WSP walczy ze spisywaniem prac magisterskich

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.03, 11:56
ciekawe czy nasze wsp jest w stanie i jak to zrobi by sprawdzić
czy studenci nie kupują prac od osób zajmujących się ich
sprzedarzą?...
    • Gość: Norman Bezmózgi ze szkół wyższych, którym nie chce sie pisać IP: *.acn.pl / 10.65.3.* 05.05.03, 12:56
      Bezmózgi ze szkół wyższych, którym nie chce sie pisać prac!
      Gardzę wami. Plagiatując prace macie niepełne wyższe, czyli
      średnie, wy durnie bez mózgów, nie mówiąc o honorze (sprawdźcie
      w słowniku co to znaczy, albo lepiej kupcie objaśnienie u kogoś
      kto ma coś pod czaszką).
    • Gość: no comment Re: WSP walczy ze spisywaniem prac magisterskich IP: rzbcache* / 10.0.122.* 05.05.03, 13:12
      Gość portalu: student 3 roku napisał(a):

      > ciekawe czy nasze wsp jest w stanie i jak to zrobi by
      sprawdzić
      > czy studenci nie kupują prac od osób zajmujących się ich
      > sprzedarzą?...

      sprzedarzą, ktos kto robi takie byki studiuje !
      • Gość: nauczyciel Re: WSP walczy ze spisywaniem prac magisterskich IP: *.pcz.czest.pl 05.05.03, 14:23
        Gość portalu: no comment napisał(a):

        > sprzedarzą, ktos kto robi takie byki studiuje !

        Widze, ze kolega niezorientowany. Ja juz zdazylem sie
        przyzwyczaic do tego poziomu. Coz, zwiekszamy w kraju
        tzw. wspolczynnik skolaryzacji, co oznacza, ze na studia
        przyjmuje sie kazdego imbecyla z okolicy, ktoremu pozniej
        nie stawia sie zadnych wymagan, bo on z zadnymi wymaganiami
        sobie nie poradzi. Mamy wiec w kraju coraz wiecej magistrow
        ekonomii, ktorzy nie wiedza co to jest procent skladany,
        magistrow filozofii, ktorzy mysla, ze Platon to proszek do
        prania, itd. itp.
    • Gość: Luki z pliku latwiej kopiowac do wlasnego artykulu... IP: 141.63.88.* 05.05.03, 13:54
      "Przed odpisywaniem od innych postanowili się zabezpieczać niektórzy
      wykładowcy. - Proszą studentów o oddawanie prac na dyskietkach - mówi Marietta
      Blachnik-Gęsiarz, rzeczniczka WSP. - Tworząc bazę danych i łatwiej im potem
      odkryć plagiat."

      Czyzby po to zbieraja pliki? Tja, z pliku po prostu latwiej kopiowac do
      wlasnego artykulu/ksiazki... Milo, jesli nie "zapomna" o nazwisku studenta. Ale
      widzialem juz cale ksiazki szanowanych dr.hab., w wiekszosci sklejone z prac
      magisterskich studentow - dla ktorych nawet w bibliografii nie znalazlo sie
      miejsce...
      • Gość: nauczyciel Re: z pliku latwiej kopiowac do wlasnego artykulu IP: *.pcz.czest.pl 05.05.03, 14:25
        Gość portalu: Luki napisał(a):

        > widzialem juz cale ksiazki szanowanych dr.hab., w wiekszosci
        sklejone z prac
        > magisterskich studentow - dla ktorych nawet w bibliografii nie
        znalazlo sie
        > miejsce...

