Gość: Andy
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.10.06, 12:19
Dzisiejszy wywiad p. Tuska dla radiowej "Trójki"
www.radio.com.pl/trojka/salon/
Michał Karnowski: - W studiu Donald Tusk, lider PO. Dzień dobry.
Donald Tusk: - Moje uszanowanie.
M.K.: - Mam przed sobą raport "Media publiczne według koalicji rządowej". To
jest Pana raport, Panie przewodniczący?
D.T.: - Platformy Obywatelskiej.
M.K.: - Pan się pod nim podpisuje?
D.T.: - Jestem za niego współodpowiedzialny, oczywiście. Jak za wszystko, co
w PO.
M.K.: - W tym studiu to, co Pan mówi jest absurdalne. Jeśli tak jest, granica
z tego co wiem, z tego, co widzę, granica tych intencji jest na progu
Programu III Polskiego Radia. Możemy prześledzić listę gości Programu III,
listę gości politycznych. Pełen parytet, pełna równowaga. Nie mam wrażenia,
żebyśmy kogokolwiek w tym radiu zabijali czy chwalili. Strona 10. Chyba
największy skandal tego raportu - kupowanie przychylności dziennikarzy. Nic
gorszego poza pedofilią i korupcją polityczną powiedzieć o dziennikarzu nie
można. Od prowadzenia głównej audycji publicystycznej w Jedynce - "Sygnałów
Dnia" - odsunięto dziennikarzy Polskiego Radia, zatrudniając przychylnych
partii rządzącej dziennikarzy z TVP i "Dziennika". Jest to element polityki
personalnej - uwaga - która polega na tym, że dziennikarze bezkrytyczni wobec
PiS otrzymują nowe propozycje pracy zwiększając swoje zarobki i obecność w
mediach. Pada tam m.in. moje nazwisko i jest stwierdzenie takie: "Dotychczas
dziennikarze otrzymywali 300 zł za program. Teraz dostają 1200 zł. Dotyczy to
m.in. Michała Karnowskiego z Programie III." Dostaję za program 225 zł netto.
Jest to połowę mniej niż moja poprzedniczka. To jest kłamstwo. To jest
potężny zarzut. Co ja mam teraz zrobić?
D.T.: - Za wszystkie te nieścisłości - jeśli to się potwierdzi - z góry
przepraszam. Szczególnie jeśli dotyczą konkretnych osób.
M.K.: - Siedmiu. Bo oni też nie zarabiają po 1200 zł za program.
D.T.: - Wydaje mi się, że pełna informacja w tej kwestii będzie najlepszym
wyjaśnieniem.
M.K.: - Dobrze, tylko czy suma znosi zarzut? Kupowanie przychylności
dziennikarzy? Bo ja mam wrażenie, że tak.
D.T.: - Tak, jak powiedziałem, Panie redaktorze, jeśli mogę coś Panu dzisiaj
radzić, to trochę większy spokój, ponieważ tak, jak zapowiedziałem będziemy
starali się cyklicznie monitorować to, co się dzieje w mediach publicznych. I
żeby Pan nie miał wątpliwości, tak naprawdę naszą intencją i my ją skutecznie
przeprowadzimy do końca, jest ochrona niezależności dziennikarzy przed
władzą. A nie dokuczanie niektórym dziennikarzom.
M.K.: - Jestem w tej intencji, Panie przewodniczący, całym sercem z Panem.
Ale gdy czytam kolejny dowód - rozmowę z Joanną Lichocką z Tomaszem
Markowskim z PiS-u - czytam tak: Joanna Lichocka zadaje pytanie: "Donald Tusk
jest draniem?". Pan Tomasz Markowski odpowiada: "Zgadzam się z tym w
zupełności". I tu się urywa cytat. Natomiast jak podaje
dzisiaj "Rzeczpospolita" był dalszy ciąg rozmowy. Pani Joanna Lichocka
mówi: "Jestem zaskoczona tym językiem i myślałam, że pan się od niego
zdystansuje". To jest manipulacja.
D.T.: - Tak. "Rzeczpospolita" to kolejny przykład...
M.K.: - Ale ja pytam o manipulację, Panie przewodniczący.
D.T.: - Kolejny przykład urządowienia mediów.
M.K.: - Dlaczego Tomasz Żukowski nazwany jest socjologiem sympatyzującym z
PiS? Dlaczego jest obrażany naukowiec, którego dorobek jest imponujący? Który
ma pewien pogląd na rzeczywistość, ale czy inni politolodzy są uznawani za
sympatyzujących z PO?
D.T.: - Nie sądzi Pan, Panie redaktorze, że przekracza Pan granice egotyzmu?
Tak naprawdę, proszę się nie gniewać, ale dzisiaj, kiedy niektórzy chcą
przywrócić, czy na nowo rozpętać wojnę aborcyjną, dzisiaj, kiedy mamy
dyskusję na temat, czy powszechny pobór, czy armia zawodowa, dzisiaj, kiedy
mamy dyskusję na temat podatków, Pan uważa, że na pewno miliony
radiosłuchaczy i telewidzów podniecają się tym, czy pani Lichocka zarabia
1000 zł czy 1200 zł?
M.K.: - Ja myślę, że podniecają się tym, co PO wczoraj o godz. 12 zrobiła
tematem dnia - raportem o mediach publicznych. Raport jest kompromitujący.
Panie przewodniczący, Piotr Semka nie był współautorem "Nocnej zmiany".
Wszystkie zarzuty personalne, wobec wszystkich osób, z malutkimi wyjątkami,
są nietrafione.
D.T.: - Muszę też powiedzieć, że Pańskie zaangażowanie w obronę tego
mechanizmu, o którym piszemy, też wprawia mnie w zakłopotanie.
M.K.: - Ale ja nie bronię mechanizmu. Ja Panu przyznałem rację na początku.
D.T.: - W mojej ocenie, a mam także swoją wiedzę, tylko staram się być
człowiekiem raczej dyskretnym...
M.K.: - Proszę mówić. Ja się niczego nie boję.
D.T.: - Ale proszę mi wierzyć, że w kolejnym raporcie będziemy starali się
być niezwykle drobiazgowi i bardzo precyzyjni. Ale nie ustąpimy w tej
sprawie. Nie pozwolimy na to, żeby PiS, Samoobrona i LPR zawładnęły mediami
publicznymi czy szkołą.
M.K.: - Ale ja Panu, Panie przewodniczący mówię, że ja też na to nie pozwolę.
D.T.: - Nie. Pan na to pozwala.
M.K.: - W jaki sposób?
D.T.: - Uczestnicząc w tym mechanizmie. Ja nie narzucam tego tematu.
M.K.: - Pan narzucił ten temat, pozwalając wczoraj dwóm swoim politykom
przedstawić dokument, który jest nieprawdziwy. Który zarzuca dziennikarzom
straszne rzeczy. Nic gorszego powiedzieć nie można. Ja zostałem nazwany
dziennikarzem skorumpowanym. To jest nieprawda. I Pan mówi, że ja mam manię,
że ja jestem owładnięty? Może kto inny jest owładnięty?
D.T.: - Być może nie byłoby potrzeby publikowania tego raportu, gdyby ta
nadwrażliwość, te etyczne emocje, jakie Pan w tej chwili prezentuje, były
obecne w wykonaniu nowych dziennikarzy i władzy wtedy, kiedy ten skok na
media publiczne był wykonywany. Ja bym życzył nie tylko sobie, ale życzyłby
Polsce, żeby ci, którzy władają mediami publicznymi i ci, którzy z nimi
współpracują byli tak wrażliwi na nieprzyzwoitość, na brak obiektywizmu, na
dyspozycyjność każdego dnia.
M.K.: - I kłamstwa? Kłamstwa też?
D.T.: - I kłamstwa też.
M.K.: - W raporcie też?
D.T.: - A nie wtedy, kiedy w sposób być może niedoskonały pokazujemy jak
działa ten mechanizm.
M.K.: - Bardzo niedoskonały.
W.M.: - Czy ja mogę?
M.K.: - Proszę bardzo.
W.M.: - Jestem poruszony tą rozmową, bo w zupełnie innej dziedzinie, którą
jest muzyka i takie dyrdymały, zawsze byłem uczony pietyzmu. Że nawet
przekręcenie nazwiska wykonawcy jest naruszeniem etyki dziennikarskiej. I Pan
Michał jest dotknięty osobiście.
D.T.: - Przeprosiłem Pana.
W.M.: - Ja wiem. I muszę z wielkim żalem powiedzieć, że przygotowanie takiego
dokumentu, niechlujnie, to nie jest sprawa tego, że osobiście jeden z
dziennikarzy poczuł się obrażony, choć subiektywnie, z jego punktu widzenia
to jest wielka niesprawiedliwość. Ale to jest mówienie o dziennikarzach
językiem niedbałym i nie do końca przygotowanym, którego nas oduczano od
początku. I to jest troszkę nie fair.