storima
14.06.05, 00:16
wklejam caly ten tekst, bo kiedys zniknie.
Moje zdanie znacie, nie raz pisalem o tym na tym FCZ:
"
Dominikanin z Warszawy broni Parady Równości
ZOBACZ TAKŻE
• Demonstracja przeciw Kaczyńskiemu (10-06-05, 21:23)
Rozmawiał Mikołaj Lizut 11-06-2005, ostatnia aktualizacja 10-06-2005 20:16
- Mnie parada gejów i lesbijek aż tak bardzo nie interesuje, dopóki nikt nie
stara się bez powodu jej zakazać. Kościół przeciwstawia się wszelkim przejawom
dyskryminacji homoseksualistów
Mikołaj Lizut: Czy prezydent Warszawy Lech Kaczyński dobrze zrobił, zakazując
Parady Równości?
O. Tadeusz Bartoś*: Nie. Jego decyzja bardzo mnie niepokoi. Argumenty, które
przedstawił, są niezgodne z podstawowymi prawami obywatelskimi w
demokratycznym państwie. Polska przez wiele lat walczyła o wolność słowa i
swobodę manifestowania poglądów.
W ustach Księdza brzmi to dziwnie. Czyż Kościół nie uważa homoseksualizmu za zło?
- To zbitka myślowa, która powoduje wiele szkody. Kościół broni osoby
homoseksualne, przeciwstawia się wszelkim przejawom ich dyskryminacji. Mówi o
tym wyraźnie Katechizm. Co więcej: wcale nie wychodzi z założenia, że
homoseksualizm jest chorobą czy dewiacją. Czytamy w nim, że wiele osób ma
głęboko zakorzenioną i skłonność homoseksualną, a więc nie ma tam mowy o
nakłanianiu gejów i lesbijki do leczenia.
Oczywiście Kościół nie powstał dzisiaj, a co za tym idzie, nadal jest w nim
tradycja biblijna, która praktyki homoseksualne nazywa grzechem. Podkreślam -
praktyki. Oznacza to, że Kościół zachęca homoseksualistów, którzy są wierzący,
do czystości. Ale o potępieniu homoseksualistów nie ma nigdzie mowy.
Kościół nie zachęca gejów do leczenia?
- Nie, choć tak twierdzą niektórzy duchowni. Jak można leczyć homoseksualizm,
skoro nie znamy jego przyczyn? Można robić im pranie mózgu, próbować ich
przeprogramowywać na orientację heteroseksualną, ale to nie jest przecież
leczenie. Hasła typu: "Homoseksualizm trzeba leczyć" przywodzą na myśl masowe
reedukacje obywateli w systemach totalitarnych.
Katechizm podkreśla, że homoseksualizm na ogół nie jest niczym zawiniony. Po
prostu człowiek w okresie dojrzewania odkrywa pociąg do osób tej samej płci.
Tak przeżywa własną seksualność i tak będzie ją przeżywał do końca życia.
Trzeba to przyjąć do wiadomości i nie wolno ich za to dyskryminować.
Homoseksualiści, szczególnie w Polsce, a zwłaszcza na prowincji, są narażeni
na wiele krzywd i upokorzeń. Muszą się ukrywać. Są to ludzie często dotkliwie
poranieni przez okrucieństwo swego środowiska. Kościół powinien stawać w ich
obronie.
Nie twierdzę, że kultura homoseksualna powinna dominować we wszystkich
przekazach medialnych, ale uważam, że ci ludzie mają prawo żyć publicznie,
zachowywać własną tożsamość i nie być za to potępiani.
Czy homoseksualista może być dobrym katolikiem?
- Wobec Boga każdy jest równy, niezależnie od tego, czy jest hetero, czy
homoseksualistą. Dla geja, który jest katolikiem, jego orientacja jest
potwornym dodatkowym brzemieniem, ponieważ nauczanie moralne Kościoła nakazuje
im seksualną wstrzemięźliwość. Dlatego uważam, że jest głęboki sens w
tworzeniu specjalnych duszpasterstw dla osób homoseksualnych. Oni powinni
czuć, że w Kościele jest dla nich miejsce, że Kościół ich nie odrzuca.
Zwłaszcza że problem homoseksualizmu może dotyczyć również księży.
- To prawda. Z badań na duchowieństwie amerykańskim z lat 60. wynika, że
liczba osób homoseksualnych wśród duchownych jest kilka razy większa niż
średnia w społeczeństwie. To zresztą logiczne. Osoba wierząca o skłonnościach
homoseksualnych wie, że i tak nie założy rodziny, więc często znajduje
powołanie w życiu konsekrowanym.
Czy Parada Równości to próba konfrontacji z Kościołem?
- Nie zauważyłem, żeby któryś jej organizatorów starał się zwalczać Kościół.
Raczej są chętni do rozmowy, chcą przekonywać do swojej racji. Zresztą - jako
mniejszość - nie mają innego wyjścia. Chcą przełamać niechęć, wrogość i strach
wobec ich środowiska. To są dobre intencje.
W zeszłym tygodniu ks. Dariusz Oko na łamach "Gazety" wygłosił przeciwny pogląd.
- Ten artykuł był dla mnie zaskakujący. Znam ks. Oko i pamiętam jego dawne
poglądy w zupełnie innym duchu. To, co teraz on głosi, można określić mianem
nagonki i denuncjowania homoseksualistów. Stara się ich skojarzyć z czymś jak
najgorszym, posługując się tak zwaną wiedzą potoczną. Abstrahując od
nieprawdziwych twierdzeń, np. że homoseksualizm jest równy nekrofilii, czy
większej skłonności gejów do przestępstw na tle seksualnym, to język ks. Oko
nie jest językiem Ewangelii. Ten artykuł był dyskryminujący i bardzo mnie zabolał.
Nie boi się Ojciec, że głosząc takie poglądy, narazi się innym księżom?
- Nie, bo zdrowy rozsądek nie jest w Kościele aż tak rzadkim zjawiskiem.
Przecież są różne idee, które ludzie mają prawo głosić, choć nie są to poglądy
przeze mnie podzielane. Mnie parada gejów i lesbijek aż tak bardzo nie
interesuje, dopóki nikt nie stara się bez powodu jej zakazać.
*O. Tadeusz Bartoś wykłada filozofię w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo
Dominikanów w Warszawie