Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 20:45
zabrania się zabraniać!
    • Gość: szarak Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.21.pl / 213.199.204.* 09.11.04, 21:16
      Pan kowlaik to sobie może żonie w domu kazać...
      Mam ochotę to idę do kslepu, nie mam to nie idę...
      • Gość: Kubiś sprawa świątecznego handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 21:22
        Zakazy to były w poprzednim ustroju . I teraz chcą wrócić do zakazów???
        Wywalczono demokrację i Kapitalizm co oznacza wolność . Więc uprzejmie proszę mi
        nie nakazywać gdzie mogę chodzić a gdzie nie mogę. To nie Kuba czy Białoruś
        .....Kubiś
    • Gość: gregi Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 21:28
      Szanowny Panie Kowalik. Jak pan chcesz to siedź pan w domu i nie chodż w
      niedziele na zakupy. Ja cały tydzień pracuję i wraz z dojazdem zabiera mi to
      około 14-15 godzin dziennie ( wspaniałe polskie koleje jeżdżące do Katowic). Jak
      przyjade wieczorem to kupie po drodze chleb i mam dość. Robienie zakupów zostaje
      mi niestety w dni wolne. Więc nie zawracaj pan gitary o zakazie handlu w
      niediele czy święta. Chyba, że zrobię Panu listę zakupów i pan mi je zrobi w
      ciągu tygodnia ???
    • Gość: pracujący Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 21:33
      Nie wolno zamykać hipermarketów w soboty, niedziele i święta, a w tygodniu
      wcześniej niż 21.00. POD JEDNYM WARUNKIEM: ŻE W TYCH SAMYCH DNIACH I GODZINACH
      MOGĘ ZAŁATWIĆ KAŻDĄ MOJĄ SPRAWĘ W KAŻDYM URZĘDZIE PAŃSTWOWYM !!!
    • Gość: luk Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: 212.130.22.* 09.11.04, 21:57
      zdaje sie ze 11 listopada to nie jedna z wielu podobnych do siebie niedziel,
      tylko jedno z najwazniejszych swiat panstwowych, wiec markety powinny to chyba
      uszanowac, ale poniewaz dla nich nie ma innej swietosci ponad kasa to nalezy
      ich do tego zmusic.

