Gość: eRBe
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.07.05, 18:11
do redakcji:
Wysiadałem dziś w okolicy 15:30 z TescoBusa na przystanku na Placu
Biegańskiego, stał tam samochód policyjny oraz 4-ech (bodajże) dumnie
stojących policjantów. Jako, że kierowałem się w kierunku przejścia dla
pieszych koło księgarni Klubowej musiałem koło owego przystanku przejść.
Właściwie to przeszedłem koło niego w odległości 3 - 4 metrów ('ocierając'
się o policjanta). Przechodząc koło przystanku dostrzegłem o co ta cała
afera - obok ławki stała walizka. Właściwie przeszedłem koło niej po chodniku
w odległości jakichś 4 metrów (pomimo, że na 95% zdajemy sobie sprawę w
takich przypadkach, że to jest fałszywy alarm, to jednak wpatrując się z tak
bliskiej odległości w walizkę przeszły mnie ciarki, bo w przeciwieństwie do
policjantów mam wyobraźnię i wiem co by ze mnie zostało, gdyby to naprawdę
był ładunek wybuchowy - wyobraźcie sobie walizkę 4 metry od Was i ta
niewiadoma czy za chwilę nie zostaniecie plamą na chodniku).
Do czego zmiarzam -> przeszedłem przez pasy i udałem się na drugą stronę
Placu Biegańskiego, gdzie postałem jeszcze tylko minutę, bo niestety byłem
już spóźniony na spotkanie, więc nie mogłem już dłużej oglądać tej
kompromitacji w wydaniu policji. Przez tą minutę niestety nic się nie
zmieniło nadal ludzie mogli przechodzić w odległości kilku metrów od
omawianego przystanka, zaś pod drzewami (za ławkami) pomiędzy przystankiem a
kościołem św. Jakuba spokojnie ludzie oczekiwali na swoje autobusy.
Moje pytanie: Czy policjanci, kórzy przyjechali jako pierwsi nie zdawali
sobie sprawy, że strefa zagrożenia, w przypadku walizki średnich rozmiarów
45x35x15cm to na pewno około 100m a nie głupie 4-5 metrów.
Czy gdyby na końcu autobusu znaleziono dziwny pakunek, to ewakuowano by tylko
2 ostatnie rzędy siedzeń? Chyba nie!
mam nadziejęm, że redakcja zwróci na to uwagę policji i nie będzie już takich
gaf
pozdrawiam
eRBe