czemu wymagają ang. który w pracy jest zbyteczny ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:44
Czemu tak jest, że każda oferta pracy stawia przed kandydatem konieczność
znajomości j.ang, de facto jednak w trakcie pracy okazuje, się iż jest ona
całkowicie zbyteczna - czy również takie spostrzeżenia macie ?

    • Gość: Menel Re: czemu wymagają ang. który w pracy jest zbytec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:47
      Bo to jest takie myslenie jak w policji..."a noz widelec zdarzy sie ze jakis
      anglik czy ktos zapyta nas o droge- i jak to bedzie wygladac ze przedstawiciel
      naszej firmy nic nie jest w stanie powiedziec".

      Ale masz racje-kolejne nieme kryterium przy rekrutacji.
      • Gość: work-er Re: czemu wymagają ang. który w pracy jest zbytec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:50
        Przyznaję się sam osobiście zrezygnowałem nawet z wysyłki kilku CV (a to dużo w
        Cze-wie w mojej branży) tylko dlatego, że moją znajomość j.ang. oceniam słabo,a
        nie lubię robić z siebie błazna, przyznaję się mój błąd, że się nie
        dokształciłem na 3 fakultecie.

        A teraz nie chciało się nosić teczki nosi się beleczki.
    • Gość: Janosik Re: czemu wymagają ang. który w pracy jest zbytec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 23:34
      POLACY NIE GĘSI


      Niech narodowie wżdy postronni znają,
      iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.
      Mikołaj Rej

      Minęły wieki, a słowa Mikołaja Reja nie straciły znaczenia. Wręcz przeciwnie. W
      dobie globalizmu, który powoduje ogromne zmiany gospodarcze, społeczne i
      kulturowe, nabierają one szczególnego znaczenia.
      Narody broniąc się przed rozproszeniem i asymilacją zabezpieczają prawnie
      pozycję i znaczenie swojego języka jako urzędowego oraz w obrocie prawnym i
      gospodarczym.
      Dbają o jego czystość, bronią przed zaśmiecaniem i wulgaryzacją. Słusznie,
      bowiem język jest podstawą kultury narodu, a więc jego trwania i rozwoju.
      Prawną ochronę narodowego języka zabezpiecza się stosownymi zapisami w
      Konstytucji (Niemcy) lub odrębnymi ustawami (Polska, Francja, Słowacja,
      Macedonia). W Macedonii broniąc poprawności języka posunięto się nawet do
      kontroli tekstów upowszechnianych przez media publiczne.
      W Polsce bój o ustawę o języku polskim rozpoczął się w 1995 roku od konferencji
      naukowej we Wrocławiu zainspirowanej przez Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz
      prof. dr hab. Walerego Pisarka.
      Sprawa stawała się pilna, bo, jak wykazała kontrola NIK, o polskim języku
      zapomnieli nawet rządowi urzędnicy, którzy podpisywali umowy prywatyzacyjne
      spisane tylko w języku angielskim, choć sami tego języka nie znali.
      Opracowany w 1997 roku projekt ustawy o języku polskim utknął w Radzie
      Ministrów. Mimo desperackich zabiegów ówczesnego Ministerstwa Kultury i Sztuki
      Premier nie skierował go do laski marszałkowskiej. Złożył go dopiero w następnej
      kadencji Sejmu Klub Parlamentarny PSL. Ostatecznie ustawa została uchwalona w
      dniu 7 października 1999 r. i zastąpiła stosowny dekret Prezydenta Bieruta z
      dnia 1945 roku.
      Niestety ustawa ta ciągle była atakowana. Najczęściej czynili to twórcy projektu
      ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz środowiska biznesowe i obcy
      kapitał.
      W efekcie drogą nowelizacji doszło do osłabienia ustawy oraz naruszenia praw
      konstytucyjnych obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.
      Najpierw ustawę osłabiono nowelizując ustawę o normalizacji i znosząc obowiązek
      przekładu norm na język polski. Uznano stosowanie norm w języku oryginalnym, co
      spowodowało ogromne zamieszanie i straty finansowe w wielu dziedzinach polskiej
      przedsiębiorczości.
      Kolejną nowelizacją z dnia 2 kwietnia 2004 r. zmieniono obowiązek zawierania
      umów, w tym o pracę, w języku polskim. Nie pomogły argumenty moje i wielu innych
      posłów - Sejm przyjął nowelizację.
      Spór o kształt ustawy zakończył się w Trybunale, który ostatecznie rozstrzygnął
      go zgodnie z naszymi oczekiwaniami, tj. twórców i obrońców ustawy o języku
      polskim. Zainteresowanym polecam artykuł prof. Marka Safjana zamieszczony w
      "Rzeczypospolitej" w dniu 3 października br.
      Zaś byłym posłom, którzy szkodzili ustawie oraz obecnym, od których w dużej
      mierze zależy jej kształt w przyszłości, dedykuję posłanie Norwida: "Ojczyzna to
      wielki zbiorowy obowiązek".
      Zdzisław Podkański

      Zródło: www.podkanski.pl/aktualnosci.php?news=10000241.dat

    • Gość: Radek D Re: czemu wymagają ang. który w pracy jest zbytec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 08:50
      Co do policjantów - to uważam, że powinni oni znać angielki i niemiecki w
      stopniu przynajmniej podstawowym (słownictwo związane z wypadkami, kierowaniem
      ruch, wskazaniem drogi itp.).
      By nie było Częstochowa jest odwiedzana także przez zagranicznych turystów, a w
      całym cywilizowanym świecie policjant jest postrzegany nie jako ten od walenia pałą.
      W 2000r. byłem w Rzymie i tam nawet zwykły policjant z drogówki był w stanie
      udzielić mi informacji co i gdzie się znajduje używając do tego języka angielskiego.
      Choć u nas nawet rządzący nie potrafią powiedzieć jednego poprawnego zdania w
      obcym języku więc dziwi wymaganie znajomości języków przez pracodawców. Z tym,
      że jest to niezbyt normalna sytuacja.
    • Gość: guziczek Re: czemu wymagają ang. który w pracy jest zbytec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 09:14
      ja takze zrezygnowalam z wyslania kilku swoich cv po przeczytaniu, ze wymagana
      jest znajomosc jezyka angielskiego albo co gorsze "znajomosc drugiego jezyka
      bedzie dodatkowym atutem"
      Nie wiem jak powinnam w podobnej sytuacji zachowac sie wiedzac, ze spelniam
      pozostale wymagania potencjalnego pracodawcy a tym zawodzie jezyk obcy nie jest
      wazny. Wysylac czy nie ?..
Pełna wersja