Dzieci z domu dziecka

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 09:02
Chcielibyśmy wraz z żoną zaprosić do nas do domu na święta dziecko z domu
dziecka. Nie mamy możliwości adopcji jednak chcielibyśmy w tym szczególnym
czasie dać trochę ciepła dziecku, które na co dzień go nie ma lub ma go
bardzo mało. Proszę o podpowiedź czy coś takiego jest możliwe, jak trzeba to
załatwić i gdzie się zwrócić.
    • Gość: były pracownik Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 10:03
      Idź do pierwszego lepszego DD np Kłobuck czy Wrzosowa - do dyrektora. Oddadzą
      dziecko bez problemu im mniej dzieci na świeta tym mniej pracy, pozbywają się
      ich z przyjemnością (uwierz mi wiem co mówię).
      Z drugiej strony pilnuj wartościowych rzeczy, a szczególnie pieniędzy (też wiem
      co mówię).
      Pozdrawiam
    • Gość: Ania Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 16:35
      Najpierw przemyślcie jeszcze razdokładnie swoją decyzję. Postawcie się na
      miejscu dziecka - bierzecie je na święta, dajecie ciepło, pyszne jedzenie, a
      później to biedactwo wraca do szarej rzeczywistości Domu Dziecka... Biorac
      dziecko do siebie dajecie mu w jakiś sposób nadzieję, że je na stałe
      zaadoptujecie, dziecko nie rozumie tego, że ma tylko zjeść, poczuć się jak w
      prawdziwej rodzinie i wracać z powrotem do bidula...Czy to jest fair wobec
      małych dzieci?
      • Gość: mloda Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.brama.prenet.pl 03.11.05, 20:46
        Zgadzam się z Anią. Jestem tylko nastolatką, ale miałam dość dużo kontaktu z
        dziecmi z domu dziecka. Chodziliśmy z naszą wychowawczynią do jedego z
        częstochowskich domow dziecka. To bylo zazwyczaj tuz przed świętami.
        Przygotowywaliśmy przedstawienia, rozmaite zabawy, wczesniej urządzaliśmy w
        szkole zbiorke piniędzy, zabawek itd. Gdy po paru godzinach musielismy isc
        dzieci łapały nas, krzyczłay zebyśmy zostali, przytulały się. My byliśmy z nimi
        tylko przez pare godzin. I skoro dzieci tak bardzo przezywały najpierw radosnie
        nasze wizyty, a potem tak mocno nasze odejcie, to jak bardzo jedno wybrane
        dziecko przezyje rozstanie z dowojgiem ludzi z ktorymi spędził święta? Prosze,
        przemyślcie Waszą dezyzje, aby później nie okazało się ze wyrządziliscie
        dziecku wielką krzywde. Wiem ze macie dobre intencje, ale pomyślcie nad tym.
        • Gość: mloda Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.brama.prenet.pl 04.11.05, 13:36
          I podjeliscie jakąs decyzję? jesli tak napiszcie, prosze. chcialabym wiedziec
          jakie jest podejscie doroslych do tej sprawy.
          • Gość: gość Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.trustnet.pl 04.11.05, 15:30
            też kiedyś o tym myślałem, ale dla dziecka byłby to duży ból, takie jednorazowe
            wzięcie, jak kotka czy pieska ze schroniska, biorę pobawię się i odaję, nie
            tędy droga, jeżeli nie ma się poważnych zamiarów co do dziecka (adopcja) to
            proponuje dać sobie spokój.
            • Gość: mloda Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.brama.prenet.pl 05.11.05, 08:25
              piszcie, to wazny wątek. dlaczego odpisujecie na rozne blache tematy. wyrażcie
              raz opinie na powazny temat.
              • Gość: tytus Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.brama.prenet.pl 05.11.05, 10:43
                to zly pomysl. dziecko to nie zabawka. popieram mloda!!! NASTOLETNIE UMSLY NIE
                ZAWSZE PIJA I PALĄ, SĄ TEZ PORZĄDNE DZIEWCZYNY, KTORE PRZEJMUJA SIE LOSEM
                INNYCH!!! BRAWO DLA cIEBIE!!!!
                • Gość: gabriel Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.05, 12:09
                  I tutaj mamy dylemat. Jak wcześniej pisałem nie mamy możliwości adopcji, mamy
                  już swoje dziecko, jednak chcielibyśmy dać drugiemu człowiekowi troszkę ciepła
                  w tym szczególnym czasie. Aby ten symboliczny talerz przy stole nie był znowu
                  pusty. Czy te biedne dzieci nie zasługują na coś więcej tylko na bidula na co
                  dzien i od święta? Nie chcemy brać dziecka dla zabawy tylko po to aby mu coś
                  dać. Po to żeby jak kiedyś wyjdzie z domu dziecka wiedziało jak wyglądają
                  prawdziwe, rodzinne święta i aby starało się stworzyć kochającą się rodzinę.
                  Wiem, że rozstanie jest trudne ale to jest życie, i takich rozstań pewnie
                  będzie więcej."carpe diem", czy właśnie dla tej chwili nie warto spróbować, aby
                  kiedyś wspominało te święta, inne jak poprzednie. Pamiętacie jak każdy z nas
                  kiedyś cieszył się Mikołajem? Potem wszyscy dowiedzieliśmy się, że to nie
                  Mikołaj przynosi prezenty, ale pamiętamy tylko te dobre chwile a nie te złe. I
                  być może właśnie dlatego warto.
                  • Gość: storima Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.d4.club-internet.fr 05.11.05, 13:21
                    No to jak juz na swieta, to takze w dniu powszednim zabierac dziecko na wspolne
                    wycieczki badz inne formy rodzinnie spedzanego czasu.
                    Realistycznie, jedne rodzinnie spedzone swieta nie stworza modelu rodzinnosci
                    dla dziecka. To dziecko bedzie mialo dylemat: "Dlaczego tylko na dzis bylem
                    zaproszony? Czy jeszcze kiedys jeszcze do mnie przyjada i mnie gdzies zabiora?".

