tajemnice flirtu...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 21:17
Co może ożywić flirt i jak go prowadzić żeby dla dwóch stron był atrakcyjny?
Co was zaskakiwało i kręciło we flirtowaniu? jakie są wasze opinie? co sądzą
o tym męzczyźni a co kobiety?
    • taoo Re: tajemnice flirtu... 02.09.06, 21:33
      Flirt jest podstawowym elementem udanego związku i prowadzi często do udanego
      związku. To intrygująca rozmowa, frapująca i zaskakująca, dwuznaczna. To także
      zachowywanie dla siebie pewnej tajemnicy do odkrywania wraz z rozwojem
      znajomości. Umiejętny flirt potrafi sprawić, że ciało osiąga temperaturę
      wrzenia pod wpływem samych słów.
      Mój związek, podsumowany potem małżeństwem, zaczął się od... "Flirtu
      towarzyskiego". Na jednej z kameralnych imprez gospodyni rozdała nam te
      karteczki z pytaniami/odpowiedziami (można to jeszcze gdzieś kupić?) i po
      chwili wymienialiśmy się "numerkami" do przeczytania. Dorośli, dojrzali ludzie,
      a bawiliśmy się w najlepsze. Było sporo śmiechu, ale atmosfera stawała się z
      minuty na minutę bardziej erotyczna. Gra półsłówek, niby zabawa, a tu jednak
      dobrze ukierunkowane teksty. Można było przekazać to, czego się jeszcze nie
      mogło powiedzieć wprost.
      Parafrazując "rekina ekonomii": Flirt - TAK! TAK! TAK!
      • Gość: 123456 Re: tajemnice flirtu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 21:38
        no właśnie o to mi chodzi. Ta gra była świetna... Rzeczywiście nie mozna jej
        kupić. A co twoim zdaniem mogłoby cie zniechęcić do flirtowania i czy to prawda
        że jak już można sięgnąć po to o co w podtekście we flircie chodzi (tzn.
        erotykę) to juz przestaje być fajnie, czyli tajemniczo? Twój przypadek chyba by
        temu przeczył...
        • taoo Re: tajemnice flirtu... 02.09.06, 21:57
          Flirt, jak już Ci napisałam, z założenia powinien się opierać na tajemnicy,
          stopniowo odkrywanej wraz z rozwojem znajomości. Jeśli chcemy, by relacja się
          rozwijała, nie możemy od razu powiedzieć: Patrz, co masz. Oto cała/cały ja.
          Wtedy brakuje tego podekscytowania, pobudzenia zmysłów, wypieków na twarzy
          wywołanych zaintrygowaniem, co też przyniesie kolejna randka.
          Erotyka może się w to ładnie wpasować. Napisałam "erotyka", nie "seks". Zauważ
          różnicę. Można na temat seksu prowadzić bardzo ciekawe, wieloznaczne dyskusje,
          które sprawiają, że coraz mocniej rośnie temperatura związku. Kiedy już
          przegadamy wiele, wiele godzin, wtedy możemy dość do wniosku, czy/że ta osoba
          nam pasuje (oczywiście, zakładana tu jest szczerość i wzajemność).
          Nawet gdy związek osiągnie fazę "consumato" (po polsku: "seks" ;P), nie oznacza
          to, że równocześnie przestaje istnieć między nami flirt. Osiąga on co prawda
          inny wymiar, kolejny etap, ale przecież wciąż jest wiele do odkrycia (jeśli
          chce się to robić oczywiście), bo przecież nikt z nas nie jest jednowymiarowy.
          (Nie dotyczy to tylko pustułek obydwu płci, ale z nimi - co jest pocieszające -
          raczej nie da się intrygująco flirtować, więc odpadają w przedbiegach).
          :D
        • taoo Re: tajemnice flirtu... 02.09.06, 22:01
          A co by mnie mogło zniechęcić do flirtowania? Facet o ciele Adonisa, który
          nie "łapie" wielowątkowości rozmowy, z którym nie chce się rozmawiać, bo nie ma
          o czym. Facet, który jako jedyny temat do dyskusji uznaje SPORT. Wyłącznie
          sport. Bo nawet o alkoholach można fajnie porozmawiać, chociażby o wyższości
          Johnny'ego Walkera nad Remy Martinem.
    • Gość: 123456 Re: tajemnice flirtu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 21:35
      nie wierzę że nie flirtujecie?! zdradźcie kilka sekretów...
Pełna wersja