Gość: Aga
IP: 80.48.157.*
04.02.07, 10:18
Dzisiaj miałam przypadek że w szpitaulu w Balchowni nie chcieli mi przyjąć
dziecka (wymiotuje i ma gorączke), kazali mi jechać do Częstochowy na
Kilińskiego albo czekać 20 minut. Ja poczekałam a pani przepisała mi tylko
lekarstwo na spedzenie gorączki a szpitala z wolnymi miejscami mam sobie
szukać sama. Paranoja.To tylko nadaje sie do gazety. Proszę żeby ktoś się tym
zajął.