieszczesnika wiazka 1000 voltowych gromow.

                            Wierzysz w takiej Boga. Wierz.

                            Ale daj innym wierzyc tak jak sobie wierzyc pragna.



                            > A wszystko wyjaśniają Twoje słowa:
                            > " Nie wiem jak miłość znaleźć"
                            > A więc do dyskusji wrócimy jak znajdziesz miłość i upłynie kilka lat...
                            • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 19.10.12, 20:51
                              :) Bóg jest cierpliwy - wszystko co tutaj opisałeś to są "jednorazowe" zdarzenia.
                              Ale tak - to także. Ja miałem normalną rodzinę (pełną, zdrową, normalną) i wierzę w Boga, który jest miłosierny. Ale dopuszcza czasem, aby człowiek odczuł skutki swoich grzechów (i tak mamy różnego rodzaju choroby cywilizacyjne, wymieranie cywilizacji, efekt cieplarniany i inne zjawiska przyrodnicze wywołane przez nadmierną czy niewłaściwą eksploatację Ziemi).

                              Chcesz rozmawiać o Bogu? dlaczego zniszczył Sodomę i Gomorę? dlaczego Św. Paweł piętnuje homoseksualizm?
                              • storima Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 19.10.12, 21:03
                                Wiesz co, raczej nie. Nie na publicznym forum. Nie jestem kaznodzieja ani forumowym katecheta.
                                Napisalem co mialem napisac. Wole gdzies w swiatyni modlitw, lesie, lace, mieszkaniu, kosciolku, cmentarzu...

                                W mej pracy przede wszystkim za cierpliwosc jestem wynagradzany.

                                Wierz jak masz na to ochote daj innym wyznawac to co wyznaja.
                                Pozdrawiam,

                                • kfiuk Intymność... 19.10.12, 21:21
                                  Wierz jak masz na to ochote daj innym wyznawac to co wyznaja.

                                  Daję, ale nie oczekuj, że będę przytakiwał herezjom. Dopóki zachowujesz to dla siebie i nie przekonujesz, że nienormalność jest normalnością - wierz w co chcesz, kochaj się z kim chcesz i jak chcesz. Ale jeśli będziesz próbował moim dzieciom przekazać swoje nienaturalne poglądy jako coś normalnego w imię tolerancji, milczał nie będę i będę nazywał rzeczy po imieniu, pokazując konsekwencje tej nienormalności.
                                  I oczekuję tolerancji dla moich nietolerancyjnych poglądów i prawa do propagowania ich w takim samym stopniu w jakim ja muszę tolerować wasze (równie nietolerancyjne poglądy wobec moich przekonań).
                                • Gość: życzliwe Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." IP: *.de 19.10.12, 23:03
                                  Chciałeś coś przekazać, czy tylko tak sobie (ewangielicznie) pierdnąłeś dla relaksu?
                                  Żyj Twym życiem i daj żyć innym, a nie czyń tu powtórki z talmudu.
                                  Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich hurtem wku...ć to już dla ciebie żaden problem.
                                  • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 20.10.12, 10:42
                                    życzliwy, jakbyś nie zauważył. Dyskusja dotyczy Kościoła Katolickiego, więc do czego mamy się odwoływać? do Koranu?

                                    Czy to jakieś hasło homoseksualistów: " "żyj twoim życiem i daj żyć innym"?
                                    Daję żyć, nie obchodzi mnie gdzie, jak i z kim się kochasz - o ile zachowujesz to dla siebie i nie propagujesz "tolerancji dla nienormalności". A żądanie tolerancji dla moich poglądów to już jest "ciemnota", "średniowiecze", "zacofanie" itp. Mam prawo żądać takich samych praw do wyrażania swoich poglądów w takim samym stopniu, w jakim wy wyrażacie swoje.
                                    • Gość: jasiu... Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." IP: *.unitymediagroup.de 20.10.12, 12:17
                                      kfiuk masz rację, tylko że większą rację mają ci, z których przykładu kościół zaleca nam korzystać.

                                      Na początek, ten nieszczęsny Mojżesz i jego pierwsza tablica, a w zasadzie to niezrozumiałe drugie przykazanie. Drugie, a więc jedno z najważniejszych.

                                      Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremno.

                                      Nie będziesz posiłkował się imieniem Boga, tylko po to, żeby innych straszyć. Nie będziesz bogiem zagniewanym wymuszał takiego, czy innego zachowania u innych. Czyż Jezus nie mówi, że najważniejsze jest, byś "miłował Pana Boga swego..." Jakże można miłować kogoś, kogo się tylko boimy.

                                      Nie wolno robić z Pana Boga baby Jagi, która za zjedzenie kilku pierników z chatki chce nas zjeść. Musimy wierzyć świętej Faustynie, która w swoim dzienniczku pisze: "nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia". Bo doświadczenie, które czasem Bóg na nas zsyła nie ma nic wspólnego z Karą Boską.

                                      Zastraszonym człowiekiem łatwiej manipulować i łatwiej takiego człowieka sobie podporządkować. Stąd małe dzieci straszy się babą Jagą, a duże Panem Bogiem. A tak nie wolno, to grzech. Mamy kochać, a w miłości nie ma miejsca na strach i nie ma miejsca na kupienie sobie wdzięczności.

                                      Ot wyobraź sobie małżeństwo, w którym mąż nie idzie na imprezkę z kolegami nie dla tego, że chce jak najszybciej spotkać się z żoną, ale dlatego, że się boi reakcji tej żony na spóźnienie. Czy w takim małżeństwie można o miłości mówić?

