Dodaj do ulubionych

Ulica Reagana w Częstochowie ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 21:25
Ta nasza "dobra Ameryka"

Tym czymś jest pokutujący w Polsce mit "dobrej Ameryki".

Wyjazd do Ameryki był marzeniem wielu Polaków. Ameryka była sojusznikiem
polskich buntowników w zmaganiach z komunistyczną władzą. Ameryka jest ciągle
dla nas niedoścignionym wzorem osiągnięć cywilizacyjnych, czasem jedyną
nadzieją na odmianę losu. Tak, sporo nas łączy. Można by tak wymieniać,
wymieniać...

To wszystko prawda, ale nie cała. Sam wyrastałem w micie "dobrej Ameryki" i
trudno mi było przyjąć do wiadomości wiedzę o jej uwikłaniu w zbrodnie, np. w
Ameryce Łacińskiej w czasach zimnej wojny. Wtedy Waszyngton wspierał
finansowo i politycznie najpotworniejszych tyranów w regionie - w Argentynie,
Chile, Brazylii, Gwatemali, Salwadorze, Boliwii, Urugwaju. Politycznie i
moralnie Ameryka współodpowiada za zamordowanie tam setek tysięcy ludzi. W
Szkole Ameryk w Panamie, a potem w Fort Benning w stanie Georgia, amerykańscy
oficerowie uczyli latynoskich żołnierzy technik torturowania przeciwników
politycznych.

W tym samym czasie, gdy prezydent Ronald Reagan był naszym ukochanym Wujciem
Samem organizującym wieczór "Żeby Polska była Polską" i wykańczającym ZSRR za
pomocą wyścigu zbrojeń, dla salwadorskich i nikaraguańskich chłopów,
przeciwko którym wysyłał szwadrony śmierci, był Breżniewem, ba! Stalinem.

Nasz stosunek do Ameryki ukształtowała historia i mity będące jej częścią. To
sprawa zbiorowej psychologii, do której nie mają dostępu nawet potworne i
oczywiste fakty.

źródło : Artur Domosławski "GW"

Obserwuj wątek
    • proczestochowa Re: Ulica Reagana w Częstochowie ? 13.08.04, 22:42
      Hmm! No cóż podałeś istotnie wiele faktów, ale .... :
      To oczywiste że USA jako mocarstwo niestety stosowało takie metody [contras
      jako przykład], ale już Macciavelli stwierdził: "Nie da się robić polityki przy
      pomocy Ojcze NASZ ...". Geopolityka nie ma nic wspólnego z moralnością w
      znaczeniu czystym / idealnym, jeno w znaczeniu RACJI STANU. Owej definicji
      przypisujemy konieczne i warunkowe wytłumaczenie wielu działań, ale tak w
      istocie nie zawsze jest. Dam mały przykład. W 2001 roku, gdy 11 września
      podawano informacje o zamachach na WTC jeden z samolotów leciał w kierunku
      Waszyngtonu. Był jednym z tych samolotów, o którym podano informację że go
      zestrzelono. Ale była to tylko pierwsza informacja. Później mówiono że rozbił
      się nad lesistym terenem .... . I teraz pojawia się pytanie. Wierzę że został
      zesrzelony, ale dla pewnego dobra. Wiedziano jak zostanie wykorzystany,
      wiedziano jakie tego będą efekty, więc Bush zdecydował się na odstrzał. Czy
      miał prawo poświęcić życie 240 osób??? [i to właśnie to pytanie] Z punktu
      moralnego NIE MIAŁ TEGO PRAWA, ale z PUNKTU WIDZENIA RACJI STANU MIAŁ takie
      prawo i je wykorzystał! Nie sądzę wszakże że zrobił to z lekkim sercem ot tak
      po prostu - a walnijcie. Po prostu dokonał wyboru: albo 240 - albo 500 - 2000
      luszi w Waszyngtonie. Cóż ... co do Reagana - poczytaj o jego reaganomics /
      raganomice oraz o tym, że walczysz zawsze matodą jaką narzuci Ci przeciwnik.
      Bardzo Cię przepraszam, ale jeśli politykę będziesz traktował [ale nie taką na
      poziomie gminy czy powiatu] jako etyczne funkcjonowanie polityków z koła
      różańca to niestety MY POLACY moglibyśmy już dziś mówić np. po niemiecku.
      Niestety polityka nie jest dla małych dzieci .... :) Reagan to jeden z
      najwybitnijeszych MĘŻÓW STANU ... Czy Ci się to podoba czy też nie! A czy TY
      myślisz że politycy mają tylko BIAŁĄ STRONĘ???????? Piłsudski był politykiem,
      który zwykł był mówić: " Nie jestem Polakiem, ale Litwinem o kulturze polskiej.
      Po czym gdy zabito Pierackiego powiedział: "Polacy ja was będę batogami
      batorzył .... ". Fajnie prawda? Jest ów marszałek [jeden z największych Polaków
      XX wieku] odpowiedzialny za zabójstwo gen. Zagórskiego ..... poczytaj troszkę
      jaka robi się politykę! Mniej więcej od 8 tysięcy lat, czyli od momentu, gdy
      pierwszy LUGAL lub EN raczej stanął na czela sumeryjskiego miasta - polis i
      zaczął budować ziggurat przed Semitami, po czy uległ Akadowi ..... Istota
      polityki dostosowanej do CZASÓW GDY TAKA POLITYKA OBOWIĄZUJE widoczna jest
      także w Kodeksie Urukaginy oraz każdym prawie Tailonu ... Zatem DO KSIĄG DO
      KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO
      KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO
      KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO
      KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO
      KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO KSIĄDO KSIĄG DO
      KSIĄ


