marlin1410
02.06.13, 14:29
Czytałem kiedyś że w kilka dni po śmierci Maklakiewicza pijany Himmilsbach zapukał wieczorem do drzwi mieszkania kolegi. Otworzyła matka. Jest Zdzisiek???? - Janku ! - Zdzisiek nie żyje...Tak ,wiem ale wciąż nie mogę w to K.... uwierzyć. Ja mam to samo. ŻAL. Wspaniały koleś. Wulkan optymizmu. Straszne.