                                      Czy, jeśli masz swoje dzieci, chciałbyś, żeby ich podporządkowanie się tobie wynikało z ich miłości dziecięcej do rodziców, czy tylko ze strachu, że możesz im karę zadać? No to Bóg ma tak samo. On nie będzie "karą boską" udowadniał swojego istnienia. On ci nie ześle nieszczęścia, bo nie chce, byś się go bał. Właśnie dlatego najwięksi grzesznicy cieszą się często doskonałymi warunkami życia. Bo na karę czas przychodzi zawsze po sądzie, nigdy wcześniej i u Boga jest podobnie. Poza tym to Bóg zawsze daje ci szansę, byś będąc najbardziej marnotrawnym synem do niego powrócił.

                                      Przemyśl to. Miłość, obojętnie ludzka, czy boska ma te same przymioty. A sąd nad nami przecież jeszcze się nie odbył. Zamiast straszyć Bogiem, ja proponuję ci List do rzymian św. Pawła. czytamy w nim: www.nonpossumus.pl/ps/Rz/8.php

                                      I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, 39 ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

                                      A wcześniej św. Paweł w tym liście pisze: On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?

                                      czyżby święty Paweł nie znał boga i się mylił?

                                      czym innym jest plan boży i doświadczenie, jakie na nas zsyła, by życie nasze ubogacić i zwrócić uwagę na właściwą hierarchię wartości rzeczy w naszym świecie, a czym innym "kara boska" wymysł płytko wierzących, a może tylko cwaniaczków, którzy na imieniu pana boga swego chcą sobie ludzi w najprostszy sposób podporządkować.

                                      A miłość jest, ja tylko nie potrafię powiedzieć ci, w jaki sposób inni mogą ją znaleźć i z niej czerpać. Bo na to nie ma prostej odpowiedzi, każdy miłości musi szukać w sobie. Wtedy ją znajdzie, tylko że to takie trudne coś znaleźć, jeśli znajduje się tak blisko, że aż trudno to coś zauważyć.
                                      • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 20.10.12, 12:35
                                        racja i większa racja? hmm przeczytaj dziecko to co napisałem wcześniej ad. "kary boskiej", bo widać nie zrozumiałeś... :D :D :D
                                        "kara boska" to przyzwolenie Boga na poniesienie przez człowieka skutków grzechu człowieka i to nie Bóg zsyła bezpłodność na "żrące całymi garściami" piguły dziewczyny. To nie Bóg doprowadza do wyginięcia pewnych gatunków w skutek debilnego działania człowieka. To nie Bóg prowadzi do zmniejszania się liczebności "białej rasy", co w konsekwencji może doprowadzić do "niewoli ekonomicznej" na rzecz Azjatów czy Afrykańczyków. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem to może zrozumiesz...
                                        • Gość: jasiu... Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." IP: *.unitymediagroup.de 20.10.12, 15:50
                                          Nie ma czegoś takiego jak zsyłanie bezpłodności na "żrące całymi garściami" piguły dziewczyny. Bóg daje człowiekowi wolną wolę, a więc zaprzeczyłby sobie, gdyby się w to wtrącał.

                                          I rzeczywiście, zobacz ile wspaniałych par nie może mieć dziecka, a z drugiej strony ile kobiet decyduje się na kilkanaście skrobanek w swoim życiu. Wiesz dlaczego? Bo Pan Bóg najpierw okazuje miłosierdzie, Po Pan Bóg na osądzenie i karę ma czas, i nie musi się z tym wcale śpieszyć.

                                          Bóg cię kocha i nie pragnie, byś go za jego kary znienawidził. Uwierz!
                                          • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 20.10.12, 17:01
                                            dziecko, zaczyna mnie już męczyć dyskusja z Tobą, bo Ty zupełnie nie rozumiesz tego co piszę.
                                            Pokaż mi proszę, gdzie napisałem, że to Bóg "zsyła bezpłodność na żrące całymi garściami piguły dziewczyny"?
                                            Od samego początku piszę, że to przyzwolenie na odczucie skutków grzechów ludzi. A miłosierdzie i łaskę widzę w tym, że mimo iż "łyka te piguły" rodzi zupełnie zdrowe dziecko (i to jest cud).
                                            • Gość: jasiu... Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." IP: *.unitymediagroup.de 21.10.12, 09:58
                                              kfiuk gdybyś mnie znał, na pewno nie nazwałbyś mnie dzieckiem. Pewnie nawet jestem starszy od ciebie. Tylko wapna może w moich żyłach płynie mniej.

                                              twoja wypowiedź z 19.10.12, 20:25:

                                              Kara boska to przyzwolenie na odczucie skutków grzechów, które są możliwe dzięki wolnej woli człowieka (tak np. bezpłodność często jest wynikiem antykoncepcji chemicznej).

                                              Przyzwolenie? A ja ci mówię, że Bóg nie może przyzwalać, bo on nam dał wolną wolę. Ocena będzie dopiero na sądzie. Przecież takie "przyzwolenie" byłoby "karą na zapas", byłoby zaprzeczeniem wolnej woli człowieka.

                                              Ot nie grzeszę, bo się boję skutków grzechu. Jakie dziecinne jest twoje rozumowanie.

                                              Twoja wiara jest wiarą przedsoborową, stosując konserwatywne, dawno zrewidowane przez kościół prawdy w swoim życiu, przedstawiając Boga jako władcę, a nie ojca szkodzisz Bogu i kościołowi. To pycha, a może po prostu wygodnictwo (tak fajnie jest Bogiem postraszyć) nakłania cię do takiej postawy. Tylko, że tak nie wolno. Bóg jest dobry nawet dla marnotrawnych synów. Uwierz, naprawdę.