      pozdrawiam Pro ..... :) [tylko się nie obraź w skrócie moje wywody można
      oktreślić tak: Taką politykę uparwia sie od 8 tysięcy lat, a Reagan był i tak
      genialnym prezydentem :):) I zasługuje na ulicę ...... :)
        • Gość: V.C. Macchiavelizm w skrajnej postaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 19:15
          "Waszyngton obalił Sihanouka w zamachu stanu w 1970 r. Tego tylko trzeba było
          Pol Potowi i jego Czerwonym Khmerom , aby wkroczyć do akcji ."

          "(...) wkrótce po upadku Czerwonych Khmerów zaczęły płynąć do nich dostawy
          żywności oraz pomoc finansowa i wojskowa (1) . Celem tej poltyki realizowanej
          wspólnie z Chinami i długoletnim sojusznikiem amerykańskim, Tajlandią, było
          przywrócenie wartości bojowej wojskom Pol Pota, uczynienie z nich siły zdolnej
          stawić czoła i zmusić do wycofania armię wietnamską, co otwierałoby grogę do
          obalenia rządu kambodżańskiego .

          Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego
          wypowiedział się na wiosnę 1979 r. : "Zabiegałem w Chinach o wspieranie Pol
          Pota . Zachęcałem Tajlandię do popierania [Czerwonych Khmerów]" (2)

          W listopadzie 1980 r. Ray Cline , były zastępca dyrektora CIA odwiedził enklawę
          Czerwonych Khmerów na terenie Kambodży w charakterze starszego doradcy ds.
          polityki zagranicznej prezydenta elekta Ronalda Reagana" (3)

          "Linda Mason i Roger Brown , pracownicy organizacji pomocowych , napisali
          później : "Tajlandia , z której kierowano akcją dystrybucja darów , oraz rząd
          amerykański jako główny fundator pomocy nalegały na zaopatrywanie Czerwonych
          Khmerów" (4)

          "W latach 80. wartość oficjalnej pomocy amerykańskiej sięgała 5 mln $
          [rocznie], a CIA dołożyła kolejne 20-24 mln za plecami Kongresu (6) . Pomoc tę
          eufemistycznie określano jako "nie zagrażającą życiu" lub "humanitarną" , a
          każda transza uruchamiała zakupy sprętu wojskowego na światowych rynkach handlu
          bronią (...) . Jak ujął to jeden z przedstawicieli amerykańskiej władzy : "Jest
          sprawą oczywistą , że po zwycięstwie koalicji Czerwoni Khmerzy zjedzą
          przeciwników żywcem" (7) . Na wszelki wypadek CIA i Chiny dostarczały broń
          Czerwonym Khmerom także bezposrednio ." (8)

