michal.ty
20.11.07, 08:02
po pierwsze w Austrii pozaterenem zabudowanym obowiązuje ograniczenie do 100 km/h a nie do 90. kierowcy w 90% przestrzegają ograniczeń z powodu wysokich mandatów, nie raz udało mi się wyprzedzić porshe czy inne sportowe auto jadąc w mieście 55 km/h, na polskich drogach taka próba spotkała by się z odwetem. łatwiej jest jechać zgodnie z ograniczeniami kiedy wszyscy tak jadą i nikt nie siedzi na zderzaku i popędza światłami. kierowcy sa bardziej uprzejmi - nie ma problemu żeby nawet w dużym ruchu na 4 pasmowej drodze zmienić pas z jednego skrajnego na drugi.
a odnośnie bezpieczeństwa - u nas strach jest wejść na jezdnię na pasach, w austrii nawet na ruchliwych ulicach można poprostu "wleźć" na jezdnię i nikt nawet nie zatrąbi - pieszy ma zawsze pierwszeństwo!!! poza trerenem zabudowanym buduje się drogi o dwuch pasach ruchu po jednym dla każdego kierunku (nawet na wielu drogach ekspresowych) ale pobocze jest prawie szerokości pasa a znaki nakazuja jazdę właśnie poboczem! sprawia to że nawet 4 auta mogą się spokojnie wyminąć bez obaw o wypadek - u nas jakiś inteligent wymyślił że likwidacja utwardzonych poboczy albo wogule poboczy i zawężanie pasów ruchu powoduje wzrost bezpieczeństwa (nie mogę dojść skąd ten tok rozumowania ?!?!)
jedno jest pewne jeżdżąc po austrii choćby przez tydzień (oczywiście respektując obowiązujące tam przepisy) po powrocie i przejechaniu granicy człowiek przeżywa szok. zreszta taka sutyacja pojawia się po powrocie z jakiegokolwiek kraju zachodnioeuropejskiego lub skandynawii