Gość: pracownica zła
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.02.07, 17:16
Chciałam zatrudnic sie na Wydziale Administracyjno-prawnym w Akademii
Polonijnej i nic mi z tego nie wyszło. Chciałam porozmawiac z dziekanem nie
było go,chciałam porozmawiać z prorektorem też go nie ma. Rektor nie miała
czasu. Jedna z kobiet, która tam pracuje poradziała mi żebym lepiej wszystko
załatwaiała z kierownikiem kadr albo kanclerzem bo to one decydują kto tutaj
pracuje a kto wylatuje (te panie mają tylko tytuł mgr tak jak ja i mają takie
znaczenie?). Zaden dziekan, prorektor nie mają nic do powiedzenia jesli
chodzi o pracowników tylko te panie.
Co za bajzel. Więcej już tam sie nie pojawie teraz ma taki niesmak ze tam sie
wogole starałam o stanowisko.
Czy na innych uczelniach też jest taki bałagan kadrowy?