Gość: jasiu...
IP: *.gre.pl
30.06.07, 19:43
A nawet antykościelna? To zastanawiające, ale nawet analizując wpisy na tym
forum, wszystko, co jest związane z kościołem u części forumowiczów wywołuje
ataki agresji. W mieście, w którym bogactwo niektórych (powtarzam -
niektórych) mieszkańców przekracza znacznie krajowy poziom, a ich wille
mogłyby pomieścić niejedną cygańską rodzinę, najważniejsza jest nowa plebania,
czy nowo sprowadzony przez jakiegoś księdza kilkuletni samochód.
I co ciekawe, największy wrzask, jak to księża wykorzystują w naszym mieście
szarego człowieka, podnoszą zawsze ci, którzy w życiu na tacę złotówki nie
rzucili, nigdy żadnej mszy nie zamawiali, no może kiedyś zapłacili parę stówek
za ślub lub za pogrzeb.
Z jednej strony boją się tacy zafundować bliskim świecki pogrzeb, czy wziąć
ślub cywilny, bez kościoła i organów, z drugiej plują jadem na tych, którzy te
religijne uroczystości im poprowadzili. I nie jest ważne, że byle jaki
fotograf, czy kamerzysta (nie wspomnę o zespole) bierze dwa razy tyle, co
ksiądz. Jeśli taki weselny reżyser kupi sobie mercedesa, to w porządku. Jeśli
ksiądz za ślubne kupi sobie skodę, to już jest źle.
Czy ktoś kiedykolwiek policzył, ile osób w naszym mieście żyje dzięki
pielgrzymkom, ilu pracuje w okolicy Jasnej Góry, choćby prowadząc kramy na ul.
Barbary. Ile łańcuszkarek, czy prasek, wyciskających medaliki stało się
podstawą bogactwa wielu osób z obecnej częstochowskiej elity biznesowej.
Zaczynali od oprawiania zdjęć Matki Boskiej, czy składania różańców. Dziś mają
całkiem niemałe wille i czasem zmienili branże. Ale na początku było słynne
medalikarstwo.
Nad morzem nie lubi się "stonki", bo hałasują, bo śmiecą, bo zajmują miejsce
na ulicach i dezorganizują życie miejscowości. Mieszkańcy Łeby, Władysławowa,
czy Międzyzdrojów starają się jednak, by tej niechęci nie okazywać, by jak
najwięcej na letnikach zarobić. U nas pielgrzym, choć często kupi na straganie
różaniec i ciupagę z napisem "pamiątka z Częstochowy" jest niemile widzianym
gościem. Może i taki pielgrzym wydaje niedużo, ale cóż tak naprawdę
Częstochowa jest mu w stanie zaproponować? Gdzie ten pielgrzym mógłby zostawić
więcej pieniędzy, jeśli miasto nie potrafi od wielu już lat, dać jakiejkolwiek
propozycji dla niego?
Papieski krzyż na placu Daszyńskiego, zamiast na osi Alei, stanie z boku, bo
będzie przeszkadzał. A pewnie, może jeszcze odwrócimy krzyż o 90 stopni, tak
by jeszcze trudniej było go dostrzec z jasnogórskich wałów. Może zamiast
denerwujących nabożeństw w Alejach przez głośniki puścimy retransmisję z
ostatniego Opola, a na pierwszych lampach w III alei rozwiesimy transparent -
"Częstochowa to dobre miasto" z dopiskiem "ale już nie dla pielgrzymów". Bo tu
się kościoła nie lubi, bo tu wszystko, co się kojarzy z kościołem zawsze
będzie tylko złe, nieładne, przestarzałe i w ogóle najlepiej, żeby tą całą
Jasną Górę gdzieś sobie paulini zabrali.
Czemu tak wielu mieszkańców naszego miasta, jest tak silnie nastawionych
przeciw kościołowi? Czemu tak bardzo brakuje nam tolerancji? Dlaczego
grzeszący, a nawet tylko lubujący się w bardziej dostatnim życiu ksiądz, jest
w naszym mieście tak potępiany? No i wreszcie czemu ci, którym w tej
atmosferze aż tak źle, nie przeprowadzą się gdzieś w tereny, gdzie czerwonych
legitymacji i podobnych poglądów zawsze było więcej. Przecież Sosnowiec czeka.
Może tam było by im lepiej?