                                              Są substancje, których zażywanie niesie ze sobą czasem niezbadane skutki. Ot może słyszałeś o talidomidzie. Na przełomie lat 50 i 60 stosowano go często u kobiet w ciąży, jako że łagodził bóle, uspokajał. Nikt nie wiedział, że w wyniku jego stosowania urodzą się dzieci bez rąk, czy nóg. Tyle, że to nie było boskie przyzwolenie, a natura stosowanej w leku substancji. Nie mieszajmy Boga tam gdzie go nie ma.

                                              Przy okazji, lek ten nadal jest produkowany i stosowany (tyle że nie u ciężarnych, bądź planujących potomstwo), bo jest doskonałym lekiem immunosupresyjnym, zapobiegającym odrzuceniom przeszczepu, a co najważniejsze skutecznie radzącym sobie z niektórymi formami raka (np. prostaty).

                                              Czy w tym przypadku był jakiś "palec Boży"? Ja wiem, że nie, że wolna wola Boga oddaje całą odpowiedzialność za nasze życie w nasze ręce. Właśnie dlatego, na ziemi są ludzkie sądy, a na osądzenie przez Boga przyjdzie nam dopiero poczekać.

                                              Cwani katecheci wymyślili sobie wierutną, powtarzaną przez ciebie bzdurę o "bożym przyzwoleniu", cytując przykład ewangelicznego syna marnotrawnego, który podkradał jedzenie świniom. Tylko że wówczas żadnego przyzwolenia nie było, bo ojciec nie wiedział o sytuacji syna. Gdyby wiedział, na pewno od razu kazałby go nakarmić ludzką strawą.

                                              Bo ojciec przede wszystkim kocha, a nie karze. No chyba że wyrodny ojciec, ten nie kocha, ale zakładamy, że Bóg ojciec wyrodnym ojcem nie jest i dzieci swoje kocha, choć pozwala im żyć według własnych planów, pozostawiając nieskończenie wolną wolę.

                                              Bo czy Stalin, Hitler, a może tylko Neron mieszczą się z jakimkolwiek przyzwoleniu Boga?
                                              • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 21.10.12, 12:26
                                                Ty traktujesz Boga jak czarodzieja,który chroni ludzi przed ich głupotą. Nadmierna wiara w miłosierdzie Boże jest grzechem przeciwko Duchowi Św.

                                                "A ja ci mówię, że Bóg nie może przyzwalać, bo on nam dał wolną wolę"

                                                Dziecinne to jest niedostrzeganie konsekwencji swoich działań, wiara w czarodzieja i bajki...
                                                "Bo ojciec przede wszystkim kocha, a nie karze." - albo nie miałeś ojca, albo jesteś "wydmuchanym" jedynakiem, albo Twój ojciec był totalnym ignorantem i miał Cię w d... Obowiązkiem ojca jest nauczyć dziecko przewidywania konsekwencji postępowania dziecka. Czasem trzeba pozwolić dziecku odczuć ból (nie mówię o biciu, ale np. aby dziecko upuściło sobie coś na nogę. Albo jeśli jedno dziecko zaczyna i drugie mu odda to pokazuje, że to jego działanie doprowadziło do tego, że to jego boli) czy inne nieprzyjemne emocje, odczucia, sytuacje. Po co? bo to jest część procesu wychowawczego. Jak już znajdziesz tą swoją miłość i założycie rodzinę, będziecie mieć dzieci - to wróć do tej dyskusji, wcześniej nie ma sensu...
                                                • storima Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 21.10.12, 13:51
                                                  Jasiu napisal: Twoja wiara jest wiarą przedsoborową, stosując konserwatywne, dawno zrewidowane przez kościół prawdy w swoim życiu, przedstawiając Boga jako władcę, a nie ojca

                                                  Jasiu ma racje. Pisze konkretnie. Podajal wspolczesna posoborowa oficjalna nauke Kosciola.
                                                  Czy posiadanie rodziny badz dzieci dyskwalifikuje kogos z podobnej dyskusji? Czy wywyzszanie sie nad innymi forumowiczami w stylu zwracania sie per "dziecko", czy tez zyciem "w rodzinie" jest jakimkolwiek argumentem?
                                                  Jasiu dyskutuje poprawnie. Podaje przyklady. Obecny stan oficjalnej nauki Kosciola.
                                                  • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 21.10.12, 14:13
                                                    storima, posiadanie dzieci nie stawia kogoś wyżej od innego. Ale nie można mówić o wychowaniu dzieci, jeśli samemu nie wychowuje się dzieci. To chyba oczywiste?
                                                  • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 21.10.12, 14:17
                                                    PS. co Kościół mówi o homoseksualizmie? :D :D :D :D :D
                                                    To chyba nie zmieniło się nie tylko od soboru, ale od Jezusa, a pewnie nawet i Mojżesza :D :D :D
                                                  • storima Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 21.10.12, 14:38
                                                    kfiuk napisał(a):

                                                    > PS. co Kościół mówi o homoseksualizmie? :D :D :D :D :D

                                                    Pisalem o odpowiedzi Jasia. O posoborowej, czyli wspolczesnej nauce Kosciola.
                                                    Abys troche ochlonal to powiem Ci, ze jestem dzieciaty.

                                                    ___________

                                                    Masz przed soba intersujacego interlekutora Jasia, czlowieka z wiedza i kultura osobista.
                                                    Pytales o dyskusje. Dyskutuj. Odpowiadaj konkretnie. Bez pychy.
                                                • Gość: jasiu... Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." IP: *.unitymediagroup.de 21.10.12, 14:15
                                                  Pewnie, że nie ma sensu, tym bardziej, że moje dzieci już od dawna są praktycznie zupełnie samodzielne. I zawsze starałem się wychować je tak, by rozumiały swoje postępowanie. Czy się udało - jak najbardziej, mam pełne prawo czuć się z nich dumny.

