Gość: gość
IP: 195.205.202.*
11.07.07, 14:32
Bardzo rzadko mam okazję wyskoczyć "na zakupy" w Częstochowie, studiuję w
innym mieście. Jednak dopiero wczoraj zrozumiałam po czym w innych miastach
rozpoznaje się dziewczyny z naszego miasta...Chciałam kupić ot zwykłe, krótkie
dżinsy. Pomijając niewielką ilość sklepów z markową odzieżą, wszędzie tylko
cekin za cekinem goni cyrkonię (brylant jak to mnie ekspedientka uprzedziła),a
to wszystko umieszczone na kwiatku z podpisem "sexy" (no dobra,kwiatek był na
innych :P). I tak odwiedziłam domy handlowe Seka, Pasaż, Schott... Na ryneczku
wygrzebałam w końcu przyzwoite dżinsy-co mnie mile zaskoczyło... Proszę, niech
mi ktoś wytłumaczy dlaczego tu w moim pięknym mieście tak szerzy się tandeta?
Na miejscu Tally Weijl powstało coś, nie wiadomo co- z głośnika leci przykra
rąbanko-techniawka, a ubranka ehh...I o co chodzi z tymi koronami na
pośladkach (zaobserwowałam, że wiele dziewczyn się o nie dopytuje)?
Przecież sklepy typu Cropp, Pull and Bear, Zara oferują niezłe ciuchy, bez
przykrych złotych naszywek, a ceny w nich są niewygórowane. A co Wy sądzicie o
modzie częstochowskiej? Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale może ktoś
także ma podobne spostrzeżenia..
Pozdrawiam!