Kto okłamuje hutników

IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 10.03.03, 16:07
Słuchałem dziś rano wywiadu w FON z którego wynikało że gazeta kłamie.
Zarówno poseł Jacek Kasprzyk jak i jakiś szef związków zawodowych huty oraz
sam rzecznik huty uznali, że gazeta w Częstochowie przekręca fakty to jak to
jest kto tu kłamie.
PS. Przy okazji brawo dla pana prowadzącego wywiad z radio nieźle dociskał
posła który się migał od odpowiedzi. Jak taki ma być nowy przewodniczacy SLD
to ja współczuje lewica a prawica może zacierać z radości ręce.
    • musial.gazeta.pl2 Re: Kto okłamuje hutników 10.03.03, 19:12
      SLD
      • Gość: mieszkaniec Re: Kto okłamuje hutników.""GAZETA WYBORCZA "? IP: 203.36.162.* 10.03.03, 20:36
        -Czy na ta gazete nie- ma sposobu ?Ona musi zrozumiec ze w demokracji nie ma
        dla niej miejsca !Nie czytac "GAZETY WYBORCZEJ "!
        mieszkaniec .
      • nawia Re: Kto okłamuje hutników 11.03.03, 21:16
        To uogólnienie. Poprzedni rządzący, jak również pan Wrona, który przecież nie
        zalicza się do lewicy, również robili ruchy pozorne. Mam znajomych hutników i
        wiem, jak to wygląda "od środka". Poza tym teraz przewodniczący NSZZ w hucie
        twierdzi, że Solidarność "nie odpuści, nie zgadza się i że trzeba coś zrobić",
        żeby ratować hutę, a kiedy jeszcze niedawno był posłem, nie zrobił nic,
        kompletnie nic, żeby hucie pomóc. Co więcej, brał pensję hutniczą, a nie
        poselską, która widać była niższa niż ta z huty. Poza tym miał samochód
        służbowy (hutniczy) do dyspozycji, czego nawet nie mieli dyrektorzy.
        • Gość: zmartwiony Re: Kto okłamuje hutników IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.03, 21:31
          nawia napisała:

          > To uogólnienie. Poprzedni rządzący, jak również pan Wrona, który przecież nie
          > zalicza się do lewicy, również robili ruchy pozorne. Mam znajomych hutników i
          > wiem, jak to wygląda "od środka". Poza tym teraz przewodniczący NSZZ w hucie
          > twierdzi, że Solidarność "nie odpuści, nie zgadza się i że trzeba coś
          zrobić",
          > żeby ratować hutę, a kiedy jeszcze niedawno był posłem, nie zrobił nic,
          > kompletnie nic, żeby hucie pomóc. Co więcej, brał pensję hutniczą, a nie
          > poselską, która widać była niższa niż ta z huty. Poza tym miał samochód
          > służbowy (hutniczy) do dyspozycji, czego nawet nie mieli dyrektorzy.
          A dzisiaj jako szef- związkowiec ma pensję porównywalną do najwyzszych
          urzędników i boi sie utraty stanowiska, więc należy do tych "przeciągaczy",
          którzy chcą odwlec pojawienie sie inwestora, bo inwestor takich darmozjadów
          utrzymywał nie będzie. Woli upadłość huty, bo wtedy stołek utrzyma.Tłumaczę to
          hutnikom, ale Wójcik ma "znakomitych" doradców, którzy niejedną firmę już
          uwalili , a niestety ich argumenty bardziej do kolegów hutników przemawiają.
          • nawia Ostrzegam... 12.03.03, 21:49
            Już to pisałam na innym forum, ale powtórzę:
            Ludzie,może wreszcie ktoś zacznie myśleć, a nie robić głupoty. Czy siekiera
            sprawi, że huta nagle stanie się kurą znoszącą złote jajka? Może najpierw
            będziecie mieli jakiś pomysł, co zrobić z hutą, i wtedy pójdziecie do
            ministerstwa, żeby ono go zrealizowało? Każdy chce gotową receptę na sukces, a
            tu nie ma lekko. Pracowałam w hucie, teraz prowadzę działalność gospodarczą.
            Codziennie zmagam się z nierzetelnymi klientami, urzędami i różnej maści
            ludźmi. Ale nikt mi nic nie dał i myślę, że hutnicy też powinni przestać być
            tacy roszczeniowi. Mają pretensje do górników, że dostawali wyższe odprawy, a
            górnicy robili wtedy to, co wy chcecie teraz zrobić - postraszyli władzę
            strajkiem i różnymi szykanami. Przestańcie uważać, że coś wam się należy!
            Zacznijcie, do diabła, coś robić! Jeśli zarząd się nie sprawdza - wpłyńcie na
            właściciela, żeby to zmienić. Ruszcie te przeklęte związki, których jest w
            hucie aż pięć, bo żaden z nich nic nie robi, ponieważ ich "czapki" dostają
            pensje z huty (i to niemałe).Gdyby związki zaczęły same się utrzymywać, gdyby
            zarządy związków utrzymywane były z waszych składek, zaczęłaby być wreszcie
            zdrowa sytuacja, bo wtedy związkom zależałoby na swoich członkach i na tym,
            żeby ci członkowie mieli pracę, co pozowoliłoby im płacić składki na związki. I
            kółeczko by się zamykało. Jeśli zarząd związku byłby do kitu, związek zacząłby
            tracić członków, a co za tym idzie - kasę związkową. Logiczne?
            Więc nie straszcie wszystkich siekierami, bo to nie ma sensu. Zrobiliście już
            kilka blokad i co? Był jakiś efekt? Policja zrobiła objazdy, a wy zostaliście
            ze swoimi transparentami. Nikt was ani nie widział, ani nie słuchał. To
            wszystko są ruchy pozorne. Tak jak ministerstwo udaje, że coś robi dla huty,
            tak samo wy udajecie, że coś chcecie sami zrobić. W rzeczywistości ministerstwo
            czeka, aż wejdziemy do UE, gdzie ma nam być jak w raju; a wy czekacie, aż ktoś
            wam da pod nos walizę pieniędzy i jednym pstryknięciem palców sprawi, że huta
            wyjdzie z tych koszmarnych długów, w które została wpędzona przez złe
            zarządzanie i przez zbyt roszczeniową załogę.
            Jeżeli możecie zebrać się i robić blokady, dlaczego wspólnie nie siądziecie i
            nie wymyślicie jakiegoś rozwiązania? Pomóżcie sobie sami.
            Opamiętajcie się, bo spełnią się najczarniejsze scenariusze i trzeba będzie
            teren po hucie zaorać...
            P.S. Jestem byłą hutniczką i bardzo mi leży na sercu przyszłość huty, ponieważ
            jeśli ona będzie dobrze prosperować, moja firma też. Trzeba jednak znaleźć
            mądre, rozsądne rozwiązanie, które przyniesie wymierne efekty na przyszłość.
            Jeśli tylko się oddłuży, przez rok huta wyrobi taki sam dług. I tak w koło
            Macieju... Możliwe, że trzeba zrobić radykalne cięcia, ale związki muszą
            wybierać - dobro huty czy dobro członków?


Pełna wersja