dyziek_o
16.10.12, 12:55
„W sytuacji kryzysu kulturowego i ideowego niepokój budzą wszystkie ataki na rodzinę - piszą biskupi w liście czytanym w niedzielę w polskich kościołach. Podkreślają, że na nowo pojawiają się próby podważania prawdy o rodzinie i wprowadzenia związków partnerskich.
List biskupów zapowiada obchody XII Dnia Papieskiego, które odbędą się 14 października. Będzie on przebiegał po hasłem "Jan Paweł II - papież rodziny".
Biskupi zwracają uwagę, że refleksja nad rodziną jest najważniejszą sprawą w kontekście przemian ekonomiczno-ideowych we współczesnym świecie, a dobro małżeństwa i rodziny wymaga nieustannej troski ze strony samych małżonków, Kościoła i państwa. - Tymczasem na nowo pojawiają się próby podważania prawdy o rodzinie i wprowadzenia "związków partnerskich" w miejsce małżeństwa rozumianego jako jedność mężczyzny i kobiety - podkreślają w liście.
W ocenie hierarchów, zjawiska te powodują także poważne problemy demograficzne. - Episkopat Polski ze smutkiem przyjął informację, że Polska w dziedzinie przyrostu naturalnego spadła na 209. pozycję spośród wszystkich 222 państw świata. Zjawisko to nosi znamiona prawdziwej katastrofy. Polska na naszych oczach starzeje się, a w młodych rodzinach często pojawia się tylko jedno dziecko albo rezygnuje się w ogóle z potomstwa. Polskie dzieci rodzą się natomiast w krajach Zachodu, ponieważ tam rodzice znajdują lepsze warunki materialne dla ich wychowania - głosi list biskupów.”
Ot i filozofia katabasów. Związek małżeński. A cóż to takiego, związek małżeński? Intercyza, za którą trzeba zapłacić katabasowi. Czy ten kawałek papieru zapewnia ludziom szczęście w związku? Nie. Sprawia wiele kłopotu, bo rozwiązać taki związek jest bardzo trudno, a w przypadku Kk niemożliwe. Nie mówię tu o tych kilku warunkach, które Kk uwzględnia, bo przeważnie to bzdury. Np. związek, jako taki pomiędzy dwojgiem ludzi jest skonsumowany często przy pierwszej randce. Ludzkość rozwijała się, a ludzie żyli w związkach jeszcze zanim pewni cwaniacy wpadli na pomysł dostatniego życia na koszt głupiego ludu. Bo w rodzinie ważna jest, ważne jest. No – zapomniałem - to takie słowo - chyba na M. I żadne tam religijne dyrdymały nie mają tu nic do rzeczy. To biologia łączy parę.
Panowie biskupi larum grają, bo Polska jest w tyle światowym, jeżeli chodzi o urodzenia. Dziwne, kraj katolicki, ludzie bogobojni, a nie chcą słuchać nauk swoich nauczycieli. Coś słabo z tym przekonywaniem. Stare metody pohukiwania z ambon nie dają rezultatu. Polacy już nie ci sami, co to plęgli się na potęgę z niewiedzy i nie rozumu. Choć do czołówki uświadomionych seksualnie nie należą, wiedzą jak to zrobić, aby nie wyprodukować jeszcze jednej gęby do wyżywienia. Bo to nie słowo boże decyduje o tym ile będziemy mieli dzieci, tylko realna możliwość wyżywienia hałastry. Dziś przeciętny Polak ma pewnie zainteresowanie w seksie, ale nie w ilości dzieci. Pod tym względem chyba zrozumieliśmy, że ilość nie idzie w jakość. I nie ma się, co cieszyć, jak Pawlak, że teraz to u nas taka sama siła jak u Kargulów.
Przeciętny młody Polak dobrze główkuje. Najpierw sam chce żyć w dobrych warunkach. Mieć bezpieczeństwo egzystencji, aby w taki świat wprowadzić swojego potomka. To normalne i nie ma się czemu dziwić.
A tu wkraczamy na poletko państwowe, które nie stwarza warunków do tego, aby Polki w Polsce chciały mieć potomstwo, skoro same mają problem, aby przeżyć. Normalny odruch.
Na dodatek przyczynowo mniej dzieci w Polsce jest związane z kościołem. Wszak to Kk bierze czynny udział w życiu politycznym kraju i wychowaniu bogobojnego ludu. Ma wpływ na decyzje rządu. Czerpie ochoczo z jakże ubogiej kasy państwa. Te pieniądze państwo mogłoby zużyć na tworzenie miejsc pracy, na podniesienie zarobków Polaków i wreszcie na różnego rodzaju pomoc zachęcającą do tego, aby Polka chciała mieć dzieci i nie miała dylematu, że kiedy urodzi, to nie ma żłobka, przedszkola, itp. Polka ma ambicję, chce pracować, robić karierę, chce być niezależna, a nie zostać tak jak jej rodzice i dziadkowie zgnuśniałą słuchaczką RM i kurą domową. Bo gdy państwo nie zapewnia matce np żłobka, przedszkola, to takie życie przypada pędzić kobiecie. Po kilkuletnim oderwaniu się od zawodu, trudno potem wrócić, bo świat ucieka w zastraszającym tempie. Nikt nie czeka za maruderkami.
Ilością katabasów, kościołów, sanktuariów, pomników JPII i prezydenta prezydentów, nie skłoni się Polek, aby w tym kraju chciały mieć bachory.
Cześć