Gość: H. Bulski
IP: 82.160.21.*
18.02.06, 18:08
Największym dramatem tych dzieci jest fakt, że właśnie straciły dom rodzinny.
Którego nie zastąpi żaden inny. Tak jak biologicznych rodziców, nigdy nie
zastąpi żadna przyszywana ciotka razem ...z paroma wujciami! Polskie
sędzie "proarcyrodzinne" zamiast najpierw do końca wyczerpać wszelkie środki
pomocy rodzicom biologicznym, beztrosko odbierają, czy ograniczają im prawa
rodzicielskie! I nikt nie pyta, czy mają pracę, czy wystarali się o wszystkie
należne im świadczenia? Czy prawidłowo je wykorzystują? Czym próbują
ustanowić najpierw nadzór kuratora sądowego? Wspomagającego niewydolną
materialnie i wychowawczo rodzinę, wszelką możliwą pomocą i radą?! Czy sędzia
prowadząca wykorzystała taką formę pomocy? Poza tym, sama opiekunka pogotowia
opiekuńczego Barbara Wawrzyńczak wydaje się być zbytnio ...konfabulacyjna.
Jej zeznania są mało wiarygodne i ponadto sprzeczne w treści. Jeśli beztroska
sędzia "proarcyrodzinna" w postępowaniu sądowym opierała się w większości na
zeznaniach konfabulantki Barbary Wawrzyńczyk, postępowanie należałoby
wznowić! Przede wszystkim, żeby tak małe dziecko do słuchawki telefonu
wykrzykiwało słowa o pomoc, musiało mieć telefon w domu rodzinnym? I znać
policyjny numer. A miało, Barbaro Wawrzyńczak i "proarcyrodzinna" sędzio? I
znało numer 997? Poza tym dziecko wydaje się zbyt małe, aby dokładnie
pamiętało zdarzenia z ...siekierami w tle?! I czy aby takie zdarzenie miało
kiedykolwiek w domu rodziców biologicznych, miejsce? Czy sędzia prowadząca
postępowanie zadała sobie na tyle trudu, aby zweryfikować zeznania opiekunki
Wawrzyńczyk? Czy zeznania opiekunki Wawrzyńczyk były weryfikowane przez
biegłego psychologa?! Zeznania samej opiekunki Wawrzyńczyk bez trudu
podważyłby każdy adwokat! Bowiem jej konfabulacja i wybujała fantazja aż
prosi się o poskromienie! Oczywiście sama matka biologiczna nie była sobie w
stanie poradzić w sądzie z tak "miażdżącymi"z pozoru, zeznaniami
konfabulantki Wawrzyńczyk! Oczywista sprzeczność w zeznaniach wynika z
wypowiedzi Wawrzyńczyk- "On bardziej przeżył rozstanie z matką, która ma
ograniczone prawa rodzicielskie". By następnie rzucać się na szyję urzędowej
ciotki z pogotowia i pytać -Kochasz mnie???