am1978 06.12.07, 12:33 Widzę z okna mnóstwos traży, policję i pogotowie... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: karni Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.07, 12:51 tez nie wiem. widziałem tylko jak jeden z pracowników pogotowia wodociągowego leżał na ziemi, a inny trzymał się za głowę(był chyba załamany). później widziałem jak podjeżdża karetka i straż pożarna. z tym że karetka już nie odjechała... Odpowiedz Link Zgłoś
aha123 Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia 06.12.07, 14:15 ...tragiczny (śmiertelny) wypadek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.hcz.com.pl 06.12.07, 14:51 "a inny trzymał się za głowę(był chyba załamany)" - jaka dogłębna analiza zachowania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dddd Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.cn.com.pl 06.12.07, 15:01 miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,4737904.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 22:46 Tak , kierowcy Audi i podobnych fur sadzą , ze nikt im nie podskoczy .Kasa wszystko załatwi ( w Częstochowie ) Odpowiedz Link Zgłoś
panilorak Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia 06.12.07, 15:21 Kierowca wodociągów potrącił śmiertelnie 79-letnią kobietę Odpowiedz Link Zgłoś
przemo834 Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia 06.12.07, 18:58 Potrącił- trudno powiedzieć, że to było potrącenie. Nie wiem czy ktoś wie ale to samochód ciężarowy, który cofał z najmniejszą prędkością jaka jest możliwa. Pracuje w tej firmie i wiem dobrze że nasze samochody mają sygnalizatory cofania. Trudno kierowcy zauważyć że ktoś podszedł za samochód bo to martwe pole. Zdaje sobie sprawę że to tragedia, ale ten kierowca też ją przeżył i nie chciał by nikt być w jego Skurze. A jest to szofer z nie małym doświadczeniem. Do tego wszyscy nasi kierowcy są ludźmi rozważnymi i to pierwszy wypadek śmiertelny (samochodowy) odkąd istnieją Wodociągi Częstochowskie- 79 lat. Zresztą czy widział ktoś szalejącego kierowcę z autem z logo wodociągów? Nie osądzajmy kierowcy, od tego są odpowiednie instytucje. Skoro nikt nie jest w temacie, nie był tam na miejscu, nie wie jak do tego doszło to niech nie szuka sensacji. Bo sama "Gazeta" nie wie jak do tego doszło skoro o tym nie pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tommy Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 20:16 Zgadzam sie z toba w 100% mam lokal 20m od tego zdarzenia bylem na miejscu pare 2-3min po zdazeniu :( naprawde tragedia ale naprawde wydaje sie mi to troszke dziwne to auto nie mogla szybko cofac pozatym tam jest szeroki chodnik poprostu "św.pamieci kobieta" moim zdaniem nie zuwazyla auta "nie uslyszala" z tego co wiem szla chodnikiem wzdłuż wyzwolenia i to na wprost auta i nie moglo ja zaskoczyc, wiec jest to dla mnie tym bardziej dziwne :( WSPOŁCZUJE NAPRAWDE KIEROWCY MŁODY CZŁOWIEK oraz rodzinie ofiary..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracownik wodociąg Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.tktelekom.pl 06.12.07, 21:06 Nie byłem na miejscu tego zdarzenia ale słyszałem naprawdę błagalne wołanie o pomoc przez radiotelefon. Jeszcze teraz mam w uszach "zabiłem człowieka" i dzwońcie po policje i karetkę. Szkoda mi tego kierowcy, wiem kolega z pracy ale znam trudy prowadzenia takiego pojazdu. Niejednokrotnie musimy jeździć po chodnikach, cisnąć się między ludzi. Niech ktoś z was spróbuje ciężarówką wjechać na chodnik na wstecznym, przejechać parędziesiąt metrów by dostać się do studzienki. Naprawdę niebezpieczna sprawa a trafiamy na niewyrozumiałych ludzi. Jadąc takim chodnikiem nie mamy gwarancji, że ktoś nie rozmyślnie nie wyjdzie ze sklepu czy klatki schodowej. A więc apeluje do was czytelnicy o rozwagę i wyrozumiałość gdy widzicie takie pojazdy techniczne i nie tylko z naszej firmy, bo dla przyjemności tak nie jeździmy a dojechać tam musimy. Sam byłem w sytuacji, że starszy Pan wyszedł ze sklepu i przeglądając jakieś pismo skierował się prosto na nasz cofający pojazd. Całe szczęście,że kolega siedzący obok wrzasnął stój. Efekt był taki, że się zatrzymałem a za 2 sekundy ten starszy Pan wszedł na tylne drzwi pojazdu. Miałem szczęście. Tam gdzie są wąskie chodniki trzeba zmieścić się między słupami latarni a ścianami. Prawda, czasami pomagają nam koledzy wjechać kontrolując tył ale są sytuacje awaryjne. Gdy zacznie zalewać ulice wodą czy fekaliami to kolega zapier..la powstrzymywać wycieki na piechtę a kierowca wjeżdża. U nas czas też się liczy w reagowaniu na niektóre-nie wszystkie- awarie. No cóż taka praca. Wyrazy współczucia dla kierowcy oraz dla rodziny św. pamięci starszej Pani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.gprs.plus.pl 06.12.07, 22:11 W takich sytuacjach koledzy z pracy powinni wyjść z auta i pomagać kierowcy cofać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.07, 22:39 Pani Kosa miala w lapach nastepna dusze,walczyla o nia do konca; wygrala....tym razem triumfuje:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igi Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: 83.13.134.* 06.12.07, 23:01 mało tego, jeden z przechodniów krzyczal do kobiety z daleka zeby uwazała. A zeby było lepiej karetka pogotowai jadac na miejsce wypadku sama mila po drodze wypadek. Los przesadzil wszystko.... Współczuje rodzinie starszej pani i temu biednemu młodemu człowiekowi. Czasami sie niestety nie wywalczy.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzina zmarłej Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 19:18 My jako rodzina najblizsza nie mamy pretensji do kierowcy, takie jest przeznaczenie. Współczujemy mu poniewaz prokuratura powiedziała, ze i tak z urzędu muszą wszcząc postepowanie. Mamy nadzieje, że WUKO troche przemysli sprawe odnosnie zabezpieczenia terenu w chwili ewentualnych awarii, TO BYŁ CHODNIK !!!! mam nadzieje, że takich tragedii wiecej nie bedzie. Moja babcia miała 79 lat, przeżyła troche życia ale na jej miejscu mogła iśc wycieczka ze szkoły i zgineły by wtedy dzieci. Pogrzeb o 14:00 w poniedziałek na Północy w parafii Sw. Maksymiliana Kolbe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do rodzina zmarłej Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 19:23 Kłamiecie czy nie kochaliści ebabcie?, bo normalny człowiek w czasie takiej osobistej tragedii, takich bzdur nie wygaduje!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzina zmarłej Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 19:31 Kłamiecie czy nie kochaliści ebabcie?, bo normalny człowiek w czasie takiej > osobistej tragedii, takich bzdur nie wygaduje!! Zemsta ani płacze nie cofna życia babci. Co ty mozesz wiedzieciec i rozsądzac skoro nie znasz rodziny ani nikogo. Osoba obca nie powinna zabierac głosu w tej kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rtb Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 20:19 nie pieprz stary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzina zmarłej Re: co się stało na Ul. Wyzwolenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 19:26 "mało tego, jeden z przechodniów krzyczal do kobiety z daleka zeby uwazała" Jeśli tak było to dlaczego nikt nie zreagował, nie było swiadków wypadku, ta osoba powinna zgłosic sie na policje. Moja babcia szła z ulicy Fierdolfa Nila na ulicę Wyzwolenia. Szła do przodu a tyłem obrócona do samochodu, który ja potracił, a więc ta osoba powinna ja powiadomic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracownik wodociąg Do rodziny. IP: *.tktelekom.pl 07.12.07, 20:23 Szczerze współczuje i zapewniam, że ten kierowca najbardziej z nas to przeżył. Na nim skaza pozostanie do końca życia, dla niego pamięć będzie najwyższym wymiarem kary. Co do jazdy na chodnikach czy organizacji pracy zwykli szeregowi pracownicy nie odpowiadają. To są dyspozycje kierownictwa a zwykły pracownik wykonuje tylko rozkaz. Jeżeli ma wjechać na chodnik i tam ma stać samochód to kierowca nie ma nic do gadania. On ma rodzinę, a atmosfera w firmie nie sprzyja do sprzeciwów. Za takie rzeczy powinno się winić ludzi którzy biorą dużą kasę za myślenie a niekiedy nie myślą. Ale jak dzieje się coś złego to w tej firmie obwinia się tych pracowników co są na samym dole hierarchii i zarabiają najmniej a najwięcej obowiązków mają. Niestety na tematy zawodowe musimy się ugryźć w języki, bo mściwość ludzka nie zna granic. Ja też mam rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś