Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos...

17.09.06, 04:30
Wiekszosci kobiet, ktore znam, brakuje pewnej szalenie istotnej cechy.
Osobiście znam jedną, góra dwie kobiety, które ja posiadają.
Jest wiele pięknych, inteligentnych, ujmujących kobiet... jednak wciąż brakuje
mi w nich tego elementu.
Brakuje im klasy. Swoistej kobiecości połączonej z subtelną dozą inteligencji
emocjonalnej, dyplomacji... ciężko opisać to słowami.
Wyraża się to w ubiorze, gestach, zachowaniu, mowie... we wszystkim.
Prawdziwych kobiet jest tak niewiele... moze to czasy sa takie, a może to ja
nie chcę widzieć innej poza tą jedną, dwoma które znam ?
Przyznaję, że to dosc subiektywna ocena z mojej strony, ale... czy tak nie jest ?
Chętnie wymienię głos w dyskusji na ten temat.
    • Gość: afrodyta Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 09:21
      Nie sądzisz,że mężczyźni wymagają zbyt wiele od kobiet.
      Mamy być inteligentne, delikatne, dyplomatyczne,żeby się obchodzić z facetami
      jak z dziećmi. W pracy musimy być efektywne, konsekwentne, zdecydowane bo jak
      nie to znajdzie się trzech facetów na nasze miejsce. W domu musimy dbać o dobry
      i przyjazny klimacik, pyszne jedzonko i atrakcje w sypialni, no boprzecież nie
      możemy być także nudne.
      a jeszcze najlepiej,żebyśmy byly zawsze piękne i zadbane....
      Znam mnóstwo takich kobiet, tylko niesty, bardzo żadko bywają doceniane przez
      mężczyzn.
      • anna.scott Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 10:14
        Cały czas słyszę, że nie ma prawdziwych kobiet, że obecnym kobietom brakuje
        tego czegoś.
        A co z mężczyznami?
        Panowie mają wygórowane oczekiwania co do swoich ukochanych, ale mało wymagają
        od siebie. Facetom się wydaje, że jeśli są MĘŻCZYZNAMI, to jest to wszystko,
        czego potrzebuje prawdziwa kobieta.
        Otóż nie, panowie. Kobiety obecnie pracują na równi z mężczyznami, tylko z
        reguły za tę samą pracę nie są podobnie wynagradzane. Łożą na dom w takim samym
        stopniu jak mężczyźni. Nauczyły się być silne, konsekwentne, efektywne, radzić
        sobie samodzielnie. Potrafią preprowadzić remont, zamontować półki, naprawić
        kran. Facet nie jest już potrzebny jako "silny, niekoniecznie inteligentny".
        Współczesna kobieta szuka równie inteligentnego, delikatnego i dyplomatycznego
        mężczyzny, który również dba o siebie, ale bez przesady, dba o nią i pomaga
        wychowywać dzieci.
        Faceci chcą oddanej gejszy i kochanki, kucharki i dyplomatki w domu, a do tego
        żeby jeszcze była świetną pielęgniarką, która rzuca wszystko, żeby zadbać o
        ukochanego, natomiast w pracy powinna być drapieżną tygrysicą. Ponadto powinna
        jeszcze 24/7 wyglądać pięknie, erotycznie, kobieco i kompetentnie. Czasami
        trudno się tak codziennie przestawiać i często pewnych rzeczy nie da się
        pogodzić. Chociaż nie przeczę, tak, starać się trzeba, ale nie za cenę własnej
        osobowości.
        O klimat życia i związku muszą zadbać obie strony. Nie może być tak, że to
        tylko facet będzie wymagał, a kobieta będzie na każde zawołanie. Muszą coś z
        siebie dawać obie strony.
        Poza tym ludzi tworzą nie tylko zalety, ale także i wady, a może głównie wady.
        Udany związek polega na tym, że się akceptuje swojego partnera bez zastrzeżeń i
        nie chce się, żeby się zmienił. Czasami bowiem może być tak, że jeśli ta
        ukochana osoba pod naszym wpływem zmieni się w taką, jakiej oczekiwaliśmy, to
        przestanie się nam podobać, bo to już nie będzie TA SAMA osoba.
        Jest wiele superkobiet, panowie. Trzeba tylko zmienić ogniskową. Ale skoro
        patrzycie tylko na nogi, pupę, biust i twarz, nie patrząc, co jest w środku, to
        sami jesteście sobie winni, że trafiacie niczym kulą w płot.
        Tak więc tezę, że większości kobiet brakuje tego czegoś, uważam za pewnego
        rodzaju prowokację ze strony faceta, który chciałby dużo, nie dając w zamian od
        siebie równie wiele.
        • izabelabalcerak Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 10:43
          Myślę, że anna.scott ma sporo racji, w dzisiejszych czasach sporo wymaga sie od kobiet, a panowie uważają, że są jacy są i to wystarcza.
          Bardzo spodobało mi się stwierdzenie Magdaleny Samozwaniec
          ,,W małżeństwie należy dobierać sie wadami" (małżeństwo należy tu pojmować szerzej jako synonim związku dwojga ludzi)
          Nikt nie jest ideałem, nie mozna się oszukiwać i wierzyć w to, że każdy z nas będzie potrafił sprostać każdej sytuacji, każdemu wymaganiu. 100% w naturze się raczej nie zdarza (no może poza twierdzeniem Pitagorasa i paroma innymi).
          Obserwując ludzi ich relacje zauważyłam, że panuje ogólna tendencja do postrzegania kobiet jako istot, które najpierw powinny spełnić (rózwnież wizuanie) ,,ideał" kobiecy, a dopiero później dostrzega sie ich walory wynikające z ich człowieczeństwa.
          Troszkę to przykre.
          Teraz słów kilka do osoby, która rozpoczęła wątek.
          Nie wierzę,że jesteś ideałem, wiec nie wymagaj od kogoś by też nim był , bo doprowadzi to do frustracji was obojga. Może zamiast się boczyć,że ktoś czemuś nie sprotał, warto czasem samemu zakasać rękawy i przejąc część obowiązków od drugiej osoby. Jak będzie miła chwilkę wytchnienia, to na pewno będzie bardziej opanowana wypoczęta i bardzo ci wdzięczna.
          Na tym polega partnerswto (prznajmniej dla mnie) a powyższa zasada obowiązuje i w druga stronę.
          Życie to ciągła nauka, z której człowiek nie zdaje sobie sprawy, to, że ktoś nie posiada pewnych cech, ale pracuje nad sobą nie oznacza,że jest gorszy od kogoś, kto te umiejętności juz posiadł.

