darii2006
15.01.07, 22:32
mam z nia wielkie utrapienie.moze ktos mi doradzi bo moze to ja jestem
glupia.mam 9 miesieczna coreczke ktora kocham ponad zycie.kiedy skonczyla 2
tygodnie w drzwiach stanela tesciowa ze sztucznym mlekiem i powiedziala ze
mam ja dokarmiac bo moj pokarm jest "psincowaty".ja oczywiscie sie nie
zgodzilam bo karmilam sama piersia do 6 miesiaca.szlag ja trafial ale udawala
ze wszystko jest ok.myslalam ze to koniec ale to byla cisza przed burza.moj
maz staral sie nie wtracac.wiedzial ze mam racje.po 6 miesiacu zaczelam
wprowadzac jedzenie ze sloikow poniewaz ja i lekarz corki stwierdzilismy ze
tak bedzie lepiej.mala przybiera rewelacyjnie na wadze.pare dni temu znow
przyszla.kazal mi wypier... te sloiczki bo corka ma miec tluszcz.powiedziala
ze przychodzi tu tylko ze wzgledu na dziecko.(maz jest za granica).poczulam
sie okropnie.powiedzialam ze moje dziecko nie bedzie mialo sadla jak swinia
po czym tesciowa ubrala sie i wyszla.teraz nie wiem co mam robic bo ona jest
tak czy siak babka dla mojego dziecka a tego nie zmienie.