Gość: sonia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.01.07, 21:48
sprawa wyglada tak...jestem normalna dziewczyna.mam 25 lat.lubie ludzi.jakos
sobie radze w tym kraju.mam znajomych.i brak osoby o ktorej moge powiedziec
ze,,jestesmy razem,,.nie mam stanow depresyjnych z powodu braku chlopaka,nie
szukam wszedzie gdzie sie da,bo mysle ze sam jakos sie pojawi.problem jest w
czyms innym.nie wiem jak to powiedziec by glupio nie wyszlo,ale zawsze
znajduja sie kolo mnie zonaci mezczyzni...i mimo ze ja nie daje im sygnalow
oni nagle zaczynaja do mnie pisac,przyłazic,pojawiac sie tam gdzie ja,chodzic
bez zon na te same imprezy....rozumiecie?potem jakies
podchody,rozmowy,propozycje.3 sie chcialo rozwodzic by tylko ze mna byc,mimo
iz od samego poczatku wiedza ze nawet kawy nie bedzie.czemu tylko tacy sie
przyczepiaja?czy mozliwe jest to bym byla ,,tym typem,,?szukaja odskoczni od
rutyny?o co chodzi?przygnebiajace to troche....tym bardziej,ze ja jestem
uczciwa kobieta i nie mam zamiaru zalapywac sie na,,krzywy ryj,,.chyba mi
smutno.