Gość: PG
IP: *.man.czest.pl
24.05.07, 11:02
Wczoraj siedziałem ze znajomymi w Tori na meczu fianału LM. Zamawialiśmy do
stolika, a obsługiwała na słodziutka blondynka-kelnerka... Wszystko fajnie.
Gorzej, gdy po 3h podeszliśmy do baru zapłacić... Okazało się, że doliczyła
nam jakieś 4 piwa Heineken więcej, których nikt z nas po prostu nie wypił.
Gdyby nie fakt, że było już późno, a każdy z nas szedł rano do pracy,
skończyłoby się to zapewne wezwaniem Policji i awanturą - owa kelnerka-
blondynka miała wyjątkowy bajzel w swoich karteczkach z zapisaną ilością
podanych piw i innych rzeczy. Na "karteluszce" miała chyba 3 stoliki bez
żadnego pogrupowania - jeden zapis po drugim bez podziału „stolik nr 1, 2”
itd... naprawdę nikt z nas nie mógł zrozumieć co ona tam zlicza....ech,
dramat po prostu. Dlatego pewnie przy policji miałaby marne szanse. Ale
twardo szła w zaparte!
Finał był taki, że jeden z nas rzucił kasę na bar i wyszliśmy, bo szkoda nam
było czasu na awanturę za kwotę ca.20zł.
Niemniej jednak PRZESZTREGAM WSZYSTKICH KLIENTÓW TORI, aby za zamówione
rzeczy płacili od razu w barze. Zamówienie na kreskę może się skończyć
niestety tak jak w naszym przypadku....
Fajny lokal, ale obsługa spowodowała, że nikt z nas już tam po prostu nie
pójdzie... a to "tylko" 24zł dla nich. 24zł = kilku klientów mniej. Ich wybór!
Pozdrawiam.