                    Nie trudno rowniez wyobrazic sobie komentarze innych dzieci: "Widzisz, raz cie
                    wzieli. Ale im sie nie spodobales...."

                    Kto wiec bedzie mial powazniejszy dylemat i nie tylko na swieta???

                    Pozdrawiam
                    • Gość: kasiak37 Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 13:41
                      witam,opowiem wam pewna historie...znam kogos,kto na swieta wzial do domu 3
                      dzieci-rodzenstwo.dzieci byly oczarowane choinka,koledami,pysznosciami
                      swiatecznymi,zabawa z "domowymi dziecmi"...ale przyszla pora by dzieciaki
                      wrocily skad byly zabrane i tu zaczela sie rozpacz.dziewczynka 3-letnia
                      powiedziala dostawiajac sobie taboret do zlewozmywaka:"ciociu,ja pozwywam
                      talerze,posprzatam ci,tylko nie zawoz nas tam"...byl placz i zgrzytanie
                      zebow,nie tylko dzieciakow...i co wy na to?czy nadal chcecie dac dzieciom
                      jednorazowa nadzieje ze moze ktos je zechce i najlepiej "na
                      zawsze"?nadzieje....a co potem?jak niechciane zwierzaki-do schroniska?
                      • Gość: aśka Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 15:59
                        Moim zdaniem-jestem pedagogiem-dzieci można zabrać na święta- w końcu w jaki
                        sposób mogą doświadczyć innej atmosfery, niż ta, która jest w domu dziecka??
                        Dziecko tylko musi od początku wiedzieć,że wróci do placówki.I w tym przypadku
                        małemu dziecku trudno to będzie zaakceptować i zrozumieć-starsze powinno
                        zrozumieć dlaczego musi wracać-to powinno wiedzieć jeszcze przed zabraniem na
                        święta. Idealne byłoby, gdyby takie zabieranie dziecka się powtarzało-każde
                        święta-bez wyjątku-jakieś uroczystości rodzinne. To tylko byłaby korzyść dla
                        dziecka.
                        • Gość: pat Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.brama.prenet.pl 05.11.05, 23:00
                          up
                  • Gość: Jolanta Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.devs.futuro.pl 08.11.05, 01:18
                    Kochającą rodzinę dziecko stworzy , jeśli dasz temu dziecku szansę na życie w
                    rodzinie. Samo zaproszenie nic dobrego nie zdziała. Sądzę, że wręcz przeciwnie.
                    Jak wyglądają święta w rodzinnym domu, dzieci widzą w telewizji. Nie muszą tych
                    świąt spędzać u Was. Wyobraź sobie bajkę o Kopciuszku, która kończy się
                    inaczej - Kopciuszek po balu wraca do dawnego życia...
                    Jeśli chcecie zrobić "dobrą robotę" uratujcie przynajmniej jedno dziecko przed
                    sieroctwem (istnieją rodziny zastępcze). Pozdrawiam.
                    • Gość: storima Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.d4.club-internet.fr 08.11.05, 01:50
                      Gość portalu: Jolanta napisał(a):