                                                  Mieszkam poza Polską, jeżdżę dużo po Europie Zachodniej i widzę, do czego prowadzą postawy takie, jak twoja. Wszędzie kościoły albo puste, albo przekształcone np. na placówki handlowe. Przyczyn jest wiele, ale straszenie panem Bogiem jest przyczyną podstawową. Stąd właśnie kościół coraz częściej przypomina o bożym miłosierdziu, mówi o marnotrawnym synu, który zawsze do Boga może wrócić.

                                                  Jakoś z tobą kojarzą mi się synowie Zebedeusza z dzisiejszej Ewangelii. "Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie". Tylko że oni nie rozumieli na czym misja Jezusa polega. Ty też nie rozumiesz, myśląc, że Jezus sobie siedzi na jakimś pozłacanym stołku i albo palcem grozi, albo śmieje się szyderczo, że grzesznikowi potknęła się noga.

                                                  A on wcale nie króluje, on płacze, płacze nad złem, nad grzechem, płacze bo jest bezradny, a ludzie tego nie potrafią zrozumieć i nadal żądają od niego cudów.

                                                  "Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu". To też z dzisiejszej Ewangelii.

                                                  Grzechem przeciwko Duchowi Świętemu są kpiny z bożego miłosierdzia, ale też i niedowiarstwo w to miłosierdzie, kwestionowanie tegoż.

                                                  a namawiaj wszystkie dusze do ufności w niepojętą przepaść miłosierdzia mojego, bo pragnę je wszystkie zbawić. Zdrój miłosierdzia mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz - nikogo nie wyłączyłem - to już z Dzienniczka św. Faustyny. Poczytaj, lektura naprawdę fascynująca, w porównaniu z wymysłami niejednego domorosłego katechety.
                                                  • kfiuk Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 21.10.12, 14:19
                                                    a Ty znowu o tym, że kogoś straszę. Znajdź mi ten fragment. Nie rozumiesz słowa pisanego? To jak to w końcu z Tobą jest?
                                                  • storima Re: Bo kocha się "mimo wszystko..." 24.10.12, 19:56
                                                    Gość portalu: jasiu... napisał(a):

                                                    > Pewnie, że nie ma sensu, tym bardziej, że moje dzieci już od dawna są praktyczn
                                                    > ie zupełnie samodzielne.

                                                    ______________________________

                                                    Moje również.

                                                    _____________________________
                                                    Kfiuk jak zauważyłeś, normalni ludzie nie wyzywają innych od zboczeńców tylko dlatego, ze łączy ich MIŁOŚĆ.

                                                    Pisze to o sobie bo wg twych kategorii posiadajac rodzine dzieci naleze do tych
                                                    "niezboczonych".

                                                    Wiedz po raz setny, ze w świecie w którym ja pracuje, żyje, obcuje, który znam od
                                                    dekad
                                                    nikt
                                                    n i k o g o

                                                    nie nazywa

                                                    zboczeńcem

                                                    ani ja ani moi znajomi przyjaciele moje dzieci moja rodzina

                                                    NIKT
    • Gość: halszka Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.xdsl.centertel.pl 17.10.12, 21:26
      niezbyt dokładnie przeczytałeś cały tekst dyzia .chodzi o to że wiele ludzi żyje zgodnie i z wielką miłością do siebie ,wychowują dzieci i są to związki partnerskie .im akurat ten świstek jak go nazywa dyziu nie jest potrzebny aby być razem a ilesz to rozwodów i nieszczęść jest u ludzi po ślubach
      • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 21:37
        Gość portalu: halszka napisał(a):

        > a ilesz to rozwodów i nieszczęść jest u ludzi po ślubach

        Ile? i z czego to wynika? tylko i wyłącznie z nieodpowiedzialności, egoizmu i braku zrozumienia. I ślub nie ma tutaj nic do rzeczy. Wcale nie jest tak źle jak staracie się to przedstawić.
    • Gość: halszka Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.xdsl.centertel.pl 17.10.12, 21:50
      widzisz sam że najlepsze związki są wtedy kiedy ludzie się kochają i chcą być razem a nie wtedy gdy się żenią bo dziecko w drodze i co ludzie powiedzą i nie ważne czy się kochają byle wziąć ślub i dlatego taki papierek nic nie zmieni gdy bra wzajemnych uczuć
      • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 17.10.12, 22:00
        No widzisz? typowy przykład nieodpowiedzialności... od samego początku (wpadka).

        Fajne stwierdzenie "najlepsze związki są wtedy kiedy ludzie się kochają". Uczucia mają to do siebie, że niestety są zmienne (czasem po prostu przygaszają jeśli się ich nie pielęgnuje, by po jakimś czasie znów zapłonąć) i dla mnie "przysięga" to nie są słowa rzucone na wiatr. To zobowiązanie na całe życie.

        I tutaj nie chodzi o "papierek", ale o poważne traktowanie drugiego człowieka (w którym się ktoś zakochał lub nie) i odpowiedzialność. I nawet jeśli ktoś "wpadł", ale jest odpowiedzialnym człowiekiem (za siebie, za dziecko, za rodzinę) to związek nie musi zakończyć się rozwodem (już nie mieszam w to zupełnie kwestii wiary).
    • Gość: halszka Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.xdsl.centertel.pl 17.10.12, 22:22
      nareszcie zrozumieliśmy się i wiemy co tak naprawdę jest ważne w życiu .po prostu bycie uczciwym człowiekiem bez względu na przekonania religijne
      • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 18.10.12, 00:05
        ale ja nigdy nie twierdziłem, że przekonania religijne są odpowiedzią na wszystkie pytania. Indianie, hindusi, żydzi i inni też tworzą szczęśliwe rodziny. Tyle że wbrew temu co pisze dyzio_o ślub kościelny wcale nie przeszkadza w trwałości małżeństwa, nie jest powodem rozwodów.
        Oczywiście - jak nie ma małżeństwa to nie ma rozwodu :), więc nie ma żadnych statystyk. Moim zdaniem ślub kościelny pomaga w utrzymaniu jedności w związku, ale jest dopiero początkiem wspólnej drogi a nie jej końcem i trzeba odpowiedzialnie (uczciwie) podejść do swoich zobowiązań wobec drugiego człowieka.
    • angrusz1 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 18.10.12, 08:09
      Dyziek_o napisał :

      "Ot i filozofia katabasów. ..."

