optio11
27.04.14, 17:06
Obecnie wiadomo, iż już po kilkunastu minutach od momentu ustania krążenia krwi i przerwania dopływu tlenu do organizmu dochodzi nieuchronnie do nieodwracalnych zmian w mózgu [ 1 ]. Śmierć (osobnicza) jest określana jako całkowite ustanie zintegrowanych funkcji tego organu, w szczególności pnia mózgu [ 2 ]. Wkrótce potem rozpoczyna się w ciele proces nekrozy oraz autolizy innych narządów i tkanek. Rezygnując z posługiwania się wyrafinowaną terminologią medyczną — ciało zaczyna gnić niedługo po śmierci, szczególnie w ciepłym klimacie. Dlatego powrót człowieka do życia po kilkunastu czy kilkudziesięciu godzinach po śmierci byłby całkowicie unikalnym w dziejach świata pogwałceniem podstawowych zasad biologicznych, kierujących funkcjonowaniem organizmów. Zmartwychwstanie człowieka byłoby tak niezwykle mało prawdopodobnym wydarzeniem, iż trzeba mieć bardzo przekonujące powody aby je uznać; w przypadku Jezusa takich powodów nie można podać.
Z listów Pawła z Tarsu (ok. 8 r. — ok. 67 r.), które są najstarszymi zachowanymi tekstami chrześcijańskimi (najwcześniejsze z nich powstały na początku lat 50. I w.), wynika, iż pierwsi chrześcijanie — a przynajmniej większość z nich - wierzyli w cudowny powrót Jezusa do życia (np. 1 Kor. 15, 4-6). Warto zastanowić się, jaka jest najbardziej prawdopodobna przyczyna ich wiary. Jeśli można ją wyjaśnić w inny sposób aniżeli przyjmując, że Jezus faktycznie został przywrócony do życia, zdecydowanie rozsądniej jest przyjąć naturalne wytłumaczenie.
Opisy ewangeliczne — jedyne, jakimi dysponujemy — dotyczące zdarzeń towarzyszących ukrzyżowaniu — należy potraktować ze znaczną ostrożnością, gdyż są one z założenia pismami apologetycznymi, zostały spisane dopiero kilkadziesiąt lat po procesie Jezusa, ponadto ich autorzy prawdopodobnie nie byli bezpośrednimi świadkami przedstawianych wydarzeń [ 3 ]. Zarówno życie Jezusa, jak i jego najbliższych uczniów pozostaje ukryte w mrokach wczesnych dziejów nielicznej wówczas grupy religijnej, zaś fakty mieszają się nieuchronnie z powstałymi później chrześcijańskimi legendami, tworząc niejako wielobarwną tkaninę, tkaną przez stulecia, w której bardzo trudno odnaleźć jest pierwszą, oryginalną nić. Na wiarygodności przekazów starożytnych pisarzy chrześcijańskich nie można polegać, gdyż na ich podstawie nie można nawet ustalić rzeczywistego autorstwa ksiąg Nowego Testamentu. Nie ma jednak powodu, dla którego należałoby ewangeliom odmówić ograniczonej dozy zaufania (którą obdarza się inne teksty z tej epoki), gdyż ich treść jest głęboko osadzona w historycznych i geograficznych realiach Palestyny z I w. Ewangelie mogą być pomocne przy próbie rekonstrukcji możliwej wersji zdarzeń; nie oznacza to jednak zakładania prawdziwości zawartych w nich treści. Uważam, iż arbitralne uznanie ich za czysto fikcyjne opowieści i religijne bajki (co często prowadzi do podawania w wątpliwość nawet istnienia Jezusa), nie umożliwia wyjaśnienia w przekonujący sposób fenomenu powstania chrześcijaństwa w I w. n.e. Jednak historyczny Jezus — prawdopodobnie wędrowny nauczyciel i ludowy uzdrowiciel z Galilei (możliwe, iż blisko związany z religijnym ruchem esseńczyków), wzbudzał zapewne znacznie mniejsze zainteresowanie ludności w Palestynie niż wynikałoby to z tekstów ewangelii, zaś jego ukrzyżowanie w Jerozolimie nie wzbudziło szczególnego poruszenia w tym mieście.
Ewangeliści pisali o pustym grobie Jezusa, do którego zostało złożone jego ciało po ukrzyżowaniu. Autor ewangelii według Mateusza podał, iż wśród współczesnych mu Żydów panowała opinia, iż ciało Jezusa zostało wykradzione przez jego uczniów (Mt 28, 11-15). Wersję podaną przez tego ewangelistę potwierdził później chrześcijański filozof Justyn Męczennik w Dialogu z Żydem Tryfonem [ 4 ], powstałym ok. 160 r.
Przekonującym wyjaśnieniem fenomenu silnej wiary uczniów Jezusa w jego zmartwychwstanie jest uznanie faktycznego zniknięcia jego ciała z miejsca pochówku, chociaż nie jest to jedyne możliwe wytłumaczenie. Pozostaje bowiem kwestią dyskusyjną, czy nauczyciel z Galilei został zdjęty z krzyża wkrótce po stwierdzeniu jego śmierci i złożony do grobu, gdyż ofiary ukrzyżowania zwykle pozostawały na miejscu swojej agonii przez wiele dni, zaś potem były chowane w zbiorowych mogiłach. Należy jednak uwzględnić fakt, iż władzom rzymskim w I poł. I w. zależało na utrzymaniu spokoju wśród ludności Palestyny, dlatego, jak relacjonował żydowsko-rzymski historyk, Józef Flawiusz (ok. 37 — ok. 94) [ 5 ], nawet ciała ukrzyżowanych bywały zdejmowane po śmierci i grzebane — zgodnie z żydowskimi zwyczajami (np. Pwt 21,23). Przyjmując założenie, iż Jezus został pogrzebany (potwierdza to Paweł z Tarsu — 1 Kor 15, 4), można domyślać się, iż po pogrzebie większość z jego uczniów rozeszła się w wielkim smutku, zaś Piłat szybko zapomniał o tym człowieku. Grób (lub ogólniej: miejsce pochówku) Jezusa mógł być bardzo skromny i szybko ulec zniszczeniu — lub zostać celowo zniszczony — dlatego trudno jest znaleźć historyczne dowody, iż stał się on obiektem czci oraz celem pielgrzymek pierwszych chrześcijan.......cdn.:-):-):-)
by Marcin Dolecki