                      > Kochającą rodzinę dziecko stworzy , jeśli dasz temu dziecku szansę na życie w
                      > rodzinie. Samo zaproszenie nic dobrego nie zdziała. Sądzę, że wręcz przeciwnie.
                      >
                      > Jak wyglądają święta w rodzinnym domu, dzieci widzą w telewizji. Nie muszą tych
                      >
                      > świąt spędzać u Was. Wyobraź sobie bajkę o Kopciuszku, która kończy się
                      > inaczej - Kopciuszek po balu wraca do dawnego życia...
                      > Jeśli chcecie zrobić "dobrą robotę" uratujcie przynajmniej jedno dziecko przed
                      > sieroctwem (istnieją rodziny zastępcze). Pozdrawiam.


                      Godna prawda.
                      ________________________________

                      Realistyczne podsumownie wszystkich wypowiedzi.


                      _____________________________________________________

                      Dobroci nie okazuje sie od tak od swieta.
                      Dobroc to zobowiazanie podlug powszedniego chleba.

                      _____________________________________________________

                      Codziennego dnia.

                      _________________________________________________________

                      PozdrawiaMarek.
    • Gość: Monika Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 23:27
      Także według mnie zabranie dzieci na święta nie jest dobrym rozwiązaniem. Wiele
      dzieci z domu dziecka, wie jak wyglądają święta, ma jakieś wyobrażenie lub samo
      doświadczyło udanych świąt. A tak, biorąc je i oddając, możecie tylko wzmocnić w
      nich poczucie "tego co tracą" będąc w bidulu. Zastanawiam się też czy wasza chęć
      wzięcia dziecka na święta nie wynika przypadkiem z potrzeby pokazania samym
      sobie, jacy "dobrzy" jesteście, czy przypadkiem nie chcecie sami sobie czegoś
      udowodnić. Wiem tylko jedno, jak się mówi "A" trzeba powiedzieć i "B", a jeśli
      już weźmiecie jakieś dziecko, napewno będą tego jakieś konsekwencje, nie
      twierdzę, że złe.
      Pozdrawiam
    • Gość: storima Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.d4.club-internet.fr 06.11.05, 01:01
      Prosze sobie wyobrazic, ze na swieta zaprasza sie kogos doroslego, z kim nie ma
      sie przez reszte roku kontaktu...
      Prosze sie postawic na miejscu tej zproszonej osoby.
      Teraz prosze sobie dodac do tej historii samotne dziecko, wlasnie to, ktore jak
      pisano powyzej w chwili opuszczenia "rodziny" podstawia taboret pod zlewozmywak
      mowiac:
      "Ciociu...
      • Gość: Tomek Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.246.jawnet.pl 06.11.05, 09:47
        Psa albo kota nie bierze sie na świeta tylko na stale.
    • Gość: masia Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 13:07
      jeżeli jest w was tyle ciepła którym chcecie się dzielić nie możecie adoptować
      pomyślcie o rodzinnie zastępczej kiedyś ktoś powiedział, że wzięcie dziecka na
      święta tylko to tak jakby dać polizać cukierka przez papierek
      • Gość: rak Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 13:09
        To co,lepiej żeby dziecko siedziało w czasie świąt w domu dziecka??
        • Gość: storima Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.d4.club-internet.fr 06.11.05, 13:32
          Gość portalu: rak napisał(a):

          > To co,lepiej żeby dziecko siedziało w czasie świąt w domu dziecka??

          Wpisano juz tutaj tyle sensownych wypowiedzi dlaczego
          nie jest to dylemat dla kogos kto chce dziecko zaprosic, lecz
          przede wszystkim:
          konsekwencje jednorazowej swiatecznej wizyty
          dla
          d z i e c k a.
          Padly przyklady z zycia wziete i hipotetyczne.

          P.S. ten watek ma juz kilka dobrych na ten temat wypowiedzi.
          • Gość: anna Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.21.pl / *.21.pl 06.11.05, 16:23
            Dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest bycie dla takiego dziecka tzw.
            rodziną zaprzyjaźnioną, co wiąże się ze wspólnym spędzaniem świąt i
            uroczystości oraz różnego rodzaju pomocą dziecku z domu dziecka, czy też innej
            placówki. Ważne są jednak rozmowy z dzieckiem, które pomogą mu zrozumieć tą
            sytuację. Pozdrawiam
            • Gość: zaklopotana Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.com / *.strefa.com 06.11.05, 22:41
              ja wpadlam na pomysl zeby urzadzic dzieciom z domu dziecka jaselka!zaproponowalam to w szkole w klasie wszyscy mnie poparli i chcelismy zaczac dzialac...ale rozwazylam tylko to ze dzieci beda sie cieszyc nie pomyslalam o drugiej stronie medalu...jak myslicie czy to jest zly pomysl?? nie mowcie ze ci ludzie chca sami sobie udowodnic jacy sa "dobrzy" taka potrzeba plynie z glebi serca....
              • Gość: kasiak37 Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 23:38
                oczywiscie,ze jaselka beda czyms bardzo fajnym dla dzieciakow,ale jest to
                diametralnie co innego niz"branie na swieta"...z tego co piszesz wnioskuje,ze
                albo Ty z dzieciakami szkolnymi pojedziecie do domu dziecka lub dzieciaki
                zostana zaproszone na wystep do was do szkoly...super pomysl dla ogolu gdyz
                wszystkie dzieciaki beda sie dobrze bawic i nie beda sobie wyobrazac rzeczy
                niemozliwych a pozniej przezywac dramatow.gratuluje:)
    • goosiaa3 Re: Dzieci z domu dziecka 08.11.05, 10:17
      Dziecko to nie zabawka!!!!
    • goosiaa3 Re: Dzieci z domu dziecka 08.11.05, 10:38
      Moim zdaniem jesli decydujecie sie na adopcje dziecka to oczywiscie bierzcie
      dzieciaka jak najczesciej do domu na swieta urodziny wielkanoc czy walentynki
      ale jesli to ma byc tylko z dobroci serca od czasu do czasu to dajcie sobie
      spokuj i nie "lechoczcie podniebienia" dziecka
    • greenfirerince Jest taka możliwość :-) 09.11.05, 19:16
      Byłam kiedyś wolontariuszką w Domu Małych Dzieci przy ul. Kazimierza w
      Częstochowie. Moja koleżanka, która przychodziła tam ze mną, zaprosiła na
      Święta jedną dziewczynkę i nie było z tym żadnych problemów, mimo że Mała była
      poważnie chora na wątrobę. Potrzebna była jedynie zgoda i wizyta w DMD Rodziców
      tej koleżanki (my byłyśmy wówczas niepełnoletnimi wolontariuszkami).
      To jest wspaniały prezent dla takich dzieci. Nie ma się nad czym zastanawiać.
      Jeśli można uszczęśliwić kogoś na kilka dni w jego życiu, to warto zaryzykować
      ból późniejszego rozstania, bo on już na zawsze pozostanie znieczulony tymi
      pięknymi wspomnieniami. Życzę Wam powodzenia i wierzę, że się uda. Pozdrawiam
      promiennie...
      • kasiak37 Re: Jest taka możliwość :-) 09.11.05, 19:19
        Jeśli można uszczęśliwić kogoś na kilka dni w jego życiu, to warto zaryzykować
        ból późniejszego rozstania....ty czytasz sama siebie?to sa dzieci!!!!!!!!!!!!
        • greenfirerince do kasiak37 16.11.05, 18:17
          kasiak37 napisała:

          > Jeśli można uszczęśliwić kogoś na kilka dni w jego życiu, to warto zaryzykować
          > ból późniejszego rozstania....ty czytasz sama siebie?to sa dzieci!!!!!!!!!!!!

          Oczywiście, że czytam. Nie mam zwyczaju publikować czegoś, czego wcześniej nie
          przeczytałam. W końcu zawsze może trafić się jakaś literówka, prawda? :-)

          Wiem, że to są dzieci i już wiele takich poznałam osobiście. Teraz są dorosłe,
          ale kiedyś ktoś zabrał je na święta, czy niedzielę, czy też na jakiś wyjazd.
          Później okazało się, że nie ma możliwości adopcji i dzieci te wracały do domów
          dziecka. Nie wszystkie z nich były odwiedzane, ale wszystkie zapamiętały tamte
          chwile (i do dzisiaj pamiętają) jako cudowne i niezapomniane. A na pytanie, czy
          wolałyby nie spędzać czasu z rodzinami, które nie mogą ich adoptować,
          odpowiadały i odpowiadają, że każda piękna chwila w ogólnie smutnym i niełatwym
          życiu jest warta, aby ją przeżyć, bez względu na to, czy tym razem uda się, czy
          nie. To są ich wspomnienia!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: ollkkaa Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.adm.pcz.czest.pl 17.11.05, 14:58
      Nie popieram pomysłu, wyrządzicie tylko dziecku krzywdę, dacie trochę ciepła,
      pokażecie jak wygląda prawdziwa Rodzina a później oddacie spowrotem...
      zastanowiliście się choć przez chwilke jak to biedne dziecko będzie się
      czuło????? To bardzo delikatna sprawa a dziecko to nie zabawka!
      • Gość: ZB Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.pol.intranet.cfgomma.com / 80.51.233.* 17.11.05, 15:35
      • Gość: heartache Re: Dzieci z domu dziecka IP: *.pol.intranet.cfgomma.com / 80.51.233.* 17.11.05, 15:49
        Taką kwestię czy się wyrządza dziecku krzywdę czy nie to PRZEDE WSZYSTKIM
        powinni znać psychologowie i kierownicy domów dziecka.
        Jeśli na to pozwalają a z tego co sie doczytałem to TAK , znaczyło by że nie
        jest to aż takim złym pomysłem i chybe więcej w tym PLUSÓW niż MINUSÓW.

        Ale przecież my dorośli, też wybieramy dla siebie czasami sytuacje życiowe, w
        których z góry wiemy o niepowodzeniu i ewentualnych konsekwencjach
        emocjonalnycha jednak dobrowolnie je wybieramy. Przecież to co nierealne ma
        posmak niemal idealnego szczęścia i
        mozemy tęsknić latami do tego, czego nie zniszczyłą szara rzeczywistość.
        Oczywiście musimy pamiętać aby "PLUSY nie przysłoniły nam MINUSÓW"
Pełna wersja