          "W roku 1990 po pojawieniu się raportów o trafianiu pomocy dla koalicji w ręce
          Czerwonych Khmerów administracja Busha oficjalnie oglosiła zawieszenia programu
          pomocy ." (11) Nie wiemy czy był to manewr dla uniknięcia kontroli . Podobnie
          nie wiemy jak długo obowiązywało zawieszenie i czy było faktycznie
          przestrzegane . W lutym następnego roku rząd przyznał przed Kongresm , że w
          pewnym nieokreślonym czasie mogło dojść do "taktycznej współpracy woskowej"
          pomiędzy wspieranymi przez USA siłami antykomunistycznymi i Czerwonymi
          Khmerami . (11)

          W tym czasie Czerwoni Khmerowie , korzystając z amerykańskiej pomocy ,
          regularnie atakowali wioski kambodżańskie , zakładali pola minowe , zabijali
          wieśniaków , zabierali im ryż i bydło (...)

          USA z powodzeniam broniły prawa Czerwonych Khmerów do zajmowania miejsca
          przynależnego Kambodży w ONZ , chociaż ich rząd przestał istnieć w styczniu
          1979 r. . Tak było do 1993 r. (...)

          Pod koniec lat 80. i na początku 90. USA parły do rozwiązania kambodżańskiego
          rządu , utworzenia rządu tymczasowego z udziałem Czerwonych Khmerow i
          uwzględnieniem ich kandydatów w wyborach ."

          (1) Więcej informamacji parz : John Pilger : "The Long Secret Alliance : Uncle
          Sam and Pol Pot" . "Covert Action Quarterly nr 62 , jesień 1997 , str. 5-9
          (2) Elisabeth Becker : "When the War Was Over : Cambodia and the Khmer Rouge
          Revolution" . "Public Affairs" , NY 1998 , str. 435
          (3) "The Los Angeles Times" , 5.12.1980 , I-B , str. 1
          (4) Linda Mason and Roger Brown :"Rice , Rivalry and Politics : Manging
          Cambodian Relief" , univ. of Notre Dame Press , 1983 , str. 135-136
          (5) William Shawcross : "The Quality of Mercy ; Cambodia , holocaust and modern
          Conscience" , London 1984 , str. 289 , 395
          (6) "The New York Times" , 16.11.1989 , str. 16
          (7) "The Washington Post" , 8/07.1985 , str. 18
          (8) "Newsweek" , 10.10.1983 , str. 41
          (9) "Los Angeles Times" , 27.02.1991
          (10) "San Francisco Examiner" , 12.08.1990 , str. 18
          (11) "The Los Angeles Times" , 27.02.1991

    • Gość: noname Re: Ulica Reagana w Częstochowie ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 21:05
      Uważam, że Regan nie zasługuje, aby być patronem nawet jakiejś nieutwardzonej
      ścieżki, a co dopiero ulicy w Częstochowie (choć w naszym mieście to często to
      samo). :(
      Nie zrobił niczego dla naszego miasta. Pomagał Solidarności - owszem, ale nie z
      miłości do Polaków i pomógłby nawet diabłowi gdyby ten był przeciwko ZSRR.
      Jak nasi rodacy są traktowani w ambasadzie amerykańskiej w Warszawie i w czasie
      odprawy na lotniskach w USA - to najlepszy dowód jak wygląda miłość między
      naszymi narodami i gdzie amerykanie nas mają. Czy my Polacy zawsze musimy
      wchodzić komuś do d... i to bez mydła ?
      Nie wystarczy, że nasi chłopcy giną w imię amerykańskich, no bo przecież nie
      naszych interesów w Iraku, a nasi politycy liżą Bushowi d ... bo inaczej
      obiecanego offsetu nie będzie?
      Gdzie nasza POLSKA GODNOŚĆ. Czy ktoś jeszcze pamięta, co to takiego ?
      Nasi politycy dawno o tym zapomnieli. Czy nasi radni również ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka