NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow

30.08.06, 00:31
"Zdecydowana większość z nich uznała NDE za punkt zwrotny w swoim życiu. Tacy
ludzie natychmiast naprawiali złe relacje z rodziną, znacznie mniejsze
znaczenie przypisywali pieniądzom, stawali się wolontariuszami. Dzieci badane
przez Melvin Morse uznawane były przez otoczenie za "fantastycznych
nastolatków", bez wyjątku mających doskonałe relacje z rodzicami,
niezdradzających cienia młodzieńczego buntu, prezentujących znacznie wyższy od
średniej poziom inteligencji emocjonalnej, życiowej mądrości. Wszyscy żyli
"lepiej i spokojniej", rozbroili bowiem podstawowy lęk człowieka, lęk przed
śmiercią, przekonali się, że - jak pisał Ferdinando Pessoa - "to zakręt na
drodze", że po tamtej stronie są rzeczy, o których nie śniło się filozofom. I
nie są one wcale takie straszne."
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_060826/plus_minus_a_1.html
Artykul dostepny jest w sieci do piatku.
    • storima " Człowiek nie umiera sam " 30.08.06, 00:48
      "Przywołuje też historię 3,5-letniego Andrew, który po operacji na otwartym
      sercu domagał się od mamy, by zabrała go do "tego pięknego miejsca, gdzie są te
      wszystkie kwiaty i zwierzęta". Zszokowana mama próbowała dociec, o jaki park
      chodzi małemu, który w krótkich dziecięcych słowach wyjaśnił jej, że to miejsce,
      w którym był z "piękną panią" podczas operacji. "Bo śmierć, mamusiu, to nie jest
      koniec" - zauważył, po czym ze szczegółami opisał uczucie fruwania w
      towarzystwie owej pani pod sufitem, uznał, że to "było OK",
      (...)
      natomiast podczas pierwszego oglądania rodzinnego albumu aż podskoczył,
      rozpoznając w "pięknej pani" swoją zmarłą na długo przed jego urodzeniem babcię."

      ŚMIERĆ I MEDYCYNA, Człowiek nie umiera sam
      SZYMON HOŁOWNIA
      • taoo Re: " Człowiek nie umiera sam " 30.08.06, 10:24
        Piękne... Rozczuliłam się, Storima.
        To prawda, że człowiek nie boi się, póki ma Nadzieję...
        :)
        • Gość: kressska Re: " Człowiek nie umiera sam " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 11:44
          dzieki storimo
      • kinita Re: " Człowiek nie umiera sam " 30.08.06, 11:49
        Bardzo ciekawy artykuł dla wszystkich niedowiarków:) Polecam:) Pozdrowienia dla
        wszystkich Aniołów:)
      • Gość: 777 Re: " Człowiek nie umiera sam " IP: *.man.czest.pl 02.09.06, 02:23
        Najpierw życie - bo jest tu nam dane tylko jedno - a potem sąd ! Nie miejcie
        złudzeń !
      • storima Re: " Człowiek nie umiera sam " 09.09.06, 01:08
        Ponownie William Blake; ten powyzej:
        William Blake, „Drabina Jakubowa”, ok 1800 r.
        (c) BRITISH MUSEUM, LONDON, UK/ THE BRIDGEMAN ART LIBRARY
    • Gość: Janosik Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 19:47
      Ale jaki to ma związek z tym forum jesli można zapytać???
      • Gość: swiety Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow IP: 80.51.236.* 31.08.06, 09:07
        A taki to ma związek,że mozna podyskutować
      • storima Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow 31.08.06, 18:49
        Gość portalu: Janosik napisał(a):

        > Ale jaki to ma związek z tym forum jesli można zapytać???


        Odpowiedz otrzymales powyzej.
        Jaki zwiazek maja watki typu general, ka
      • storima Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow 31.08.06, 18:53
        Gość portalu: Janosik napisał(a):

        > Ale jaki to ma związek z tym forum jesli można zapytać???


        Odpowiedz otrzymales powyzej.
        Jaki zwiazek maja watki typu general, kara smierci, PRL?
        Odpowiem Ci: zaden.
        Zwiazek jest prosty:
        jestem na tym forum
        pisze na tym forum
        rozmawiam z czestochowianami
        forum regionalne, zauwaz.
        jestem tu, mimo ze przebywam tam.
        • Gość: Janosik Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 20:21
          A po co mi dwa razy odpowiadasz??? jakies problemy??
          A pytanie zadałem bo jak jak był wątek o mordowaniu cywili w Libanie przez armie
          izraelską to "gazeta" zaraz go usunęła tłumacząc ze to nie to forum... a z tym
          watkiem to cisza... jakoś "gazecie" nie przeszkadza mimo ze nie ma zwiazku z tym
          forum... mi w zasadzie tez nie przeszkadza... przeszkadza tylko "wybiórczość"
          "gazety" :-)
          • storima Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow 31.08.06, 20:46
            Odpowiadam Ci dwukrotnie aby sie upewnic ze zrozumiesz o czym pisze i glupot
            wpisywal nie bedziesz. Otworz sobie watek "dlaczego...
            skomponuj sobie reszte.
            • Gość: Janosik Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 22:26
              Zrozumiec zrozumiem... spokojna Twoja rozczochrana...
              a jesli chodzi o wypisywanie głupot to mnie z kimś pomyliłeś ;-)
              pozdrawiam
              • kubiss Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow 31.08.06, 23:35
                Podobny Stan przechodziła chyba nasza koleżanka z TWA o pseudonimie
                " Mgiełka Psotna "
                Opisywała go nawet dosyć dokładnie .
                Wszystkim zainteresowanym tym tematem polecam ciekawy link który przyprawił mnie
                o gęsią skórkę i świeczki w oczach ..... :-)

                ctn.com.pl/transcomm/
                • Gość: y666 Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow IP: 217.96.15.* 01.09.06, 10:21
                  Super strona! Znasz może jeszcze inne strony o transkomunikacji?
                  • Gość: she Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 11:51
                    a ktos sie interesuje OBE? zjawiskiem też kontrowersyjnym ale przez wybitnych
                    naukowcow: Einstain Heisenberg Hawking uznanym za prawdę.. co noc przeciez w
                    czasie znu przenosimy sie do swiata astralnego, nasyzch mysli, emocji.. nie
                    kontrolujemy jednak tego, czasem miewamy swiadomy sen a z niego juz krok do
                    OBE :) pytam. bo chetnie pogadam z kimś kto sie tym interesuje.. pozdrawiam :)
                    • Gość: Janosik Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 10:12
                      Mozesz cos wiecej napisac o tym OBE??
                  • Gość: y666 Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow IP: 217.96.15.* 01.09.06, 12:06
                    Tylko się nie przestraszcie!:) Niemniej jednak temat ogólnie bardzo ciekawy.
                    personal1.iddeo.es/acardoso/voices.htm
                    • Gość: kubiss Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 23:30
                      www.npn.ehost.pl/07a.php?subaction=showfull&id=1153294622&archive=&start_from=&ucat=12&
                      • storima Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow 02.09.06, 14:40
                        W artukule wspomnienia jest "przestrzen Swedenborga".
                        Kim byl Emanuel Swedenborg (1688-1772)?
                        Przede wszystkim pragmantykiem, naukowcem i spolecznikiem. Pracownikiem
                        Ministerstwa Gornictwa w Szwecji. Wypracowal kilka patentow, ktore mialy
                        polepszyc bezpieczenstwo pracy gornikow jak i tym samym zwiekszenie wydajnosci
                        produkcyjnej kopaln. Jako wizjoner (czest posadzany o szalenstwo) tym samym
                        naukowiec zainspirowal: Blake'a, Goethego, Słowackiego, Mickiewicza,
                        Dostojewskiego, Poe, Baudelaire'a, Balzac'a, Emersona
                        i Czeslawa Milosza...
                  • storima Re: NDE-stan śmierci-relacje swiadkow 05.10.06, 13:26

                    Poniewaz artykul nie jest dostepny w sieci--a temat ciekawy i sensownie
                    przeprowadzony wklejam go dla osob zainteresowanych. To tez tak dla ochlody, bo
                    zycie nie jest walka w wirtualnym swiecie.

                    ____________________________________

                    ŚMIERĆ I MEDYCYNA
                    Człowiek nie umiera sam

                    Badania nad relacjami ludzi, którzy przeżyli swoją śmierć, obciążone aurą
                    sensacji i niezwykłości, nie muszą być podlane sosem szarlatanerii. Przeciwnie,
                    mogą stanowić ważny krok w rozwiązaniu zagadek ludzkiej świadomości, z którymi
                    od lat borykają się najwięksi psychologowie i neurobiolodzy świata



                    William Blake, „Drabina Jakubowa”, ok 1800 r.
                    (c) BRITISH MUSEUM, LONDON, UK/ THE BRIDGEMAN ART LIBRARY


                    Hieronim Bosch, „Wzniesienie błogosławionych do raju”, fragment tryptyku, koniec
                    XV w.
                    (c) PALAZZO DUCALE, VENICE, ITALY/ THE BRIDGEMAN ART LIBRARY
                    W "Królestwie", kultowym filmie Larsa von Triera, jedną z głównych ról odgrywa
                    pani Druse. Sympatyczna emerytka, symulując schorzenia, co kilka tygodni trafia
                    do szpitala, aby tropić przebywające w nim duchy. Pani Druse organizuje
                    spirytystyczne tajne komplety w salach i izolatkach, a z czasem głównym obiektem
                    jej troski staje się umierająca koleżanka. Panie zawierają umowę - świeżo
                    upieczona denatka ma po śmierci zatrzymać się w tzw. przestrzeni Swedenborga,
                    gdzie przez mniej więcej dwie godziny przebywają podobno wszystkie uleciałe z
                    Ziemi dusze, i odpowiadać na pytania, posługując się specjalnym kodem (jeden
                    sygnał znaczy "nie", dwa "tak" itp.). Gdy nadchodzi jej godzina, wywiązuje się z
                    obietnicy, mrugając zawieszoną pod sufitem jarzeniówką. Edukacyjną działalność
                    emerytki przerywają lekarze, którzy nie chcąc dopuścić do rozpowszechniania
                    zabobonów w świątyni nauki, po raz dwudziesty któryś wypisują ją ze szpitala.
                    Po jednej stronie frontu kobiecina z mocno uduchowionym wyrazem twarzy, po
                    drugiej - batalion profesjonalnych medyków, dla których człowiek to hemoglobina
                    plus drgająca linia na ekranie kardiomonitora. Kiedy linia staje się płaska,
                    lekarze ogłaszają koniec. A przecież dla pani Druse to dopiero początek. Gdy
                    strzykawki i respiratory idą w kąt, zastępują je wahadełka i talerzyki, konsylia
                    zaś zmieniają się w debaty nad tym, czy ciało astralne ma węch.
                    Technicyści i spirytyści
                    Von Trier świetnie oddał rozdarcie, jakie dzieli współczesny świat, gdy mowa o
                    śmierci. Wybitny kardiochirurg Christian Barnard oskarżał współczesną medycynę,
                    że wzięła ją sobie za głównego wroga i próbuje "leczyć" śmierć ze wszystkich
                    sił. Z wyższością, a bywa że i z wrogością, patrzy też na wszystkich, którzy
                    widząc beznadziejność tych starań, nadzieję znajdują gdzie indziej. A ich grono
                    w postoświeceniowej rzeczywistości rośnie z dekady na dekadę. Kiedyś szukali
                    oparcia przede wszystkim w Kościele, dziś sami tworzą synkretyczne religie,
                    "zmiksowane" wersje wiar i filozofii. Niczym pani Druse zaczytują się w
                    poradnikach guru głoszących potrzebę jedności z kosmosem.
                    Istnieje jednak obszar, na którym technicyści i spirytyści mogą się spotkać.
                    Częścią wspólną zainteresowań obu grup jest moment ludzkiej śmierci. Lekarze
                    mogą powtarzać, że sprawa jest prosta, a śmierć następuje w momencie, kiedy
                    umiera pień mózgu (choć jeszcze pół wieku temu zarzekali się, że zgon stwierdza
                    się wtedy, gdy zatrzyma się serce), a spirytyści opowiadać bajki o wrotach do
                    przestrzeni Swedenborga. Obie strony muszą jednak powstrzymać polemiczny zapał w
                    obliczu zjawisk towarzyszących zejściu, o których wiemy tylko tyle, że
                    występują. I które jeszcze przez długie lata będą dawać zajęcie neurobiologom i
                    inspirować specjalistów od ludzkich dusz.
                    Mowa choćby o zjawisku określanym w anglojęzycznej literaturze skrótem NDE (od
                    near death expirience - stan bliski śmierci). O ludziach, którzy znaleźli się w
                    stanie określanym potocznie jako śmierć kliniczna, a po skutecznej reanimacji
                    zgłaszali zaskakująco podobne wrażenia. Opowiadali m.in. o tym, jak ich
                    świadomość oddzielała się od ciała, jak podróżowali przez tunel (most, drzwi) i
                    jak przez chwilę mieli kontakt z bliskimi sobie zmarłymi.
                    Dusze w tunelu
                    Pojęcie NDE wprowadził do masowego obiegu amerykański lekarz i filozof Raymond
                    Moody, który w wydanej w 1975 roku książce "Życie po życiu" opisał ponad sto
                    podobnych przypadków. Moody wykonał pionierską robotę, ale jego książka okazała
                    się zbyt wielkim hitem (kilkanaście milionów sprzedanych egzemplarzy, adaptacja
                    filmowa), by przez naukowy establishment została wzięta poważnie. Rynek
                    księgarski zalały wkrótce prawdziwe i nieprawdziwe wyznania niedoszłych
                    zmarłych, sprawą zachwycili się wyznawcy New Age i fani podejrzanych delikwentów
                    w rodzaju Sai Baby, ba, zjawisko trafiło nawet do kultury masowej (patrz filmowy
                    Osioł, który apeluje do Shreka, aby gdy ujrzy tunel, "nie szedł w stronę światła").
                    Szum wokół zagadnienia przyciągnął jednak w końcu w stronę NDE nie tylko
                    szarlatanów, ale i całkiem poważnych naukowców. Przypominają oni, że Moody nie
                    był wcale pierwszy. Najstarszym znanym przypadkiem podobnym do NDE jest przygoda
                    opisanego przez Platona w "Państwie" (IV w. p.n.e.) greckiego żołnierza o
                    imieniu Er, który poległ w bitwie, ale ocknął się 12 dni później na własnym
                    pogrzebie, by opowiadać o podróży, jaką odbył z zabitymi kolegami, którzy w
                    przeciwieństwie do niego napili się wody z rzeki usuwającej z umysłu wszelkie
                    ziemskie wspomnienia. Dwadzieścia trzy stulecia później w podobnym duchu
                    wypowiadał się Albert Heim, dziewiętnastowieczny geolog i podróżnik, który
                    przeżył w górach poważny wypadek ("po śmierci nie czułem niepokoju, desperacji
                    czy bólu, raczej spokój, powagę, zgodę na to, co się dzieje, oraz dziwne
                    przyspieszenie myśli"), po czym zebrał świadectwa kilkudziesięciu innych
                    wspinaczy z podobnymi doświadczeniami.
                    Brytyjski lekarz Sam Parnia w wydanej niedawno książce "What Happens When We
                    Die" ("Co się dzieje, gdy umieramy") do listy historycznych NDE dołącza
                    dziesiątki legend europejskich, indiańskich, arabskich oraz... Hieronima Boscha
                    (na jednym z jego obrazów wyraźnie widać tunel i dusze, które w nim się
                    przemieszczają). Ale dopiero XX wiek wraz z niesłychanym rozwojem technik
                    reanimacyjnych sprawił, że o doświadczeniach z pogranicza światów zaczęła mówić
                    coraz większa liczba osób przywracanych do życia w salach "R" czy na oddziałach
                    intensywnej terapii.
                    Aby ocenić i kategoryzować ich opowieści, trzeba było mieć jednak w ręku
                    jakiekolwiek naukowe narzędzia. Najbardziej znanym jest skala do porównywania
                    przypadków NDE skonstruowana w 1983 przez Bruce'a Greysona, profesora
                    psychiatrii na Uniwersytecie stanu Wirginia. Badania Greysona pozwoliły mu też
                    oszacować, że NDE zdarzają się średnio u 10 proc. ludzi, którzy stają na granicy
                    śmierci. Inni badacze podawali różne wartości (od 12 do 40 proc.) i spierali
                    się, co dzieje się z tymi, którzy po reanimacji NDE nie zgłaszali. W dyskusji
                    pojawiały się sugestie, że choć NDE nie jest snem - nie towarzyszy mu typowa dla
                    snu aktywność mózgu ani ruchy gałek ocznych z fazy REM - z odtwarzaniem jego
                    przebiegu może być tak, jak z przypominaniem sobie snów. Śnimy co noc wszyscy,
                    ale tylko ułamek z nas cokolwiek z tych snów pamięta. Badania Osisa i
                    Haraldssona, którzy w 1995 ogłosili wyniki porównawczych studiów nad NDE w
                    Indiach i USA, pokazały z kolei, że rdzeń NDE pozostaje zawsze taki sam,
                    niezależnie od tego, w jakiej kulturze wychował się człowiek (tego samego
                    doświadczają zarówno wierzący, jak i ateiści) i czy zjawy, które oglądał,
                    identyfikuje później jako anioły, bodhisattwy czy po prostu "świetliste postaci".
                    Łatwe jak zdjęcie płaszcza
                    Greyson w skład twardego rdzenia NDE wliczał aż 16 cech. Pisał, że zdecydowana
                    większość badanych w krytycznym momencie widzi coś w rodzaju projekcji slajdów
                    ze swojego życia. Wśród klasycznych objawów znalazło się też uczucie
                    wydostawania się ze swego ciała i poruszanie się z prędkością myśli, przenikanie
                    przez drzwi czy ściany (rzec
    • storima Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow 02.09.06, 15:03
      Akwarela Williama Blake'a "Drzwi Przejscia":
      www.latribunedelart.com/Nouvelles_breves_2005/05_05/Blake_1.htm
      • Gość: she Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:09
        polecam stronke www.pozacialem.be :) o tym co pisalam wczesniej.. pozdrawiam
        • Gość: nol Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:13
          Jeśli chcecie panstwo podzielić sie swymi przezyciami z ogolnopolską
          organizacją zajmujaca sie zjawiskami parapsychicznymi, prosimy o kontakt:
          npn@onet.eu
          • storima Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow 02.09.06, 22:23

            > Jeśli chcecie panstwo podzielić sie swymi przezyciami z ogolnopolską
            > organizacją zajmujaca sie zjawiskami parapsychicznymi, prosimy o kontakt:
            > npn@onet.eu

            Jaka wiedze posiadacie na temat E.Swednborga, Milosza?
            • storima Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow 03.09.06, 22:19
              Mikalojus Konstantinas Čiurlionis (1875-1911). Litewski malarz i kompozytor.
              Duzo czasu spedzil w Polsce. Oto jeden z jego wizjonierskich obrazow w temacie
              watku:


              www.bestpriceart.com/vault/cgfa_ciurlionis1.jpg
              • storima Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow 06.09.06, 00:45
                "I nie ma na to rady, bo jesteśmy gatunkiem śmiertelnym. Zawsze mnie zresztą
                dziwiło, że wprawdzie sami jesteśmy śmiertelni, ale pozostawiamy po sobie pisma.
                Bardzo podobał mi się napis na budynku lwowskiej Politechniki: Hic mortui
                vivunt. Kiedy biorę coś poważniejszego do czytania, chcę wiedzieć, czy autor
                żyje, czy nie. Jeśli nie żyje, inaczej jakoś przyjmuję jego enuncjacje."

                tygodnik.onet.pl/1596,1242052,felieton.html
        • Gość: pytanie do She Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 22:33
          czy masz moze na imie Karolina?
    • storima Re: NDE-stan bliski śmierci-relacje swiadkow 07.09.06, 02:08
      www.rzeczpospolita.pl/teksty/plus_minus_060826/plus_minus_a_1-1.F.jpg
      Kopia obrazku z artykulu.
      Artykul nie jest juz dostepny w sieci.
      • storima Terry Wallis--obudzil sie z 19 letniego snu 15.09.06, 15:58
        Po wypadku samochodowym zapadl w spiaczke.
        Mial wowczas 19 lat. Dzis, 45 latek zyje czasem swej mlodosci.
        Jest przekonany, ze prezydent USA to Ronald Reagan. Mowi, ze za chwile wstanie i
        sie ubierze, bo tak milo mu bylo wylegiwac sie w lozku.
        Po czym zasypia niewiedzac, ze jest sparalizowany.
        • storima Re: Terry Wallis--obudzil sie z 19 letniego snu 16.09.06, 23:58
          " Przebudzenie po latach


          Terry Wallis

          Mężczyzna, który od 19 lat znajdował się w stanie śpiączki, odzyskał świadomość.

          Amerykanin, Terry Wallis, był nieprzytomny od czasu wypadku, jakiemu uległ w
          1984 roku. Jego rodzina – rodzice, żona i córka – cały czas go pielęgnowali w
          centrum rehabilitacyjnym, a na ważniejsze święta pacjent był zabierany do domu.

          W międzyczasie jego córka, która urodziła się na krótko przed wypadkiem jest już
          dorosła. Pierwszymi słowami jakie wypowiedział pacjent były: "mama", "pepsi" i
          "mleko".

          Po 19 latach życia poza świadomością, w czerwcu Terry zaczął się wybudzać. Jego
          pierwsze słowa były dla matki tak wielkim szokiem, że kobieta sama straciła
          przytomność.

          Początkowo pacjent mówił nieskładnie, teraz już swobodnie porozumiewa się z
          otoczeniem. Lekarze sądzą, że dzięki częstemu przebywaniu z bliskimi Terry
          podświadomie rejestrował słowa, ludzi i wydarzenia. Tuż po obudzeniu bezbłędnie
          rozpoznał swoją matkę.

          Terry Wallis zapowiedział, że nie spocznie dopóki z powrotem nie stanie na nogi.
          Po wypadku oraz na skutek lat spędzonych w bezruchu na razie nie jest w stanie
          samodzielnie się poruszać. Jak powiedział, chce chodzić by być ojcem dla swojej
          19-letniej córki."
          www.bbc.co.uk/polish/030709191223_print.htm

          • storima Miedzynarodowa strona NDE 01.10.06, 23:25
            "KRÓL HUSSEIN Z JORDANU: "Akt wiary," Królowa Noor, Miramax Books, Hyperion,
            Nowy Jork, NY, strony 235-236. Recenzja tej wspaniałej książki - kliknij

            Miał równiez przypadek arytmii. Żył z nią od lat 70-tych. Musiał brać środki
            przeciwkrzepliwe. Podczas gdy arytmia nie zagrażała jego życiu, leki które brał tak.

            W styczniu 1984 roku leki prawie go zabiły. Byłam w Aqaba z oficjalnymi goścmi
            oczekującymi spotkania z Husseinem, który miał przybyć z Ammanu. W pewnej chwili
            otrzymałam nagły telefon, że mój mąż jest w stanie krytycznym. Natychmiast
            poleciałam z powrotem do Ammanu, a tam dowiedziałam się, że Hussein prawie
            wykrwawił się na śmierć. Szedł ze swoim bratem, księciem Hassanem, z Diwan do Al
            Nadwa. W trakcie wycieczki dostał krwotoku z nosa. Na skutek przyjmowanych przez
            siebie środków, mały krwotok szybko przerodził się w poważny. Lekarz przybył na
            miejsce szybko, lecz wtedy już Hussein był biały jak kreda. Gdy stracił
            przytomność i lekarz nie wyczuwał pulsu, mój mąż...umarł. Kiedy przybyłam na
            miejsce ja jego stan był już z powrotem stabilny. Otrzymał kilka transfuzji.
            "Nie czułem bólu, strachu. Niczym się nie martwiłem", opowiadał później. "Bylem
            wolną duszą unoszącą się nad własnym ciałem. To było raczej przyjemne,
            naprawdę". Opisał mi coś, co określa się terminem "przeżycie na granicy
            śmierci". Widział "jasne światło", był zrelaksowany. Wiedział, że "odchodzi".
            Mówił jednak sobie "muszę wracać". I z pomocą lekarzy wrócił."

            Z miedzynarodowej strony w jezyku polskim poswieconej NDE:

            www.nderf.org/Polish/index.htm
Inne wątki na temat:
Pełna wersja