Gość: Złotko
IP: 82.160.246.*
19.11.06, 10:34
W sobotę byłam na spotkaniu z p. prof. Jerzym Buzkiem oraz kandydatem na
burmistrza Blachowni p. M.Walaszczykiem. Zaprezentował on komitet, (szkoda,
że mylił nazwiska radnych, którzy go popierają). Pan profesor mówił, że
Blachownia ma ogromne szanse na pozyskiwanie środków unijnych. Szkoda, że do
tej pory tego nie robiła, gdy przewodniczącym rady był p. Walaszczyk. A
robiła to z zerowym skutkiem. Pan Walaszczyk zapytany o doświdczenie
samorządowe, co robił wcześniej stwierdził: ukończyłem technikum, potem
wojsko, wymienił kilka zakładów pracy, w których pracował pomagał żonie
prowadzić sklep i był też poprzednim przewodniczącym rady miasta. I tu
prezentacja kandydata sprytnie się urwała. Nie wiadomo co teraz robi z czego
się utrzymuje. Być może było to zamierzone? Może ma jakieś tajemnice.
Zupełnie zostałam zaskoczona, gdy pan Walaszczyk stwierdził, że do jego
największego sukcesu należy uratowanie szkoły w Cisiu nie pozwolił na jej
likwidację. Trzymajcie moje ręce bo ie wytrzymam. Albo ktoś ze mnie robi
idiotkę albo pan ten ma problemy z pamięcią. A kto jak nie radni
przegłosowali, że likwidują szkołę w Cisiu, a to, że szkoła ta istnieje to
zasługa społeczników ludzi z Cisia, którzy dla ratowania szkoły założyli
stowarzyszenie. Porażką p. Walaszczyka, jak sam powiedział, był brak
porozumienia z panią burmistrz. Radni miasta Blachownia niemal przez całą
kadencję kłócili się z Cecylią Żak. Rizumiem słowa "niemal przez całą
kadencję", bo na początku było miło radni podnieśli sobie diety i to o blisko
100 procent, a jak wiadomo to burmistrz musiała znaleźć środki na dodatkowe
diety. Dziś tego już się nie pamięta choć wyborcy pamiętali bo wymienili 80
procent rady. Szkoda, że nie 100 procent - jak poszły w górę diety radnych.
I jeszcze jedno. Zapytany pan Walaszczyk co obiecał swoim sojusznikom czyli
przegranym kandydatom panu Leszkowi Kożuchowi i Arturze Larze odpowiedział na
razie pracujemy nad wspólnym programem dla Blachowni i prowadzący spotkanie
Karol Ostalski bardzo szybko zmienił temat.
Z mojej wiedzy wynika, że to pan Leszek Kożuch chciał się udgadać z p.
Zdzisławem Nowakiem kandydatm na burmistrza Blachowni, który wygrał pierwszą
turę głosowania, ale ten mu powiedział, że nie będzie kupczenia stanowiska
bowiem nie może obiecywać czegoś za nim nie zostanie burmistrzem. Więc niech
pan Walaszczyk nie mówi, że nie ma podzielonych stołków. Musiał coś obiecać.
Szanowni mieszkańcy Blachowni powiem wam co się mówi m.in. na działkach.
Jeśli burmistrzem zostanie pan Walaszczyk to wiceburmistrzem zostanie pan
Kożuch, który pistował już tą funkcję 4 lata i jak wiemy z kiepskim skutkiem.
Pan Lara będzie albo dyr MOSiR-u albo sekretarzem. To jest głębsza tajemnica.
Podzielone są też stołki w radzie. Przewodniczącym ma zostać pan Mysłek,
wiceprzewodniczącymi pan Kania i ktoś z młodych.
W obozie p. Z.Nowaka jest nowy radny p.Kułakowski, który zdeklasował rywali
otrzymując dwa razy więcej głosów od drugiego na liście radnego. Jednak na
spotkaniach z kandydatami zadawał niewygodne pytanie i chyba podał w
niełaskę. W rozmowie z radnymi powiatowymi dowiedziałam się, że jest
niepisane prawo, że szefem rady powinna zostać osoba, która zdobyła
największe poparcie społeczne. ALe obóz pana Walaszczyka ma to gdzieś. Może i
dobrze niech chłop się nie topi w tym kupczeniu stołków. Patrząc na historię
tego miasta, to ostatnio naczelnik chyba pan Chuć nie jestem pewna nazwiska,
cieszył się dużym zaufaniem społecznym. Potem przychodzili już marni
burmistrzowie. I co cztery lata jest gorzej.
Obawiam się, że historia się może powtórzyć. Znów przetargi będą wygrywali
znajomi burmistrza jak chociażby firma odśnieżająca (z Cisia).Ludzie wiedzą
najlepiej jak ta firma odśnieżała ulice. A ja bym za same odśnieżanie
Kościuszki czy Leśnej nie zapłaciła ani grosza. Blachownio biedna jesteś, że
masz takich gospodarzy, a teraz kandydatów.
Jeśłi wiecie coś na temat kupczenia stołkami w Blachowni piszcie