Gość: Leon
IP: *.wsp.czest.pl
28.03.03, 13:56
Częstochowa; aleje Najświętszej Marii Panny - serce
miasta; samo południe słonecznego dnia. Jednak to nie
moje miasto - jestem w rzeczywistości Świata Orwella.
Nie sposób w alejach uciec przed brutalnym atakiem
reklam przetykanych jazgotliwą muzyką - wszystko na 110
dB.
Od bilbordów mogę odwrócić wzrok i popatrzeć na drzewa.
Telewizor mogę przełączyć na inny kanał lub zgasić,
jednak uszu zamknąć się nie da.
Jakim prawem zarząd miasta Częstochowy narusza moją
wolność osobistą zmuszjąc mnie do wysłuchiwania
reklamowych bzdur w czasie, gdy chcę np. udać się do
sklepu lub do banku w centrum miasta? Jako obywatele
mamy PRAWO DO SPOKOJU i nie można pozwolić, by ktoś tym
NASZYM prawem kupczył.