      Piszesz katabasów ... hmm w takim określeniu księży widzę dużo wrogości i złośliwości .
      Taki człowiek - autor - od razu jest u mnie na polu straconym , bo złośliwość jest wadą .
      Złośliwi ludzie piszą złośliwie a więc często nieprawdę .

      I dalej :

      "Panowie biskupi ... "

      Teraz lepiej i tak trzymać .

      Oraz :
      "Coś słabo z tym przekonywaniem. "

      Ano słabo . Coś ten naród stał jakoś odporny na głoszenie ewangelii .
      Ale chyba i państwo słabo zachęca do rozmnażania się , włącznie z państwowa telewizją . A media mają bardzo duży wpływ na postawę ludzi , szczególnie tych młodych .
      Może państwo nie jest zainteresowane swoją siłą , swoją pozycją w Europie - a ta zależy także od liczebności narodu .

      Następnie onże pisze :

      "Przeciętny młody Polak dobrze główkuje. Najpierw sam chce żyć w dobrych warunkach. Mieć bezpieczeństwo egzystencji, aby w taki świat wprowadzić swojego potomka. To normalne i nie ma się czemu dziwić."

      Taak, a jak daleko od tego główkowania do postawy hedonistycznej ?
      Czy po II wojnie światowej były lepsze warunki , większa stabilizacja ? Wtedy rodziło się dużo dzieci .
      Jak się wychowuje ludzi na wygodnickich sybarytów , to trudno się dziwić , że takim dorosłym nic się nie chce . Nic oprócz konsumpcji .

      I jeszcze :

      "A tu wkraczamy na poletko państwowe, które nie stwarza warunków do tego, aby Polki w Polsce chciały mieć potomstwo, skoro same mają problem, aby przeżyć. "

      Taak, państwo - ustami polityków - woli zadbać o emerytów . Emerytury były i są rewaloryzowane co rok a progi dochodowe dla przyznawania pomocy na dzieci nie były zmieniane od 2004 roku .

      Taka polityka państwa i takie priorytety .
      Ale czy jakiś polityk - szczególnie ten " wrażliwy " - lewicowy - odważy się narazić elektoratowi tak regularnie i stabilnie głosującemu , jakim są emeryci ?
      Nie, boi się .
      Boi się - każdy polityk - pisnąć słowo , że system emerytalny w takim stanie zbankrutuje i należy go zmienić . Tak zmienić , żeby wielkość wypłat świadczeń była uzależniona od wielkości wpłacanych pieniędzy , bo w przeciwnym razie państwo polskie tak się zadłuży ( corocznie system emerytalny - ZUS i KRUS - pochłania ok 90 mld zł dotacji budżetowych ) , że państwo polskie skończy jak Grecja .

      Właśnie ogłoszono Rok Wiary . Może Polacy w tym czasie zastanowią się nad swoją wiarą - przełożoną na codzienne działanie .
      • o8902k dla ciekawego ooooooo 18.10.12, 22:28
        zawsze się coś znajdzie .to psem poszczuje ,to psa pogoni .wyznawca ciemnych mocy i prawa kanonicznego.walnienty zwany dyziem ułomny jest na fali wznoszącej.ciekawostki z życia wzięte.ach i och te katabasy i kiełbasy i reszta.ja tym panom dyktuję swoją wyrozumiałość i wdzięk swojej ogłady.to ja dyziek walnienty.polecam z małej litery.
      • Gość: driver Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.dip.t-dialin.net 20.10.12, 23:10
        angrusz1 napisał:

        > Dyziek_o napisał :
        >
        > "Ot i filozofia katabasów. ..."
        >
        > Piszesz katabasów ... hmm w takim określeniu księży widzę dużo wrogości i złośl
        > iwości .
        > Taki człowiek - autor - od razu jest u mnie na polu straconym , bo złośliwość j
        > est wadą .

        Czyli wniosek z tego taki, że każdy człowiek jest dla ciebie stracony, gdyż każdy człowiek ma wady
    • liber007 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 19.10.12, 09:55
      Niestety to państwo dąży do samozniszczenia. Każdy normalny organizm państwowy jako priorytet stawia posiadanie jak największej ilości dzieci, bo to one będą w przyszłości żołnierzami i płatnikami podatków na utrzymanie państwa.
      U nas jest na odwrót, w zachodniej europie też nie niestety.
      Cywilizacja białego człowieka chyli się ku upadkowi :(
      • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 19.10.12, 11:13
        Uważaj, bo ci "tolerancyjni" oskarżą Cię o "nietolerancję" (sarkazm) :D :D :D

        • liber007 Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 19.10.12, 12:48
          To niestety nie żarty.
          Powiedz, że nie lubisz homoseksualistów lub kolorowych to jesteś do razu faszystą...
          i tyle właśnie jest z wolności słowa i tolerancji... tylko dla wybranych.
          możesz się nawet pokusić i spróbować zażartować z prezydenta lub premiera... ale tutaj policja polityczna czuwa i szybko trafisz przed obliczę temidy.
    • Gość: ;) pranie mózgu przez media IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.12, 12:05
      Jesteśmy europejczykami, polskość to nienormalność...................

