Interna w szpitalu na mickiewicza i dr Biskupek

07.09.13, 17:55
Z przykrością stwierdzam, że kobiecy oddział internistyczny w szpitalu na Mickiewicza to najgorsze miejsce w jakim było mi przebywać. Byłam już w kilku szpitalach na różnych oddziałach, ale jeszcze nigdzie nie potraktowano mnie w ten sposób. Przyjęłam się do szpitala ze skierowaniem na badania, niestety dr Biskupek p.o ordynatora, nie uprzedzając mnie uprzednio, badanie to odwołał i nawet nie zapisał na inny termin. Do samego końca czekałam, aż ktoś przyjedzie po mnie i pojadę na badanie. I tu kolejna sprawa. O badaniu dowiadujesz się na chwilę przed pójściem na nie. I tak pewnego dnia, przekonana o braku badań ( dzień wcześniej jeszcze się upewniałam, czy w piątek będą jakieś badania ) zjadłam śniadanie, po czym pielęgniarka weszła na salę i się zaczęło... dlaczego ja jem śniadanie jak mam jechać na badania. I na nic były tłumaczenia, że ja o badaniu nic nie wiedziałam. Pielęgniarki są naprawdę w większości bardzo nieprzyjemne. Robią łaskę, że w ogóle są. Obchody są przeprowadzane wg widzimisie dr Biskupka. Przykładowo obchód był w czwartek o godzinie 9.30 a następny w piątek o godzinie 12.30. W czwartek wieczorem nie było żadnego lekarza na oddziale, więc kiedy w piątek rano dr Biskupek pojawił się na korytarzu jedna z pacjentek chciała do niego podejść w celu konsultacji. Jednak doktor jest zbyt ważny, żeby tracić czas na takie sprawy, zwiesił głowę i nawet nie patrząc na pacjentkę, zaczął zmierzać w innym kierunku. Pacjenta krzyczała "przepraszam, panie doktorze" o biegła za nim przez pół korytarza by w końcu usłyszeć, że dr Biskupek nie ma czasu. Nigdy go nie miał, na rozmowy z pacjentami czy rodziną. Na obchodzie nie można było mu zadać żadnego pytania, bo po prostu nie słuchał, odwracał się i wychodził z sali. Na oddziale leżałam kilka dni, robiono mi kilka badań, ale mnie nie leczono niczym. Zgłaszałam kilkakrotnie, że boli mnie brzuch ale dr Biskupek nie miał zamiaru z tym faktem nic zrobić, a na moje pytanie czy skoro i tak mnie nie leczą, mogę wyjść na weekendową przepustkę, stwierdził, że nie istnieje takie coś jak przepustka. Pokazałam mu wydruk, iż się myli, iż nie jestem własnością szpitala i mam prawo wyjść ze szpitala na przepustkę, a to, że on nie dostanie tych kilku marnych groszy za mnie za te dwa dni ( nfz nie płaci za pacjenta na przepustce ) go nie usprawiedliwia. Co zrobił dr ? Odwrócił się i wyszedł ! W życiu nie spotkałam takiego człowieka. Lekarz jest po to by pomagać pacjentom, a nie odfajkować swój obowiązek i patrzeć na kasę. Uważałam szpital na Mickiewicza za najlepszy w naszym mieście... teraz nie chce do niego wracać
    • Gość: przerażona Re: Interna w szpitalu na mickiewicza i dr Biskup IP: *.net.stream.pl 07.09.13, 20:08
      ja też nie wiem, co porobiło się z lekarzami w Częstochowie, nie starają się w ogóle pomagać, są obojętni na cierpienie, nie diagnozują. To jakaś medyczna patologia. Na co idą nasze składki? Dlaczego mam ładować kasę prywatnie? Wykorzystałam kilka skierowań do różnych specjalistów i za każdym razem było to zmarnowane skierowanie. Szkoda mojego czasu, moich nadziei, że może tym razem zostanie mój problem zauważony- żaden odwiedzony lekarz nie pofatygował się o dalszą diagnozę, a ja nie zarabiam aż tyle,żebym sobie wszystkie badania wykonywała prywatnie. Idą dla pacjentów ciężkie czasy, jeśli lekarze nie opamiętają się, szkoda, że zapominają tak szybko, że mają nam pomagać- nie szkodzić.
      • Gość: xxxxxx Re: Interna w szpitalu na mickiewicza i dr Biskup IP: *.96.230.227.tvksmp.pl 08.09.13, 13:02
        Sprywatyzowac wszytko ,to wtedy nie beda korzystali ze szpitalnego sprzetu ,a dzis czuja sie ich wlascicielami
        • Gość: do w.w. Re: Interna w szpitalu na mickiewicza i dr Biskup IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.13, 15:20
          I nie zapomnieć dać im koleją podwyżkę bo tak mało zarabiają i kieszenie dziurawe w kitlach mają.
    • Gość: xXx Re: Interna w szpitalu na mickiewicza i dr Biskup IP: *.96.226.217.tvksmp.pl 08.09.13, 18:29
      Emiie ,zgadzam się z Twoją opinią jeśli chodzi o ten oddział na Mickiewicza razem z wiecznie tam panującym ordynatorem Biskupkiem.Byłam w podobnej sytuacji i też doświadczyłam tam ,,miłej opieki,,ze strony pielęgniarek oraz tego jak pan ordynator lekceważy chorych oraz osoby chcące dowiedzieć się o stanie zdrowia swoich bliskich.Również zupełnie niepotrzebnie leżałam 7 dni na oddziale na badaniach które można było zrobić kompleksowo góra w ciągu 2 dni.Ogólnie rzecz biorąc zajmowałam łóżko tylko po to żeby się nudzić.Kiedy pytałam byłam zbywana o ile pan ordynator w ogóle raczył się odezwać i odpowiedzieć.Ale wiem też z własnego doświadczenia że pan ordynator potrafi być bardzo miły i rozmowny tylko trzeba go do tego odpowiednio zachęcić i zmotywować .Jest to bardzo popularna motywacja zwłaszcza wśród częstochowskich lekarzy.
      • emiie Re:Interna w szpitalu na mickiewicza i dr Biskupek 08.09.13, 18:44
        Ani mi się śni płacić takiemu wałkoniowi. Ja wypisałam się na własne żądanie i pieniądze zamiast na kopertę dla dr Biskupka przeznaczyłam na badania, które musiałam wykonać na własną rękę. Tak samo leżałam tylko żeby leżeć, badanie jedno na dwa dni, bo im dużej człowiek leży tym więcej wałkonie pieniędzy od NFZ dostają.
    • Gość: pacjentka Re: Interna w szpitalu na mickiewicza i dr Biskupe IP: *.slowackiego.trustnet.pl 14.09.13, 11:01
      Niestety miałam podobne przeżycia z doktorem Biskupkiem. Chorowałam bardzo ciężko, przyjechałam na oddział karetką, zaraz po mnie do szpitala przyjechała moja mama. Doktor Biskupek zaraz po moim przyjęciu przyszedł mnie zobaczyć. Zbadał mnie stetoskopem i nawet o nic nie pytał. Tak jakby wszystko już wiedział. Pod drzwiami stała moja mama- nawet nie reagował na jej pytania. Po każdym obchodzie próbowała zapytać go o mój stan, ale on uciekał z sali do sali a po skończonym obchodzie z szybkością strusia pędziwiatra znikał z oddziału. Dodatkowo był bardzo niemiły. Po miesiącu leżenia chciałam iść na przepustke, powiedział, że u NIEGO w szpitalu nie istnieje coś takiego jak przepustka.
Pełna wersja