          poddaję moje przemyślenia pod waszą rozwagę
          pozdrawiam
          • Gość: Alonzo Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.06, 12:10
            No dziewczyny, nieźle nieźle:)
            Rzeczowe odpowiedzi.
            Pozdro!
            Alonzo
    • wed05 Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 12:53
      Drogie Panie !

      Zapewne nie wyrazilem sie dosc precyzycjnie stad nie zostalem w pelni
      zrozumiany, za co przepraszam.
      Nie chodzi mi o "super-kobietę", która będzie najlepsza we wszystkim poczawszy
      od kuchni, przez łóżko, na pracy skończywszy.
      Nie, nie... nie o to mi chodzi.
      Mnie chodzi o jedna cechę, której nie dostrzegam, lub nie potrafie dostrzec u
      wielu, wielu kobiet.
      Jak wczesniej napisalem, cecha ta jest trudna do zdefiniowania, objecia w
      okreslone ramy.
      Co myslimy kiedy mowimy kobieta z klasa ?
      Stosownie ubrana, elokwentna, umiejaca dostosowac sie w okreslonej sytuacji... i
      napewno wiecej.
      Nie wymagam od kobiety bycia ideałem na każdej płaszczyźnie, podczas gdy sam
      jestem świadom swoich wad i niedoskonałości.
      Może mnie chodzi jednak o jakąś namiastkę kobiecości w dzisiejszych kobietach.
      Swiat wymaga by zajmowaly sie coraz to bardziej meskimi zajeciami, by
      dorownywaly facetom na każdym kroku. Ja absolutnie nie mam żadnych zastrzeżeń
      pod tym kątem, jestem jak najbardziej za pełnym równouprawnieniem itd. Ale
      pozostańmy też może przy tradycyjnych zwyczajach jak codzienne uprzejmości
      względem Was Drogie Panie. Przepuszczanie w drzwiach, podawanie płaszcza...
      Musnięcie w rękę na przywitanie, które to możemy pominąć, szczególnie na gruncie
      zawodowym, chociaż nie powiem żeby nie była to urokliwa tradycja.
      Osobiście tradycjonalistą nie jestem, ale uważam iż kobietom należy się w
      pewnych sytuacjach odmienne traktowanie. Być może przeczy to moim słowom w
      kwestii pełnego równouprawnienia, ale czy świat musi być tak prosty ? Wystarczy
      znać odpowienią porę i miejsce na określone uprzejmości.
      Podsumowując Drogie Panie, nie zatracajcie się.
      Nie usuwajcie w sobie tego najpiekniejszego co macie w sobie... kobiecości,
      subtelnosci, chociaż na gruncie prywatnym.
      Nie musicie być jednoczesnie wspaniałymi kucharkami, przodownikami pracy i
      demonami w łóżku. Po prostu bądzcie kobietami, prawdziwymi kobietami dla nas
      mężczyzn. Prawdziwy facet to doceni i napewno to pokocha w pierwszej kolejności.

      Pozdrawiam.
      • independent-girl Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 13:06
        "...zapiski o kobiecie idealnej: powinna być inteligentna, żeby potrafiła wybrać. Z poczuciem humoru, żeby umiała się z siebie samej śmiać, gdyby wybrała źle. I dobra w łóżku, by mimo wszystko czerpała z tego satydfakcję."

        (Manuela Gretkowska "Polka")
      • izabelabalcerak Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 14:41
        Teraz rozumiem co dokładnie miałeś na myśli.
        Wydaje mi się,że masz rację, kobiety w dzisiejszych czasach zatraciły troszkę swojej kobiecości. Trudno powiedzieć, czy to tylko wina ich samych.
        Oczywiście są kobiety, które za wszelką cenę chcą pokazać, że są najlepsze, poradza sobie same, nawet kontakt naprawią. Pytanie: Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, obserwują one,że kobieta w swej naturalnej roli nie jest odowiednio doceniana, dlatego obiecują sobie,że nie będa powielały schematu kury domowej, której praca się nie liczy.
        Z drugiej strony, nawet jeśli kobieta ma już za soba okres ,,krzykliwej" emancypacji i chciałaby zaznaczać swoją kobiecość, to często zarzuca sie jej, że wykorzystuje swoją kobiecość, by np. zatrudnić kolegę do przenoszenia cięższych akt na jej biurko. (,,Gdyby przy biurku obok pracował facet to niemiałbym wyrzutów sumienia,że sam nosi akta")
        Poza tym drodzy panowie tak z ręka na sercu ilu z was otworzy drzwi i przepuści kobietę przodem?
        Wielokrotnie, by przekonać się jakim wartoscia chołduje mężczyzna z którym akurat idę przed wejściem do jakiegoś iejsca delikatnie zwalniałam w 9 przypadkach na 10 panowie nie widzieli potrzeby otwarcia drzwi. Podobnie jest w innych sytuacjach.
        Co do kobiety z klasą to faktycznie trudno ująć to w konkretne słowa, ale zastanawiając się nad tym doszłam do wniosku, że prawdopodobnie problem leży w ...poczuciu humoru, bo tak naprawde kobieta, która potrafi sie uśmiechnąć, obrucić niezręczną sytuację w żart to zdecydowanie kobieta z klasą. Nawet niezbyt odpowiedni strój można ukryć za odpowiednim żartem i zwrócić uwagę rozmówcy na merytoryczna stronę naszej wypowiedzi.
        Więc może po prostu czas skończyć z erą żartów, które uwłaczają godności kobiet, szczególnie blondynek (w woli ścisłości jestem brunetką ;).
        Może wtedy kobiety przestana czuć sie atakowane i osmieszane na każdym kroku... i będa chciały być kobiece...
      • Gość: xx Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.icis.pcz.pl 17.09.06, 14:47
        Faceci po prostu czuja sie zagubieni we wspolczesnym swiecie. Mam na mysli
        glownie to troche mlodsze pokolenie.

        To faceci kiedys rzadzili i dominowali, a teraz sytuacja zmiena sie zasadniczo.

        Wystarczy porownac sytuacje tak ze 20 lat temu i w chwili obecnej. To niebo i
        ziemia.
        • wed05 Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 15:33
          Nie sadze zeby w tym byla rzecz.
          Jezeli juz jacys mezczyzni czuja sie zagubieni to raczej pokolenie starsze,
          poniewaz dla mlodych kobieta na wysokim stanowisku jest czyms zupelnie naturalnym.
          • Gość: xx Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.icis.pcz.pl 17.09.06, 16:12
            Nie zgodze sie absolutnie. Wsrod starszego pokolenia sytuacja jest jasna i
            klarowna :)) - w tym pokoeniu to faceci w 90 % sprawuja funkcje kierownicze
            itp., a kobiety byly (sa) raczej przyzwyczajone do tradycyjnego ukladu ze
            wszelkimi jego pozytywnymi i negatywnymi stronami.

            Wsrod mlodszego pokolenia jest wlasnie inaczej - kobieta na kierowniczym
            stanowisku moze i jest rzecza naturalna, ale sytuacja gdy to partnerka ma
            lepsza prace, lepiej zarabia (a przynajmniej w niczym nie ustepuje) itd. zrzuca
            mezczyzne z dotychczasowego piedastalu i zmienia jego pozycje w rodzinie.

            Coraz czesciej spotykam sie z sytuacjami gdy faceci nie radza sobie w takich
            sytuacjach - on zajmuje sie pieluszkami, a ona robi kariere. Takie odwrocenie
            rol nie jest latwe dla mezczyzny, chociaz moze za iles tam lat bedzie rzecza
            naturalna.

