Gość: jasiu...
IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl
28.08.05, 22:39
No bo tak - niby "ziom", chłopak od nas, z naszego siermiężnego Rakowa, a
jednak czegoś na tym koncercie brakowało...
Być może to przez fatalne nagłośnienie (nawiasem mówiąc padło na chwilę
podczas jednej z najpopularniejszych piosenek). Facet w przesłaniającym pół
sceny zielonym namiocie pokazał co tylko umiał. Tyle, że umiał naprawdę
niewiele. Wyciąć cały środek, tak żeby uniknąć sprzężeń to potrafi byle kto,
jeśli tylko widział raz korektor na oczy. Wyraźnie brakowało środków. Może
sprzęt ma tak stary, ze w środkach membrany padły. Ale to niech się nie
wynajmuje na nagłaśnianie takich imprez.
Skrzeczenie Muńka (to też nie był jego prawdziwy głos) i łubudubu robione
przez bas i stopę od perkusji to trochę mało, żeby stwierdzić, ze się słyszało
koncert. Może już czas, żeby właściciel zielonego namiotu poddał się badaniom
u laryngologa - audiogram bardzo wskazany.
Że koncert był za darmo - G.... prawda, jak mawiają górale. Zapłacony i to
chyba nie tak mało z naszych (moich też) podatków. Dlatego mam prawo, żeby
takich partaczy jak ten pozal się Boże akustyk pomijać w następnych imprezach.
Gorzej nagłośnionej imprezy nie słyszałem dawno.
A poza tym jeszcze raz Biegan udowodnił, że żaden tam Stary Rynek go nie
zastąpi. Może nasza władzunia kochana wyciągnie wnioski i więcej imprez
przeniesie spod kościoła św. Zygmunta pod kościół św. Jakuba. Nam by się to
podobało.