Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Potr...

22.11.12, 12:04
Ciekawe jaką karę sobie wymierzy?20 godz..prac spolecznych?
    • Gość: r Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.net.stream.pl 22.11.12, 14:11
      Wow, jaki sukces ...
      • Gość: antyPOLICJA Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.183.131.146.dsl.dynamic.t-mobile.pl 22.11.12, 14:38
        Tylko na tyle stać naszą policję ????? A MORDERCE który zabił samochodem kobietę w Hucie Starej jakoś WOLĄ NIE ZŁAPAĆ !!!!! UKŁADY I UKŁADZIKI !!!!!!!!
      • Gość: ROVER Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.rev.inds.pl 22.11.12, 16:54
        Kobieta z telefonem i wózkiem (na chodniku lub ścieżce rowerowej) jest większym zagrożeniem niż rowerzysta z trzema promilami.
        • Gość: zer Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.net.stream.pl 22.11.12, 17:02
          popieram, jak widzę babę z kom w ręku, to omijam jak g...no. Kobiety są przeważnie bardzo dziwne.
        • Gość: ixi Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 22.11.12, 17:59
          No, na rowerze to rzeczywiście można poszaleć, że hej... Trzeba się nieźle postarać, żeby z lekkiej górki dociągnąć prawie pod 50km/h. Prawdziwe szlaństwo.....
    • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 22.11.12, 17:52
      Po pierwsze GDZIE ją potrącił? Bo jesli na chodniku albo przejściu dla pieszych to jego wina i nawet jeśli nie byłby pod wpływem, powinien ponieść karę. Jeśli na jezdni, poza przejściem to jej wina i nie powinien odpowiadać za potrącenie ale jedynie za jazdę pod wpływem co w przypadku rowerzysty nie stwarza jakiegoś wielkiego niebezpieczeństwa.
      • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 22.11.12, 18:04
        Poza tym potrącona kobieta też powinna zostać zbadana czy nie była pod wpływem....
        • Gość: er Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.net.stream.pl 22.11.12, 19:09
          Potrącona kobieta wracała z pracy i jak Bóg przykazał poruszała się po chodniku. Jak nazwa wskazuje "chodnik- trasa wyznaczona do chodzenia, poruszania się pieszo".
          • Gość: 12-3 Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.rev.inds.pl 22.11.12, 19:51
            do "er"
            Chodnik nie jest tylko dla pieszych (patrz na znaki) oraz kolory kostek chodnika. Jest oczywiste, że na chodniku pieszy ma pierwszeństwo, ale co zrobić jeśli pieszy spaceruję ścieżką rowerową i żadna siła go nie ruszy. Moim zdaniem, odrobina kultury z obu stron i problem znika. Jedno zdanie do policji i straży miejskiej, dlaczego brak reakcji na samochody zaparkowane na ścieżkach rowerowych - czy wy naprawdę tego nie widzicie, czy widzieć nie chcecie...
            • Gość: domino Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.12, 22:12
              "...ale co zrobić jeśli pieszy spaceruję ścieżką rowerową i żadna siła go nie ruszy."

              Ruszy! Musisz go po prostu przejechać.!! Żartowałem. :) A tak na poważnie to trzeba po prostu wydrzeć po chamsku ryja i wyładować się na takiej osobie klnąc siarczyście i bez ograniczeń. Zazwyczaj działa, taka osoba zaczyna dopiero wtedy sukcesywnie myśleć i dostrzega, że jest w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze i w rezultacie schodzi ze ścieżki rowerowej (zazwyczaj obrażona bo się ją oziorało). Oziorałem mnóstwo ludzi w ten sposób na Alei Pokoju, zawsze tam ścieżką rowerową idzie jakaś baba z pieskiem albo jakiś ciul od swojego zaparkowanego autka przy ulicy i nie pamięta że trzeba się rozejrzeć. To nie jest kraj dla rowerzystów. :)
          • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 22.11.12, 20:37
            Ale w artykule tego nie napisano a to istotne. Jeśli było tak jak napisałeś, to cała wina leży po stronie rowerzysty. Przy Kościuszki nie ma ścieżki rowerowej, więc jeśli rowerzysta nie jechał po jezdni, to jechał po chodniku, no bo po torowisku albo trawniku raczej nie.