      Jesteśmy POLAKAMI, mieszkańcami danej miejścowości a najważniejsza jest rodzina ;)
      • o8902k Re: pranie mózgu przez media 20.10.12, 16:56
        Nie zabijam ,nie kradnę ,nie wierzę.Ilu tu jest prawdziwych ateistów,a nie lewaków srających w swoje gniazda.Tu jest tak jak megalomania Tuska o dożywotnich rządach Platformy nad Polską .Ktoś mu to wbił do czerepa .Lewacy nie widzą zagrożenia z rządów Po-kręconych .A widzą zagrożenie kościoła.
        • kfiuk Re: pranie mózgu przez media 20.10.12, 17:15
          No sorry, ale nie wchodźmy w politykę, bo ja widzę więcej zagrożeń ze strony PiS niż PO, choć gorącym wyznawcą nie jestem i wybory traktuje jako "wybór mniejszego zła". Trzymajmy się proszę wątku dyskusji.
          • o8902k Sorry przestań dupę truć o wszystkim i o nikim 20.10.12, 22:44
            Dobrodzieju z GW kfiuk .Trzymaj się poręczy bo spadniesz.Gówno mnie obchodzi wątek o kościele innych wątpliwościach twoich .Wyznawco tego świata zaklętego.I świata ukrytego.Strach otwierać duszę przed tobą.Bo ją zaklniesz przed wszystkimi.Alfa i omega tego forum.Wraz z zakupieniem nieruchomości.Sorry sobie wsadź.Życzę ci.
            • Gość: ælfɑ Re: Sorry przestań dupę truć o wszystkim i o niki IP: *.133.67.86.rev.sfr.net 20.10.12, 23:01
              Chory człowieku!
              Nie jesteś żadnym moderatorem ani kontrolerem biletów na tym forum prostacki chamie!!!
              • Gość: ælfɑ Re: Sorry przestań dupę truć o wszystkim i o niki IP: *.133.67.86.rev.sfr.net 20.10.12, 23:03
                Tekst do chorego i nieleczonego człowieka zalozyciela postu:
                Sorry przestań dupę truć o wszystkim i o niki
                podpisującego sie kombinacja kretyńskich cyferek.
        • storima Nie przestałeś grozić Prokuraturze z kałacha? 24.10.12, 21:17
          o8902k napisał(a): > A takie sprawy w sądzie to latami się ciągną.Najlepiej to kałacha i powybijać.


          Grozisz, ze wystrzelasz

          P R O K U R A T U R E

          z kalasznikokowa.

          Zdaje sie ze nie przestałeś grozić Prokuraturze wystrzeleniem PROKURATURY z kałacha?

          forum.gazeta.pl/forum/w,55,136443901,136466048,Re_Duze_prowizje_w_formie_wynagrodzenia_.html
    • Gość: ja_corka jestem prekursorką seksu analnego na tym forum IP: *.31.6.116.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.10.12, 10:07
    • Gość: ...? Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.12, 07:12
      wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/warszawski-biskup-rozbil-samochod-byl-pijany,1,5283440,region-wiadomosc.html
    • storima Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 22.10.12, 18:23
      Grzechy i grzeszki średniowiecznych sypialni
      Największym przestępstwem seksualnym był homoseksualizm nazywany sodomią - groził za to stos. O miłości erotycznej między małżonkami Kościół powiadał: grzeszycie, gdy seks służy nie tylko prokreacji, ale też zaspokojeniu żądz

      wyborcza.pl/alehistoria/1,128941,12704808,Grzechy_i_grzeszki_sredniowiecznych_sypialni.html?utm_source=HP&utm_campaign=wyborcza&utm_content=cukierek1&utm_medium=AutopromoHP
      O tym pisałem.
      • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 22.10.12, 19:29
        No widzisz, czyli miałem rację i homoseksualizm zawsze był traktowany jako grzech ciężki (V Przykazanie - "nie cudzołóż"). I tutaj nic się nie zmieniło ani od soboru, ani od Jezusa, ani od Mojżesza :)
        I dopóki nie będzie zmiany zaakceptowanej przez zwierzchników Kościoła to i ja nie zaakceptuję homoseksualizmu jako coś normalnego (nie wybieram co mi się podoba w wierze chrześcijańskiej, więc jeśli Kościół zmieni stanowisko - to w myśl zasady, że każda władza pochodzi od Boga - zaakceptuję Wasze zboczenia jako normalność, choć łatwo mi to z pewnością nie przyjdzie! ale homoseksualizm nijak ma się - wg. mojego punktu widzenia do chrześcijaństwa, więc liczę na to, że nigdy to nie nastąpi).
        ALE (!) powtarzam w myśl Waszemu hasłu - żyję tak jak chcę i dam Wam też żyć jak chcecie (o ile nie będziecie propagować zboczeń jako coś normalnego i perfidnie oceniać ludzi mających odmienne poglądy do Waszych jako "nietolerancyjnych"). Mam gdzieś z kim storima chodzisz do łóżka (choć chyba homoseksualiści nie mają dzieci... więc jakiś zgrzyt tutaj widzę z Twoimi poprzednimi wypowiedziami), o ile ze swoimi "wizjami sypialnianymi" siedzisz w swojej sypialni i nie mącisz w głowach dzieciom.
        • storima Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 22.10.12, 19:34
          zaakceptuję Wasze zboczenia

          Przepraszam Cie. Co to znaczy???
          • o8902k Pierwszy seksuolog IV RP 22.10.12, 19:48
            Jak jest po francusku lizanie dupy?I czy anilingus jest ci bliski ?To pytanie skierowane jest do pierwszego cenzora i wykształciucha bez oceny na nadawanie.
          • storima Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 22.10.12, 20:00
            Kfiuk, dla twej wiadomosci, abys jeszcze bardziej ostudzil swe ironiczne usmieszki w twych komentarzach.
            Mnie nie przeszkadza kto sie z kim kocha. Wolnosc do milosci jest gwarantowana i strzeżona konstytucyjnie w krajach demokratycznych.
            Wkleilem tekst o sredniowieczu bo wowczas odbierano boga tak jak Ty o nim piszesz: siwego starca z dluga broda o okrutnym spojrzeniu, czyhajace na najmniejszy blad ludzki, aby go ukarac.
            I Jasiu ma racje piszac, ze Twoja wiara opiera sie prymitywnym Kosciele Inkwizycji. Wowczas czarownice, lesbijki, homosesualistow, hetereo uprawiajacych seks analny palono na stosach.

            ____________________________________

            Skoro tak bezwarunkowo postepujesz wg rygoru zasad Kosciola. To : nie wolno Ci uzywac prezerwatyw oraz :

            Papież zaapelował także do swoich biskupów, aby podkreślali w rozmowach ze swoimi wiernymi, że seks przedmałżeński czy nawet mieszkanie razem przed zalegalizowaniem związku to "grzech ciężki", który "negatywnie wpływa na stabilność społeczeństwa".

            Czyli zobowiazany jestes sledzic twe dzieci, zakladac kamery, podsluchy aby przypadkiem nie popelnily tego grzechu ciezkiego. I zabronic im seksu analnego.

            Juz oczywiscie nie pytam Cie, bo twoja prywatna sprawa. Czy ow ciezki grzech popelniles, badz zmusiles niewinna niewiaste do grzechu ciezkiego dopelnienia, badz uczynil to ktos inny.

            Wiecej pokory. Tak pisal Ci Jasio. Tez tak uwazam.

            Zyj i daj zyc innym.

            • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 22.10.12, 20:27
              Jasiu nie był w stanie podać fragmentu, gdzie kogokolwiek straszyłem Bogiem. Spróbujesz? bez nadinterpretacji nie dasz rady.
              A co do dzieci - no widzisz - nie muszę. To się nazywa wychowywanie dzieci, żeby umiały właściwie ocenić różne sytuacje. I nie pozwolę, by ktoś (psudotolerancyjny i pseudopostępowy) mieszał dzieciom w głowach w imię jakiegoś postępu seksualnego. Związek kobiety i mężczyzny ma doprowadzić do poczęcia potomstwa i to jest idea przyświecająca ludzkości od początku istnienia i gwarantująca ciągłość populacji.
              • Gość: storima Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.fbx.proxad.net 22.10.12, 23:08
                To porozmawiasz z Jasiem.
                W dalszym ciagu uwazam, ze Jasiu mial racje.

                Napisane przez Ciebie posty pochodza z przed soborowej nauki Kosciola.

                ___________________

                Ja tylko sie zapytałem nieoczekując odpowiedzi, czy Ty w grzech śmiertelny nie wpędziłś Twej Białogłowej oprawiając z nią seks przed zawarciem przysiegrzyn w Kościele?

                Bo Kosciol tego surowo nawet dziś
                z a b r a n i a

                Czys sie niestosunkowal w prezerwatywach???

                Bo Kościół tego nawet

                DZIŚ

                zabrania.

                Prosze wiec nie pisz mi, ze Ty powiesz sobie samemu:

                Zyj bracie tak, abyś dal żyć innym. Nie wyzywając uczciwych ludzi od
                psychopatów


                _____________

                Pisz do Jasia. Sam prosiłeś o dyskusje na ten temat.

                I pozbądź sie pychy, jak Ci pisał Jasiu.





                • Gość: S.Na.Serio. Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.fbx.proxad.net 22.10.12, 23:49
                  Kościół powiadał: grzeszycie, gdy seks służy nie tylko prokreacji, ale też zaspokojeniu żądz
                  Grzech śmiertelny, to taki grzech, który pozbawia człowieka łaski ... Dlaczego grzechy seksualne są poważnym (ciężkim) nieuporządkowaniem moralnym? ... Zachwyt nad darem współżycia małżeńskiego jest tak wielki, że Kościół ... Są pozbawieni zarówno wzorców czystości jak i barier powstrzymujących ich przed złem.

                  Kfiuk mamy tu z rodzina szczera nadzieje, ze Ty jako ten prawowity i najczystszy w Europie, Mezopotamii, Atlandzie, polski katolik
                  nie
                  sprowadziłeś do piekieł
                  Twej Biologlowy.
                  Z m u s za j a c ja
                  do
                  p r z e d m a l z e n s k i e go se ksu!!!!

                  WG obecnie na tronie piotrowym, ten grzech jest rownowarty co analne wspolzycie.

                  ___________________________________________

                  Masz pytania?

                  Biegnij do źródeł.

                  Pozdrowienia Panie Katecheto.
                  • kfiuk Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... 23.10.12, 16:05
                    dlaczego moje posty zostały wykasowane?
                  • kfiuk Pytanie do moderatorów 23.10.12, 16:38
                    Dlaczego moje posty zostały usunięte? nie złamałem regulaminu, a posty zostały usunięte. Czyjeś interesy zostały zagrożone? Udowodniłem brak logiki "wojownikom" przeciwko Kościołowi i komuś to się nie podoba? zwracam się z konkretnym pytaniem do moderatora, który usunął moje posty - dlaczego?
    • kfiuk Dlaczego usunięto moje posty? 23.10.12, 17:50
      Moderatorze - dlaczego moje posty zostały usunięte?

      Czyżby "wolność słowa" dotyczyła tylko przeciwników Kościoła Katolickiego? i to nieważne od poziomu języka?
    • kfiuk Re: Dlaczego usunięto moje posty? 23.10.12, 19:31
      to, że ktoś pisze głupoty to nie moja sprawa - to on się ośmiesza. Ja przedstawiłem konkretne odpowiedzi, ale moderator usunął obydwa posty. Więc pytam: dlaczego?
      I jakim prawem skoro nie naruszyłem regulaminu forum? żądam odpowiedzi od moderatora, który usunął moje posty!
      • Gość: Dr Q Re: Dlaczego usunięto moje posty - frycowe IP: *.de 23.10.12, 20:00
        Żeś przyjacielu młody i niedoświadczony na FCz to musiałeś się o tym przekonać naocznie na własnej skórze osobiście. Zaufaj zatem starszym i zapoznaj się z diagnozą:
        forum.gazeta.pl/forum/w,55,49856109,49973545,Re_Tajne_interesy_szefow_S_.html
        o8902k się nie myli, dyskutujesz z patologicznym osobnikiem (z parirza), którego wpisy nie są warte pierdnięcia motyla.
        • kfiuk Re: Dlaczego usunięto moje posty - frycowe 23.10.12, 20:15
          Rozumiem, ale nadal oczekuję od moderatora, który usunął moje wypowiedzi informacji: DLACZEGO?! Zamknięty wątek, który podajesz - OK. Ale oczekuję uczciwej dyskusji w imię wolności i tolerancji. I to jest to co mówiłem:

          "wolność słowa" tylko dla wybranych - przeciwników Kościoła Katolickiego. Pozostaje mi jedynie współczuć Wam biedni, pokrzywdzeni, żyjący wbrew Bogu (i schizofrenii - promując antykoncepcję oraz in vitro :D :D :D), nieszczęśliwi ludzie. Ja znikam zatem z tego forum skoro i tak nie ma możliwości wypowiedzieć swoje zdanie. Duście się Panowie i Panie we własnym sosie i hermetycznie zamknijcie dostęp do forum wszystkim o odmiennych poglądach, tworząc kółko wzajemnej adoracji i ufajcie, że wszyscy są antypaństwowi, antykościeli, przygnębieni światem i ludźmi, nie wierzcie, że ktokolwiek może być szczęśliwym... bo wy tacy jesteście (TO SŁOWA KIEROWANE DO MODERATORÓW FORUM).
          • Gość: do kfiuka Odleć w nieznane i przestań szlochać IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.12, 20:42
            Nawijasz od rana do wieczora .Postów twoich wpisanych bez liku .Masz czas nawijać i jak mówią bankowcy pieniądze.Nie widzę w twoich poglądach nic odmiennego.Prócz twojej złotej myśli jedynej i rządzącej partii do końca swoich dni.Jeśli redaktor naczelny nie wypłacił premii ,napisz to wstawię się za tobą.
        • storima Re: Dlaczego usunięto moje posty - frycowe 24.10.12, 23:47
          Autor: kubiss ☺ 24.10.12, 22:47
          Dodaj do ulubionych
          Odpowiedz cytując Odpowiedz
          Witaj moj przyjacielu .
          Dlugo kazales na siebie czekac ale w koncu tu zajrzales
          Dzieki Storimo

          forum.gazeta.pl/forum/w,34281,139864001,139864738,Re_Macie_tu_chama_prostaka_oszusta.html
          ___________________________

          Ty Chamie!

          Masz jeszcze czelność !!!
          Kryminalisto !!!!

          Chory nieleczony czlowieku
          KUBIS
      • Gość: ælfɑ Re: Dlaczego usunięto moje posty? IP: 92.90.17.* 23.10.12, 21:23
        Rozmawiasz kfiuk z ta sama osoba podpisujaca sie kilkoma nickami. Facet z cyferkami w logingu kilka watkow wyzej Cie zbluzgal, a teraz udaje twego forumowego przyjaciela.
        Po czym robi osobisty, chamski wjazd na innego forumowicza.
        • Gość: typek Re: Dlaczego usunięto moje posty? IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.12, 21:52
          Nie ja jeden żałuję rozmówki z kfiukiem .Patrz wyżej .Ksywka tez udana .Jak cała ta gadana na temat bele jaki i bez liku.Gość ma czas na rozmówki z każdym ,kto tylko chce nawijać.A później zamęczony jego wywodami ,wysiada.Biuro śledcze i zmienne ip robi wrażenie.Na tym forum nie jeden ma kilka nicków ,albo więcej.Kwestia chamstwa jest tu zmienna i odwrócić tabelę i kto inny znajdzie się na czele.Głupich nie sieją sami się rodzą
          • Gość: nick;) Re: Dlaczego usunięto moje posty? IP: *.net.stream.pl 23.10.12, 22:59
            "Nie ja jeden żałuję rozmówki z kfiukiem .(...)Na tym forum nie jeden ma kilka nicków ,albo więcej."

            tzn. ty pod różnymi nickami? hahahahahahahahahahahaha
            czyli nie jesteś (jesteście) w stanie podjąć dyskusji hahahahahahahaha
            i rzeczywiście szambo - towarzystwo własnej adoracji (a może nawet tylko jedna osoba ze schizofrenią) hahahahahhahahahahahahaha
    • Gość: gość Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: 91.210.242.* 28.10.12, 10:57
      Ha, Ha
      • Gość: aga Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.96.239.235.tvksmp.pl 28.10.12, 17:51
        Zaczęło się ciekawie (dyziek) zakończyło głupim HA HA (GOŚĆ)
        • Gość: niunia Re: Ciekawy artykuł znalazłem......... IP: *.ispgateway.de 28.10.12, 18:30
          Gość portalu: aga napisał(a):
          > Zaczęło się ciekawie (dyziek) zakończyło głupim HA HA (GOŚĆ)

          Nie mówiąc (chyba przeoczyłaś) o paru łyżkach dziegciu prosto z parirza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja