Gość: dr
IP: *.dami-rz.pl
21.02.03, 11:24
Od lat jestem fanem Elvisa. "Od niego się wszystko zaczęło..." - powiedział
niegdyś J.Lennon. I faktycznie, to on rozpoczął nową epokę muzyki, nowe
brzmienie nigdy wcześniej nie znane, no i ten potężny głos.Po nim byli
Beatlesi, jednak wszystko rozpoczął Elvis, choć był tylko sam... Czytałem
liczne książki biograficzne na temat króla, oglądałem filmy. Kocham jego
utwory,kocham Go jako człowieka, jego głos (mocny, czysty w którym słychać
wszystko: od radości po uczucie zagubienia, cierpienia i bólu). Zresztą takie
było jego życie,początkowo biedny chłopak wychowujący sie w biednej rodzinie
w niewielkiej miejscowości Tupelo w stanie Missisipi, gdzie potężny wpływ na
kierunek jego muzyki odegrało miejsce w którym się urodził- południe Stanów,
gdzie mieszają się różne kultury,a przede wszystkim obecność czarnych, a
właściwie ich muzyki granej na ulicach południowych stanów. To wpłynęło na
młodego Elvisa, który chcąc rower, dostaje jednak od rodziców z uwagi na ich
biedę pierwszą gitarę, z którą to Elvis odkrywa swój talent, a właściwie
odkrywają go ludzie. Tak rodzi się wielka gwiazda, król rock'n'rolla.
Jego głos, muzyka i życie prywatne, jak estradowe (niepowtarzalne ruchy)
wpłynęły na to , iż stał się legendą, która wciąż żyje.
Kogo winić ,za to, że dziś go nie ma wśród nas? Zdradziły go liczne prochy po
które sięgał i przyjmował ich niezliczone ilości- jak podają liczni
biografowie zajmujący się jego życiem brał nawet ponad 30 tabletek dziennie,
co miesięcznie dawało około 1000 prochów w różnych postaciach - od
pobudzających po środki nasenne. Co go do tego doprowadziło? Czy nikt go nie
mógł powstrzymać? Być może gdyby matka nie umarła tak wcześnie, może nie
popadłby w ten straszny nałóg? Była przecież dla niego wszystkim...Również
Lisa Maria która odeszła od niego też, była powodem jego załamania. Nie mógł
liczyć na nikogo, choć miał przy sobie swoich kumpli (tzw. chłopców do
towarzystwa, którzy mieli go zabawiać). Był zagubiony i to go zgubiło. Zawsze
powtarzał, że spełniły się jego marzenia po stokroć, jednak nigdy nie zaznał
od nikogo najważniejszego ludzkiego uczucia jakim jest miłość.
Jego zagubienie widać podczas jego ostatnich koncertów - zamglone i zagubione
oczy, jakby momentami nie zdawał sobie sprawy gdzie się znajduje, często
pojawiające się łzy podczas koncertów były naocznymi dowodami, na to, że
Elvis powoli umiera...
Drodzy fani Elvisa!
Napiszcie coś od siebie, jak Elvis wpłynął na wasze życie, co czujecie
słuchając jego głosu, oglądając jego koncerty. Mnie za każdym razem przenika
dreszcz, uczucie podniesienia, niesamowite uczucie.Posłuchajcie An American
Trilogy, Forever My Darling, The sound of your cry, Sylvia, Hurts...
Żal serce ściska, nie ma go wśród nas...ale żyje jego legenda- niezpomniany
głos i jego muzyka....
P.S. Chętnie wymienię się mp3 Elvisa, zainteresowanych proszę o wpisy w ten
link i podanie adresu e-mail, skontaktuje się. Oto niektore mp3 które
posiadam i mogę przesłać:
"Devil in disguise" " Fever" " Forever my darling" "You gave me a mountain"
(live version), "Hey jude" (cover the beatles-wer. studyjna), "How great thou
art" (live version),"Hurt", "Sylvia", "The sound of your cry","Reconsider
baby", "Always on my mind" (live version),"An American Trilogy","Love
me"(live version), "Little darling" (live version), "Lawdy miss clawdy" (live
version)i. in. Pozdrawiam fanów Króla....!