proczestochowa
09.07.04, 12:41
proczestpchowa
Dzięki uprzejmości Pana Adama Nitki z Gliwic możemy sobie poczytać jak
urzednicy i nie tylko robią sobie przekręty .............
Impuls
Impulsem do poniższych przemyśleń była dla mnie korespondencja Tomasza Walata
ze Sztokholmu, opublikowana w 34 n-rze Polityki z br. zatytułowana: "Obywatel
Przezroczysty".
W szczególności wstęp do tej korespondencji, który przytaczam:
"...Obywatel szwedzki może wejść do każdego urzędu, nawet kancelarii króla
lub premiera i zażądać okazania dowolnego dokumentu zarejestrowanego w
dzienniku podawczym. Żaden polityk ani urzędnik nie ma prawa nawet zapytać,
po co potrzebny mu jest dokument. To jawność rządzenia nie mająca równej
sobie w Europie, a może i nawet w świecie...".
Przeczytałem ten artykuł z "zapartym stolcem" i ogarnął mnie pusty i bezradny
śmiech.
To prawie tak samo jak u nas. Dlatego prawie, bo sytuacja u nas od tej w
Szwecji różni się tylko o 6 liter. U nich obywatel wszystko dostanie, a u
nas nic nie dostanie.
Dużo i głośno trąbi się w naszym kraju o korupcji, ale cała para idzie
niestety w trąbienie, a nie w konkretne działania. Działania tymczasem idą w
dokładnie odwrotnym kierunku. Początek zła zaczyna się w parlamencie,
gdzie "nasi reprezentanci" z pomocą różnych wyposażonych w argumenty nie do
odrzucenia lobby, uchwalają prawo pozwalające na bezkarność późniejszych
złodziejskich działań tychże lobbystów.
Jednym z klasycznych przykładów takiego prawniczego knota jest ustawa o
ochronie danych osobowych. Założenia szczytne i piękne - ochrona naszych
danych osobowych, ale efekt?
Spróbujmy pójść do jakiegokolwiek urzędu po błahą informację, odpowiedź jest
jedna: nie udzielimy informacji - ustawa o ochronie danych osobowych.
Dochodzi do karykaturalnych sytuacji: pośrednik, który chce bezpiecznie
zrealizować transakcję sprzedaży nieruchomości musi w różnych urzędach
sprawdzić i pozyskać informacje. M.in. w rejestrze gruntów w urzędzie gminy
chce sprawdzić czy jego klient - właściciel nieruchomości, którego dane
osobowe tzn. nazwisko, adres są mu znane - jest wpisany w tym rejestrze jako
właściciel i prosi o wypis z tego rejestru. W odpowiedzi słyszy - ustawa o
ochronie danych osobowych nie zezwala na udzielenie takiej informacji, bo
urząd strzeże danych osobowych, które przypominam pośrednikowi są już znane.
Urzędy skwapliwie wykorzystały okazję jaką im stworzyło to "cudo
legislacyjne" i natychmiast utajniły dostęp do wszystkich informacji.
Stowarzyszenie pośredników wystąpiło do Rzecznika ochrony danych osobowych z
prośbą o wydanie opinii bądź interpretacji, umożliwiającej normalną pracę
pośrednikowi w takiej sytuacji. W odpowiedzi dostało salomonową odpowiedź,
że dane dotyczące nieruchomości są jawne, ale nazwisko i adres właściciela to
są dane osobowe i "nie nada" ich udostępniać, bo podlegają ochronie - pomimo
że pośrednik je znał już wcześniej.
Tak się zastanawiam, czy ta osoba co udzieliła takiej informacji to rzecznik
i czyj rzecznik?
Weźmy na tapetę inną ustawę: dotyczącą zamówień publicznych. Znaczne obszary
bagna na rynku nieruchomości to przetargi na zbycie nieruchomości gminnych
lub państwowych. Ze świeczką można szukać przetargów ustnych, gdzie
uczestnicy widzą i słyszą kto? i ile? oferuje. Większość to tzw. przetargi
ofertowe: złóż durniu ofertę i czekaj - i tak nie kupisz
O wynikach przetargu dowiesz się tylko tyle kto kupił, reszta jest tajna
spec. znaczenia.
Bank Światowy w raporcie o korupcji w naszym kraju, jako jeden z obszarów
największej korupcji wskazał właśnie przetargi na zbywanie nieruchomości. I
co? - i nic.
W przyszłym roku kolejne wybory "naszych przedstawicieli" do sejmu. Następna
grupa tych, którzy najlepiej wiedzą jak nas "urządzić" dostanie swoje 5 minut
w życiu. Ponieważ 5 minut to bardzo mało, a w tym czasie trzeba urządzić
siebie i swoją rodzinę, trzeba sobie przydzielić mieszkanie komunalne
150m.kw. a następnie przegłosować ustawę uwłaszczeniową, żeby go dostać za
darmo. Na nic innego nie starczy już czasu.
A walka z korupcją? - kto by sobie zwracał głowę takimi pierdołami, przecież
łatwiej się łowi ryby w mętnej wodzie.
Marzy mi się taka jawność jak w Szwecji, ale czas zejść na ziemię.
Bez poważania dla takich praktyk, ale z poważaniem dla naszych czytelników
pozostaje
Złośliwy Obserwator Rynku Nieruchomości