Gość: Bezradna27-latka
IP: *.dip.t-dialin.net
20.01.07, 19:54
Nigdy nie przypuszczalabym, ze bede zmuszona skorzystac, a raczej szukac
porad, pomocy wlasnie na forum. Od dwoch lat nie potrafie, a moze nie chce,
nie jestem w stanie pogodzic sie z odejsciem mezczyzny, ktorego kocham,
jednak On nie potrafi pokochac mnie.Dziela nas kilometry, mimo tego nie
poddaje sie, walcze, ale czy jest sens?
czy mezczyzni nie potrafia docenic milosci, dobroci, a nawet poswiecenia. ON
bardzo i wielokrotnie mnie zranil, zawiodl, jednak dalej o niego walcze,
osmieszajac sie...
jestem na skraju wytrzymalosci psychicznej, jak ma to dalej byc??
Nie wiem...
Tesknie...