zonaalkoholika
03.11.07, 18:21
jestem z S juz siedem lat. od czterech lat jestesmy malzenstwem. mamy male
dziecko-16 miesiecy. od zawsze byl problem z S. przed malzenstwem lubil sobie
wypic ale przymykalam na to oko. myslalam, ze wyszumi sie i bedzie ok. nic sie
nie zmienilo. gdyby nie dziecko-moja mala iskierka-nie wytrzymalabym. czuje
sie samotna. S wraca z pracy przewaznie w okolicach szesnastej, czasmi
pozniej. nie ma dnia eby nie byl po piwku. w domu zje obiad, pobawai sie
troche z dzieckiem,idzie po piwo, wypije je i zasypia z pilotem od telewizora
w reku. nie pamietam kiedy zasnal w lozku przy mnie. nie pamietam kiedy sie
kochalismy...nic mi nie pomaga w domu, nie rozmawiamy ze soba. kiedy zaczynam
rozmowe on tylko glupkowato sie smieje i uwaza, ze to co robi jest normalne.
jest mi juz wstyd przed sasiadami i sklepowa. wszyscy widza ze ciagle kursuje
do sklepu z flaszka w reku. czasami ma jakies pieniadze z fuch i nawet dziecku
soczku za 2 zlote nie kupi. ja juz sie bardzo mecze. dzisiaj oddalam mu
obraczke i powiedzialam, ze moze z nia sobie zrobic co chce. dodatkowo
oszukuje mnie z pieniedzmi. wiem, ze bierze w pracy zaliczki ale nie przyznaje
sie. mysle o jakiejs separacji ale nie chce zeby dzieko widzialo tate raz na
tydzien. doradzcie mi cos. moze jakies terapie? moze ktos tez byl w takiej
sytuacji i wybrnal z tego? pomozcie...