kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe noce??

IP: *.man.czest.pl 16.02.06, 21:31
    • noname67 Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no 16.02.06, 21:58
      Córka jak miała 3 miesiące, syn po mniej więcej 6 miesiącach.
      Pozdrawiam
      • Gość: maligna Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.trustnet.pl 17.02.06, 13:50
        Mój syn przez pierwsze trzy lata nie przespał żadnej nocy. Budził się co 2
        godziny, a dzień zaczynał około 5 rano. Zawsze był wesoły i wyspany, w
        przeciwieństwie do swoich rodziców. Brrr...
        I został jedynakiem :))
    • Gość: zmęczona Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.man.czest.pl 16.02.06, 22:17
      a moje maleństwo ma prawie 17 miesięcy i do tej pory przespało bez jednej
      przerwy TYLKO JEDNĄ noc. budzi się zazwyczaj 2, 3 lub 4 razy z płaczem. Napije
      się łyk wody i zasypia od razu. Ale ja nie nazywam tego ciągłym spaniem.
      • aha123 Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no 18.02.06, 16:18
        Mam podobne problemy ze snem. Śpię ze szklanką wody przy łóżku.(Budzi
        mnie "sklejone" gardło - pomaga- łyk picia...)
        Był czas, że pomagał mi elektryczny nawilżacz powietrza, do którego wlewałam
        dość ciepły napar z rumianku wymieszany z wodą. Urządzenie wytwarza parę i
        bardzo skutecznie nawilża powietrze w pomieszczeniu, przynosząc ulgę.
        Aparat był pożyczony i musiałam go oddać. Teraz myślę o kupnie takiegoż.
        Dodam tylko, że mój trzylatek śpi odkąd ukończył 3miesiące....
        Pozdrawiam
    • Gość: niki Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: 80.51.222.* 17.02.06, 10:03
      starszy syn po 2 miesiącach!, młodszy po 2 latach - budził się po to, aby
      sprawdzić, czy jestem (po 4, 5 razy w nocy).
      • Gość: eewa Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.21.pl 17.02.06, 10:14
        moj syn ponad dwa lata budzil sie w nocy.najpierw na jedzenie a pozniej sama
        nie wiem czemu ze strasznym placzem:/
    • Gość: magda Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.34.pl / 80.51.236.* 17.02.06, 12:20
      moja corcia jak miała 3 m-ce zaczeła przesypiac całe noce
    • emm4 Jedno spało kamiennym snem, podczas, gdy drugie 17.02.06, 12:24
      płakało i budziło się przez 5 lat !! Nic nie pobije tego, co przeszłam... a
      pediatra tylko mówił, że wszystkie dzieci w tym wieku są nadpobudliwe...
      Dopiero moje wtargnięcie do Poradni Zdrowia Psychicznego i żądanie pomocy
      sprowokowało lekarzy do badań i okazało się, że córka ma zaburzenia
      neurologiczne wymagające leczenia... Była zbyt bystra, żeby ją oszukać i
      sprawdzała nawet przez sen czy jestem. Nie bylo mowy o wyjściu z domu i
      pozostawieniu jej choćby na minutę. Nawet nie mogłam zamknąć się w łazience.
      Mąż pracował poza miejscem zamieszkania, więc tragedią był brak telefonu i np.
      konieczność wyjścia, gdy dziecko było chore. Po 5 latach 24-godzinnego wycia i
      nieprzespanych nocach nie wierzyłam swemu szczęściu, gdy po tygodniowym
      podawaniu leków na wzmocnienie systemu nerwowego córka zaczęła przesypiać całe
      noce. Bogu dzięki, że starsza córka ma kamienny sen [od pierwszych swoich
      dni :)]. Za to sąsiedzi do dziś mi pamiętają, że nie zajmowałam się dzieckiem i
      pozwalałam mu wyć po nocach - nikt pewnie nie wierzy, że wyła na moich rękach,
      bo potrafiłam ją nosić do 5-6 rano. Ja.... przeciwniczka przesadnego noszenia i
      kołysania dzieci :)
      Za to dzisiaj córka wynagradza mi to wszystko - nie mam z nikim takiego
      kontaktu jak z nią i w nikim takiego oparcia jak w niej :)
      A na pociechę powiem: "Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija" i nie obejrzysz
      się, jak dziecko wyrośnie :) Ale nie wiem czy jest się czym cieszyć, bo jest
      takie powiedzenie: "Małe dzieci nie dają spać, a duże żyć" :) Ja wchodzę w ten
      II etap :) Wszystko przed Wami drogie Mamy :)
      Pozdrawiam :)
    • manila30 Re: do emm4-WAZNE 17.02.06, 13:58
      HEJ MAM 2 letnia core ktora do tej pory nie spi w nocy z twojego opisu dziecka
      widze duzo podobieństw-tzn ja tez z moja chodze do wc,kapie sie ze mna bo jak
      mnie nie ma to wyje-ale co jest na plus robi to tylko jak ja jestem tzn kiedy
      zostaj z dziadkiem czy tata to jest oki natomiast jak ja jestem to kazde jej
      niepowodzenie to ryk straszny czasami nawet traci oddech i do mamay
      • emm4 A jednak to nie jest tak do końca... 18.02.06, 01:10
        Ja nie kąpałam się z córką, nie chodziłam za nią krok w krok, ani ona za mną -
        ja "tylko" nie mogłam zniknąć jej z oczu i musiałam uprzedzać, że np. idę do
        łazienki - ale o zamknięciu się czy wyjściu z domu bez niej nie było mowy.
        Musiał być non-stop kontakt przynajmniej głosowy. Nikt, ale to kompletnie nikt
        nie mógł z nią zostać, nikomu nie pozwoliła się wziąć na kolana, ubrać ani
        dotknąć - oczywiście przeciwstawiałam się temu, bo byłam wykończona [a jeszcze
        była II, starsza o 2 lata, chronicznie chora córka] ale kończyło się to trudnym
        do opanowania płaczem, wręcz napadami lęku :( Niestety najpierw trzeba bylo
        wzmocnić system nerwowy [uprzedzam komentarze - dziecko nie dostawało
        uspokajaczy, ale leki stymulujące rozwój komórek nerwowych], a potem
        wychowywać. Absolutnie nie ulegałam, gdy wyczułam, że mnie naciąga na płacz
        [odróżniałam to :)], a nie gniewaj się, to o czym piszesz, wygląda troszkę na
        to, że córa Tobą manipuluje, a Ty ulegasz :) Bo skoro nie ma płaczu przy
        innych, to może trzeba się zastanowić dlaczego... Może dziadkowie nie są tacy
        ulegli i mniej się rozczulają, więc dziecko wie, że żadne płacze nic nie
        dadzą :)) Ja w pewnym momencie też to przechodziłam, ale nie dałam sobie wejść
        na głowę, a było blisko :)
        U nas prawdopodobnie przyczyną lęku dziecka przed utratą kontaktu ze mną, poza
        albo raczej - przy niewydolnym systemem nerwowym i nie radzeniem sobie ze
        stresem był fakt, że gdy córka miała parę miesięcy mąż wyjechał na tzw.
        eksport. Wtedy nie łączyliśmy tego z jej emocjami, bo nie doceniliśmy faktu, że
        tak małe dziecko może już calkiem dobrze "kontaktować". A mechanizm był taki:
        tatusia nie ma, nagle pewnego dnia rano tatuś jest. Po 3-4 dniach myk, tatusia
        rano znowu nie ma [wracał i wyjeżdżał nocą]. Kiedyś zapytałam psychologa czy to
        możliwe, że kilkumiesięczne dziecko może zauważać takie zmiany w otoczeniu...
        Otóż może... Zresztą męża nie było prawie 2 lata, więc roczne czy 2-letnie
        dziecko na pewno już widziało co się dzieje i bało się, że i ja tak nagle
        zniknę... Potem nawet głęboką nocą i kosztem rozdzierajacych scen tata żegnał
        się z córką i obiecywał, że niedługo wróci, ale ona wiedziała swoje :)
        Poza tym wszystkim cierpiała z powodu kolek i do dzisiaj nie ma jasności, czy
        niewydolny system nerwowy i wynikająca z tego wiotkość mięśni [słabe napięcie
        mięśniowe] nie miało z tymi bólami związku. Ale na pewno wpływały na jej
        komfort życia i na jej emocje, bo np. bardzo długo nie była w stanie usiąść -
        zbyt słabe mięśnie brzucha jej to uniemożliwiały, więc był płacz. Szybko się
        męczyła - był płacz. Wieczorem była tak wykończona, że nie mogła spać - był
        płacz... Łojezu... Dobrze, że urodziła się jako młodsze dziecko :) Oczywiście
        żartuję, bo sama jestem jedynaczką i nigdy bym jej nie zostawiła samej, bez
        rodzeństwa.
        Rozpisałam się, ale dzisiaj wspominam to z rozrzewnieniem i jestem dumna z
        siebie, bo to wszystko [przy lekceważeniu stanu dziecka przez pediatrę przez 5
        lat !] wymagało sporej intuicji i udało mi się - dzisiaj żadne badania
        psychologiczne nic nie wykazują i tylko w wywiadzie potwierdzonym
        zaświadczeniami od specjalistów jest ślad, że jest to dziecko "z przeszłością
        neurologiczną" :) A powiem szczerze, że jak usłyszałam jakie mogłyby być
        konsekwencje jej dolegliwości przy niewłaściwych metodach wychowawczych, to
        włos mi się zjeżył :) Może na wf-ie jest ciut słabsza od rówieśników, ale np.
        kontynuuje naukę w 2 szkołach, taszczy do muzycznej ciężki instrument i jest z
        niego dobra :) Muzyka okazała się jej pasją, choć początkowo wymyśliłam ją jako
        terapię... ale to już inna opowieść :)
        Pozdrawiam :)
    • Gość: zmęczona Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.man.czest.pl 17.02.06, 14:27
      dzieci mają fajnie bo odsypiają w dzień. Moje maleństwo śpi już tylko raz w
      dzień, ale za to 2, 3 godziny. Dziś w nocy to co zawsze.
      już koło 1 przywędrował do mojego lóżka, a do rana budził się jeszcze 2, 3
      razy. wstajemy kolo 7
    • Gość: kornelia Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.com / *.strefa.com 17.02.06, 18:13
      Moja córka nie przespała ani jednej nocy do drugiegi roku życia. To był
      koszmar. Potrafiła się budzić po 5-9 razy w nocy. Chodziliśmy z mężem
      nieprzytomni ze zmęczenia. Badania lekarskie nic nie wykazały. Jedyne co nam
      lekarz zaproponował, to środki uspokajające (dla dziecka), na co nie
      zgodziliśmy się. Po 2 latach, jak ręką odjął. Syn rówież nie spał zbyt dobrze.
      Okazało się, że jest alergikiem i tu dopatrywano się jego takich a nie innych
      zachowań (swędzenie skóry, bóle brzuszka). Po zastosowaniu odpowiedniej diety
      uspokoił się. Życzę Ci dużo cierpliwości.
    • Gość: admin Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 06:46
      jaskola.pl/phpbb/index.php
    • Gość: zmęczona Re: kiedy wasze dzieci zaczęły przesypiać całe no IP: *.man.czest.pl 19.02.06, 21:05
      najfajniej;) jak się ma dwoje lub troje co 2, 3 lata i w sumie nie śpi się na
      przykład 9 lat. podobno do wody dzieci się nie budzą, a mój mały bardzo
      chętnie.
Pełna wersja