      a madrale ktore tak bardzo nie mogo wytrzymac bez zakupow te 12 dni w roku,
      niech najpierw zrezygnuja z wolnej Wielkanocy i Bozego Narodzenia,wtedy bede
      mieli prawo mowic czy praca w najwieksze swieta to taka frajda
      • Gość: Dziadek Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 23:28
        Niech radni myślą o poprawieniu sytuacji na rynku pracy i o innych prawdziwych
        problemach społecznych, a handel niech zostawią zawodowcom.Jeżeli pozwolili na
        budowę supermarketów to niech dopilnują by miasto i kraj miały z tego korzyści.
        Prawdę powiedziawszy to w święta nie powinno się pracować.
    • Gość: bambo Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 22:05
      Generalnie dla dobra Nas wszystkich zamknąć wszystkie hipermarkety z kapitałem
      zachodnim.
      • Gość: xx Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.icis.pcz.pl 09.11.04, 23:31
        Generalnie dla dobra nas wszystkich proponuje tez zabrac wszystkim bogatym i
        rozdac biednym - wszyscy sa rowni i dlaczego jeden ma byc bogatszy niz inny :)))
        • Gość: Boozar Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.zim.pcz.czest.pl 10.11.04, 10:04
          Tylko zabrac im wszystko ....
          Wtedy my bedziemy bogaci :)
          ale wtedy oni beda biedni :( i beda nam chcieli zabrac co NASZe :(
      • Gość: lodówa Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.trustnet.pl 10.11.04, 08:53
        najpierw niech solidarność utworzy miejsca pracy ,dla osób które będą zwalniane
        z marketów po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele i święta . hiwch zadbają
        o to aaby w mniejszych prywatnych zakładach np. rejestrowano pracowników,
        wypłacamo kasę na czas.w chwili obecnej to markety dają pracę ijest w nich
        lepiej lub gorzej .
    • Gość: klient Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 23:33
      ...normalni debile......najlepszym pomyłem będzie nakaz zakupów w niedziele i
      święta...Jak ktoś nie pójdzie to to więzienia:-/...kto nie chce do sklepu nie
      chodzi, nie będzie mi jakiś debil mówił co mam robić w niedzielę.A może ja wolę
      zakupy od rodziny?
    • Gość: klient Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 23:37
      Zmienić prawo pracy.Za pracę w niedziele i święta pracodawca powinien płacić
      obowiązkowo co najmniej potrójną stawkę.I sprawa sama się rozwiąże......tyle
      chciałem dodać.Dziękuję za uwagę:P
    • Gość: Axl Te wstrętne solidaruchy! Niech sobą rządzą! IP: *.prenet.pl 10.11.04, 02:13
      Nikt mi nie bedzie dyktowal co jest dla mnie dobre, zwłaszcza solidarność (i
      kler - w parze z nimi). Ludzie wolą iśc na zakupy niż do kościola sluchac
      polityki i nabijać skarbony klerowi!!! A jak ktoś woli iść do kościółka to nikt
      go nie trzyma. Jeden woli iśc do marketu, inny pograć w piłkę, inny do teatru a
      inny do... "kościólka", ale gó.. to obchodzi innych co wolę. Ja też bym chcial
      zakazać chodzenia w niedziele do kościoła ludziom, ale gdybym za innych mial
      decydować co mają robić byłbym debilem.
      • Gość: CF Re: Te wstrętne solidaruchy! Niech sobą rządzą! IP: 80.49.114.* 10.11.04, 11:43
        Popieram!
    • Gość: Wlodek Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.vc.shawcable.net 10.11.04, 04:00
      I pomyslec, ze dawno, dawno temu w Solidarnosci bylo duzo, duzo madrych ludzi.
      Ale powtarzam, ze to bylo dawno.
      Zaden Kowalik na pewno nie odpowie na pytanie:
      Dlaczego to bylo dawno...
      I dlaczego ich juz dawno pod ta firma nie ma.
      Jakos pasuje mi tu stare przyslowie o tym ze "glupich nie sieja, bo sami sie
      rodza", tylko czemu tylu ich sie zebralo wlasnie pod tym dawnym i porzadnym
      szyldem...
    • Gość: Johnny Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 13:50
      Nie wiem czy ktoś nie zauważa tego, że markety są najbardziej pełne w weekendy
      i że ten niby świety naród polski uwielbia wtedy robić zakupy. Solidarność
      zagląda w majtki kobietom, teraz do siatek ??
    • Gość: obywatel Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 14:27
      Panie Kowalik moze pan pozwoli nam decydowac gdzie mamy spedzac wolny
      czas.Postepuje pan tak jak dawny sekretarz PZPR - oni stale lepiej wiedzieli co
      ludzia potrzeba.
    • Gość: teral Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.czestochowa.cn.net.pl 10.11.04, 14:53
      Kowalik - robisz z siebie pajaca przedwyborczego, ale solidaruchy już nie
      lądują automatycznie we władzach.ak chcesz zamykać sklepy to zacznij od swoich
      popleczników , włascicieli CLARAMONTANY
    • Gość: czytelnik Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 10.11.04, 15:01
      Wraca paranoja
      • Gość: Ball in play Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 16:37
        !!!!!!!!!CHCEMY REWOLUCJI!!!!! POWIESIĆ NA SZUBIENICY TYCH KAPITALISTÓW!!!!!
        A ICH MAJĄTKI ROZDAĆ I POROZKRADAĆ !!!!!!!!!!! hahahahaha
    • Gość: max Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.04, 16:57
      A dlaczego jakis solidaruch lub radny ma decydowac co ja mam robic i kiedy mam
      to robic czyzby budzila sie dusza czerwonego towarzysza w solidarnosci?? i chce
      powrocic do panstwa totalitarnego ktore calkowicie kontroluje co i kiedy robia
      obywatele??
    • Gość: były solidarnościo Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 17:16
      Czego jeszcze Solidarność wtrąca się do narodu. Już dawno dla dobra kraju nie
      powinna istnieć a nie kąsać jeszcze handlem.
    • Gość: Wolny Polak Bóg tez nie lubi Kowalika!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 09:11
      Ja ide w swieto do kosciola a potem do marketu z rodzina. A kowalik niech se
      idzie po kosciele do drugiego kosciola albo na plebanie. Precz z kowalikami
      ograniczajacymi wolnosc.
      • Gość: AA Re: Bóg tez nie lubi Kowalika!!! IP: *.tnt7.str2.deu.da.uu.net 11.11.04, 10:25
        Ciekawe jakie zdanie mają pracownicy supermarketu na temat pracy w Święta. Bo
        na razie to Wszyscy "jadą" po radnym i nikt nie pomysli że tym ludziom
        pracującym już dawno zatarła się różnica między dniami pracującymi i
        Niedzielami. Ludzie!!! Oni też mają rodziny! Wam jest dobrze mówić: Jak nie
        chcesz albo nie możesz robić zakupów w Święta to nie rób, ja tam chcę. Poza tym
        95% Was na pewno ma możliwość zrobić zakupy w inny dzień.
    • Gość: market Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 11:57
      jestem za zakazem handlu w święta. To jest jakaś paranoja żeby w święto
      pracować.
    • Gość: Sceptyk Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.04, 14:21
      Odwalcie się oszołomy od mojejego wolnego czasu. Pracuję po 24 a czasem 48 i
      więcej godzin bez przerwy i to w dni robocze jak i święta, więc czasem tylko
      święto jest dla mnie spokojnym dniem na zrobienie zakupów. Ja wiem wy
      przydupasy w urzędzie pracujecie od 7 do 15 a potem od nadmiaru wolnego czasu
      wam się w głowach kopie. Zamiast wymyślać takie głupoty wymyślcie coś by
      ludzie w dni wolne mogli wyjść na czyste równe chodniki,na bezpieczne ulice, do
      teatru, do kina, na basen , lub pograć na sale gimnastyczną albo uczestniczyć w
      jakiejś innej imprezie kulturalnej w mieście. Wówczas handel w święta sam umrze
      a wy będziecie wreszcie zadowoleni a społeczeństwo zdrowsze i szczęśliwsze.
      • Gość: Expres Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 18:14
        Co robić w niedzielę i święta.

