Gość: kierowca
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.09.05, 09:44
Mam Cinquecento 700. Zwykły, mały, nieskomplikowany samochodzik na dojazdy do
pracy. Dwa miesiące wcześniej coś zaczęło się z nim dziać. Nie jestem
mechanikiem. Zaprowadziałem autko do serwisu. Zrobili przegląd. Samochodzik
jeździł dwa dni i znowu zaczął szarpać. Rano nie chciał zapalić. Pojechałem
do innego mechanika. Stwierdził, że mam akumulator uszkodzony (faktycznie -
był stary). Kupiłem nowy. Wymienili pasek rozrządu. Dwa dni później
podjechałem do elektryka, żeby podregulował pasek. Samochodzik jeździł trzy
dni. Znowu nie zapala, szarpie. Wróciłem do mechanika. Po czterech godzinach
zadzwonili do mnie, że już jest wszystko ok! Minęły kolejne dni. Znowu
tosamo. Pojechałem do innego mechanika. Można powiedzieć, że wnętrzności
autka wywrócił na lewą stronę ehe ehe ehe. Minęły następne dwa dni.
Samochodzik znowu zdycha. Wróciłem do serwisu i pytam, czy to małe
nieskomlikowane urządzenie jest już trupem??? Mechanik odpowiedział, że nie
wie, co jest przyczyną. Stwierdził, że w końcu jest to jeden z ostatnich
egzemplarzy CC, jaki wyprodukowali - ucieszyłem się! Ale autko dalej
szfankowało.
Pojechałem do kolejnego mechanika. Stwierdził, że w jedną godzinkę doprowadzi
samochodzik do pracy. Już na tym etapie wymieniłem w nim wszystko, co
należało. Pomyślałem, że skoro lubię to moje małe urządzonko, to wymienię w
nim ostatnią śrubkę!!!!! Po następnych kilku dniach samochodzik znowu ma
problemy...
Tak sobie myślę... Czy małego, używanego i bardzo prostego samochodziku kilka
serwisów nie potrafi naprawić??? A może wiedzą, co się znim dzieje, tylko
najpierw wyciągają pieniądze na inne naprawy, aby w końcu go naprawić... To
wszystko działo się na południu Częstochowy!!! Wydaje mi się, że albo:
mechanicy nie są mechanikami, albo nie są uczciwi, albo im się nie chce
naprawiać CC, albo może wszystkie te czynniki występują naraz???????
Pomyślałem sobie również, że to moje autko, które naprawdę lubię wykańcza po
kolei mechaników................ ehe ehe ehe !!! A może trzeba założyć
krawat, wsiąść do dużego nowiutkiego samochodu, wjechać do serwisu i
krzyknąć: k...wa!!! Za dwie godziny go k...wa odbieram i ma być k...wa
gotowy!!! h..je!!! Rozumieta???!!! ................ ehe ehe ehe!!!