Gość: Częstochowianin
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.02.07, 21:00
Cytat z forum wrocławskiego:
"Szanowny Chamie!
Często jesteś człowiekiem kulturalnym i wykształconym, wytłumacz więc nam,
jak to się dzieje, że w charakterze właściciela psa zmieniasz się w
skończonego chama, kynoterrorystę, który nie przestrzega przepisów i nie
respektuje prawa innych do braku kontaktu z Twoim kundlem i jego odchodami?
Komuniści przywieźli Cię ze wsi do miasta dwa pokolenia temu i jesteś dumny z
własnego awansu społecznego i z faktu, że w przeciwieństwie do dziadków nie
trzymasz już kur i ziemniaków w wannie, ale uświadom sobie, że jeśli chodzi o
kulturę trzymania psa w mieście, to nadal jesteś na poziomie zabitej dechami
wsi.
Wrocławskie przepisy (uchwała rady miejskiej) są w kwestii wyprowadzania psów
jasne. Masz prawo spuścić psa ze smyczy na terenie nieuczęszczanym, ale jeśli
pojawią się tam ludzie masz obowiązek wziąć go na smycz albo przynajmniej
przytrzymać. Wszędzie indziej - tam gdzie chodzą ludzie, a więc i w parkach -
masz obowiązek trzymać psa na smyczy, a groźnego w kagańcu. Tymczasem Ty,
chamie, uważasz, że możesz puszczać psa wolno, gdzie Ci się żywnie podoba, a
inni mają się martwić, żeby uniknąć spotkania z Twoim jazgoczącym czy
skaczącym na człowieka kundlem. Wyobraź sobie, że Twoje zapewnienia, że pies
nie ugryzie, nas mało uspokajają, bo jak pogryzie, to zawsze się potem
dziwisz, że "on przecież dotąd nikogo nie ugryzł". Tak samo nie obchodzą nas
wyjaśnienia, że pies chce się tylko bawić i w ramach tej zabawy skacze na nas
i brudzi nam spodnie. Niech dotrze do Twojego zakutego łba, że my nie mamy
ochoty bawić się z Twoim kundlem, a że nie narzucamy się Tobie z naszymi
formami zabawy, więc bądź łaskaw to respektować. Zrozum w końcu, chamie, że
inny człowiek zwyczajnie boi się biegnącego w jego kierunku, szczekającego
czy warczącego psa.
A propos szczekania. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że dla Twojego ucha to
sama muzyka. Przyjmij jednak do wiadomości, że wycie i szczekanie to taki sam
hałas jak każdy inny. O takim natężeniu decybeli, że irytuje czy przeszkadza.
Tak, tak, wiemy, że nie Tobie i dlatego przywiązujesz swojego kundla pod
sklepem, a pies nie widząc właściciela, urządza koncert, podczas gdy Ty
spokojnie, nie śpiesząc się, robisz zakupy. Czy to dla Ciebie, chamie, taki
wielki wysiłek, osobno zrobić zakupy i osobno wyjść na spacer, że musisz
fundować innym koncert w postaci ujadania Twojego kundla? A słyszałeś,
chamie, o ciszy nocnej? Cisza oznacza brak hałasów. Wycie Twojego kundla do
księżyca to nie jest brak hałasów.
Wiemy, chamie, że dopiero dwa pokolenia temu przestałeś chodzić za stodołę i
w związku z tym leżące na trawnikach i chodnikach gówna Twojego kundla Ci nie
przeszkadzają. Zgodnie jednak ze wspomnianą wyżej uchwałą rady miejskiej
masz - nomen omen - zasrany obowiązek po swoim psie posprzątać. Twierdzisz,
że płacisz podatek od psa (choć często wcale go nie płacisz) i w związku z
tym posprzątać ma kto inny. Jakbyś nie wiedział, że podatek to nie jest kupno
usługi. Czy jak płacisz podatek od nieruchomości, to oczekujesz, że służby
miejskie będą sprzątać w Twoim domu? Ale pójdźmy na kompromis. Niech Twój
kundel sra i szcza w Twoim domu, a Ty wzywaj do sprzątania służby miejskie.
Myślimy, że wtedy wszyscy będą zadowoleni. My nie będziemy wdeptywać w gówna
na ścieżkach i chodnikach ani "rozkoszować się" ich widokiem, Ty nie będziesz
musiał sprzątać po swoim psie, a nawet jak służby miejskie nie zechcą w Twoim
domu posprzątać, to przecież Tobie psie gó.. nie przeszkadza.
Ponieważ nie mamy wątpliwości, że do chama z powyższego niewiele dotrze, bo
taka jest natura chama, że nic do niego nie dociera, trzy apele.
Do Straży Miejskiej: Ruszcie w końcu, panowie, dupy, bo od tego jesteście i
zacznijcie w końcu karać mandatami właścicieli psów za łamanie przepisów.
Wystarczy zacząć, a wśród chamów szybko rozejdzie się wieść, że za puszczanie
psa wolno i zostawianie gówien, można oberwać mandat.
Do prezydenta Dutkiewicza: Szanowny Panie Prezydencie, cieszymy się, że ma
Pan dla Wrocławia europejskie aspiracje i ściąga kolejną inwestycję, tylko że
jak się do budynków nowej firmy idzie zasraną ścieżką, to tak jakbyśmy szli
do tej Europy w garniturze z odsłoniętą dupą i w razie potrzeby przysiadali,
żeby tę potrzebę załatwić. Może zmobilizuje Pan podległą mu Straż Miejską,
żeby wykonywała swoje obowiązki.
Do "Gazety Wyborczej": Przeprowadziliście sporo sensownych akcji, windujących
poziom tego zacofanego społeczeństwa. Może w końcu czas na akcję: "Jestem
właścicielem psa, a mimo to nie jestem chamem"."
Myślę,że cytat doskonale pasuje do każdego innego miasta,także Częstochowy.
Wystarczy tylko zmienić dane osobowe prezydenta miasta.