            Taka zmiana rol nie dokonuje sie latwo.
            • Gość: kobieta Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 17:16
              Ja już się nigdy nie podporządkuje:))) Bylam za delikatna, za wrażliwa. Zostalo
              to niedocenione. Każdy związek opiera się na podporządkowaniu lub ciąglej
              próbie sil. Ja serdecznie wspólczuje tym kobietą, które cale swe życie spędzily
              w cieniu jakiegoś żalośnego "Pana i Wladcy", który królowal w swoich czterech
              ścianach i wszystkim dookola glosil,że świat bez niego poprostu by się zawalil.
              Swiat się zmienia i zmiany te będą zauwazalne coraz bardziej na wszystkich
              plaszczyznach. My też możemy stwierdzić, że panowie tracą swoją męskość za
              którą tak tęsknimy...:)
              Panowie nie zatracajcie swej męskości bo nie możemy przy was czuć się i
              zachowywać jak kobiety;)
            • wed05 Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 18.09.06, 17:07
              To zawsze bedzie dla mezczyzny ciezkie do przełknięcia.
              Od zarania dziejow to on przynosil "zwierzynę" do domu...
              Chyba, ze szykuje nam sie era zniewiescialych homo sapiens, ktore poza anatomia
              nie beda sie wiele roznic od kobiet.
      • Gość: Niespelniona Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.dip.t-dialin.net 17.09.06, 19:15
        Drogi Nieznajomy,
        przyznam sie, ze jestem kobieta, lecz nie zawsze sie nia czuje. masz calkowita
        racje w tym, iz zycie, kierat codziennosci spowodowal, iz nie potrafimy czuc
        sie prawdziwymi kobietami. chcialabym, abys mnie w tej zrozumial. zarowno ja
        jak i kazda kobieta potrzebuje, wrecz pragnie byc doceniana, uznawana,kochana
        przez was ....wybitne jednostki
        to zycie nami kieruje, ma na nas destrukcyjny wplyw, co stwarza takie a nie
        inne w nas poczucie zatracenia wlasniej wartosci.
        ja sama osobiscie przyznam sie, iz bardzo mnie ujelo twoje podejscie i
        nastawienie do tej sprawy, ze zauwazyles nasz problem, problem odkrycia siebie
        na nowo,kobiety wolnej, wyzwolonej, czujacej sie w centrum zainteresowania,
        szanowanej, tolerowanej...
        bo jak wiemy, nasza wlasna akceptacja nas samych,tak jak my siebie postrzegamy,
        nie starcza nam, aby czuc sie prawdziwa kobieta.
        piszac to wszystko, zastanawiam sie gleboko, jakim Ty jestes mezczyzna?
        czy potrafilbys spowodowac, iz ja jako kobieta, moge sie nia naprawde czuc?
        potrafilbys,tak jak opisales, spelnic, sprostac naszym oczekiwaniom?
        chetnie podyskutowalabym z Toba na ten temat,
        Pozdrawiam
        • wed05 Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 18.09.06, 17:12
          Nie mnie oceniac czy jestem w stanie spowodowac by kobieta czuła sie przy mnie w
          pełni kobieco... to moze ocenic tylko ta która ze mną kiedyś była, lub kiedyś
          bedzie.
          Staram sie... nie jestem idealem, mnie tez zdarzaja sie potkniecia - jak kazdemu
          czlowiekowi. Zawsze daze do tego by zapewnic kobiecie z ktora jestem to czego
          akurat w danym momencie potrzebuje, nie jest to łatwe, nie zawsze wychodzi...
          Oczekiwania kobiety maja rozne, jeszcze sie taki nie narodził co by wszystkim
          dogodził :)
          Jezeli chcesz podyskutowac na ten temat to naturalnie zapraszam.
          Mozemy rozmawiac tutaj badz poprzez maila... jak sobie życzysz.
          Pozdrawiam.
    • anna.scott Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 18:16
      Wiecie, dlaczego lubię oglądać "Bondów", zwłaszcza tych z Brosnanem (dotyczące
      przecież czasów współczesnych nam)?
      Bo bardzo mi odpowiada sposób, w jaki James B. traktuje kobiety. Co z tego, że
      traktuje je nieco instrumentalnie (cicho bądźcie, feministki ;D)? Wolę być
      przez mężczyzn uważana za obiekt seksualny i przyjaciółkę, niż żeby na mnie
      patrzyli przez pryzmat mojej przydatności jako praczki, sprzątaczki i kucharki.
      I wcale nie uważam się za malowaną lalę. Tego na pewno nie można o mnie
      powiedzieć. ;> Ale że wolę przyjaźnić się z facetami i mam spore ich grono
      właśnie wśród mężczyzn, to fakt i nie będę wcale zaprzeczać.
      Myślę, że powinno się powrócić do zarzuconych sposobów patrzenia na kobietę
      i mężczyznę. Jeszcze w latach 60. ten savoir vivere, traktowanie kobiety przez
      mężczyznę z szacunkiem, zachowywanie lekkiego dystansu, był na porządku
      dziennym. Kobiety nosiły piękne stroje, szpilki (a nie te obecne buty na
      trolle, mole i mrówki, bo tylko do tego się nadają te wstrętne buciory). Były
      kobiece, ubierały się kobieco, czuły się kobieco. Uwielbiam szpilki, choć nie
      zawsze je noszę, bo to przecież niemożliwe. Ale nawet jak włożę szpilki do
      dżinsów to czuję się bardziej kobieco, niż gdybym założyła adidasy lub
      mokasyny. Dla mnie buty to podstawa kobiecości.
      Okres dzieci-kwiatów sprawił, że owszem, kobiety zaczęły być naprawdę
      traktowane na równi z mężczyznami, ale z drugiej strony straciły na tej
      prawdziwej kobiecości (zwracam uwagę na te modne wtedy buciory, całkowicie
      niekobiece, obciążające optycznie sylwetkę).
      Poza tym na pewno obecna moda, sprawiająca, że kobiety, zwłaszcza te młodsze,
      są raczej rozebrane niż ubrane (odkryte pępki, bluzeczki ledwo zakrywające
      biust, spodnie do połowy bioder), sprawia to, że kobiety z tą nachalną wręcz
      seksualnością wbrew pozorom wcale nie są bardziej kobiece, bardziej "wabiące"
      (jeśli już, to w jednym celu). To obdziera kobietę z tajemniczości i erotyki,
      którą mężczyzna może powoli odkrywać. A tutaj ma to podane jak na tacy, więc po
      co ma się starać?
      Na koniec tylko jedna konkluzja. Kobiety będą się czuły kobiece, jeśli wy,
      mężczyźni, będziecie je tak traktować, i jeśli wy, mężczyżni, będziecie po
      prostu normalnie męscy. Nie chodzi nam o macho czy supermena, ale o normalnego
      męskiego faceta.
      • Gość: Nieznajoma Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.dip.t-dialin.net 17.09.06, 19:34
        Droga forumowiczko,
        zaintresowala mnie bardzo Twoja strona. czy czesto mozna z niej korzystac jak i
        wczytac sie w Twoje madre slowa?
        Pozdrawiam,
        • Gość: Paul Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.06, 19:53
          Ja w pełni popieram założyciela tematu. Uważam, że kobietom brakuje o wiele
          więcej niż "tego czegoś".
          W wiekszości profili na rozmaitych randkowych portalach wpisują: mój partner
          musi miec to coś, nie wiedząc co to w ogóle jest "to coś", a poza tym
          zapominają, że do tanga trzeba dwojga i dla nas facetów równie ważną sprawą
          jest posiadanie tego "czegoś" przez kobietę.
          Co to jest to "coś". Myślę, że odpowiedź jest prosta: inteligencja (bo z
          pustakiem żaden facet nie wytrzyma długo, a w łóżku całego życia spędzić się
          nie da), błysk w oku, gdy opowiada o czymś, co jest dla niej ważne, życiowe
          pasje, a nie tylko chwalenie się później w stylu "mój facet to lubi to czy
          tamto, gra w to czy tamto, surfuje tu czy tam". No dobrze drogie panie, a co wy
          możecie powiedzieć o swoich pasjach? Przeważnie nic. Zyjecie pasjami nas,
          facetów, często przejmując je jako swoje. Skoro facet uwielbia siatkówkę czy
          piłkę nożną to i ja będę ja lubiła. To mniej więcej taka zasada, z natury
          błędna. Zero własnych zainteresowań, a jeśli już to ograniczone do "Magdy M."
          symbolu ucielesniającego kobiece kompleksy, ewentualnie do "M jak Miłość'
          czy "Na dobre i na złe" lub "Tańca z gwiazdami".
          To są wasze zainteresowania. Piszę właśnie pracę doktorską na pewien temat,
          więc proszę mi nie zarzucać, że kłamię. To są wasze odpowiedzi, mam wyniki
          badań.
          Dla innego faceta tym "czymś" jest wygląd. I trudno go za to krytykować. Panie
          też lubią mężczyznę eleganckiego, czasami na luzie gdy trzeba założyć jeansową
          kurtkę. Niestety te wymagania sa na wyrost bo same w sporej części nie macie
          nic do zaoferowania w tej dziedzinie. Sądzicie, że ubiór a la 2/3 Częstochowy
          to coś normalnego i można już ruszać w miasto
          Tymczasem facet szuka czegoś innego, niepowtarzalnego, nie klonów - setek
          takich samych blondynek w białych butach i takich samych kieckach.
          Nim skrytykujecie facetów, zastanówcie się co same możecie im zaoferować.
          • izabelabalcerak Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 20:31
            Wiesz co Paul przyznam szczerze, że poczułam się dotknięta jako kobieta, zawsze mnie zastanawiało na jakiej zasadzie dobiera sie grupę osób ankietowanych, bo jakoś nijak wyniki twoich analiz badawczych do mnie nie przystają. Jesli to nie naruszy podstaw twojej pracy badawczej jak dobierałes tę grupę?
            Nie bede mówiła sama o sobie bo to byłoby nieobiektywne. Wiadomo obiektywizm nie istnieje, ale nalezy do niego dążyć.
            Większość moich znajomych to mężczyźni, w pracy tez częśćiej mam do czynienia z mężczyznami niż z kobietami. Często słysze, że ,,Pani można to zlecic, bo kiedy pani mówi ma taki błysk w oku"
            Czasami nowo poznany facet zachwyca się moimi pasjami i chce nauczyć się tego czy tamtego, jeśli jednak pytam jakie sa jego pasje okazuje się,ze ich nie ma.
            Jestem konformistką ubieram sie przede wszystkim tak, by czuc się dobrze i nie wyglądać nie tylko jak 2/3 Częstochowy, ale niemalże cała.
            Dlatego uważam,ze niepotrzebnie stawiasz kobiety pod jedną kreską.