            • Gość: 12-3 Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.rev.inds.pl 22.11.12, 21:31
              "Przy Kościuszki nie ma ścieżki rowerowej" - to może wreszcie ktoś zacznie myśleć i przestaniemy budować ścieżki prowadzące do nikątd. Ul. Armii Krajowej - koniec ścieżki rowerowej przy rondzie k/energetyka a dalej jak ?????????? .... rowerek na plecy i fruniemy!
              • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 22.11.12, 22:26
                Jazda po jezdni na Kościuszki jest niebezpieczna dla rowerzystów i utrudnia ruch samochodowy, więc rozsądek (odwrotnie niż przepisy) nakazuje jechać po chodniku, ale pamiętać wtedy trzeba, że chodnik jest dla pieszych i oni muszą czuć się na chodniku komfortowo i bezpiecznie, rowerzysta jest tam gościem i ma jechać zachowując odpowiednią prędkość i odległości od pieszych i pamiętając, że cokolwiek z jego udziałem zdarzy się na chodniku, będzie wyłączną jego winą!
                • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 22.11.12, 22:51
                  Poszaleć rowerzysta może sobie na ścieżce rowerowej bo to jest jego teren, niestety, bardzo często piesi traktują drogę dla rowerów jak alternatywny chodnik, ja na ścieżce rowerowej zajętej przez pieszych nie zwalniam, chyba, że mam do czynienia z osobą niepełnosprawną, dzieckiem lub starcem. Jadę jakby nigdy nic do samego końca choć nastawiony jestem na ewentualne gwałtowne hamowanie a hamulce mam naprawdę doskonałe, najczęściej piesi uciekają w panice w ostatniej chwili, raz facet uciekając na trawnik potknął się albo o krawężnik albo o własne nogi i się przewrócił choć nawet go nie dotknąłem, myślę, że już nie spaceruje po ścieżkach dla rowerów. Gorzej jeśli teki zawalidroga na ddr ma nas za swoimi plecami, używanie dzwonka jest wtedy niebezpieczne, bo z dużej odleglości może nie usłyszeć a kiedy jesteśmy już dość blisko a jedziemy w okolicach 30 - 40 km/h lepiej nie dzwonić bo się przestraszy i niewiadomo co nagle zrobi, może wejść nam prosto pod rower, ale takie wyprzedzanie pieszego przy dużej prędkości kiedy niemal ocieramy się rękawami jest dość niebezpiecznie również dla rowerzysty, bo jeśli uderzy w pieszego nie centralnie tylko jedną stroną kierownicy to zostanie ścięty i z dużą siłą uderzy w beton, paradoksalnie dla rowerzysty, który nie jest w stanie ominąć już pieszego ani zahamować, bezpieczniejsze jest centralne uderzenie z wychyleniem się do tyłu roweru - pieszy nie jest tak twardy jak beton. DRODZY PIESI - NIE CHODŹCIE PO ŚCIEŻKACH ROWEROWYCH, nie po to budowano je za spore pieniądze, żeby rowerzysta musiał co chwilę zwalniać do prędkości marszu, trzeba się trochę napracować, żeby rozpędzić rower do większej prędkości, więc niezbyt chętnie rowerzyści korzystają z hamulca. Zdarza się, że mój pies wyciąga mnie na ścieżkę rowerową bo musi coś powąchać ale zawsze się rozglądami i kiedy jadą rowery schodzę na trawnik albo na chodnik. Jeden raz się zapomniałem i też rowerzysta wyskoczył na ścieżce rowerowej zza moich pleców (w moim stylu), muszę przyznać, że się porządnie wystraszyłem ale absolutnie nie mam pretensji - mea culpa.
                • Gość: mat Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.play-internet.pl 23.11.12, 07:51

                  Kolego al. Kokościuszki to taka sama droga jak każda inna i rowerzysta ma pełne prawo z niej korzystać. Ją jeżdżę tamtędy codziennie i nie mam z tym problemów, to jazda chodnikiem jest tam niebezpieczna i niemożliwa. A.co.do utrudniania jazdy samochodom, twoje twierdzenie jest żałosne. Równie dobrze można powiedzieć że to samochody utrudniają jazdę rowerów. ROWER TO POJAZD KTORY MA TAKIE SAMO PRAWO PORUSZAĆ SIĘ PO JEZDNI JAK AUTO.
                  • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 23.11.12, 17:29
                    A czy ja napisałem, że rowerzysta nie ma tam prawa jechać po jezdni? Wręcz przeciwnie, napisałem, że zgodnie z prawem powinien jechać po jezdni (chyba, że ulewa albo szklanka). Ale prawo prawem a doświadczenie doświadczeniem, jeżdżę sporo i jako kierowca i jako rowerzysta i miejsce roweru ja osobiście widzę w tym wypadku na chodniku, sam tak jeżdżę i nie jest to niebezpieczne, chyba, że nie potrafisz dobrze jeździć rowerem, niektórym jazda z prędkością (czasem trzeba) 2-3 km/h sprawia większą trudność niż szybka jazda. Jadąc rowerem po chodniku z głowa i odpowiedzialnie nie narażasz ani siebie ani pieszych, natomiast jadąc po jezdni narażasz siebie i to znacznie. To, że jeździsz tam po jezdni i jeszcze nic Ci się nie stało nie oznacza, że nie narażasz się na spore niebezpieczeństwo a kiedy zostaniesz potrącony przez samochód, np. autobus niewielkim pocieszeniem będzie dla Ciebie fakt, że miałeś prawo tam jechać.
    • Gość: xx Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.12, 08:32
      Jeden pijany rowarzysta i tyle szumu?
      W śródmieściu, np na Kilińskiego (trzeźwi) rowerzyści upodobali sobie jazdę po chodniku, mimo, że po drugiej stronie ulicy mają oznakowaną rowerową ścieżkę. Młodzi, starzy - bez wyjątku. Chodzę tamtędy częto - nie ma dnia bym nie zaliczył kuksańca kierownicą w żebro czy łokieć.
    • filopolityk O! Widzę ,że nagonka na rowerzystów! 23.11.12, 10:53
      O! Widzę ,że nagonka na rowerzystów!
      Jedyną grupę społeczną która jest trudna do kontroli.Co teraz 13 wspaniałych ...strażników pietruszkowych na rowerach?
      Jeden wypadek a ile w tym czasie od poprzedniego było stłuczek 1000? 10 000?
      GW promuję nagonke tytułem "szalał na na rowerze"-gratuluje wiocha na całego.
    • bezrobotny55 Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Potr... 23.11.12, 17:31
      Przydałyby się ze dwa fotoradary na Al. Pokoju, i ze dwa stałe patrole krążące w cywilu po Rakowie, np. przy przystanku Jagiellończykach, i za Estakadą, na ul. W. Polskiego na przystanku w stronę Miasta, plus jeden stały, ale w cywilnych ubraniach, zmieniani co kilka dni - np. w pobliżu Pl. Orląt Lwowskich. Łapać piratów prujących samochodami ponad 100 km/h w Alei Pokoju, przez skrzyżowanie przy Tesco na Rakowie, w Al. W.Polskiego, albo motocyklistów-dawców organów, z kołem przednim w górze, sprintujących jakieś 150-160 km/h Aleją Pokoju, na odcinku od Wiaduktu kolejowego, aż do samej Estakady, gdy zobaczą zmianę świateł przy TESCO, to nawet nie zwalniają już do samej Estakady. Podobne szusy widuje się na Al. Niepodległości, od Estakady, albo od Powst. Śląskich. Policji w mundurach i w cywilu -zero, radarów- zero, fotoradarów w Częstochowie też -zero. Jedyny jaki widziałem od lat w "świętym mieście" - jest na trasie z Auchan do miasta ale i tak nie wiadomo, czy to atrapa tylko? Straż Miejska czasem spisuje pijaczków na Pl. Orląt i tyle. Na ścieżkach rowerowych na Rakowie beztrosko spacerują lub stoją grupy ludzi, czasem z dzieckiem, z psami, często widać też 2-4 kundle, wolno biegające, z mieszkania jednej starszej pani z budynku ul. Prusa 15, naprzeciw Gimnazjum przy Zamenhoffa, mającej w domu hodowlę 4 kundli; kundle te czasem niespodziewanie wyskakują z posesji i atakują lub pozorują atak na