Ordynator zaprzecza, że nie pomógł choremu

IP: *.org.pl 12.06.03, 07:56
Jak znam życie to skończy się na odwoaniu ze stanowiska i tyle
sad lekarski nic mu nie zrobi jak zwykle zreszta.
    • Gość: mieszkanka K. Re: Ordynator zaprzecza, że nie pomógł choremu IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 08:33
      To co się dzieje w tym szpitalu to horror. Rodzina Chłądzyńskich
      założyła sobie prywatny folwark w nim: on - ordynator, żona -
      jego zastępcą, syn - lekarz tudzież pracujący. Bez koperty nie
      można nawet dowiedzić się o stanie pacjenta, opieka ogranicza
      się do prześwietlenia płuc, zmierzenia temperatury i zbadania
      poziomu cukru a większość z hospitalizowanych tutaj wymaga
      przewiezienia na oddziały specjalistyczne, ale to jest możliwe
      tylko po wręczeniu bardzo grubej koperty......... Miałam z tym
      szpitalem wielokrotnie styczność a konkretnie z ordynatorem i
      lekarzami tam pracującymi - książkę można by napisać - to nie
      jest szpital
    • Gość: Stańczyk Re: To nie lekarz, to łapiduch IP: 213.199.197.* 13.06.03, 01:01
      Tyle słów, żeby opisać zachowanie jednej szui. Lekarze jak
      księża, uważają się za osoby wyjątkowe. Z tym samym skutkiem.
    • Gość: AM Re: Ordynator zaprzecza, że nie pomógł choremu IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 09:24
      Jak znam zycie to szybko sprawa ucichnie.A to ze wymuszal na
      pacjentach lapowki?To ciekawe, zwlaszcza na ludziach
      starszych.Moze ktos zajl by sie tym glebiej????
      • Gość: hi Re: Ordynator zaprzecza, że nie pomógł choremu IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 14:00
        To co dzieje sie w Krzepicach to naprawde jeszcze nic wielkiego.
        W tej chwili walcze o zycie mojego 32-letniego meza, ktorego
        bardzo "skutecznie" leczono w szpitalu w Częstochowie na
        Tysiacleciu. To co tam sie dzieje przechodzi ludzkie granice
        wyobraźni. Lekarz przyjmujacy z oddzialu na oddzial nie raczy
        nawet przeczytac karty wypisowej, a gdy poszlam do lekarza
        dyzurnego aby poprosic o konkretne badania (nadmieniam ze sa to
        badania majace rozpoznanie choroby i dalsze leczenie) lekarz
        oburzyl sie twierdzac jakja smie prosic o cos takiego, a na
        odchodne stwierdzil "co pani mysli ze my tu nie umimy leczyć".
        Tak dobrze go leczyli ze w tej chwili nie wiadomo czy przezyje.
    • Gość: Obywatel Re: Ordynator zaprzecza, że nie pomógł choremu IP: *.org 13.06.03, 17:47
      Sąd nie uwierzy, jeśli rodzina nie złowży doniesienia :))))))))
      Co tam Gazeta, chorzy, koledzy, SŁUCHY WCZEŚNIEJSZE !
      Należy oskarżyć teraz również Ludzi, w których obowiązku byla
      kontrola poczynań szpitalnych - NIE MIELI NASŁUCHU NA SŁUCHY !
      Za darmo pienądze brali, Niedowiarki ? A to już chyba
      malwersacja finansowa, nie ?
Pełna wersja