            Nie wiem , czy dobrze pamiętam ale to chyba anna.scott napisała,że meżczyźni zatracili swoją męskość. Ten fakt zauważyła i moja kochana satyryczka juz w latach 60-tych pisząc,ze mężczyźni zniewieścieli. Niestety.
            To samo tyczy sie ubioru pań. Te odsłonięte brzuszki, ala 3 miesiac ciąży i dekoldy do samego pępka.., tak naprawdę nic tak nie działa na męską wyobraźnie jak to czego nie widac, ale nalezy się domyśleć...seksapil nie polega na negliżu ciała. Szkoda,że tak mało kobiet dziś to rozumie.
          • anna.scott Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 20:41
            Szanowny Pawle,
            chciałabym się dowiedzieć, jaka grupa kobiet została przez Ciebie przebadana?
            Wątpię, żeby Twoja grupa badawcza była reprezentatywna dla większości kobiet.
            Mogę się założyć, że badałeś przede wszystkim bardzo młode kobiety (bez
            większej wiedzy o życiu, żyjące "światłem odbitym") albo już to starsze
            znacznie pokolenie (zgorzkniałe, rozczarowane życiem i małżeństwem), bo
            trzydziesto-, czterdziestolatki nie mieszczą się w opisie, który nam
            zaprezentowałeś.
            Zatem wątpię, żebyś trafił do kobiet podobnych do mnie, które nie
            czerpią "ideałów" z seriali, bo ich nie oglądają - z braku czasu lub chęci. I
            mogę Ci zagwarantować - tu się z Tobą zgadzam - że kobiety (faceci często też)
            chwalą się swoją drugą połową, żyją niejako "światłem odbitym" od partnera,
            dlatego, że to ich dopełnia, dowartościowuje, bo są to osoby, które mają
            cholerne kompleksy lub brak doświadczenia życiowego.
            Część z nas (mogę mówić o trzydziesto-, czterdziestolatkach, bo wśród nich mam
            najwięcej znajomych) ma tyle zainteresowań i pasji poza pracą, że doby by nie
            wystarczyło, żeby je wszystkie realizować jednocześnie.
            Znamy swoją wartość, znamy siebie, wiemy, czego oczekujemy od życia i od
            naszych partnerów (i w równym stopniu, a nawet bardziej od siebie samych).
            Wiemy też, co możemy zaoferować wybranemu mężczyźnie, bowiem wiedza ta wypływa
            z doświadczenia i mądrości życiowej. Mamy własny styl, który nie zawsze pokrywa
            się z modą, ponieważ nie jesteśmy kalkami. Wiemy, co pasuje nam do osobowości
            czy nastroju, i to odzwierciedla nasz styl ubierania czy zachowania.
            I przepraszam Cię bardzo, ale nawet jak mój ukochany byłby fanem futbolu, to
            mnie nie przekabaci. Uznaję tylko sport w wersji czynnej, oglądanie go po
            prostu mnie nudzi. W końcu nie chodzi o to, żeby lubić to samo i robić to samo,
            bo byłoby strasznie monotonne. Ludzie w związku powinni się uzupełniać, mieć
            podobny punkt widzenia na najważniejsze sprawy, typu wychowywanie dzieci, ale
            też mieć swoje własne przestrzenie, które każdy powinien celebrować dla zdrowia
            psychicznego.
            Ale dzięki takim dysputom jak tu właśnie, na forum, może uda się "wyedukować" i
            kobiety, i mężczyzn. Bowiem relacje damsko-męskie także trzeba wypracować,
            ustalić zasady, na jakich mają działać. Intuicja czy wychowanie może być
            pomocne, ale nie zastąpi to rzeczowej rozmowy.
            Myślę, że obecnie nie docenia się znaczenia normalnej rozmowy. Stawia się
            OCZEKIWANIA, nie bacząc na to, czy ta druga strona jest w stanie (i czy okazuje
            chęci) spełniać te oczekiwania.
      • wed05 Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 18.09.06, 17:20
        "Kobiety nosiły piękne stroje, szpilki (a nie te obecne buty na
        > trolle, mole i mrówki, bo tylko do tego się nadają te wstrętne buciory). Były
        > kobiece, ubierały się kobieco, czuły się kobieco."

        Własnie... do tego bym dolaczyl coraz wieksza niechec kobiet do sukienek,
        spodnic... nie mowie o mini itd. ale coz bardziej tajemniczego i wabiacego niz
        sukienka za kolanko i ladne szpileczki ?



        "To obdziera kobietę z tajemniczości i erotyki,
        > którą mężczyzna może powoli odkrywać. A tutaj ma to podane jak na tacy, więc po
        >
        > co ma się starać?"

        Zgadzam sie. Chociaz nie bede udawał, ze czasami obejrze sie i na to ktora
        wiecej odkrywa niz zakrywa... ale to naturalny, zdrowy odruch.
        Jezeli kobieta sie tak ubiera, czesto znaczy iz chce byc postrzegana glownie jak
        obiekt seksualny.
    • izabelabalcerak Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 17.09.06, 20:54
      dziękuje annie.scott za poruszenie waznego wątku w relacjach damsko-męskich a mianowicie kwestii ROZMOWY. Zauważyłam,że ostanio mężczyźni przejęli taktykę rozmowy od kobiet... przestali mówic wprost o co chodzi
      czy to tylko moje obserwacje? podzielcie się swoimi spostrzeżeniami..
      • wed05 Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... 18.09.06, 17:22
        No coz... swiat staje sie coraz bardziej skomplikowany, czasami nad ułańska
        fantazja musi zwyciezyc pragmatyzm życiowy :)
    • Gość: samotna Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: 212.87.236.* 18.09.06, 10:52
      "Prawdziwych kobiet jest tak niewiele... moze to czasy sa takie, a może to ja
      nie chcę widzieć innej poza tą jedną, dwoma które znam ?"

      dlatego męzczyzna szuka tej jedynej( jednej)a nie kilku...
    • Gość: iloraz porównanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 11:42
      A ja tam wszystkie porównuję do mojej ukochanej miłości katarzyny która niestety wybrała innego, ciężko będzie drugą taką samą znaleźć
      • Gość: adam Re: porównanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 17:27
        dlaczego wybrała innego....musiales cos zrobic nie tak
        • wed05 Re: porównanie 18.09.06, 17:30
          Nie do konca.
          Wystarczy, ze ona nie widziala w nim faceta z ktorym mogla by byc...
    • Gość: Don Tomaflexa Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: 195.189.52.* 18.09.06, 17:57
      Nie miłe dziwki są po prostu
      • Gość: j Re: Wiekszosci kobiet brakuje tego czegos... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.06, 18:21
        yhym
Pełna wersja