storima
24.10.05, 22:05
- Ja tam nigdy złego słowa nie powiedziałam na Rafała - zarzeka się niemłoda
kobieta w filcowym kapelusiku na głowie. - Grał, to grał. Lepiej, żeby grał,
niż się włóczył po nocy. A że przeszkadzało? Pewnie, czasem człowieka głowa
boli albo chce spać, toby wolał, żeby nie grał. Ale to rzadko.
________________________________________________________________
Jest godz. 10 rano. Na targowisku przy placu Zamkowym tłum. - No i bez
przesady! - mówi młody chłopak w dżinsowej kurtce do kobiety kupującej kurę. -
Wygrał i co z tego? Już mi się chce rzygać od tego Blechacza.
- A to z tego, że ćwiczył, zamiast się opier... - burczy kobieta. - A ty się
też miałeś uczyć na fortepianie, tylko ci się nie chciało. Gdzieś cię nosi
całe dnie. G w życiu osiągniesz.
---------------------------------------------------
Wychodzę z radia, idę do parku. Zdaje się, że to tutaj Rafał Blechacz biegał
codziennie przez trzy tygodnie, żeby mieć dobrą formę podczas koncertów.
Miejsce w sam raz na wyciszenie. Albo picie wina. Mijam kilka ławek
okupowanych przez mężczyzn w trudnym do określenia wieku, którzy pociągają "z
gwinta" jakieś spirytusowe wynalazki. - No tak - mówi trochę zakłopotany
wiceburmistrz Mikietyński - mamy w Nakle ponad 30-proc. bezrobocie. To
rzeczywiście jest spory kłopot.