        Można by zamknąć supermarkety w święta, ale z zupełnie innych powodów

        W rosnącym sporze o niedzielny handel mamy zderzenie dwóch szafujących
        fałszywymi argumentami fundamentalizmów: liberalnego i katolickiego. W istocie
        ten spór dotyczy nie tyle niedzieli i handlu, bezrobocia, drobnych sklepikarzy,
        frekwencji w kościołach i zysków korporacji, ale sensownego wykorzystania czasu
        i rozumnego ułożenia życia.

        Wśród argumentów padających w tym sporze niewiele jest takich, które wytrzymają
        choćby najłagodniejszą krytykę. Zwolennicy mówią głównie o prawie personelu do
        wypoczynku w niedzielę, o naruszaniu przykazań i obronie drobnych sklepikarzy.
        Wypoczynek jest zasłoną dymną w sposób oczywisty. Trudno by było powiedzieć,
        dlaczego zdaniem Solidarności prawo kasjerek do wolnej niedzieli miałoby być
        lepsze od prawa kelnerek, bileterek albo taksówkarzy. Bez restauracji czy
        taksówek też można by się obejść w niedzielę, a jednak nikt nie postuluje, by
        im zakazać pracy. Trudno też wykazać, dlaczego otwarty w niedzielę sklep
        (nieważne, mały czy duży) ma bardziej naruszać Boską wolę niż otwarte kino,
        restauracja czy wesołe miasteczko. Bo przecież nie chodzi o „nieczystość”
        handlu, skoro parafialne sklepiki często otwarte są tylko w niedzielę i od
        wieków nikomu nie przeszkadzają jarmarki towarzyszące odpustom.