rowerzystów, dzieci, inne psy, także te na smyczy. Rowerzyści wariują, sprintują po chodnikach, zwłaszcza bocznymi chodnikami w II i III Al. NMP, chociaż na środkowym pasie drogowym - jest ścieżka rowerowo/piesza. Rowerzyści w różnym wieku, zwłaszcza tacy do 20-ki, szleją na "Góralach", tuz po łokciach pieszych, jadąc slalomem po chodniku, chociaż obok jest piękna ścieżka rowerowa przy Al. Pokoju. Rowerzyści Częstochowy nagminnie jeżdżą po przejściach dla pieszych, gdy nie ma wyznaczonego przejazdu dla rowerów, może jeden na 100- mozolnie, przeprowadza rower po pasach przejścia, np. przy TESCO na Rakowie i nie tylko tu. Sam jeżdżę rowerem i dostaje chol..y, gdy to widzę, ja złażę mozolnie z roweru przed przejściem (bez wyznaczonego przejazdu rowerami), a mam już swoje lata, a tymczasem obok mnie, po pasach przejścia, szusuje stado rowerzystów, rozganiając pieszych. Czasem ktoś przeturla się rowerem po przejściu, powoli, odpychając się nogą, jak na hulajnodze, zawsze to lepsze, niż chamski przejazd rowerem przez przejście, wśród tłumu pieszych, czasem na żółtym już świetle, wymuszając ustąpienie miejsca na pieszych. Albo takie sytuacje zaskakują, gdy jadę swoim rytmem, a tu nagle z tyłu, prawie mnie dotykając kierownicą lub łokciem, wyprzedza mnie, nawet nie uprzedzając głosem, na wąskiej ścieżce, jakiś młodzian lub panna, sprintując specjalnie od tyłu, aby pokazać jaka jest silna, i zaraz zwalnia, wlokąc mi się przed nosem, Nie wie taki/taka cyklistka/ta zapewne o tym kodeksowym metrowym odstępie, przy wyprzedzaniu lub omijaniu innego uczestnika ruchu. Na stosunkowo wąskiej ścieżce na wiadukcie Al. Niepodległości, od Rakowa a przed Rondem Mickiewicza, nikt nigdy nie zatrzymał przy mnie roweru, w wąskim miejscu, tak jak ja to robię, aby umożliwić bezpieczny przejazd innemu rowerzyście, nie ryzykując czołowego szarpnięcia się kierownicami lub barkami. Ścieżka/chodnik - jest za wąska, na mijanie się dwóch rowerów, aby zachować jeszcze metr odstępu w środku mijanki. Z jednej strony siatka, a z drugiej spad w "przepaść, uniemożliwiają manewr bezpiecznego mijania się dwóch rowerów w średnio szybkim ruchu (jeden ma pod górkę). Chamstwo i jeszcze raz chamstwo, pleni się na chodnikach i ścieżkach rowerowych Częstochowy, nie mniejsze niż na jezdniach Częstochowy. Nagminny brak kultury osobistej niemałej części kierowców samochodów (wymuszających pierwszeństwo na pasach, na zakrętach, na światłach nawet, szybkie najazdy na pasy, aby wystraszyć potencjalnego piechura, przed wejściem na przejście, wyprzedzanie rowerzystów po łokciach, np, w szusowaniu wąskim asfaltem w kierunku na Olsztyn i z powrotem itd., lekceważenie na drodze pieszych i rowerzystów. Brak u nas, w świętym mieście, wychowania potomków - od przedszkola - w duchu "nie czyń bliźniemu, co tobie niemile", nie mówiąc już o miłości bliźniego, które katolicka w ponoć Polska, a już na bank w "Duchowej Stolicy Polski" - powinna kochać jak siebie samego. Ale chociaż jest w naszym mieście wielu egoistów, także katolickich, kochających tylko siebie, to mniej jest tych, co także kochają bliźniego - bo Policji i Straży Miejskiej, głównie w cywilu, pieszo i na rowerach - zero na ulicach, chodnikach świętego miasta. Więcej za biurkiem lub na koniach(!) i w drogich limuzynach, "sukach", ukrytych w zaułkach, bramach, zaroślach, bo czy się stoi czy się siedzi, albo patroluje, jedna pensja leci.
      • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 23.11.12, 18:13
        Bardzo Pan przewrażliwiony, metrowy odstęp OK, jeśli wyprzedzam rowerzystę samochodem, ale w relacji rower, rower? PRZESADA. Jeżdżę wąską ścieżką na wiadukcie przy Niepodległości, i jadąc z górki nierzadko prawie 40 km/h nie widzę problemu w bezpiecznym minięciu się, chyba, że ktoś z przeciwka nerwowy albo pijany i prosto jechać nie potrafi.
        • bezrobotny55 Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po 23.11.12, 18:31
          Nie tylko zdrowy rozsądek, grzeczność i uprzejmość, dobre wychowanie i poszanowanie innego człowieka, ale i Kodeks Drogowy - w zakresie tego metrowego odstępu - nie zwalnia z tego rowerzystę, na ulicach, chodnikach, także na ścieżkach rowerowych, placach. Obowiązują ogólne przepisy ruchu drogowego, jeśli nie regulują tego przepisy szczególne.
          Jest nadzieja, że kiedyś trafisz "na swego" - w tym lub w innym, równie niebezpiecznym miejscu, na takiego samego kolarza, jak Ty, kolego rowerzysto! Gdy będziesz jechał tam, czy gdzieś indziej, może nawet lekkim slalomem, bo pod górę i pod wiatr,, albo do tego z kimś malutkim w foteliku, albo ze sporym bagażem, na bagażniku lub w plecaku, a ten drugi kolarz, pruje z góry, tak jak Ty to zachwalasz, te 40 km/h - i walnie Ciebie łokciem, barkiem - prosto w czoło i będzie dwóch lub jednego mniej, zagrażających życiu i zdrowiu innym.
          • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 23.11.12, 19:39
            Kolego rowerzysto, nie każdego mijam z taką prędkością, po stylu jazdy widać z kim mam do czynienia, jeśli ktoś niezbyt trzeźwy, albo jeździć nie potrafi, albo wyraźnie starszy, albo małe dzieci to oczywiście zwalniam, jeśli będzie to konieczne to nawet się zatrzymam. Z taką prędkością mogą się tam bez najmniejszego problemu minąć przytomni i potrafiący pewnie jeździć rowerzyści. Jeśli ktoś nie potrafi dobrze jeździć technicznie, to polecam naukę jazdy rowerem z jak najmniejszą prędkością aż do stójki bez podpierania się nogą. Takie ćwiczenia pomagają lepiej kontrolować rower i na wiele więcej można sobie wtedy pozwolić. Może warto popracować nad techniką jazdy rowerem zamiast oczekiwac od innych rowerzystów, że będą stawać, żeby nas przepuścić.
            • bezrobotny55 Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po 24.11.12, 15:06
              Założę się o Twój rower, że 99,9% rowerzystów, nie mających prawa jazdy, nawet tych rowerzystów -kiedyś młodocianych (z dawno temu uzyskaną kartą rowerową), nie zna, nie pamięta lub nie słyszało nigdy o całości przepisów ruchu drogowego, choćby tych tylko dotyczących pieszych i/lub rowerzystów. Choćby tych niżej streszczonych. Każdy może sobie inaczej wyobrażać, tak jak i TY kolego, co to znaczy bezpieczny odstęp? Wystarczy, że ktoś jedzie parę metrów rowerem, jak po sznurku, albo idzie chodnikiem spokojnie, (a za chwile może przecież wystawić łokieć lub saszetkę, o chc e coś wyjąć, nawet jada rowerem, a ty już chciałeś właśnie koło niego śmignąć, najl;epiej od tyłu, gdy on nie spodziewa się tego, ale to frajda dla szczeniaków, (tak zwykle jest na chodnikach w Alei NMP i Alei Pokoju (idąc stroną z Pocztą Polską, lub nawet drugą stroną), a ścieżka rowerowa pusta. Najlepiej śmignąć od tyłu,(omijając) lub wyminąć - z odstępem "bezpiecznym 1-15 cm", wystraszonego piechura czy innego rowerzystę? Przecież to jeszcze jest bezpieczny odstęp dwóch rowerów jadących średnio szybko, z naprzeciwka (gdy może zdarzyc się dziura, kamień, korzeń, płytka-kostka "uchylan", gałąź, albo zwyczajnie zatoczysz sie lekko, jak to na rowerze, gdy chcesz spojrzeć pod nogi czy do tylu lub w bok. Po to wymyślono w Kodeksie 1 metr, aby dac miarę orientacyjną, dla jednośladowych, zwłaszcza "chybotliwych" rowerów (bo juz motocyklem czy motorowerem jedzie sięmniej niepewnie, bardziej po linii prostej, niż rowerem, po drogach różnej jakości. Jaki to jest bezpieczny odstęp d;la Ciebie, jak wymijasz sie z innym rowerem? Dla mnie to minimum 50 cm, a najlepiej, jeśli jest taka możliwość, to 50-100 cm. Jeżeli zdarzy sie nieszczęście, i zderzysz się poważnie z drugim rowerzystą na wprost, a ewentualne ślady wypadku na tej drodze(ścieżce rowerowej) pokażą odstęp pomiędzy mijającymi się mniejszy niż 1 metr, to Policja zawsze posądzi tego uczestnika ruchu, który był dalej, od swoje prawej strony ścieżki rowerowej, lub obu uczestników ruchu, mijających się "po łokciach", o nie zachowanie bezpiecznego odstępu, którym kodeksowo, dla rowerzystów i innych jednośladowców, jest ten 1 metr; chociaż nie zapisany wprost, we wszystkich innych akapitach kodeksowych nt. :bezpiecznego odstępu" omijania i wymijania, a tylko podanych odnośnie wyprzedzania. Zresztą akurat TY nie zderzyłeś się z nim, ani nie potrąciłeś go zbyt mocno, tylko mocno wystraszyłeś go, więc chyba było OK, tym razem się udało. Czy jazda rowerem, ma być loterią: albo mnie pieszego lub rowerzystę) ktoś z innych uczestników ruchu, samochodowego lub rowerowego, "niechcący" walnie lusterkiem, łokciem lub kierownicą po żebrach lub w łokieć? Albo mi się dzisiaj szczęśliwie uda, wyminąć o centymetry z Tobą, prującym 30-40 km/h, albo oberwiemy obaj, lub ja oberwę?
              Przepisy niby są jasne i tylko dobrej woli potrzeba plus dobrego wychowania, wzajemnej uprzejmość, ograniczonego zaufania do swoich umiejętności i takowych umiejętności lub znajomości przepisów, u innego uczestnika ruchu, i nieco wyobraźni, aby unikać wzajemnych przykrości na drodze. To tak niewiele, ale zarazem tak wiele od niektórych się wymaga! Stąd te małe cmentarze, codziennie z wypadków w Polsce, także z udziałem brawurowych rowerzystów, głównie jako ofiary.
              - Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.
              - przy wymijaniu zachować bezpieczny odstęp od wymijanego pojazdu lub uczestnika ruchu, a w razie potrzeby zjechać na prawo i zmniejszyć prędkość lub zatrzymać się;
              - przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony;
              • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 24.11.12, 18:16
                Pisałem o bezpiecznym WYMIJANIU na owym wiadukcie jeśli rowerzyści jadą pewnie i widzą się z przeciwka, wyprzedzanie to inna sprawa, trzeba nie mnieć wyobraźni, żeby nie brać pod uwagę ewentualnego "zachwiania"czy zmiany toru jazdy przez rowerzystę, który ma nas za plecami i o tym nie wie. Jeżdżę rowerem od ponad 40 lat, samochodem od 30, nie spowodowałem nigdy nawet kolizji jako kierowca. Lubię adrenalinkę więc na wiele więcej pozwalam sobie na rowerze, mogę nawet powiedzieć, że po to wyżywam się na rowerze, żeby nie czuć już takiej potrzeby za kierownicą. Samochód jest bardziej niebezpiecznym narzędziem ze względu na prędkość i masę dlatego nie pozwalam sobie na żadne wybryki na drodze publicznej, do tego służą odludne parkingi i inne miejsca w których nie stwarzam zagrożenia dla innych a mogę lepiej poczuć auto i sprawdzić jak zachowuje się ono w ekstremalnych sytuacjach. A rower to dla mnie inna bajka, wolność, luz, dobra kondycja, śmierć dla "brzuszka". Nikomu nie zrobiłem też krzywdy jako rowerzysta, najwyraźniej intuicja podpowiada mi kogo i jak moge wymijać czy wyprzedzać. Jakieś siniaki mogły spotkać z mojej strony jedynie spacerujących po ścieżkach rowerowych, z wyłączeniem dzieci, osób starszych czy niepełnosprawnych bo na tych mam szczególny wzgląd. Natomiast młodym, zdrowym ludziom, którzy łażą po ścieżce zamiast po chodniku i uważają, że będę zwalniał albo się zatrzymywał ze względu na nich, raczej nie odpuszczam ale też nie tak, żeby im zrobić większą krzywdę zwłaszcza, że sam również w takiej sytuacji mógłbym ucierpieć. Mam wrażenie, że Kolega z gatunku tych, co kierunkowskaz włączają nawet wyjeżdżając z miejsca parkingowego na pustym parkingu w nocy, ale może się mylę.
                • vicepremier Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po 24.11.12, 18:51
                  Co tu komentować?
                  <Jakieś siniaki mogły spotkać z mojej strony jedynie spacerujących po ścieżkach rowerowych...
                  Natomiast młodym, zdrowym ludziom, którzy łażą po ścieżce zamiast po chodniku i uważają, że będę zwalniał albo się zatrzymywał ze względu na nich, raczej nie odpuszczam ale też nie tak, żeby im zrobić większą krzywdę...>
                  • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 24.11.12, 22:02
                    klasyczne wyjęcie fragmentu z szerszego kontekstu....
                • vicepremier Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po 24.11.12, 19:54
                  @artemis
                  Panie artemisie, pomaluj swój rower w alarmowe barwy, a przed Tobą -na tym rowerze (tak jak to było z pierwszymi samochodami) powinien biegnąć ktoś z chorągiewką i trąbką, ostrzegając innych częstochowian. Domyślam się też, jak powozisz ty tym samochodem, jeśli to prawda, że jeszcze masz prawo jazdy?
                  • Gość: artemis Re: Pijany rowerzysta szalał w centrum miasta. Po IP: 212.87.241.* 24.11.12, 22:25
                    Rozumiem, że Pan vicepremier ma zwyczej chadzania po ścieżkach rowerowych zamiast po chodniku i uważa, że rowerzyści mają obowiązek zwalniać albo nawet stawać, żeby mógł sobie spokojnie i bezstresowo nadal tak hasać. Mogę taką sytuację zrozumieć w przypadku starców, dzieci, bądź osób niepełnosprawnych ale mnóstwo młodych i zdrowych osób tak łazi mając to gdzieś... A te ewentualne siniaki jak wyżej napisałem mógł sobie zafundować facet, którego nawet nie dotknąłem, szedł drogą dla rowerów co opisywałem wyżej, rozmawiając z innym kolegą i nie patrzył prze siebie, kiedy zobaczył rozpędzony rower tuż przed sobą, wystraszył się i odskoczył, nie wiem o co się potknął, może o krawężnik, może o własne nogi, w każdym razie sam się przewrócił na trawnik i zaraz wstał, nawet nie do końca upadł tylko robił jakieś dziwne figury na czterech ratując się przed całkowitym wyłożeniem, była jesień, pewnie się pobrudził i tyle. Byłem przygotowany na hamowanie w ostatniej chwili gdyby była taka potrzeba, po ludziach nie jeźdźę ale staram się zniechęcić ich do spacerowania po ścieżkach rowerowych w przyszlości. Gdybym wpadał na ludzi jak to sobie wyobrażasz sam nieźle musiałbym się poobijać, pojazd jednośladowy ma to do siebie, że niemal każde poważniejsze potrącenie większej przeszkody kończy się upadkiem a ja też nie mam zamiaru się łamać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja