Gość: storima
IP: *.dsl.club-internet.fr
04.07.06, 14:42
" A ja jednak chciałbym wiedzieć, dlaczego Polacy nie sprzątają po swoich psach.
(...)
- A może to kwestia stosunku do przestrzeni publicznej - podsuwa prof.
Cegielski i dodaje, że Polacy dopiero uczą się nią posługiwać. - W czasie
PRL-u przestrzeń przed blokiem była obca, żeby nie powiedzieć wroga. Teraz w
najlepszym razie bywa obojętna - mówi.
(...)
Z kłopotu wybawia nas profesor Kazimierz Krzysztofek ze Szkoły Wyższej
Psychologii Społecznej, który proponuje inne wyjaśnienie śmierdzącego fenomenu:
- Jesteśmy społeczeństwem postwiejskim i przyrodę w mieście traktujemy jako
przedłużenie wsi. Uważamy, że trawniki są do deptania, a psy mogą latać bez
kagańców i załatwiać się, gdzie im się żywnie podoba. Ot, co - mówi.
Antropolog profesor Roch Sulima wyraża się dobitniej: - Polacy uważają, że, za
przeproszeniem, gó.. na trawniku jest wciąż na swoim miejscu - mówi.
I wyjaśnia: - U nas odchody zwierząt wciąż nie przeszły do kategorii
"nieczystości". Polacy sądzą, że nie tylko się zmineralizują, ale zapewne też
coś użyźnią. I dlatego nie należy ich ruszać, bo to, co naturalne, będzie
przez naturę wchłonięte.
Architekt Maciej Miłobędzki uważa, że Polacy powoli odkrywają, że gó.. na
trawniku jednak nie jest na swoim miejscu.
- Dopiero zaczynamy o tym rozmawiać. Ale to już coś - zastrzega i dodaje: - W
Londynie przy wejściu do parków od lat są piaskownice dla psów, w Skandynawii
wszędzie wiszą plastikowe torebki i łopatki. Oni mieli szansę wyrobić sobie nawyk.
Profesor Krzysztofek sądzi, że piaskownice dla psów nie zlikwidują plagi kup
na naszych trawnikach: - Mieszkańcy polskich miast za pomocą psa
rekompensują
sobie brak więzi międzyludzkich.
I w związku z tym zwierzęta traktują niemal jak ludzi.
Wielokrotnie słyszałem, że psa nie można zmuszać do robienia kupy w określonym
miejscu, bo to go stresuje.
A co dopiero mówić o zbieraniu kup.
Bez szeroko zakrojonej kampanii edukacyjnej, kar i pomocy w postaci wiszących
w parkach zestawów do sprzątania kupy na trawnikach będą.
- Żeby coś się w tej sprawie zmieniło, musi pojawić się wstyd - wyjaśnia
Magdalena Środa.
Rzeczywiście, ta norma na razie nie obowiązuje. Mało tego! Wielokrotnie
widziałem, jak wdeptujący w kupę Polak uśmiecha się od ucha do ucha i
oznajmia, że to na szczęście.
ŹRÓDŁO:
Portret z kupą i resztą
Tomasz Kwaśniewski
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3454567.html?as=1&ias=4