Gość: Ewusia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
03.11.04, 12:33
Niezwykłym, niepospolitym i niecodziennym wydarzeniem byly wczorajsze Zaduszki.Uważam, że Częstochowianie mają niezwykłe szczęście mając kogoś takiego jak Marcin Pospieszalski.Można (bez przesady )rzec o nim ,iż to prawdziwy człowiek orkiestra.Mogłyby się od Niego uczyć tzw.gwiazdy(od siedmiu bolesci...).
Marcin udowodnił,że w tych komercyjnych czasach mozna zrobic cos niekomercyjnego urastajacego do rangi arcydzieła.O wczorajszym wieczorze można mówić wiele(trwał niespełna 3 godziny) ale niech żałują ci, których ta duchowa uczta ominęła!!! A jest czego żałować...Z pewnością każdy mógł odnaleźć coś dla siebie.JeSli komuś mury kościoła kojarzą się wyłacznie z powagą, tudzież nudą-jest w błędzie.Oczywiście nie zabrakło miejsca na refleksję, bo przecież taki charakter Zaduszek,ale śmierć to jednocześnie początek nowego życia.Stąd też mnóstwo radości i pozytywnej energii.Słysząc panią Grażynę Łobaszewską trudno było pozostać obojętnym.Jej głos niósł się po całym kościele i powodował ,że wszystkie oczy zwrócone były ku Niej ze zdumienia.Prawdziwym zaskoczeniem był występ Five o'Clock Orchestra,która podbiła serca publiczności prawdziwą klasyką jazzu i swingu.
Więcej nie powiem.Niech ta ciekawość spowoduje, że na przyszłorocznych Zaduszkach będzie brakowało miejsc a koniecznością bedzie zamontowanie gigantycznych telebimów!