        Nie bardzo również wiadomo, skąd bierze się przekonanie, że skoro ludzie nie
        pójdą w niedzielę do supermarketu, to zrobią większe zakupy w lokalnym
        sklepiku. Raczej łatwo jest zgadnąć, że ci, którzy kupują w supermarkecie, żeby
        zaoszczędzić czas albo pieniądze, zamiast w niedzielę pojadą tam pewnie w
        sobotę (nikt przecież nie spędza dwóch dni na robieniu zakupów), a jak ktoś
        czegoś w sobotę zapomni, to w niedzielę uzupełni zapasy w lokalnym sklepiku tak
        samo, jak by je uzupełnił w poniedziałek czy wtorek. Po jedną bułkę czy butelkę
        wódki nikt przecież nie będzie wędrował kilometrami.

        Raczej złudne wydaje się przekonanie, że ludzie, którzy w niedzielę nie będą
        się włóczyli po supermarkecie, chętniej stawią się w parafialnym kościele. Msza
        św. trwa mniej więcej godzinę i jak ktoś chce, to może ją odbyć przed albo po
        zakupach.

        Słabo brzmią argumenty obrońców niedzielnego handlu, którzy mówią przeważnie o
        wzroście bezrobocia, spadku konsumpcji, a więc i koniunktury, oraz o zasadzie
        wolności gospodarczej. Jeżeli zakaz będzie dotyczył tylko dużych sklepów, to
        zatrudnienie raczej wzrośnie, niż zmaleje, bo ludzie pewnie trochę więcej kupią
        w lokalnych sklepikach, gdzie wydajność pracy jest znacząco niższa, więc do
        uzyskania podobnego utargu potrzeba więcej pracowników. Być może niektóre
        supermarkety rzeczywiście zwolnią jakąś część personelu. Jest jednak bardziej
        prawdopodobne, że personel niepotrzebny w niedzielę będzie konieczny w soboty i
        piątkowe wieczory, kiedy ruch zapewne radykalnie się zwiększy.

        Być może – choć i to nie jest pewne – w pierwszym okresie obroty części
        supermarketów rzeczywiście spadną, jeśli menedżerowie nie poradzą sobie z
        sobotnimi kolejkami przy kasach. Ale to nie znaczy, że ludzie, którzy nie
        zrobią zakupów w niedzielę, nie zrobią ich wcale i tym sposobem zniszczą
        koniunkturę. Z powodu zamknięcia sklepów raczej nie będziemy mniej jedli ani
        pili. Podobno możemy kupić trochę mniej niepotrzebnej żywności. To by chyba nie
        było najgorsze, bo zwolniona siła nabywcza gdzieś przecież wypłynie.


        W ostatecznym rachunku ludzie jednak wydadzą swoje pieniądze i może wydadzą je
        trochę sensowniej. Być może nawet stworzą nową koniunkturę w przygasłych,
        bardziej wyrafinowanych branżach. A jeśli nawet nowy popyt jednak nie
        powstanie, to dzięki zaoszczędzonym pieniądzom wzrosną oszczędności, co
        zwiększy potencjał kredytowy banków i przyczyni się do wzrostu inwestycji. Co
        więcej, może się okazać, że ograniczenie niedzielnego handlu otworzy pole dla
        nowych inwestycji w handlu, bo przecież czasu na handlowanie będzie jednak
        mniej, a liczba konsumentów i towarów przez nich kupowanych nie ulegnie
        zasadniczej zmianie.

        Wreszcie – jeżeli chodzi o wolność gospodarczą – jako dobro publiczne to po
        pierwsze istnieje ona realnie tylko wówczas, gdy utrzymuje się równowaga miedzy
        wielkimi i małymi aktorami rynku, a – sądząc z obaw i sprzeciwów największych
        firm handlowych – ograniczenia mogą się przyczynić do umocnienia tracących
        pozycję małych przedsiębiorców. Po drugie zaś właśnie po to jest państwo, by
        wolność (także gospodarczą) ograniczać, tam gdzie jest ona sprzeczna z
        interesem ogółu. Nie istnieje i nigdy nie istniało żadne społeczeństwo, które
        by takich ograniczeń sobie nie narzucało. Więc jaki jest ten „interes ogółu”?

        Z przeglądu argumentów dosyć dobrze widać, że w istocie rzeczy w całej tej
        awanturze żadnej stronie nie chodzi – niestety – o żaden publiczny interes, że
        mamy tu proste zderzenie dwóch ideologii i dwóch grup interesów. Z jednej
        strony kupcy, którzy kierują się niepewną rachubą, że coś na tym zyskają, i
        fundamentaliści katoliccy kierujący się wiarą, że niedziela – „jak dawniej” –
        zawsze powinna być święta dla każdego. Z drugiej – korporacje handlowe
        kierujące się niepewną rachubą, że stracą część obrotów, i fundamentaliści
        rynkowi kierowani wiarą, że na rynku każdy przedsiębiorca powinien móc robić,
        co mu się podoba, a suma egoizmów jakimś cudownym sposobem zbuduje ogólną
        szczęśliwość.

        Gdzie w sporze o niedzielę jesteśmy my, czyli ogół? Wbrew pozorom sprawa jest
        poważna i warto chwilę się nad nią zastanowić. Bo rezygnacja z niedzielnego
        handlu może nas zmienić bardziej niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Sęk w
        tym, że nie jest pewne, w jakim kierunku ta zmiana pobiegnie. Zatem: co
        naprawdę mamy do stracenia, a co do zyskania?

        Możemy stracić prawo robienia większych zakupów w niedzielę. To znaczy, że
        będziemy je robili w sobotę albo w tygodniu po pracy. Czy to jest duża strata?
        Na początku to pewnie będzie pewien problem, bo w sklepach zrobi się gęściej.
        Ale – jeśli tak będzie – to szybko powstaną nowe. A to znaczy, że zwiększy się
        konkurencja z wszystkimi tego skutkami. Od czasu do czasu być może nie będziemy
        też mogli wziąć jakichś nadgodzin albo po prostu zostać dłużej w biurze, bo coś
        trzeba będzie bardzo pilnie kupić, a sobotę będziemy już mieli zajętą. Na
        początku to oczywiście będzie wywoływało napięcia, ale z czasem i my, i nasi
        szefowie zaczniemy się uczyć, że wydłużanie czasu pracy musi mieć swoje
        granice, bo kiedyś trzeba przecież zrobić zakupy. To by nie było najgorsze, bo
        w Polsce ogólnie pracuje się zbyt długo i za mało wydajnie, a skądinąd wiadomo,
        że skracanie czasu pracy jest źródłem wzrostu wydajności. Możemy też stracić
        dość popularną rozrywkę, jaką jest niedzielne włóczenie się po supermarketach i
        centrach handlowych. To też jest jakaś strata.

        A co możemy zyskać? Myślę, że jedna ważna korzyść jest dość oczywista.
        Odzyskamy rytm czasu. Wyrazisty podział na sześć dni powszednich i siódmy
        świąteczny. To nie jest rzecz bagatelna. Ludzie i społeczeństwa potrzebują
        rytmu i budują go od czasów prehistorycznych. Rytm pracy i wypoczynku,
        społecznego i intymnego, powszedniego i odświętnego jest nam w życiu niezbędny.
        Najlepiej to pewnie odczuwamy oczekując na święta. Pewnie nie każdy lubi
        godziny spędzane przy stole, świąteczny szał zakupów i wielkie sprzątanie, nie
        każdy oczekuje nadzwyczajnych prezentów i cieszy się na spotkanie kuzynów,
        którzy może mało nas obchodzą, a jednak większość z nas porusza wizja
        zbliżającego się święta. Przeżycie religijne może być istotne, ale źródłem
        zazwyczaj miłego poruszenia jest święto.

        Przed świętami, w czasie świąt i po świętach jesteśmy nieco inni. Odmienność,
        przecięcie nużącej rutyny powszedniości, wejście w rzeczywistość wyraziście
        r
        • Gość: Expres Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu - dokonczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 18:16
          Przed świętami, w czasie świąt i po świętach jesteśmy nieco inni. Odmienność,
          przecięcie nużącej rutyny powszedniości, wejście w rzeczywistość wyraziście
          rządzącą się innymi prawami. Im bardziej wyraźna różnica miedzy powszedniością
          i świętem, tym poruszenie silniejsze. To jest bardzo ważne. W narastającym
          pędzie weekendowych wyjazdów i obowiązkowych wakacji także wyraźnie widać
          tęsknotę za rytmem czasu, bez którego trudno nam funkcjonować. W wielu
          europejskich krajach ten rytm jest chroniony. Nie dlatego, że Niemcy, Włosi,
          Holendrzy, Hiszpanie są przeciwnikami wolności i nie rozumieją wolnorynkowych
          reguł, ale dlatego, że dostrzegają konieczność szukania trudnej równowagi
          między gospodarką, konsumpcją, funkcjami ekonomicznymi a potrzebami
          niematerialnymi, z których może nie zawsze zdajemy sobie sprawę. W jakimś
          sensie ograniczenie niektórych form aktywności w niedzielę (podobnie jak w
          święta czy w nocy) stanowi bowiem pożyteczny kompromis między utylitarnie
          rozumianą wygodą i korzyścią a naszą równowagą psychiczną i społeczną. W Polsce
          ta równowaga dość ewidentnie została zburzona, co – jak mi się wydaje –
          przechylałoby szalę na korzyść ograniczeń.

          Jeśli tak, to jednak powstaje pytanie, na czym – poza zamknięciem sklepów –
          miałaby ta zmiana polegać. Inaczej mówiąc: czym wypełni się czas uwolniony i
          uświęcony przez rezygnację z handlu? Kiedyś wprowadzenie płatnych urlopów
          stworzyło pojęcie wakacji i zbudowało potęgę branży turystycznej. Potem wolne
          soboty stworzyły zwyczaj weekendowych wypadów i zbudowały masowy rynek tak
          zwanych „drugich domów”. Niehandlowe niedziele też oczywiście coś zmienią. I
          nie jest obojętne, co zrobimy z odzyskanym czasem.

          Ten uwolniony czas może być szansą dla zdychającej kultury, słabnącej rodziny,
          rachitycznego w Polsce życia towarzyskiego, aktywności społecznej, turystyki,
          ale może to także być czas spędzony z butelką i telewizorem. Jest szansa i jest
          ryzyko. Nie wiem, czy promotorzy zakazu mają jakiś pomysł, jak zwiększyć szansę
          i zmniejszyć ryzyko. Nie wiem nawet, czy w ogóle się nad tym poważnie
          zastanowili. Dlatego trudno ich pomysł poważnie ocenić. Ale zdecydowanie warto
          o nim poważnie rozmawiać.



    • Gość: RADOM W RADOMIU NIE MA ZAKAZU WY NIEUKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 03:24
      JAK ZWYKLE KTOŚ POPIEPRZYŁ WSZYSTKO - W RADOMIU RADNI WYCOFALI SIĘ Z UCHWAŁY O
      SPRZEDAZY W WEEKENDY I ŚWIĘTA.

      JAK ZWYKLE CAŁA TA DYSKUSJA NA FORUM JEST O DUPE ROZTRZAŚĆ.
      CO ZA NIEKOMPETENCJA.
    • Gość: xx Re: Wraca sprawa świątecznego zakazu handlu IP: *.icis.pcz.pl 12.11.04, 10:55
      Najlepiej o sposobie myslenia Czestochowskiej Solidarnosci i jego szefa
      swiadczy sprawa prywatyzacji cieplowni - patrz "Zycie Czest.".

      Zablokowali te prywatyzacje w imie swoich doktryn i wasko pojmowanych interesow
      i 600 osob moze pojsc na bruk.

      A na pytanie co moze im zaoferowac, odpowiada: Ministerstwo musi dac gwarancje.

      Na jakim swiecie ten facet zyje ? Ministerstwo rzadu, ktorego za kilka miesiecy
      juz nie bedzie ?

Pełna wersja