        To moze podaj tytuly. Bedzie mozna sprawdzic to co piszesz i
        ewentualnie ukarac winnych.
        • Gość: Robert Typowo polskie podejscie do problemu IP: 193.108.78.* 05.05.03, 14:44
          A gdzie za przeproszeniem jest nadzor nad uczelniami. Uczelnia,
          ktora wypuszcza magistrow zaswiadcza cala swoja powaga, ze
          student osiagnal wymagany poziom aby uzyskac ten zaszczytny
          tytul. Proponuje zwiekszyc nadzor na uczelniami, karac je
          finansowo i administracyjne a zobaczycie jak wezma sie do
          roboty. Za plagiat sa odpowiednie paragrafy w kodeksie karnym i
          nie potrzeba do tego zadnych zmian w regulaminie studiow. A
          zlapac nawet pare tysiecy w roku za plagiat to wcale nie taki
          duzy wysilek, tylko trzeba chciec. Ale z takim podejsciem
          administracji rzadowej to jeszcze dluga droga przed nami.
      • Gość: icek Re: z pliku latwiej kopiowac do wlasnego artykulu IP: 212.191.80.* 05.05.03, 16:55
        Praca magisterska jest - w moim rozumieniu - wynikiem własnej pracy badawczej
        autora, tak samo jak artykuł w czasopiśmie naukowym, doktorat, etc. więc nie
        można sprzeciwiać się jej wykorzystaniu przez inne osoby. Wręcz przeciwnie,
        moim zdaniem jeśli kierownik seminarium realizuje pewien szerszy projekt
        badawczy, którego elementem są poszczególne prace magisterskie, to nie należy
        tego oceniać negatywnie, jeśli spełnione są pewne podstawowe warunki, w tym
        jednoznaczne określenie, jaki jest udział intelektualny poszczególnych osób w
        realizacji projektu. W wypadku magistranta może być różnie, zależnie od jego
        poziomu intelektualnego. Jednak w każdym wypadku korzystania z czyjejś pracy
        magisterskiej przez promotora, czy innego badacza, należy ją traktować
        identycznie, jak publikację: tzn. wszędzie tam, gdzie się korzysta z jej
        ustaleń - cytować ją w sposób, przyjęty w danej dziedzinie wiedzy.


        Gość portalu: Luki napisał(a):

        > Czyzby po to zbieraja pliki? Tja, z pliku po prostu latwiej kopiowac do
        > wlasnego artykulu/ksiazki... Milo, jesli nie "zapomna" o nazwisku studenta.
        > Ale widzialem juz cale ksiazki szanowanych dr.hab., w wiekszosci sklejone z
        prac
        > magisterskich studentow - dla ktorych nawet w bibliografii nie znalazlo sie
        > miejsce...
        • Gość: Luki Re: z pliku latwiej kopiowac do wlasnego artykulu IP: 141.63.88.* 05.05.03, 17:24
          > Praca magisterska jest - w moim rozumieniu - wynikiem własnej
          > pracy badawczej autora, tak samo jak artykuł w czasopiśmie
          > naukowym, doktorat, etc. [...] Jednak w każdym wypadku korzystania
          > z czyjejś pracy magisterskiej przez promotora, czy innego badacza,
          > należy ją traktować identycznie, jak publikację: tzn. wszędzie tam,
          > gdzie się korzysta z jej ustaleń - cytować ją w sposób, przyjęty
          > w danej dziedzinie wiedzy.

          Tak, zgadzam sie. Do "nauczyciela": zeby nie bylo nieporozumien, ksiazka o
          ktorej pisalem nie zostala napisana przez nauczyciela WSP w Czestochowie, ale
          na Politechnice Wroclawskiej.
    • Gość: tulipan Plagiaty IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 05.05.03, 14:43
      Na temat plagiatów można poczytać na stronie
      www.naukowcy.republika.pl - Artyuły i czytelnia
    • Gość: xy To wszystko jest... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.05.03, 14:47
      Dziwne conajmniej. Bo często jest tak, że to już profesor
      popełnia "coś" dając temat, który już był i jak to obejść? Przy
      obecnym masowym studiowaniu profesor nie może wymyślić sensownych
      tematów i często się powtarzają, lub są baaaaardzo podobne. Co za
      tym idzie - stwarza możliwość powielania pracy dyplomowej.
      Osobiście jestem wrogiem wykonywania prac magisterskich przez
      wszystkich. 3-4 lata kończone egzaminem inżynierskim, czy
      licencjatem, powinny wystarczyć. Magisteria pozostawiłbym tym,
      którzy chcą się bawić w naukę zawodowo. Mielibyśmy wartościowe
      prace dyplomowe, a problem plagiatów praktycznie przestałby
      istnieć. Przykro mi to stwierdzić, ale większość obecnie pisanych
      prac dyplomowych jest niewartych papieru, na którym zostały
      napisane.
      • Gość: ### Re: To wszystko jest... IP: *.sims.nrc.ca 05.05.03, 14:58
        sprawa poblazania plagiatom poszla znacznie dalej na Uniwersytecie Warszawskim.
        otoz z trosce o to, by studenci nie plagiatowali prac magisterskich, prace
        te... utajniono, to znaczy ze nie mozna w bibliotekahc wydzialowych przeczytac
        prac magisterskich, motywujac to prawami autorskimi etc..
        usmialem sie strasznie, bo wlasnie ten system UNIEMOZLIWIA WYKRYCIE PLAGIATOW,
        poniewaz teraz, absolutnie nikt poza promotorem i magistrantem (ktorzy maja
        wlasne egzemplarze prac) nie ma do nich wgladu, a tym samym, nie mozna
        plagiatorow zdemaskowac. ot i nasz polska walka w plagiatami.
        oto i skutki slawnej sprawy plagiatu pana "mgra" ANUSZA
        • Gość: icek Re: To wszystko jest... IP: 212.191.80.* 05.05.03, 16:44
          Oj, nie zgodzę się do końca. Na innych uczelniach (Uniwersytet Łódzki) było tak
          co namniej od lat 80. (o ile ma pamięć sięga). Decyzję o udostępnieniu
          podejmuje promotor, a czasem nawet dziekan wydziału - jako osoba najbardziej
          zorientowana, jaki jest cel potencjalnego czytelnika - czy zacytowanie w swym
          artykule/książce ze wskazaniem na autora pracy magisterskiej (jak ja robię w
          swoich publikacjach), czy też plagiat - w kolejnej magisterce, czy - co gorsza -
          we własnym, drukowanym i odpowiednio opłaconym ze środków właściwego
          samorządu "opracowaniu" (takie przypadki, jak słyszałem, zdarzały się
          wielokrotnie w książkach "wielkich znawców dziejów regionu/miasta X").
          W moim instytucie większość prac magisterskich nie znajduje się też w
          bibliotece, lecz tylko w katedrach, dziekanacie i archiwum uczelni, co też
          ogranicza możliwości "ściągania". Ponadto w mojej dziedzinie (historia)
          promotor - nawet gdyby miał kilkudziesięciu magistrantów (co się nie zdarza, to
          nie prawo czy marketing) jest w stanie wymyśleć oryginalny, absolutnie
          niepowtarzalny temat pracy dla każdego - z prostej przyczyny: same tematy
          regionalne (XIX-XX w.) można realizować na podstawie zasobu archiwum (AP w
          Łodzi), który liczy kilkanaście kilometrów akt! Jedynym problemem jest
          niepoddawanie się wątpliwym propozycjom tematu ze strony magistrantów (jak,
          podejrzewam, było w wypadku Anusza).

          Gość portalu: ### napisał(a):

          > otoz z trosce o to, by studenci nie plagiatowali prac magisterskich, prace
          > te... utajniono, to znaczy ze nie mozna w bibliotekahc wydzialowych
          przeczytac
          > prac magisterskich, motywujac to prawami autorskimi etc..
          > usmialem sie strasznie, bo wlasnie ten system UNIEMOZLIWIA WYKRYCIE
          PLAGIATOW,
          > poniewaz teraz, absolutnie nikt poza promotorem i magistrantem (ktorzy maja
          > wlasne egzemplarze prac) nie ma do nich wgladu, a tym samym, nie mozna
          > plagiatorow zdemaskowac
          • gabrielacasey W czasie gdy ja sama pracowalam w UW potrzebna 05.05.03, 17:00
            byla dodatkowo (poza zgoda promotora itd.) zgoda autora danej
            pracy - jasne, we wlasnej pracy mozna bylo starszego kolege
            ZACYTOWAC, powolac sie na jego ustalenia itd. - jak to w nauce.
            Wydaje mi sie takze, ze do dzis brak jakichkolwiek generalnych
            ustalen, ze wydzialy i katedry (bo te maja archiwa prac
            magisterskich, nie ma zadnego centralnego aechiwum, choc moglo
            sie to ostatnimi laty zmienic, na 100% pewna nie jestem)maja swa
            wlasna polityke udostepniania studentom materialow archiwalnych,
            lacznie z tymi pracami.
      • Gość: yellow Re: To wszystko jest... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 15:25
        Gość portalu: xy napisał(a):

        > Dziwne conajmniej. Bo często jest tak, że to już profesor
        > popełnia "coś" dając temat, który już był i jak to obejść? Przy
        > obecnym masowym studiowaniu profesor nie może wymyślić sensownych
        > tematów i często się powtarzają, lub są baaaaardzo podobne. Co za
        > tym idzie - stwarza możliwość powielania pracy dyplomowej.
        > Osobiście jestem wrogiem wykonywania prac magisterskich przez
        > wszystkich. 3-4 lata kończone egzaminem inżynierskim, czy
        > licencjatem, powinny wystarczyć. Magisteria pozostawiłbym tym,
        > którzy chcą się bawić w naukę zawodowo. Mielibyśmy wartościowe
        > prace dyplomowe, a problem plagiatów praktycznie przestałby
        > istnieć. Przykro mi to stwierdzić, ale większość obecnie pisanych
        > prac dyplomowych jest niewartych papieru, na którym zostały
        > napisane.

        W Szczecinie wybuchla afera wiekszego kalibru, bo o plagiat został podejrzany
        profesor Uniwersytetu Szczecińskiego. Wsród opinii, jakie przeczytałam na ten
        temat znamienna była wypowiedź jednego z szacownych naukowców (niestety, nie
        pamietam nazwiska), który stwierdził, iz "plagiaty prac magisterskich" to
        rzecz nagminna (sic!), a zdarzają się nawet plagiaty prac doktorskich!
        Czytając tę wypowiedź również zastanowiłam się gdzie sens w produkowaniu
        takich "magistrów". I dlaczego uczelnie nie podchodzą do zjawiska bardziej
        restrykcyjnie. To, co w tej chwili się dzieje to masówka. Liczy sie głównie
        kasa (ściągana głównie od studentów zaocznych).
      • Gość: xxx Re: To wszystko jest... IP: *.k.mcnet.pl 05.05.03, 15:38
        Gość portalu: xy napisał(a):

        > Dziwne conajmniej. Bo często jest tak, że to już profesor
        > popełnia "coś" dając temat, który już był i jak to obejść?
        Przy
        > obecnym masowym studiowaniu profesor nie może wymyślić
        sensownych
        > tematów i często się powtarzają, lub są baaaaardzo podobne. Co
        za
        > tym idzie - stwarza możliwość powielania pracy dyplomowej.
        > Osobiście jestem wrogiem wykonywania prac magisterskich przez
        > wszystkich. 3-4 lata kończone egzaminem inżynierskim, czy
        > licencjatem, powinny wystarczyć. Magisteria pozostawiłbym tym,
        > którzy chcą się bawić w naukę zawodowo. Mielibyśmy wartościowe
        > prace dyplomowe, a problem plagiatów praktycznie przestałby
        > istnieć. Przykro mi to stwierdzić, ale większość obecnie
        pisanych
        > prac dyplomowych jest niewartych papieru, na którym zostały
        > napisane.

        Podnosi koszty wykształcenia i tworzy fikcję w której jedynymi
        beneficjentami jest kadra naukowo-akademicka.
      • gabrielacasey I tu masz RACJE: na porzadnych uniwersytetach, to 05.05.03, 16:54
        student ma pomysl na temat swej pracy magisterskiej. I rozmawia
        z promotorem, "siedzacym" w podobnej problematyce, czy chcialby
        go przyjac do grona swych magistrantow. Tu nie ma miejsca na
        plagiaty. I praca magisterska jest praca magisterska.
    • Gość: Gronostaj Re: WSP walczy ze spisywaniem prac magisterskich IP: *.proxy.aol.com 05.05.03, 15:06
      Nie ma sie czemu dziwic. Tacy uczniowie jacy nauczyciele.
      Ogladalem niedawno poczatkowa wersje pracy magisterskiej pisanej na jednej z
      szanowanych uczelni w Polsce.
      A ze sie troszeczke w tematyce wyznawalem, Szybko zorientowalem sie, ze 90%
      pracy zostalo przepisane od poprzednika robiacego wczesniejsza czesc tematu u
      tego samego promotora. A ten poprzednik przepisal ja od kolejnego
      poprzednika.................., a ten z kolei............
      Na moje pytanie o sprawe przepisywania dostalem od kuzynki odpowiedz :

      ALEZ WUJKU, PRZECIEZ WSZYSCY TAK ROBIA....................

      PS. Nie rozumiem tylko, dlaczego ten watek znalazl sie na forum
      regionalnym "Czestochowa, a nie na forum "Kraj". Czyzby nawet redakcji GW
      zalezalo, zeby sprawie nadac tylko lokalny wydzwiek. Nie pocieszajmy sie, ze to
      tylko "lokalny" problem i zwiazany z mala iloscia uczelni.

      Pozdrawiam

      Pozdrawiam
      • gabrielacasey A przeciez wystarczylo tylko powolac sie na 05.05.03, 17:03
        poprzednikow: przy magisterium odkrywczosc wymagana nie jest,
        prace maja charakter kompilacyjny, chodzi o dodanie wlasnej
        malutkiej cegielki... A wiec naprawde nie rozumiem, CZEMU sie
        starszych kolegow po prostu nie cytuje z podaniem zrodla?
        • Gość: Gronostaj Re: A przeciez wystarczylo tylko powolac sie na IP: *.proxy.aol.com 05.05.03, 17:25
          Masz racje. ale................nagle okazuje sie, ze mlody czlowiek wszystko co
          zrobil.............to przepisal pare starych prac dobrze znanych promotorowi.
          Nawet nie wysilil sie, zeby poszukac zwiazanych z praca publikacji z ostatnich
          lat, nie mowiac juz o przejrzeniu internetu. Komputerowego przegladu tematu juz
          nie wymagam, bo wiem ze dostep do "data base" jest w Polsce drogi a znajomosc
          jezykow obcych "taka sobie".
          Ale czy nie drozsze jest szkolenie i utrzymywanie takich "naukowcow".
    • Gość: Lec Re: WSP walczy ze spisywaniem prac magisterskich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.03, 15:49
      Plagiatorzy śpijcie spokojnie!
      Muza - kobieta rzadko wyjawi kto był pierwszy...
    • Gość: Cogito Re: WSP walczy ze spisywaniem prac magisterskich IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 05.05.03, 17:10
      Czy ten tytuł nie sugeruje, że spisywanie prac magisterskich na
      WSP jest zjawiskiem powszechnym? A już hasło "Częstochowska
      uczelnia" jest nie na miejscu, bo w pewien sposób miesza w to
      inne uczelnie z naszego miasta. Myślę, że to jest nierzetelność
      dziennikarska.
    • Gość: 64u Studenci moga sprwdzac czy ICH praca jest oryginalna IP: olympia:* / 192.168.25.* 05.05.03, 17:23
      Co oni wypisuja za bzdury :)
    • Gość: Beny Oj Wyborcza, Wyborcza ty wiesz co to jest plagiat? IP: 213.68.127.* 05.05.03, 17:40
      W calym tekscie myli sie i miesza dwa pojecia.
      Po pierwsze plagiat a po drugie instytucja "murzyna". Jesli ja
      komus napisze samodzielnie prace magisterska (wzglednie
      doktorska, to troche trudniejsze do wykonia w praktyce) to recze
      ze nie bedzie to plagiat. Napisze to od poczatku do konca na
      bazie wlasnej wiedzy i tam gdzie trzeba odwolujac sie do zrodel.
      I ciekawe jak to zostanie sprawdzone przez promotora i co mu da
      dostarczanie pracy na dyskietce.

      Oczywscie nie jestem taki dobry aby za kazdym razem zmieniac
      styl i wiele prac "mialoby" troche podobny przebieg, ale coz
      nobody's perfect.

      A w internecie istnieje doskonale narzedzie do weryfikacji,
      teraz umknal mi adres, ale wiem ze w stanach standardowo
      filtruja tym prace. Moze ktos podrzuci adres.
    • Gość: ola Re: WSP walczy ze spisywaniem prac magisterskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.03, 11:53
      to bardzo dziwne, że studentów posądza się o plagiat, skoro są
      tacy wykładowcy którzy sami dają studentom prace już kiedyś
      pisane przez ich seminarzystów.Często jest tak,że promotor kusi,
      wręcz sam nakłania do plagiatu studenta.Promotor daje gotową
      pracę a student musi ją tylko przepisać-słyszałam że jest tak na
      wielu uczelniach.Z tego co wiem na WSP nie dochodzi do takich
      precederów.Na szczęście!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja