storima
30.08.06, 00:31
"Zdecydowana większość z nich uznała NDE za punkt zwrotny w swoim życiu. Tacy
ludzie natychmiast naprawiali złe relacje z rodziną, znacznie mniejsze
znaczenie przypisywali pieniądzom, stawali się wolontariuszami. Dzieci badane
przez Melvin Morse uznawane były przez otoczenie za "fantastycznych
nastolatków", bez wyjątku mających doskonałe relacje z rodzicami,
niezdradzających cienia młodzieńczego buntu, prezentujących znacznie wyższy od
średniej poziom inteligencji emocjonalnej, życiowej mądrości. Wszyscy żyli
"lepiej i spokojniej", rozbroili bowiem podstawowy lęk człowieka, lęk przed
śmiercią, przekonali się, że - jak pisał Ferdinando Pessoa - "to zakręt na
drodze", że po tamtej stronie są rzeczy, o których nie śniło się filozofom. I
nie są one wcale takie straszne."
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_060826/plus_minus_a_1.html
Artykul dostepny jest w sieci do piatku.